Jump to content
News Ticker
  • This is a news ticker

mazitbg

Premium Member
  • Content Count

    1,015
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    45

Reputation Activity

  1. Like
    mazitbg reacted to hitman for a blog entry, Tenis ATP - trading   
    Dostałem na priv zapytanie jak handlować na tenisie, więc przedstawię to, co wiem i co wypracowałem. Trochę to potrwa, bo będę musiał dobrze wszystko pokategoryzować, ale to dobrze, bo mi już od dłuższego czasu chodziło po głowie, by to sobie spisać ku lepszemu zapamiętywaniu.

     
    Na znajomość rynku tenisowego składają się takie oto elementy:
    1. Kontekst indywidualnego zawodnika.
    2. Kontekst turnieju i sezonu.
    3. Kontekst tradera.
    Na dziś punkt 1. 
    1. Kontekst indywiduzalny zawodnika przedstawia iloczyn:
    Potencjał * forma * zasoby energii * mądrość
    Potencjał.

     Czyli to, co ma dane w naturze w danym momencie kariery. Liczy się potencjał zrealizowany w danym momencie oczywiście, bo co Ci dziś po tym, że ktoś za 5 lat będzie mistrzem jak dziś wtopi  Jedni są materiałem na top 10, inni co najwyżej na top 50, inni na top 10, inni jeszcze na niższe pozycje. Po jednych widać od razu potencjał na top 10 (np. Fritz), po innych od razu widać, że nic z tego nie będzie (np. Donald Young). Są też tacy, po których nie widać potencjału od razu (moim subiektywnym okiem) - np. Del Potro. Nie myślałem kiedyś, że będzie z niego mistrz wielkoszlemowy dopóki nie wygrał 4 turniejów z rzędu. Potencjał składa się z kilku czynników:
    - warunki fizyczne: najlepsze to w okolicach 185/85, czyli 185 cm wzrostu, 85 kg wagi lub okolice. Proporcje ciała, gibkość, rozciągnięcie, wiek (ważny ze względu na ilość rozgrzewki potrzebnej go dobrej gry) wytrzymałość i odporność zarówno fizyczna jak i psychiczna oraz bardzo ważne: podatność na kontuzje.
    - technika: właściwe poruszanie się, ustawienie nóg, pozycji ciała, wyjście z nóg, wypchnięcie biodra i barku do przodu, prosty łokieć, wejście w piłkę, pełny ruch pronacja-supinacja-pronacja (lub supinacja-pronacja-supinacja jak w przypadku backhandu). Jej rozwój wynika z warunków fizycznych i zdolności motoryczno-umysłowych (neurony lustrzane, naśladownictwo, wrażliwość kinestetyczna).
    - styl gry (z linii końcowej, serve & volley, all rounder, top-spinowy, płaski, serbe-bot, pusher, itp.)
    - mądrość: konstrukcja punktu, strategia meczu, strategia sezonu, kariery (ten czynnik trudno dobrze umiejscowić, więc wydzieliłem go jako oddzielną kategorię).

    Forma.
    Czyli przygotowanie fizyczne:
    - siła dynamiczna (włókna mięśniowe szybkokurczliwe)
    - siła statyczna (włókna mięśniowe wolnokurczliwe)
    - wytrzymałość (wielkość mięśnia sercowego, wielkość płuc, sieć naczyń krwionośnych, ilość hemoglobiny we krwi* itp.)
    - rozciągnięcie (pozwala wykonywać ruchy pełne, a nie skrócone, co jest absolutnie kluczowe w technice tenisowej)
    - regeneracja (woda, piasek, piwko i te sprawy - trzeba mieć na uwadze, że niektórzy jeżdżą na turnieje typu Miami czy Acapulco tylko żeby powyrywać laski)
    * krew jest najbardziej powszechnym środkiem dopingującym - przytaczasz sobie krew od górala i masz już wysoką hemoglobinę. Niewykrywalne i przez to w pełni legalne
    Zasoby energii.
    Świeżość/przemęczenie/znużenie/dekoncentracja. Świeżość okazuje się być kluczowym czynnikiem coraz bardziej istotnym w przeładowanym kalendarzu turniejowym. Tenis to w tym momencie zarządzanie energią i odpadami toksycznymi (tj. produktami przemiany materii podczas wysiłku sportowego). Gdy organizm intensywnie pracuje, wytwarzają się duże ilości toksyn, które muszą być neutralizowane m. in. podczas snu i odpoczynku. Podobnie powstają mikrozapalenia w całym układzie motorycznym, którym przeciwdziała się przez szybką kąpiel w wannie z lodem po każdym meczu i każdym treningu. Poza tym są płytkie i głębokie pokłady energii. Inny jest rodzaj zmęczenia po 2-3 godzinnym treningu, a inny po całym sezonie pracy. Odbudowanie płytkich zasobów energii zajmuje mało czasu, odbudowanie głębokich zasobów energii wymaga więcej czasu, stąd prawie cały grudzień jest wolny od gry. Czasem zawodnicy są zmęczeni karierą, decydują się ją zakończyć, a za 2-3 lata wracają, bo brakuje im tenisa i przerwa od keriery i wszystkiego co z nią związane dała im odpoczynek i regenerację. Energia i jej braki to mój ulubiony czynnik - daje największą przewagę nad kursami i dotyczy absolutnie każdego gracza, bo nie ma graczy wyłączonych spod praw fizjologii. Są jednak tacy, którzy opanowali fizjologię w stopniu perfekcyjnym i Djokovica chyba pod tym względem przez dziesięciolecia nikt nie pobije. Nie wiem jak on to robi, że zachowuje tak wiele energii przez cały sezon.

