Skocz do zawartości
News Ticker
  • This is a news ticker

Kopiemy się z koniem

  • wpisów
    18
  • komentarzy
    12
  • wyświetleń
    1856

O blogu

Witam szanowne grono forumowiczów :)

Postanowiłem stworzyć bloga z kilku powodów:

1: rozpoczęcie nauki in play tenisa

2: na złość małżonce, która twierdzi, że od tego patrzenia w monitor nic nie ma, ale jak ona ogląda durne blogi modowe, to jest to zajęcie mega kreatywne

3: jako test dyscypliny w jego prowadzeniu

4: licząc na podpowiedzi i komentarze doświadczonych graczy tenisa - każda wskazówka jest cenna

 

Być może sporo osób się zdziwi, ale celem mojego bloga (póki co) NIE JEST ZARABIANIE PIENIĘDZY A OGRANICZANIE STRAT ;)

 

Jestem świeżym adeptem nauki tej dyscypliny, a jak wiadomo, podczas nauki chcę przegrać jak najmniej. O zyskach pomyślę później, o ile ten tenis mnie nie pokona, a łatwy nie jest :)

Postaram się zamieszczać wpisy co 3-4 dni + podsumowanie tygodnia. Będę grał mecze wieczorem/noc/poranek, gdyż mam taką pracę, że środek dnia muszę w niej być i cały dzień mam rozwalony. Na ten moment to chyba wszystko, być może ktoś będzie czytał te wypociny :D

Pozdrawiam, Paweł



 

Wpisy na tym blogu

lostdesper

Witam, krótko i na temat. Dzisiaj bez szału, w ogóle nie mogłem wczuć się w rynki, niektóre zachowywały się zupełnie inaczej niż przewidywałem. Dłuuuuuga nauka przede mną. Dzień do zapomnienia na koniach, zaczyna się na tenisie na szczęście.
Do czwartku :)

58a338576388f_Screenshot2017-02-1418-01-09.thumb.jpg.6a17d4e53313e116e4745afc06a54d53.jpg

lostdesper

Witam,

 

niedziela dzień święty i powinno się leżeć brzuchem do góry, ale postanowiłem zmierzyć się z konikami. Wczorajszy beznadziejny dzień jakoś udało się w głowie wymazać, sen okazał się dobrym lekarstwem. 

Dziś przede wszystkim zmiana stawkowania:

  1. stawki ustawione na 3 euro
  2. całe depo postawiłem na leja Barcy w LM 1,01 - tak by na koncie na czas grania kucy pozostało jedynie 16 euro
  3. nie dopłacałem jeśli spadało poniżej 16e, jeśli była nadwyżka, szła do kasyna na automaty

Cóż, zauważyłem, że jestem o wiele spokojniejszy, gdy rzucam mniejsze stawki, bo nie tnę się od razu (chyba tu nie ma co panikować), jeśli widzę, że nic straconego, a staram się trzymać na dłuższą pozycję. Maksymalne dzisiejsze zobowiązanie wynosiło w jednym wyścigu 9e. Wynik poniżej:
4.jpg


Zobaczymy jak będzie szło w tym tygodniu. Z racji urlopów u mnie w pracy (ferie zachodniopomorskiego) - muszę być w pracy w pon, środę i piątek, dlatego w tym tygodniu handel we wtorek, czwartek, i weekend(o ile coś mi nie wyskoczy).

 

Do usłyszenia :)

lostdesper

Witam,

dzisiejszy dzień, za przeproszeniem wyjebał mnie trochę psychicznie. Miałem dzisiaj sporo czasu na handel, bo sobota wolna, więc w spokoju mogłem sobie usiąść. 
Pierwsza gonitwa i od razu zredowałem konkretnie: miałem niskie leje na dwóch koniach, która w końcówce biły się o prowadzenie:

  1. błąd numer jeden na obu koniach miałem RÓŻNE stawki
  2. kiedy zebrało mi stawki z kuca pierwszego i zaczęło odbijać, ZAPOMNIAŁEM, że mam stawki na drugim koniu i zamiast je zdjąć to sobie zostały
  3. nawet przy tym że zapomniałem o tych betach to gdyby stawki były takie same wyszło by zielono, ale na pierwszym miałem 3x5e a na drugim (który de facto wygrał 3x20)

No ale trudno, pomyślałem, początek dnia, jeszcze sporo gonitw, nic się nie stało. Później handlowałem z głowa, strike rate całkiem przyjemny, udało się odrobić reda i nawet wyjść na te 10e do przodu. Wszystko szlag trafił na jednej gonitwie, gdzie POD KONIEC (na ostatniej prostej) walnąłem beta po kursie 7 za 10e i oczywiście jak zaczęło lecieć na czerwone, to zamiast pociąć to czekałem chyba na cud. Ten wyścig był dzisiaj przełomowy, bo nie dość, że delikatnie mówiąc wkurwiłem się na siebie, to zamiast po nim skończyć na dzisiaj handel, to chciałem odrobić reda i tylko go zwiększyłem 1,5x. 