    Mądrość.
    Czyli świadomość wszystkiego powyższego i tego jakie procesy zachodzą w organiźmie (i psychice) własnym i przeciwnika w trakcie meczu, turnieju, sezonu, i umiejętność znalezienia odpowiedzi na różne sytuacje na korcie (czyli po prostu as w rękawie i plan "b"). Tenis to nie sport dla głupich. No może dostać się do pierwszej setki da się (np. jak Verdasco czy Monaco), ale wielkie szlemy to już nie są dla głupich. Mądrość to jest zrozumienie natury tenisa, zrozumienie gry, momentu, fizjologii, szans, procentów - wszystko to, co składa się na prace umysłu na korcie (przygotowanie, praca nad poszczególnymi elementami) i na korcie (czucie co się dzieje w organiźmie własnym i przeciwnika - na co można liczyć, a co jest zagrożeniem), a także po prostu wybór taktyczny jakim jest tzw. tankowanie, czyli odpuszczanie niektórych turniejów, by nie grać na 100% i nie marnować potrzebnej energii potrzebnej na większe turnieje. W tym ostatnim mistrzem jest Wawrinka - on sobie tak równo olewa mniejsze turnieje, że aż czasem śmiać mi się chce jaki z niego luzak. Mądrość to umiejętność znalezienia odpowiedzi na zagrania przeciwnika i wyjścia z sytuacji - umiejętność przedłużania gry, by nawiązać walkę i gdzieś zrobić wyłom w grze przeciwnika a jednocześnie rozwinąć własną grę. Najlepsi gracze są najlepsi własnie dlatego, że to potrafią. Raonic niedawno powiedział, że dobrzy gracze znajdują sposób by wygrać nawet kiedy mają gorszy dzień i grają kiepsko. Dlatego najlepsi potrafią wyciągać mecze ze stanu 0-2 w setach. I to jest to, co tygryski lubią najbardziej na live w pierwszej rundzie: Jak masz gracza np. z top 30 i widzisz, że przegrał pierwszego seta z jakimś patałachem i kursik zaczyna się zbliżać do 2, a wiesz, że jest generalnie w formie tylko potrzebuje tych 30-40 minut by wejść na obroty to ślinka zaczyna lecieć
    Mądrość jest potrzebna do tego, by zachować spokój i utrzymać grę w kupie. To ona daje spójność w grze, a to jest ważne, by gra danego zawodnika nie była jak domek z kart, gdzie jeden niefartownie przegrany punkt potrafi rozpieprzyć mu cały misterny plan i sprawić, że nie będzie nagle mógł się odnaleźć i wszystko mu się posypie jedno po drugim: serwis, forehand, backhand. Wówczas zaczynają się dziać cuda - jakieś głupie drop shoty czy slajsy i to zagrane w ogóle bez przygotowania, w najgorszym momencie albo bardzo sygnalizowane. Po prostu serie głupich decyzji. To taka tenisowa neurotyczna panika - zawodnik zaczyna po prostu odpierdzielać rzeczy, które procentowo nie mają prawa się udać, bo nie dają 70% wygranych punktów, a zamiast tego serie przegranych punktów, które są katapultą poza turniej. Inna nazwa tego zjawiska: dławienie się (choking po ang.) Przykład: no wiadomo, że Verdasco i Monaco Sean Calvert mówi, że 3 rzeczy są w życiu pewne: śmierć, podatki i to, że Monaco się udławi Inny przedstawiciel tego niechlubnego gatunku to Donald Young. 
    Mądrość jest też potrzeba by nie popełniać idiotycznych decyzji strategicznych dot kariery, finansów, sprzętu itp. Przykład: Dimitrov w 2014 wygrał 3 turnieje, był bodajże w półfinale wielkiego szlema, wszedł do pierwszej dziesiątki i nagle mu coś do łba strzeliło by zmienić rakietę na heada. No i stąd już leciał w dół jak kamień. Nie wiem czy Head mu zaświecił dolarami czy co, ale decyzja była głupia, zważywszy, że w związku z usuwaniem się Federera w cień, Wilson będzie szukał nowej twarzy jako swój wizerunkowy nr 1 i Dimitrov był dobrym kandydatem i mógł liczyć na dobry kontrakt. Tak czy siak stało się, już zmądrzał i wrócił do swojego Wilsona, ale odzyskanie pewności siebie będzie trwało i trzeba poczekać. Takie decyzje są brzemienne w skutki. 1-2 sezony ma wyjęte z kariety. A mógł być dalej w op 10. Jako ciekawostkę dodam, że odbijałem jego rakietą (bodajże jedną z tych, które powędrowały w trybuny w Bukareszcie). Bardzo ciekawa, do dziś mam jej wspomnienie w ręku

    Trochę tego jest, więc widać ile informacji trzeba ciągle mieć by orientować się co się dzieje. Najważniejsza zasada to zasada równomierności: najlepsze efekty są gdy wszystkie 4 czynniki są na równym poziomie. Wynika to z matematyki: iloczyn czterech liczb bardzo się zmniejsz jeśli jedna z liczb jest bardzo mała. Innymi słowy: jak jest gdzieś dziura, to wszystko osłabia. Jest takie przysłowie: łańcuch jest na tyle silny, na ile silne jest najsłabsze ogniwo. I wygrywanie w tradingu/obstawianiu tenisa to przede wszystkim unikanie gry tam, gdzie jest jakieś słabe ogniwo. Najbardziej lubię typować na podstawie jednego lub dwóch czynników, które wyraźnie osłabiają całość. Najczęściej jest to poziom energii i ew. zdrowie i najlepiej sprawdza się w 1. rundzie i dotyczy gracza, który wygrał poprzedni turniej. To jeden z klasycznych motywów. Inny motyw to gdy wiem, że mecz będzie zacięty, ale wiem kto posypie się pierwszy w tie breaku albo po 1,5h gry. Przykład z dziś: Bellucci. Przełamał Delbonisa, ale zaraz stracił tego breaka i tak się tym przejął, że dał się przełamać kolejny raz i wtopił seta. A potem tak już się przestraszył, że przegrał drugiego seta do zera. Jak wiadomo, że dany zawodnik jest taką mimozą, to można to wykorzystywać bardzo często.
    Ważne też jest, by mieć świadomość, że nigdy nie ma się pełnych informacji i wielu trzeba się domyślać (i nie chodzi mi tu o fakt fizyki kwantowej, że widzialna materia to tylko 4% wszechświata), więc każda się liczy. Oczywiście informacje trzeba dobrze zinterpretować, czyli całą układankę poskładać do kupy, co też nie jest łatwe, i oszacować wartość w stosunku do kursów. A na live trzeba to zrobić czasem w 15-20 sekund. 

    Część 2 i 3 niebawem, a na koniec o szacowaniu wartości kursów i kilka klasycznych motywów.
  2. Like
    mazitbg reacted to Backrus for a blog entry, AlgoNBA 2016 - podsumowanie   
    Starting bankroll: 100pts
    Stake: 3pts flat
    Average odds: 1.952
    Average winning odds: 1.95
    Final bankroll: 119.12pts
    Odds proof: https://imgur.com/a/3wr2t







  3. Like
    mazitbg reacted to skeleton for a blog entry, 1st summary   
    Po kilku miesiącach od założenia tego bloga, przyszedł czas na małe podsumowanie. Nie pojawią się tutaj konkretne kwoty, bardziej chcę położyć nacisk na aspekt psychologiczny. 
    Zakładając bloga miałem wyznaczone zasady działania, jednak sam do końca nie wiedziałem jak to przełoży się na praktykę. Nie mam niestety podsumowania za październik, dlatego obejmuje ostatnie 3 miesiące, gdzie stawka początkowa wynosiła ok. 140% stawki z początku października. 
    Jak prezentowały się kolejne miesiące ?
    listopad: 
    28 rynków - 18 greenów/ 5 redów/ 5 na '0'
    budżet miesiąc do miesiąca: +16%
    grudzień:
    28 rynków - 14/7/7
    budżet m/m: +18%
    styczeń:
    34 rynki - 22/7/5
    budżet m/m: +57%
     
    1 listopad - 31 styczeń - budżet +116%
     
    Co udało się osiągnąć ?
    Przede wszystkim trading jest dużo spokojniejszy niż we wcześniejszych okresach, jest mniej nieprzemyślanych wejść choć takie też czasami się jeszcze zdarzają. Przede wszystkim spotkanie Liverpool - Exeter, gdzie po ogłoszeniu składów ruszyła winda z 1.30 do 1.33, szybkie podpięcie się pod nią a w głowie już liczyłem ile ticków na tym złapie. Minutę później red na 10% banku ;-) Poprawiła się również akceptacja redów i cięcie strat - jeśli idzie nie po mojej myśli, zamykam ze stratą i szukam kolejnych rynków - w dłuższej perspektywie widać, że przynosi to wymierne korzyści. Nie ma również presji na wynik, przy obecnej ilości czasu jaki mogę poświęcić na trading, wynik jest w pełni zadowalający.
    Elementy do poprawki:
    - ustalenie stawki na wejście - przy większych kursach gdy trend idzie w drugą stronę, "głowa" ma problem ze zbyt szybko narastającym redem
    - domyślnym założenie tego bloga miała być gra in - na to póki co brak czasu, aby przez dłuższy czas obserwować wieczorem konkretne spotkanie, mam nadzieję że w następnych miesiącach uda się spróbować swoich sił również w tej dziedzinie
     
    póki co to byłoby na tyle, jeśli coś sobie przypomnę - dopiszę ;-)
  4. Like
    mazitbg reacted to adam82 for a blog entry, Kiedy value nie gra?   
    Więc pisałem ostatnio, że grając value można się doprowadzić do bankructwa. Jest to prawda, ale jest to też stwierdzenie trochę naciągane. Trzeba mieć bowiem sporego pecha albo nie do końca poważnie podchodzić do bettingu/tradingu albo mieć bardzo słabą psychikę, żeby grając value przegrywać długoterminowo, co za chwilę dokładniej opiszę.
    Trzeba zacząć od tego że value to pojęcie bardzo względne. Załóżmy, że kurs w zdarzeniu dwudrożnym odwzorowujący realne prawdopodobieństwo zwycięstwa danego zawodnika wynosi 1.5. Grając więc kursy powyżej 1.50 gramy value, z tym że jest diametralna różnica w tym czy będziemy w tym momencie próbować grać kurs 1.51, 1.55, 1.60 czy 2.00 czy jeszcze wyżej
    W zdecydowanej większości przypadków nie będziemy w stanie zagrać tych wysokich kursów rzędu powiedzmy 1.60+ Te kursy będę nazywał silnym value resztę będę nazywał value granicznym.
    Grając value graniczne jesteśmy oczywiście dużo bardziej narażeni na długoterminowe straty ponieważ nasze zyski z tego minimalnego value które gramy może pożreć prowizja betfair, bądź tymczasowe odchylenie od średniej wartości zysku który powinniśmy generować.
    Zróbmy z tego przykład i przyjmijmy ten nasz kurs 1.50 jako odwzorowujący realne prawdopodobieństwo 2/3 na zwycięstwo danego zawodnika. Każdy ma inną prowizję z wygranych rynków ale początkowo jest to u prawie każdego 5% (kiedyś przynajmniej było, potem dla Polaków było 6,5% potem zaczęli jeszcze bardziej mieszać i teraz też to jest zależne chyba od jakichś innych czynników). Żeby być w długim terminie na 0 przy prowizji 0% powinniśmy grać właśnie te kursy 1.50, ale mając prowizję 5% powinniśmy grać kurs w przybliżeniu 1.5263 co wynika łatwo ze wzoru x = 0.50/0.95 Mniejsza z tym, jeżeli ktoś mimo wszystko nie rozumie z czego wynika ta liczba, bo to nie ma takiego znaczenia warto jednak wiedzieć, że prowizja betfair sprawia, że granica value znajduję się trochę wyżej  niż by się wydawało i w tym wypadku powinniśmy grać kursy co najmniej 1.53.
    Teraz trochę o odchyleniu od oczekiwanego zyku przy graniu value. Prawdopodobieństwo to tylko prawdopodobieństwo Mając ten kurs 1.50 co określa dokładnie prawdopodobieństwo 66,(6)% wiemy tylko że powtarzając dane zdarzenie (mecz) nieskończenie wiele razy to zwycięstwo danego zawodnika otrzymamy w 66% przypadków. My jednak nie mamy nieskończenie wiele meczów. Może się zdarzyć tak, że po 10 meczach ten faworyt wygrał tylko 3 mecze (30%) lub 9 meczów (90%) Przy tak małej liczbie rozegranych meczów takie sytuacje zdarzają się stosunkowo często i właśnie tutaj leży klucz do value. Granie value ma sens jeżeli robimy to regularnie i na jak największej próbce. Po zbetowaniu kilkanaście - kilkudziesięciu meczów cały czas jest bardzo duża szansa, że nawet grając value nasz bilans będzie ujemny. Jeżeli liczba meczów które zagraliśmy liczy się w setkach jest już dużo trudniej o pecha, natomiast jeżeli rozegraliśmy kilka tysięcy zdarzeń to prawdopodobieństwo, że dalej będziemy na minusie nawet grając value jest już mikroskopijne.
    Chciałbym tutaj zwrócić uwagę na 3 rzeczy:
    1. Nie warto przesadzić w drugą stronę i szukać value na siłę, bo wtedy większe prawdopodobieństwo, że ten kurs który zagramy jednak nie będzie miał żadnej wartości.
    2. Duże znaczenie ma czy gramy value graniczne czy value silne. Grając value graniczne pech może nam trzymać bilans na minusie przez kilkadziesiąt (kilkaset) meczów, przy value silnym po kilkudziesięciu (czy nawet kilkunastu) zdarzeniach powinniśmy wskoczyć już  na plus i nigdy go nie opuszczać oczywiście trzymając się tego samego sposobu gry.
    Czy lepiej grać value graniczne, czy silne? Nie potrafię na to odpowiedzieć. Próbując grać tylko value silne tracimy bardzo dużo okazji na zysk co prawda minimalny ale zysk, natomiast grając value graniczne mamy dwa podstawowe ryzyka: wspomniane wcześniej większe prawdopodobieństwo odchylenia od zysku w długim terminie oraz możliwość przeszacowania/niedoszacowania granego przez nas kursu w taki sposób, że w żadnym wypadku nie jest to value (nawet graniczne). Są zatem plusy i minusy obu podejść.
    3. Tutaj wychodzi ogromna przewaga tradingu nad przedmeczowym bettingiem. Poza tym, że jak wiadomo trading daje możliwość na pocięcie strat to dodatkowo, w szczególności trading in play takich dyscyplin jak koszykówka, tenis, wyścigi konne, darty daje ogromną liczbę możliwości na wejście przy zmieniającej się sytuacji meczowej. Przedmeczowo możemy analizować tylko doniesienia o stanie zdrowia zawodników i innych czynnikach technicznych. W meczu bierzemy już pod uwagę wynik i w wielu dyscyplinach każde zdobycie punktu daje nam możliwość przyjrzenia się rynkowi i wykonania nowego wejścia uwzględniając wszystkie czynniki, a w szczególności ten najważniejszy czyli nowy wynik. Dzięki temu grając in play możemy wykonać już w trakcie jednego meczu kilkanaście - kilkadziesiąt wejść w rynek próbując grać graniczne value. Dzięki temu szybciej dojdziemy do momentu gdzie odchylenie od oczekiwanego zysku będzie miało dla nas coraz mniejsze znaczenie, ponieważ przy kilkugodzinnym tradingu możemy w jeden tylko dzień wykonać kilkaset wejść, co w bettingu i analizowaniu danych przedmeczowych, żeby znaleźć value i odpowiedni mecz zajęłoby nam pewnie kilka lat, a już co najmniej kilka miesięcy.
     