Póki co nie odkryłem jeszcze sposobu na zarabianie, ale cały czas odkrywam nowe, których powinienem unikać.

Powiedzieć, że jestem na siebie zły, to nie powiedzieć nic. Ten dzień trochę wyprowadził mnie z równowagi, ale bynajmniej nie mam zamiaru się poddawać. Nie sądziłem też, że te kuce ip to jednak są tak trudne i wystarczy jeden błąd i bye bye euroski.  Nie wiem jak z jutrzejszym dniem, póki co trochę mam nerwa i nie mam ochoty tradować, ale może jak się prześpię to trochę się uspokoję. 

Rynki poniżej: 

3.jpg
 

lostdesper

Witam, za mną drugi dzień (drugi, który opisuję) zmagań z kobyłami ip. Gonitw było dziś sporo, ale ja pograłem niewiele z nich. W domu byłem dopiero po 15, do tego nie grałem wszystkich gonitw (były takie, gdzie po prostu oglądałem tylko gonitwę, nie robiąc wejścia). Wolałem nie grac na siłę i próbować wchodzić tylko wtedy, kiedy wg mnie było value. Jak mnie nie zebrali a poleciało do dołu nie goniłem kursu.  Bilans na dzisiaj:
 

dzien dwa.jpg

 

starałem się ciąć reda kiedy się da, jak najszybciej. Ogólnie nie jestem ani zadowolony, ani zdołowany. Spory green na początku, ale potem już tylko gorzej. Strike rate raczej kiepski, ale cóż, nie od razu Rzym zbudowano. Jutro wolna sobota, więcej czasu i pewnie siądę zrelaksowany do handlu. Zobaczymy co przyniesie jutrzejszy dzień. 

Do usłyszenia. 

lostdesper

Witam traderów :)

jak w temacie, opiszę dzisiaj jak mi szło - niech temat was nie wprowadzi błąd - to nie ironia niestety :) Wiedziałem, że będę płacił za naukę, ale nie wiedziałem, że jedna chwila i będzie na dzisiaj po zawodach. Gonitwy jeszcze są, ale nie gram już, bo pewnie będę chciał reda odrobić za szybko i poleci gleba ;)

bt.jpg



od początku: dzień rozpocząłem od dwóch redów, które pociąłem szybko i z tego jestem w miarę zadowolony, bo było by na samym początku bye bye na dzisiaj. Potem jakoś starałem się handlować to, co widzę, sprawdzać, gdzie jest value (przede wszystkim kiedy kursy lecą w dół).

niestety dalej mam złe nawyki, że zamiast trzymać dobrą pozycję to tnę ja za szybko, a jak idzie na czerwono to mam nadzieję, że odbije, stąd ten red na -7,51. Natomiast ten duży to efekt rzucenia 3x20e na konia w momencie jak został wyprzedony (wydawało mi się, że biegnie całkiem dobrze i wcale nie zostaje właśnie wyjebany na torze, a ja wraz z nim) kurs z 6 na 55 nawet nie wiem kiedy mi uciekł i nie było co ciąć. 

Jakie wnioski póki co:

 

  • nie wiem jeszcze kiedy kurs na danego konia spadnie (po jakim czasie na torze)
  • sporo zależy od kąta kamery
  • muszę pracować nad cierpliwością
    • np był kurs do wzięcia 6,2 - ja zaspałem to starałem się łapać na siłę, co się da: np 5,2 - bo rynek leciał, po czym odbijał, bo ci co pobrali wyżej realizowali zyski - niepotrzebnie się pcham tak nisko
  • mam chyba jeszcze nawyki bukmacherskie i głupio tracę kasę
  • WYDAJĘ mi się, że zaczynam widzieć GDZIE I KIEDY nie wchodzić na ladder
  • koniecznie muszę zmienić stawkowanie

 

To tyle na świeżo, nie jestem zdenerwowany, czy tam zły. Idę na zakupy, kupie bronxa, zrobię kolację, pogram w fife i może na jakiegoś tenisa wejdę jakiegoś frajera upolować - będzie to balsam łagodzący na moje dzisiejsze P/L

Dzień pierwszy: -56,65e

 

Czekam na jutrzejszy dzień z nadzieją :) 

lostdesper

Witam po dłuższej przerwie.

Przerwa spora, bo w listopadzie i grudniu to średnio jest co grać w tenisie, niemniej jednak coś tam próbowałem. Ostatni mój stan konta przy graniu tenisa to ok 1000euro: 

Aktualnie wygląda to tak (dwa screeny)

od października do stycznia.jpgod stycznia.jpg

 

Aktualnie budżet tenisa to jakieś 1800 euro (nie wliczam tu innych dyscyplin) Na tym na ten moment kończę z takim graniem tenisa. 

Stwierdziłem, że szkoda mi czasu jednak na takie granie - trzy, czasami cztery godziny dziennie i szukaniu frajera - dobra metoda do budowania bankrolla, ale przy moim trybie pracy i gry nie ma to dłuższego sensu. Jak wszędzie, ważna jest cierpliwość, ale tutaj przy mojej dostępności czasowej to za często jest tak, że kilka dni siedzę bezproduktywnie, nigdzie mnie nie zbierze i tylko narasta frustracja, stąd taka decyzja. Tenisa będę starał się grać już na punkty, ale od kilku dni zacząłem po prostu grac kobyłki in play. 

Skąd taka zmiana? Powodów jest kilka:

  • dziennie jest kilkanaście, a nawet więcej gonitw
  • nie ma problemu z płynnością
  • najważniejszy powód - godziny, kiedy to wszystko się odbywa po prostu mi pasują.

Aktualnie w pracy mam elastyczny grafik i w ciągu tygodnia jestem w stanie pograć 5 dni. Gonitwy są do godziny 19-20 (w późniejszych porach roku i do późniejszych godzin, ale to mi nie przeszkadza). To sprawia, że można zarówno i wrócić z tyry, i pograć na bfie dla rozrywki, a i rodzina jakoś na tym mocno nie ucierpi (a na tym mi bardzo zależy).

Do rzeczy:

naukę koni in play zacząłem 31 stycznia zostawiając sobie (tak jak wcześniej na tenisa 200e)

ogólnie te pierwsze dni - tragedia :)

żeby nie być gołosłownym, tutaj pierwszy dzień:
 

dzien1.jpg


W skrócie, bo nie chce mi się wklejać wszystkich dni po kolei:

 

Przez dwa pierwsze dni uwaliłem 120 z 200e przeznaczonych na tą strategię. Aktualnie jestem na etapie odrabiania i odrobiłem całe 22e i aktualny stan wynosi około 103euro :)

Dziś i jutro nie gram, bo akurat będe po południu w pracy, ale w czwartek, piątek, sobotę i niedzielę postaram się pograć. Będę też wrzucać podsumowania każdego dnia moich zmagań z tą dyscypliną. 
Być może zmusi mnie to do mocniejszego pilnowania się, by nie było wstydu przed publiką. Trzeba również rozkręcić trochę to blogowisko, bo cicho tu strasznie.

Jeszcze na koniec: w bfie gramy na demie, jak wszyscy, ale w grudniu puściłem taśmę w stsie i ładnie siadło. Na tyle, że mogłem sobie sprawić mały prezent na święta. A jest to moje nowe stanowisko rookie tradera :) 
 

traderzy.JPG

 

wiem, że straszna kablarnia, ale dalej się ogarniam, a poza tym nie wiem, ile pomieszkam jeszcze w tym miejscu :)

Na koniec tego nudnego wpisu, składam Wam sporo spóźnione życzenia na Nowy Rok: niech będzie z traderami, bez banów i dużych redów, życzę Wam dużo radości z handlowania, zielonego koloru i cierpliwości :)

Do usłyszenia 

lostdesper

Gramy dalej

Witam ponownie,

z racji przenosin apteki i wakacji trochę mi się poprzestawiał grafik i ciężko było znaleźć trochę czasu na grę. Coś tam jednak się pograło, do pewnych wniosków również doszedłem. Bez ogródek od ostatniego wpisu zmieniło się tyle:

1.png
 

Gram tylko tenis, a inne rzeczy dla zabawy :)

Zagrałem 140 tynków tenisa:

  1. Rynki na + 83
  2. Rynki na - 57
  3. Zysk/strata 386,16e
  4. Aktualny budżet 613,88 + 386,16= 1000,04e

Jakie wnioski :

  • od połowy sierpnia udało się podwoić budżet przeznaczony na naukę tenisa
  • coraz łatwiej jest mi pogodzić się z redem
  • najważniejsze, nie widziałem tego wcześniej, ale zauważyłem, że za szybko tnę sobie dobre pozycje, co jest dla mnie ciężkie do pokonania. Np mam sytuację kiedy zebrali mnie nisko (np ostatnia jest po 1szym secie zebrało mnie na 1,1 1500e) gość robi 15-0 a ja próbuje się ciąć, bo już mam greena a boje się go zamienić w reda
    • nie miałbym tutaj problemu z wyjściem, bo 1 pkt w plecy to wychodzę - to w miarę opanowałem i po prostu nie żałuję, że wyszedłem, nawet jeśli potem odbije - w dalszym ciągu uważam, że punkt wyjścia jest ważniejszy od punktu wejścia
    • przez taką "panikę" nawet nie chcę myśleć ile greenów sobie pociąłem - cóż, było minęło
  • dobrałem sobie odpowiedni mm - tzn że cały czas na koncie mam 200e każda nadwyżka na koniec dnia wpłacana jest do kasyna, gdzie z kolegą dave84 doskonalimy systemy na ruletkę :)

Cele na następny okres:

  1. Pracować nad psychiką zarówno pod kątem cięcia strat, ale przede wszystkim nie wycinania się na greenie!!
  2. Poświęcić mniej czasu na konsolę, a więcej na bf

Na ten moment to tyle, jakby ktoś chciał mogę podesłać screeny rynków, ale chyba nie ma sensu.