    Wszystko co do tej pory napisałem w tym wątku dotyczy płaskiej stawki. Kolejnym zagrożeniem dla długoterminowego zysku przy graniu value jest bowiem właśnie stawkowanie. Często zdarza się, że widzimy jak kurs świruje i czujemy że jest teraz okazja zagrać naprawdę silne value. Kusi wtedy i często słusznie, żeby zagrać to naprawdę dużą stawką. Na takie coś powinni sobie pozwalać jednak tylko doświadczeni traderzy, którzy mogą przyjąć duża stratę bez problemu. U innych którzy dopiero zaczęli zarabiać to jedno duże wejście może spowodować że budowany przez kilkadziesiąt meczów zysk zostanie zdjęty częściowo lub nawet całkowicie zniwelowany, mimo tego że zagraliśmy zdarzenie za kurs powiedzmy 1.70 w momencie kiedy powinien być na poziomie 1.50. Jest to sytuacja niezwykle przykra dla psychiki ponieważ nie popełniamy błędu w ocenie prawdopodobieństwa tylko w stawkowaniu, które nota bene nie ma aż tak dużego znaczenia jak samo zauważanie i granie value.
    Jest też druga strona medalu i podobnie dobra okazja którą zauważamy, czasami może wcale nie być okazją, ale niedoinformowaniem nas o jakimś kluczowym czynniku takim jak kontuzja, ustawka itp. dlatego warto uważać na stawkę wprowadzić sobie odgórne ograniczenia na betfair na limit ryzyka, który można zmienić tylko mailowo lub telefonicznie, żeby nie porwała nas pseudo okazja. Skutki takiego braku kontroli stawki i zewnętrznych limitów mogą być ogromnie bolesne o czym przekonał się jeden z użytkowników tego forum - doświadczony trader opisujący swoją przykrą sytuację w niniejszym wątku: http://sport.traderzy.pl/topic/4585-historia-najwi%C4%99kszego-reda/
     
    Ostatnią przyczyną braku zysków mimo grania value, którą chcę wskazać jest nieumiejętność cięcia strat. Jak ciąć straty nigdy do końca nie można odpowiedzieć, każda sytuacja jest inna i nie ma tutaj prostych schematów, ale jest to temat na tyle ciekawy i ważny, że mam zamiar poruszyć go kiedyś w osobnym wątku i postaram się wskazać chociaż podstawowe zasady dotyczące cięcia strat.
     
     
  5. Like
    mazitbg reacted to adam82 for a blog entry, Czy value to wszystko?   
    Nie.
    Value to nie wszystko. Bez odpowiedniego zarządzania otwartymi pozycjami, bez odpowiedniego stawkowania granie nawet bardzo potężnego value może doprowadzić nas do bankructwa. Z drugiej strony - trader który nie gra value  , może dzięki narzuceniu sobie pewnych zasad ograniczających czynniki ryzyka i maksymalizujących zysk wychodzić na plus, lub przynajmniej utrzymywać się koło zera.
    I właśnie tym wpisem, w którym nic nie ma chciałbym zapoczątkować serię wpisów o zarządzaniu otwartą pozycją na betfair. Liczę na to, że wena przyjdzie w kolejnych dniach/tygodniach i tam znajdzie się jednak parę ciekawych informacji, czego Wam wszystkim i sobie samemu w tym jeszcze całkiem świeżym 2016 roku życzę.
     
  6. Like
    mazitbg reacted to sidney-trd for a blog entry, Główny czynnik ruchu kursów   
    Witam serdecznie użytkowników w Nowym Roku ! :))
    Chciałbym podzielić się bardzo ciekawym video nt. ruchów kursów. Filmik poświęcony jest głównie newsom nt. zmian w składach, jakie często mają miejsce podczas meczów pucharowych, ostatnich meczy w LM (nie mających większego znaczenia) czy też meczów na arenie światowej, które kluby uważają za mniej prestiżowe jak bywa często z Ligą Europy.
     