Pozdrawiam ;)

  •  
lostdesper

Witam,

 

minęły dwa tygodnie sierpnia. Dwa tygodnie, przez które tak naprawdę naprawiałem to, co zepsułem ostatnio przez chciwość. Gram kiedy pozwala mi na to czas, dlatego też ilość rynków zagranych nie powala, ale robimy co możemy :)


Jak wcześniej wspominałem, zostawiłem sobie 500e na naukę tenisa. 

W tym czasie zagrałem 45 rynków:

  1. 32 rynki na plus
  2. 13 rynków na minus 
  3. Zysk/strata 113,88
  4. Bankroll na dzień dzisiejszy 613,88e.
  5. Największy green na rynku: 27,54e
  6. Największy red: -19,5e

Z wyniku jestem nawet zadowolony. Ten duży red to niestety nie jest błąd w wyjściu, pazerność, czy brak cięcia strat, tylko zwykła głopota.  Nie wiem jakim cudem wszedłem na rynek 1st set zamiast match odds i patrzyłem na kursy, które były mega zaniżone (nie były, były odpowiednie do 1szego seta) - załadowałem trochę laya, set się kończy rynek suspended, a ja dopiero patrzę na jakim rynku jestem. Zdarza się.

W międzyczasie miałem trochę redów, które jednak oscylują na dość niskim poziomie. Po prostu tnę straty od razu. Cały czas staram uczyć się, by akceptować tego reda. Nawet kiedy się potnę, a rynek odbije, nie czuję się jakoś źle. Następnym razem może nie odbić i będzie po mnie. Jeśli tnę stratę, wyłączam dany rynek i szukam okazji na następnym. 

Grałem i na niskiego laya, i na frajera i też na punkty (mniejsze stawki - ale tego i tak będę musiał się nauczyć). 

Cieszy fakt, że udało się tamtego głupiego reda odrobić już w dwa tygodnie, oby teraz szło do przodu. Poniżej zestawienie szczegółowe. Mam nadzieję, że blogowisko na traderach nie umrze, bo pusto tu :D
1.jpg


3.jpg2.jpg

lostdesper

Witam ponownie,

sezon wakacyjny w pełni, wielu z Was zapewne zrobiło sobie przerwę od grania, niestety nie ja. Tenisa uczę się od listopada, od kwietnia jestem w long runie na +, z czego bardzo się cieszę. Niestety profity te (paradoksalnie nie są mi póki co do niczego potrzebne) wydały mi się za małe z dwóch powodów:
 

  1. gram tylko z doskoku (ok 2-3h dziennie)
  2. gram na łapanie frajera - co przy takiej grze powoduje, że były i są dni, że ani razu mnie nie zbiorą

I tutaj pojawiła się kochana chciwość. To jest błąd numer 1, błędem numer 2 były zbyt duże stawki na backi - gdzie ja na backach gram generalnie bardzo rzadko, żeby nie powiedzieć wcale, tak jak Daslol powiedział - chyba zobowiązanie mnie stresuje. Wszystko to sprowadziło się do pięknego meczu Cebuli z Gienią, który nie dość, że skończył się szybkim 2 setowym wynikiem, to ja jak pojebany stałem z backami.

Tutaj jest rezultat:

zmiana.jpg

 

Ten wynik z cebuli spowodował, że na JEDNYM meczu wyciąłem pół ostatniego miesiąca... W ciągu kilku minut - chwała Bogu, że te ojro, które straciłem to zarobiłem wcześniej, jednak taka głupota po prostu BOLI.

Teraz najlepsza część: w trakcie meczu, mogłem pociąć się na - 26e, ale UWAGA nie zrobiłem tego, bo bałem się JAK TO BĘDZIE WYGLĄDAŁO na blogu. Że wstyd pokazać będzie reda. Dobrze, że ten red przyszedł teraz, a nie kiedyś na CAŁY BANK.

Poza tym ten blog nie ma być usłany na zielono, a jest to moja droga w nauce tenisa, gdzie przecież czerwony będzie pojawiać się zawsze, a sam blog ma być po prostu prawdziwy, czyli oddający w 100% to, czego dokonałem, ale gdzie dałem dupy, a tutaj dałem po całości. Sporo czasu minęło, ale dopiero teraz muszę wprowadzić sobie sztywne zasady wraz z nowym miesiącem:

 

  1. Odpuszczam alkohol na miesiąc
  2. Przestaję grać na pkt
  3. Zostawiam sobie 500e na granie tenisa, reszta idzie do "kasyna"
  4. Zaczynam testować niskie laye w WTA (dlaczego to spytajcie Peszkina, po dzisiejszym meczu naszej Uli :D - ale nie tylko tym meczu, baby są po prostu zjebane)
  5. Stawki:
    1. zobowiązanie na niskim layu to max 10e
    2. Przy łapaniu frajera stawki mam większe, bo tutaj czuję się bezpieczniej (max 100e na trzech różnych stawkach na layu - bo tak się rozstawiam, czyli zazwyczaj 3x liability po 33e)
  6. Postaram się zamieszczać wpisy częściej - co 2-3 dni ALE OD PRZYSZŁEGO TYGODNIA :)

Do usłyszenia!

 

lostdesper

Witam,

za mną kolejne dni tradowania - niestety - na 1/4 etatu :( Taktyki nie zmieniłem, cały czas poluję na zbyt niskie, czy też wysokie kursy. Dlaczego myślę o zmianie - szukanie frajera wymaga ciągłego śledzenia meczu i aktywności, przez co czasami z rana siedzę trzy godziny, a nie zbierze mnie ani razu, bo boty latają po drabinie. Jest to fajny sposób moim zdaniem na granie, ale wymaga anielskiej cierpliwości, a ja tej chyba jeszcze nie wyrobiłem w sobie. Inaczej bym traktował taki sposób, gdybym miał sporo czasu na siedzenie przy komputerze. Ten czas mam, ale w pracy ciężko mi się gra. Okazji do zarobku jest naprawdę sporo, tylko trzeba po prostu ich szukać.

ostatnie moje granie prezentuje się następująco:
tenis.jpgtenis.jpg

 

Pograłem sobie w tym czasie chyba dwa bety na lay Polska na Euro, ale tu przegrana mnie ucieszyła, bo weszliśmy do ćwierćfinału :)

Wakacje to i sezon ogórkowy u mnie, sporo osób się do mnie zjeżdża, a i ja pod koniec lipca wyjeżdżam na wakacje.

Od sierpnia ruszam z testowaniem niskiego laya.

Będę grał tylko WTA (w wyjątkowych sytuacjach ATP - ale to naprawdę rzadko) - kobitki to jednak kobitki. Budżet na test to 500e - zobaczę jak będzie wyglądał po jednym miesiącu. Punkty wejścia póki co zostawiam dla siebie. Stawka jaką będę grał to 2% od budżetu - jest to stawka stała (przez stawkę rozumiem tu zobowiązanie - bo będę layował).

Do usłyszenia za miesiąc :)

lostdesper

Jedziemy dalej :)

Witam ponownie traderzy :)

Maj i połowa czerwca upłynęły mi na wakacjach, przez co nie było zbyt wiele czasu na granie, niemniej jednak, w każdej wolnej chwili starałem się potradować. Od ostatniego wpisu minęło 1,5 miesiąca. 

W tym czasie grałem po prostu swoje, nie byłem pazerny i przede wszystkim czekałem cierpliwie na okazję. Niestety gram tylko 2h dziennie, przez co wiele okazji mnie mija, ale na pół etatu może przejdę w przyszłości :D 


tennis.jpg

 

Cieszy mnie, że nie mam minusa. Daję sobie czas do końca sierpnia, jeśli nie będę redować mocno, podniosę lekko stawki. Generalnie moja gra opiera się na szukani zawyżonych i zaniżonych kursów. Unikam meczy wypchanych kasą, a te gdzie latają boty to nawet nie odpalam laddera. Moje zobowiązanie na mecz nigdy nie jest większe niż 50e. Operuję głównie na layach. 
Ostatnio przypadł mi do gustu zwłaszcza niski lay (1,15 u niżej) - widzę w tym naprawdę spory potencjał, ale tylko przy określonych punktach wejścia. Np niedawny mecz Fedderera 1,04-->1,45 w minutę. 

Do usłyszenia :) 

lostdesper

Witam ponownie traderzy :) 

Oj ciężkie to były dla mnie miesiące ostatnio, ale po kolei:

  1. Tenisa uczę się nadal, chociaż kosztuje mnie to sporo nerwów, wierzę jednak, że warto wytrzymać.
  2. Mój ostatni wpis na blogu dotyczył początków lutego, gdzie udało mi się zgromadzić pokaźny bankroll grając tenisa w wysokości prawie 18e.
  3. Stwierdziłem, że w zasadzie, to wiem już sporo o graniu tenisa, więc czemu by nie podnieść stawek?
    1. po kilku dniach udało mi się złapać niskiego laya, który pozwolił mi ugrać pierwsze w życiu 3dg na tenisie (no powiedzmy 92e po prowizji)
    2. stwierdziłem, że zarabianie na betfair jest banalnie proste, więc nic tylko doić euro. 
    3. tutaj rezultat (jest to okres od ostatniego wpisu do początków kwietnia)
      strata.thumb.jpg.73ebf98adc9bb730683dee3
  4. Gdyby nie to, że siedziałem w premium i dwa razy udało mi się tam pozostawić bety, które siadły - rozjebałbym bank do 0. 
  5. Tu następuje przełom - jest początek kwietnia - konkretna rozmowa z kolegą sikorrrr (lepiej uczyć się tylko jednej dyscypliny, ale konkretnie, niż wielu hmm "****owo") :)
  6. Z żalem, ale jednak rozstaję się z correct scorami - bo nie mam ochoty i czasu czekać co weekend na mecze i zaczynam coraz bardziej skupiać się na tenisie.
  7. Po rozmowie z pewnym użytkownikiem forum, zdaję sobie sprawę, że zimna głowa, cierpliwość + value ---> ciężko w long runie być na -

 

Czym jest dla mnie value - tym co widzę. Szczerze mówiąc nie gram schematami, bo jak to powiedział Tarpat - wszyscy nie mogą grać tak samo, bo nie było by się z kim zakładać. Natomiast zrozumiałem chyba o co chodziło Peszkinowi, gdy mi tłumaczył że " value to moment, gdy opłaca się kupić kurs gdy potencjalny zysk jest o wiele wiekszy co do potencjalnej straty, i pokrywa sie to z szansami na zajscie takiego zdarzenia.