    https://www.youtube.com/watch?v=Mx0TUFo1ViA
     
    Materiał bazuje głównie na ostatnim meczu pucharowym Liverpoolu, gdzie kurs poleciał (bazując na moich doświadczeniach z meczem) od 1,50 do 1,9 (?),
    Miłej "lektury"
    Sidney
  7. Like
    mazitbg reacted to adam82 for a blog entry, Gniew   
    Gniew to trzecia część trylogii Zygmunta Miłoszewskiego o prokuratorze Teodorze Szackim. Polecam całą trylogię, szczególnie w formie książkowej. Aktualnie są już także zekranizowane dwie pierwsze części trylogii i ich jakość jest również dobra. Gniew to jednak moim zdaniem najlepsza ze wszystkich części z niezwykle wciągającą fabułą, która porusza także dylematy moralne i relatywizm jaki często występuje przy wyborze tego co dobre, a co złe.
    Tyle słowem wstępu. Dzisiaj chciałbym odnieść się jednak do gniewu jako uczucia nieobcego traderom, a w szczególności traderom sportowym.
    Moim zdaniem jest to temat niezwykle istotny z dwóch głównych powodów:
    - W dużej mierze decyduje o tym czy trader będzie zarabiał czy tracił
    - Ma bezpośredni wpływ na kondycję fizyczną jak i psychiczną
    1. Skąd rodzi się gniew w tradingu sportowym?
    Głównymi przyczynami gniewu są:
    - Wyredowanie zysku zbieranego przez kilkadziesiąt minut lub nawet kilka godzin w kilka lub kilkadziesiąt sekund (podobnie wyredowanie zysku z kilku dni/tygodnia wciągu kilku/kilkunastu minut itp.)
    - Sytuacja meczowa, w której do spełnienia warunku zysku jest już niezwykle blisko, ale jednak to nie następuje i przez to zysk jest dużo mniejszy lub pojawia się strata. Przykładem takiego warunku do spełnienia może być prosty smecz w tenisie czy rzut karny w piłce nożnej, które jednak nie zostają wykorzystane.
    - Brak możliwości pocięcia straty w momencie gdy to cięcie założyliśmy, spowodowane zbyt małą płynnością rynku, mimo wystawienia kursu który powinien zostać przyjęty. W konsekwencji rodzi to większą stratę, na którą nie jesteśmy już emocjonalnie przygotowani.
    - Tzw. odbicie od celu dziennego/tygodniowego/miesięcznego zysku u traderów takie cele mających. To sytuacja w której do osiągnięcia danego celu brakuje 1 - 3%, a osiągnięcie celu skutkowałoby zakończeniem tradingu i okresem wolnym od tradingu przez określoną ilość czasu. Niestety odbicie polega na tym, że tego celu nie osiągamy i wtedy z brakującego 1 - 2% zysku robi się brakujące kilkanaście - kilkadziesiąt % W skrajnych przypadkach może to później lawinowo skutkować nawet wyredowaniem danego dnia/tygodnia czy miesiąca.
    - Wyjątkowe wejście raz w meczu większą stawką, po wielu innych wejściach stawką zwykłą i sytuacja meczowa, która sprawia że cały zysk zostaje zniszczony z powodu konieczności cięcia tego wejścia.
    - Kilkukrotne pięcio, czasami dziesięcio lub nawet kilkunastokrotne wejście które powinno w naszej ocenie mieć co najmniej kilkadziesiąt procent szans, lecz za każdym razem sytuacja meczowa (rynek) idzie przeciwko (czyli tzw. czarna seria).
    Tyle przychodzi mi aktualnie do głowy, choć na pewno działa to trochę indywidualnie i są także mniej typowe przyczyny u innych.
    2. Skutki gniewu
    Podstawowym skutkiem gniewu jest wyłączenie się racjonalnego myślenia przy podejmowaniu kolejnych decyzji o wejściu w rynek. Decyzje te są w takim momencie dużo bardziej losowe i nieuzasadnione. Przestajemy grać value. Skutkiem tego może być szczęśliwy traf i powrót do względnej sytuacji równowagi emocjonalnej i odzyskanie dużej części utraconych środków lub brak tego szczęścia i pogłębienie straty i narastanie gniewu. W ostateczności poziom chaotyczności decyzji może być tak duży że w ciągu kilku minut można przegrać zyski wypracowywane przez długie tygodnie czy nawet miesiące.
    Kolejnym skutkiem gniewu są ogólnie pojęte kwestie zdrowotne. Istnieją badania naukowe mówiące o tym, że wielokrotne wyrażanie gniewu i złości wywołuje wewnętrzne pobudzenie i reakcje biochemiczne które uszkadzają tętnice. U traderów sportowych takie wyrażanie gniewu może występować nawet kilkadziesiąt razy podczas jednego meczu. Szczególnie może występować to w koszykówce/ tenisie/ siatkówce, gdzie każdy punkt w jedną lub drugą stronę może stawać się przyczyną lub potęgować ten gniew. W związku z tym u osób "gniewnych" dużo częściej występują problemy z układem krążenia. Poza tymi znanymi mi wpływami gniewu na organizm z pewnością istnieją inne, których świadom nie jestem, a które wpływają destrukcyjnie na nasze zdrowie.
    3. Skutki pośrednie
    Są to skutki gniewu które występują często, ale nie muszą występować zawsze i wiążą się na ogół tylko z niektórymi wybuchami gniewu.
    Pierwszym z nich jest niszczenie otaczających nas przedmiotów. Można tutaj zaliczyć:
    - niszczenie klawiatur, myszek, rozbijanie monitorów, laptopów, telefonów, rozrywanie ubrań, rozbijanie talerzy, szklanek. To takie najbardziej typowe.
    Kolejny skutkiem pośrednim może być sprawianie sobie fizycznego bólu poprzez uderzania najczęściej pięścią, nogą (w ścianę, stół itp.), szczypanie się, drapanie (wbijanie paznokci w skórę). W niektórych przypadkach dochodzi nawet do uderzeń głową w ścianę. Wszystkie wspomniane tu przypadki mogą prowadzić w zależności od siły jaką stosujemy do kolejnych komplikacji zdrowotnych o bardzo szerokim zakresie, od zwykłych siniaków, zadrapań do pęknięć a nawet złamań kości, uszkodzeniem mięśni lub stawów czy urazów głowy (twarzy, mózgu).
    Ostatnim skutkiem pośrednim jaki zaobserwowałem jest postrzeganie gniewu przez innych. Mało kto lubi przebywać z osobą będącą w gniewie. Wyraz twarzy takiej osoby się wykrzywia, jest to oblicze zniekształcone, które przyprawia na ogół o lęk. Czasami widząc taką osobę może się ona wydać śmieszna. Ten śmiech pochodzi jednak nie z sympatii ale raczej z pogardy dla osoby, która znajduje się w groteskowo i teatralnie wyglądającym silnym wzburzeniu. Nie ma wątpliwości, że częste występowanie gniewu, nawet jeżeli staramy się go przeżywać w samotności psuje relacje międzyludzkie z naszymi najbliższymi.
    4. Redukcja poziomu gniewu
    Z opisanej przeze mnie wyżej rzeczywistości jasno wynika, że każdy człowiek (a w szczególności trader sportowy) powinien dążyć do redukcji poziomu jak i częstości występowania gniewu w życiu. To jest temat o którym zdecydowanie za mało się mówi i mówiło tutaj na forum i na innych forach które zajmują się podobnymi zagadnieniami.
    Jest to moim zdaniem zadanie ekstremalnie trudne, a często jest to sprawa mocno indywidualna, stąd brak prostych rozwiązań jak można by sobie z tym problemem poradzić. Zastanówmy się nad tym, czekam na komentarze i sugestie, a sam w najbliższym czasie postaram się opisać mój punkt widzenia i działania, które może podjąć każdy by zredukować poziom gniewu. Być może będzie to redukcja minimalna, ale i o taką warto walczyć by niwelować negatywne skutki tej emocji.
     