No dobra, od 5go kwietnia siadłem do tego tenisa tak, jak chyba powinien trader, a nie jeździec bez głowy (tak mi się wydawało):

  1. najedzony
  2. zrelaksowany
  3. w ciszy

Więc tak zleciał mi dany miesiąc:

suma.thumb.jpg.a77ff7afa0f35b4168a953503

I konkretne dni:

tydz1.thumb.jpg.a84c6bf8ebebac8628ed3b98tydz2.thumb.jpg.8021bbbbe9fe8183707861ae

 

tydz3.thumb.jpg.a37ca6104aeb41cf026796bdtydz4.thumb.jpg.fa9c4de59bb401b6e28e89c8

tydz6.thumb.jpg.c083bff77b4c36d48c48c34c

 

Wyniki z początku -0,10 -0,11 itd to test bota, który egzaminu nie zdał (tzn może bot pomaga, ale wolę jednak sam widzieć, co się dzieje i oceniać sytuację)

 

Generalnie jestem zadowolony, bo mam plusa, ale:

1.Tutaj mam potężną serię redów, przez standardowy błąd nowicjusza, którym dalej jestem.

dupa.thumb.jpg.2f083e28efb6abd8ce35de988

Pierwszy minus (czarny poniedziałek), to brak akceptacji mniejszego, przez co dokupowałem laye, bo przecież musi odbić w końcu? I nie odbiło. Następne mecze, to desperacka próba odrobienia jednego reda, przez co red reda redem poganiał. 

Tutaj mam do siebie spory żal, bo przewaliłem sporo kasy, przez brak cięcia reda (czasami mam przeświadczenie, że jestem lepszy od prawdopodobieństwa i wiem, że musi odbić w końcu!

Druga bolesna strata to strata na meczu Lorenzi - Mayer - i tutaj to ja jestem prawdziwym frajerem. Zostawiłem 3 stawki na ladderze na layu, po czym poszedłem grac w fife, wyłączając geeksa i zapominając o tym, że kasa na drabinie została... Oczywiście w takich sytuacja, nigdy nie pójdzie w Twoją stronę :D

Stratę szybko mi się udało odrobić w bezbolesny sposób - ktoś w 3cim secie zostawił 7k na 1,4 na zawodniku, który został właśnie złamany na 1-4... Bałem się, że może to wałek jakiś, ale najwidoczniej ktoś się zdrowo jebnął... 

Na ten moment to chyba tyle, pozostaje mi dalej szlifować tego tenisa i co najważniejsze głowę, cierpliwość...

W maju tylko 2 tyg pogram, bo jadę na wakacje, jak będzie coś wartego dodania to podzielę się tym na blogu w połowie miesiąca.

Pozdrawiam 

 

lostdesper

TENIS:JA 1:1

Witam szanowne grono forumowiczów! :)

            Od ostatniego wpisu minęło prawie dwa miesiące. Z powodu niezbyt dużej ilości meczy w tenisa, miałem czas szkolić się, czytać blogi, pytać również o pomoc innych użytkowników. Jakieś tam poradniki poczytałem, na temat scalpów, swingów etc, jest to moim zdaniem w miarę fajny fundament, który jednak później i tak trzeba weryfikować poprzez doświadczenie, a tego nie mam jeszcze praktycznie wcale.

W tym miejscu chciałbym podziękować kolegom: Sikorrrr, Peszkin, art_artur67, Korazz34, firence za pomoc i informację, którymi nie każdy chce się dzielić. Może kiedyś uda się spotkać z kimś osobiście, to flacha poleci ;)


Bf.thumb.jpg.568ca675604080e829e0251aae2

Tutaj są efekty, jestem w miarę zadowolony, aczkolwiek granie tenisa jest dla mnie nadal cholernie ciężkie, zwłaszcza przez szybkość rozgrywki. Muszę jednak przyznać, że jest to dość wciągające zajęcie, żeby nie powiedzieć uzależniające. Na ten moment, wraz z innym użytkownikiem tego forum testujemy pewną taktykę, która dobitnie jest pokazana na screenie.

Jako że nadal pracuję to pozwoliłem sobie zrzucić trochę pracy na soft, który sporo rzeczy robi za mnie, przez co nie muszę się denerwować i być wiecznie na pulsie.

Wiem, ze dla was takie "profity" mogą być śmieszne, ale jestem zadowolony z tego, co jest, bo wydaję mi się, że jakiś powolny progres się pojawił.