    PS. W sumie to nie wiem nawet czy tą emocję która towarzyszy tradingowi można nazwać gniewem, ale ja będę tak robił bo podoba mi się to słowo - jest takie dobitne.
     
  8. Like
    mazitbg reacted to sidney-trd for a blog entry, Listopad 2015   
    siema, siema
    Dzisiejszy wpis będzie podsumowanie pewnego etapu, projektu, wyzwania, challenge'u, który przed sobą ustawiłem. Brzmi on następująco:

    ROAD TO 5K.
     
    Chodzi ogólnie o to, że postanowiłem zacząć tradować z bankiem opiewającym na kwotę 500euro, by pokazać, że da się z tego w niedługim czasie zbudować bank na miarę prawdziwego tradera (a dla mnie to jest to wyzwanie abym przestrzegał zasad...). Oczywiście, kilka prostych założeń zostało od razu ustalonych, m.in, jakość granych propozycji (głównie insidery), maksymalna dzienna strata, a także ograniczenie in-play (w zasadzie wykluczenie in-play, ale jak zaraz się dowiecie dwa razy było grane).
    Listopad wypadł bardzo obiecująco, ponieważ trading trwał od 11-go listopada czyli całe 20 dni tradingowych. Kilka faktów:
    Zagrałem łącznie 36 rynków, z czego 27 na plus, 9 na minus Strike rate = 75% Średnia wygrana na rynek: 23,35 Średnia wygrana na dzień: 42,03 Zysk za w/w okres: 840euro Realizacja celu w 16,81%
     
    Ogólnie rzecz ujmując dwa najbardziej zyskowne rynki były nie do końca związane z tradingiem pre-play. Oba spotkania były grane in-play. Jedno zostało opisane dość jasno i klarownie w poście: "Grecka ustaweczka", a o drugim postaram się krótko tutaj wspomnieć. Było to dzisiejsze spotkanie pomiędzy Voluntari - Din. Bucuresti, na początku zająłem pozycje licząc na spadnie na gości, oczywiście nie minęło kilka h, spadek o kilkanaście dobrych ticków, ale Pinnek postaranowił powariować trochę na rynku. Odbił w górę, potem znów spadek i tak w kółko... Przed meczem wybił jeszcze wyżej. Na około godzinę przed meczem świecił się drobny red, ale coś mnie tknęło by poszperać głębiej, co odkryłem ----> dawno, dawno nie widziałem takiego zainteresowania rumuńską ligą, porównałem natychmiast z poprzednimi spotkaniami. Żadne ze spotkań z poprzedniego miesiąca nie cieszyło się taką popularnością wśród typerów (ponad 20krotnie większe, w niektórych przypadkach 40krotnie), którzy jednogłośnie grali na Dinamo. Postanowiłem zredukować stawkę i wejść in-play, na powitanie od razu gol dla Dinamo, niedługo potem drugi - zakończyło się 1-3.  Czy mecz był ustawiony? Nie wiem (po kursach, które stały na przyzwoitym poziomie powiedziałbym, że nie), ale takie wyjście z sytuacji można określić hasłem "value" niczym w tenisie. Dlaczego? Buki zupełnie źle oszacowały kursy, które powinny być dwukrotnie mniejsze, nie 2.0X, a 1,5X.

    Dinamo Bucuresti w praktyce rozegrało spotkanie na swoim terenie - mówiąc prosto będąc gospodarzami, a to Voluntari było przyjezdnymi. Ponadto w drużynie... Gości? Gospodarzy? po prostu w drużynie Voluntari zabrakło kilku zawodników...
    Większość z propozycji, które tutaj zagrałem jest upubliczniana w sekcji Premium.
     
    https://www.youtube.com/watch?v=VDvr08sCPOc
     
    Pozdrawiam
    Sidney !
     
  9. Like
    mazitbg reacted to adam82 for a blog entry, Pogarda dla Ticka   
    Szczęść Boże!
    Do stworzenia niniejszego wpisu skłoniło mnie kilka rozmów, które od czasu do czasu można obserwować na shotuboxie. Z ubolewaniem patrzę bowiem, jak dzisiejsza młodzież lekce sobie waży Ticka.
    Bohaterowie naszej historii to:
    Sebix - młody (duchem) adept tradingu, który uważa się za niedoświadczonego, mimo że siedzi na betfair już prawie 2 lata i właśnie tym brakiem doświadczenia tłumaczy swoje ciągłe "balansowanie koło zera" czyli w przełożeniu na polski bycie na ciągłym minusie.
    Mati - doświadczony trader, który miewa lepsze lub gorsze tygodnie i miesiące, ale ostatecznie w dłuższym rozrachunku zawsze jest na plus.
    Typowa rozmowa:
     
    - Hehe Mati to co teraz chyba lay bo kurs już tak nisko?
    - Naturalnie Sebastianie. Dobrze prawisz.
    - Ok. To bierzemy i czekamy.
    3 minuty później:
    - %&rwa Mati znowu stówka reda
    - No ja też red ale tylko 2dr.
     
    Była sobie raz sytuacja meczowa, w której to kurs nisko powędrował.
    W okolicach 1.03 można było próbować swoich szans na wejście w rynek i takoż Mati jak i Sebix postanowili w tym momencie layować. Sebix który odznaczał się niewypowiedzianą wręcz pogardą dla ticka wziął to co było do wzięcia, czyli zlayował 1.04. Mati pomny na swoje doświadczenie i podchodząc z szacunkiem do ticka ustawił się z layem na kursie 1.02. Wnet okazało się że kurs 1.03 został szybko jeszcze w tej przerwie między gemami (bo był to mecz tenisa) zabackowany, co dawało pewną szansę Matiemu by jego lay 1.02 został przyjęty. Jak się później okazało w trakcie punktu gdy jeden z zawodników osiągnął już optyczną, ale nie decydującą przewagę ktoś zdecydował się zagrać dużym backiem kurs 1.02 i w ten sposób pozycja Matiego została skupiona.
    Nieszczęśliwie okazało się jednak ostatecznie tak, że nie było szansy na zgreenowanie i oba wejścia grane tą samą stawką zakończyły się redem, z tym że  Sebix zredował na 100 a Mati na 50.
    Na tym kończy się historia prawdziwa, teraz ją trochę rozwinę i popuszczę wodze fantazji.
    Załóżmy że Sebix i Mati są ostrożnymi graczami, nie redują ogromnymi redami i grają tylko laye małych kursów - strategia to jak najbardziej prawidłowa, z tym że przyjmijmy, że uśredniona różnica pomiędzy kursami na jakich wchodzili ci Panowie wynosiła nie jak w powyższym przypadku 2 ticki, ale tylko 1 tick.
    Sebix i Mati nie zadowalają się ochłapami, czekają na grube odbicie z niskiego kursu. Prowadzi to do tego że redują około 90% wejść a tylko 10% wejść zamykają z zyskiem.
    Przypuśćmy że Panowie zagrali 50 niskich layów w miesiącu, 5 zgreenowanych, 45 zredowanych. Suma greenów dla obu Panów jest bardzo podobna (minimalnie na korzyść Matiego) ale dla uproszczenia przyjmijmy że jest to taka sama kwota po 1k na greena czyli w sumie 5k przychodów. Zgodnie z tym co przyjęliśmy wcześniej określmy średni niski lay jaki grają Panowie. U Matiego będzie to 1.03 u Seby 1.04.  Panowie grają prosty trading, każdy mecz, każde wejście płaska stawka w wysokoścji 3k €. Z tego wynika że średni red u Sebastiana to 120€ u Matiego 90€. Mnożąc to przez 45 redów w miesiącu otrzymujemy straty z redów  wysokości 4050€ Matiego oraz 5400€ Sebastiana. Bilansując zyski i straty mamy następujące zakończenie miesiąca:
    Mati +950€
    Seba -400€
    Na zakończenie miesiąca mamy zatem następujące postaci: Mati- w miarę z siebie zadowolony że udało mu się wypracować zarobek rzędu ponad jednej średniej krajowej niewielkim nakładem czasu i sił i Sebix, który to musi biec do mamy po pożyczkę kasy na kolejny miesiąc jego tradingowych przygód.
     
    To tyle jeżeli chodzi o mój dzisiejszy wpis. Na zakończenie trochę prywaty i klasyk - Natalia Oreiro - Cambio Dolor.
     
     
     
  10. Like
    mazitbg reacted to osiek for a blog entry, Listopad 2015 -> 1 Tydzień   
    Witam , może dla jasności opiszę pokrótce  o czy będzie ten dziennik . Bardzo dużo czasu spędziłem na przemyśleniach co zrobić aby zacząć jakoś zarabiać/inwestować .  Stworzyłem więc  plan gry/inwestycji  dla siebie którego będę  się trzymał  gdyż w mojej ocenie to klucz do sukcesu . Plan jest długoterminowy i  całkiem  realny , ale cały czas jest  pytanie czy wytrzymam  to ciśnienie ???  Postanowiłem również wstawiać fotki z rynków  w których biorę udział , ale tylko po to aby mnie  jeszcze bardziej motywowało do pracy  ( zyski i straty ) . Jak pisałem wcześniej skupiam się tylko na płynnych rynkach takich jak : Tenis , Krykiet -> In-play , Kopana tylko  pre . Inwestycja opiera się na 20% zysku w każdym miesiącu .  Podsumowania  postaram się robić raz w tygodniu , ale całościowe podsumowanie będzie na koniec  każdego miesiąca .  Dla osób które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z Tradingiem Sportowym  radzę nie sugerować  się fotkami z dziennika . Swoją Inwestycję rozpoczynam od Listopada i zakończę ją  w Listopadzie  2017 roku .


    Plan na Listopad  2015  ->  Ł 75 (  20% )

    Podsumowanie Tygodnia .

    Wcześniejsze wpisy trochę nakreśliły  co grałem , dodam ze jeszcze postanowiłem zainwestować w mecz Krykieta  Pakistan – Anglia  . Widząc całkiem fajną sytuację  ( kurs na zwycięstwo Anglii spadł do poziomu  1.55 , 1.50 w drugim dniu gry ) postanowiłem wejść w rynek z Lay’em  na Anglików . Po około 1h-1.5h kursy fajnie odbiły do góry i wszystko sprzedałem z kursem  1.73 . Oczywiście już mam profit z rynku  ł 24 . Nie ukrywam , ze lubię Krykiet  . Dodatkowo podoba mi się to , ze mecze trwają 5 dni  i jest mnóstwo czasu na wykręcenie fajnego profitu . 



  11. Like
    mazitbg reacted to skeleton for a blog entry, Początek   
    Na razie mało chętnych do założenia bloga, trzeba wyjść przed szereg. W dodatku zabieram się za jedną z najbardziej hardkorowych dziedzin do grania – piłka nożna, zarówno pre jak in. Do tej pory na kopanej siedziałem głównie pre i pojawia się chęć spróbowania in-play. Tym samym pojawia się okazja do krytyki, bo przecież na kopanej nie da się zarobić ;-) Jednak ostatnimi czasy mam bardzo mału czasu na nauke innych dyscyplin, a w dodatku pod koniec miesiąca zaczną się nieprzespane noce i to nie z powodu tradingu ;-)
    Budżet przeznaczony na in ok. 100€, na jedno spotkanie 2-5% aktualnego banku w zależności od rynku. W grze pre stawka uzależniona od tego, na ile w moim odczuciu jest pewny typ, przy zachowaniu stoploosa 3-4 ticki.
  12. Like
    mazitbg reacted to sidney-trd for a blog entry, Dortmund + Zasłużona przerwa ; ))   
    Jak już wspomniałem w rynkach tradera kolejna perełka jest rynek Dortmundu z PAOKiem! Borussia jedzie bez swoich czołowych graczy, którzy dostali wolne ze względu na weekendowe spotkanie z Bayernem Monachium  co dziwne kursy jeszcze nie podskoczyły aż tak, ale to pewnie kwestia tego, ze mało osób pograli ten rynek. Znając życie ruch zacznie się dzis wieczorem
     
    Przerwa - od kilku dni żyje wakacjami, dlatego tez zamiast podać ten typ wczoraj i dzis moglibyśmy cieszyć się kilkunasto tickowym zyskiem, mamy zaledwie kilka. Wracając do tematu, robię sobie w końcu wakacje w pełni zasłużone i wracam do Was około 8go października z nowymi pomysłami, informacjami i miejmy nadzieje, ze z przemyśleniami odnośnie tradingu jak go udoskonalić 
    see you soon traders. 
    Sidney
     
  13. Like
    mazitbg reacted to sidney-trd for a blog entry, Kolejny krok w przód ! :)   
    Cześć ! Za nami połowa tygodnia, bardzo ciekawy tydzień się zapowiada, a co najważniejszy obfity w greeny  Znaczna część aktywnych użytkowników zarobiona na Chelsea vs Maccabi, nie inaczej jest u mnie. W tym miejscu mogę się pochwalić pierwszym 3DG zanotowanym na moim koncie jeśli chodzi o trading pre-play.
     