W tym momencie zajmuję się głównie testowaniem owego softu i różnych taktyk do niego dobranych. Taki handel na punkty będzie tylko kiedy pozwoli mi na to czas, aczkolwiek żona pozwala mi na dwa mecze dziennie, przy czym muszę odjebać jakiś szajs romantyczny, by później jej to wynagrodzić he he ;)

Do usłyszenia, Paweł.

lostdesper

TENIS:JA 1:0

          Witam, dawno nic tu nie skrobałem, ale wynikało to z tego, że uczyłem się cały czas tego cholernego tenisa in play. Jaki skutek? Ano, tragiczny... Ogólnie wróciłem na tarczy, bez uzbrojenia, tak mnie powozili na tym sporcie :( Są pewne plusy, ale o tym na koniec posta.

W screenie prezentuję tylko porażki, które odniosłem grając za real kasę. Po jakimś czasie próbowałem się opamiętać i grać na demie, ale to nie to samo. Wiadomo, za wirtualne pieniądze można szaleć, grać progresywnie i się nie przejmować jak idzie na czerwone.

Ciężki to był dla mnie miesiąc, jeśli chodzi ogólnie o handlowanie na tenisie. Davis Cup zakończył sezon i w zasadzie pozostają, jak to mawiacie, ręczniki. Jednak tam w ogóle nie staram się grać, bo przy takich lukach na drabinie w ogóle nie rozumiem, jak to działa. Za radą kolegi cashis jeśli będzie cokolwiek tam do grania popróbuję ustawiania się nisko i wysoko i poszukam "frajera", którym jak dotąd jestem ja :) bo mnie łapią i ściągają, gdzie zaraz pkt idą przeciwko mnie ;)

         Ogólnie przyznam, że jest to sport, którego najciężej mi się nauczyć - nie liczę kucy ip, ale to chyba największy hardcore. Prawdopodobnie wynika to z tego, że grałem kopaną pre, albo in play - jednak porównanie tenisa in z kopaną in to sami wiecie - porównanie ślimaka do harta, jeśli chodzi oczywiście o szybkość rozgrywki, gdzie ja raczej byłem przyzwyczajony do powolnego grania.

 

No dobra, to teraz może napiszę czego się nauczyłem, a czego też dowiedziałem o sobie.

1. Pierwszą i oczywistą rzeczą, która do mnie dotarła to, by grać na faworycie, ewentualnie na tym zawodniku, który w danym momencie meczu ma niższy kurs. Dla was to banalne, ale ja potrzebowałem trochę czasu, by szczerze mówiąc to zauważyć.

2. Grając np na utrzymanie serwisu, gdy serwuje underdog, stwierdziłem, że muszę grać lay fav, po niższym kursie niż stawiać back na underdogu po kursach 8 :)

3. Zauważyłem, że największe redy mam właśnie przez granie na back serwującego. Czyli tą taktykę odpuszczę. Mimo wszystko, albo mi nie idzie, albo miałem pecha w tej taktyce, bo stosowałem ją po tym gdy szło vintecovi i traderowi9999 (zwłaszcza po łamaniu). Dla mnie ta taktyka się nie sprawdza.

4. 15-40 (podstawowa od tradesharka bodajże) nie ma racji bytu. Kilka razy łapałem na przełamaniu, jednak przy wycofywaniu się przy 40:40 strata była moim zdaniem za duża. Chyba za dużo ludzi już tak zaczęło grać??

5. Przez granie tenisa, stałem się bardziej nerwowy i agresywny. Jakikolwiek red powodował u mnie zdenerwowanie - gdzie na piłce tego nie zauważałem. Nie wiem, czy nie zacząłem uzależniać się od giełdy, bo mój dzień kręci się tylko wokół tego. Rano ladder, potem praca, po pracy ladder, a żona już nawet mi mówi, że w ogóle jej czasu nie poświęcam. Z tym też muszę coś zrobić. Dlatego żona out. Nie no akurat, dotarło do mnie, że muszę po prostu wszystko stawiać na właściwym miejscu i wyciszyć się i grać tylko kiedy pozałatwiam wszystko inne.

6. Nie gram już po pijaku i na kacu, czy też po kłótni.

7. Nie wiem jeszcze czy jestem idiotą, bo jak na razie nie widzę postępów w nauce. Na pewno nie poddam się i dalej będę próbował jakoś to ogarniać. Jak to mawia Pudzian "tanio skóry nie sprzedam"

 

No i na koniec:

Najważniejsza rzecz, jaka do mnie dotarła... Żebym zaczął cokolwiek działać in "+" w tenisie, muszę grać value. Nagrałem kilka filmików z laddera i zauważyłem, że są sytuacje, kiedy np gość serwuję, wygrywa punkt, natomiast kurs na niego nie spada, ewentualnie spada jeden tick. W takim razie, w takich momentach trzeba ładować lay na servis i jak pójdzie po naszej myśli, to mamy greena, a jeśli nie to cóż: albo wychodzimy na zero albo jeden tick straty.

Dlatego też nagrywam sporą ilość filmików i sprawdzam, w jakich momentach, kurs przy wygraniu punktu nie spada, bądź spada 1 tick.

Często jest to przy decydującym punkcie do wygrania gema tj 40-30 A-40 40-15 - często widziałem, że tu lepiej grać lay na 1 pkt - ale tylko kiedy kurs jest mocno zaniżony.

Czy to jest właśnie to value, które należy grać w tenisie?

Inna sytuacja, to ogólnie całe to WTA.  Zauważyłem, że ogólnie jak w 1szym secie kurs na jedną babkę spada w okolice 1,2 to dla mnie to nic tylko grać lay ---> to będę też testował przez jakiś czas, bo co tam babki odwalają, to woła o pomstę do nieba. A ile razy odbija z 1,02-1,06 to już każdy widzi.
 

No cóż, będę dalej siedział w tym tenisie, jednak do końca grudnia tylko nagrywam filmiki i obserwuję rynki. Jakiekolwiek granie odpalam dopiero z rozpoczęciem AO.


        Na dziś koniec tych moich wypocin. Nie wiem, czy w ogóle to ktoś czyta, ale mam prośbę do naszych forumowych kozaków z tenisa (koraz, daslol, tarpat, sikor, bartek, rogal, peszkin) - jeśli przeczytacie i możecie to potwierdźcie lub obalcie, którekolwiek z wniosków, co bym dalej po lesie po ciemku nie biegał.

Do usłyszenia.

betfair.jpg

lostdesper

Wesoła niedziela

Dziś trochę było czasu, by posiedzieć i poszukać kilku okazji. Nic w taktyce się nie zmieniło, polowałem na niskie laye. Trafiłem jedną perełkę, w kilku przypadkach był plus ale połasiłem się na większy i wpadł minus. Zobaczymy, co wyjdzie w dłuższej perspektywie czasu. 

 

forum2.jpg

lostdesper

W końcu minus :)

Witam ponownie, wczoraj polowałem w czterech meczach na niskie laye.
Pierwszy mecz Sijsling z Tabatroungiem wszedłem przy 1.02, jednak mecz szybko poszedł w drugą stronę i nie było nawet co zbierać.

Mecz drugi Chardego z Delbonisem przegrałem na własne życzenie, lay 1.09 za 1.8e liability i zamiast uciekać z 30 procentowym zyskiem (0.6e) - to czekałem na wybicie, które nie nastąpiło.

W trzecim meczu Ferrera zagapiłem się, bo miałem małą stratę, natomiast ktoś zaspał na rynku 2:0 w setach dla Ferrera (1.52) a ja zamiast się tym ratować to czekałem na wybicie i powtórzyła się sytuacja tak samo jak w meczu pierwszym.

Na szczęście ostatni mecz udało się złapać z wybiciem, dlatego red nie jest taki dokuczliwy.

Dzień prawie stracony, no rzutem na taśmę udało się jakoś wyratować, z czego jestem w miarę zadowolony. Żałuję przespanej okazji na Ferrerze, gdzie ktoś zaspał z kursem.

Szkoda, że nie udało się złapać niskiego laya na Janowiczu, który z poziomu z 1.08-1.09 poszedł na 1.95 w ciągu dwóch minut.

No ale cóż, nauka kosztuje, a wolę tracić teraz jak najmniej i na przyszłość korzystać z takich sytuacji jak ta z Ferrerem.

Pozdrawiam, Paweł

Aha, no i jeszcze perełka z przed chwili:

Mecz Foretz vs Eraydin:
Forentz wygrywa z Eraydin pierwszego seta i kurs na niego spada do 1.02. Drugi set Eraydin prowadzi 2:0 a kurs na Forentza dalej na poziomie 1.05???

Eraydin gładko wygrywa seta drugiego i zaczyna prowadzić w secie trzecim, kurs na Forentza wędruje do 11, po czym Forentz powraca i do 1.15. Ile można było wyciągnąć z tego meczu, przy małym liability sami zobaczcie ;)

 

tenis.jpg



 

perełka.jpg

lostdesper

Pomalutku do przodu

Witam, niestety ostatnio mam zbyt mało czasu, by zająć się tradingiem na tenisie. Po pierwsze praca, po drugie no żona, która mi marudzi, że za dużo czasu spędzam przed tym komputerem, tudzież forum ("może załóż z nimi rodzinę" - kto ma żonę, ten wie hehe). Niestety udało mi się tylko pograć na trzech rynkach. Cieszy na pewno brak reda, smuci natomiast fakt, że na Milmanie i Gulbisie, można było wyciągnąć dziesięć razy tyle, ale staram się tradować, a nie betować. Ogólnie gram póki co cały czas na niskie laye. Punkt wejścia to koniec pierwszego seta, albo początek drugiego. Mam nadzieję, że niedługo będę mógł siąść konkretnie do całego meczu, a nie będzie to niestety tradowanie z doskoku i to w pracy przez stronę betfair, co jest dosyć uciążliwe :) 

Na ten moment to tyle ;) forum_2.thumb.jpg.0c871b04eff8ad44798329

lostdesper

Pierwsze koty za płoty

Ok, za mną pierwsze kilka rynków in play. Szybka piłka - grałem na niskie laye - czyli małe zobowiązanie i spory zysk przy wybiciu. Udało się prawie wszędzie, jednak na Tsondze zamiast greenować połasiłem się i strata wpadła. Póki co jest to moim zdaniem szczęście początkującego :)

 

pl1.jpg

×