     
    Dla mnie ten rynek to również kolejny granica przekroczona, kolejny osobisty sukces. Nam nadzieję, że coraz więcej tłustych greenów zacznie wpadać wraz ze zwiększeniem banku. Dziś trzymamy kciuki oczywiście za Bordeaux z Liverpoolem, gdzie Liverpool po obejrzeniu gry swoich rodaków postanowił się od razu poddać i jadą okrojonym składem. What a shame... A z drugiej strony, jak zajebiście dla nas traderów, że kursem miota jak szatan.
    Liverpool bez: Benteke, Milne, Leiva, Lovren, Clyne, Skrtel, Henderson.
     
    Good Luck and stay tuned!
    Sidney
  14. Like
    mazitbg reacted to sidney-trd for a blog entry, Hojne Palermo : ))   
    I już po weekendzie, o ile Anzhi zbytnio nie dało zarobić i trzeba było wyjść bez zysku na tym rynku, o tyle Palermo pokazało na co je stać
    Kurs poszybował ładnie nawet do granicy 1,83 - 1,84 (z 1.60 - 1.61). U mnie trading na tym rynku zakończony bardzo zadowalającym wynikiem +70$.



    Dodatkowo kilka drobnych LTD wpadło w międzyczasie. Szczególnie cenię sobie granie LTD na spotkaniach lig angielskich, które obfitują w gole i często można wyjść z niezłym zyskiem, przykładem jest dzisiejszy mecz Fulham z Blackburn, gdzie już w pierwszej połowie gospodarze prowadzili 2-0. Podobny schemat na Ajaccio z Monaco, gdzie Monaco objęło prowadzenie w pierwszej połowie. 



    Nie obyło się bez redów podczas zabaw z LTD, rynek Lazio, bardzo dobrze zapowiadający się na początku... Niestety gracze zwolnili tempo gry i trzeba było uciekać w przerwie ze stratą na około 10$
     
    Przed nami kolejny tydzień, rynki Champions League i Europa League czekają by je ugryźć. Pierwsza propozycja podana w poprzednim poście, z kolei druga pojawi się niedługo w rynkach tradera.
     
    Pozdrawiam
    Sidney
  15. Like
    mazitbg reacted to sidney-trd for a blog entry, Kolejny tydzień za nami :)   
    Przez dłuższy czas od osiągnięcia pewnego pułapu nic nie pisałem. Głównie było to spowodowane małą ilością rozegranych rynków, bądź całkowitym brakiem gry, szczególnie w ostatnich dniach, kiedy to podupadłem znacząco na zdrowiu, migdały chciały eksplodować, a temperatura sięgała 40 kresek. Aczkolwiek, mimo to, udało się co nie co zagrać. Trochę ciekawych rynków, kilka z nich na pewno zaraz opiszę.
     

     
    Lecąc od dołu - same LTD... Głownie co pamiętam, to, że nie udało mi się wejść chyba w 2-3 zyskowne rynku bo wraz z chwilą gdy kliknąłem by położyć stawkę, pojawiał się czerwony napis "SUSPENDED" co było bardzo irytujące. Niezwykle dobry timing jak to mówią.
     
    Swoją uwagę chciałbym skupić na rynku Chernomorets - Qabala, który mimo, że jest praktycznie scratch tradem to uznałbym go jako mój największy red w tym tygodniu, jako największą porażkę i niewykorzystaną szansę. Ponoć lepiej stracić okazję niż pieniądze, jak to właściwie jest u Was? Hmm?
    Historia z rynkiem zaczęła się od cieplutkiej informacji od bałkańskiego znajomego, że to Qabala powinno być lekkim faworytem, i że kursy są całkowicie źle oszacowane. Porównując kursy na Betbrain (na moim oddsportalu nie było) kurs na bet365 wisiał jeszcze ładnie po 4.3, więc postanowiłem zajął pozycje co najmniej na 4.0 i poczekać aż mi skupią. Nie chciałem pchać się za nisko i brać tego co było od ręku (500$ około na 3.950). I to był błąd. Kurs poleciał beze mnie i zawędrował w granice 2,35 o ile dobrze pamiętam. Łatwo policzyć ile było do wyciągniecia...
     
    Drugi z rynków, to dzisiejszy rynek: Białoruś - Luxemburg, na którym postanowiłęm (wczoraj rano?) zagrać na wzrosty na Białoruś, wszystko fajnie, oglądałem ten ryneczek dzień wcześniej, miałem wchodzić, byłem ustawiony, jeb. Kurs poleciał beze mnie kilka ticków. Postanowiłem więc wziąć to co było od ręki i zrobiłem zakupy po 1.38-1.39 z nadzieją, że zaraz nadal będzie leciało w górę. Kurs do wieczora spadł na łeb, na szyję. W kulminacyjnym momencie mój red wynosił 235$, przy czym wciąż zadawałem sobie pytanie: How come?! Na jakiej podstawie ten kurs tak poleciał i czy to czasem buki nie manewrują bezmyślnie kursami... Z drugiej strony jak nisko może ten kurs jeszcze spaść? Był na poziomie 1,25 (o ile dobrze pamiętam). Postanowiłem zostawić rynek na noc i poobserwować go w ciągu dnia. Skończyło się na tym, że kurs wrócił na swoje miejsce, a nawet była możliwość green'a na ok 75$. Ostatecznie zadowoliłem się około 48$ green'a + widząc tempo spotkania poszło LTD. Na szczęście rynek zamknięty na plus... Ktoś grał dzisiaj na tym rynku, jakieś przemyślenia, opinie? Ktoś uważa, że powinienem już dawno oddać rynek czy jednak dobrze, że przeczekałem?
     
     
    Pozdrawiam
    Sidney
     
    Ps. Enjoy

     
     
  16. Like
    mazitbg reacted to sidney-trd for a blog entry, Niebo nie jest limitem, pierwszy milion !   
    Witam serdecznie wszystkich !
    Wraz z przeprowadzką na nowy serwer, zapadła decyzja o prowadzeniu bloga w nowej formie. Raz kozie śmierć. A co... Czas ten zbiegł się z bardzo dobrym czasem dla mnie jeśli chodzi o aspekt tradingowy. Pękła pewna granica, magiczna granica pod tytułem 1k banku. Mam nadzieję, że to dopiero początek porządnej przygody z tradingiem, co więcej mam nadzieję, że będziecie jej aktywnymi świadkami i będziemy mogli sobie nawzajem pomóc
    Ostatni tydzień był bardzo optymistyczny dla mnie. Nastąpiło zwiększenie bankrolla o około 170$ co stanowi powiększenie banku o około 20%. Na chwilę obecną wyniki bardzo mnie zadowalają i liczę, że takie jak i większe (wzrost proporcjonalne) liczby będą odnotowywał w kolejnych tygodniach. Jak to się stało?

    Wtoreczek - główny rynek - Shakhtar - Rapid Vienna, rynek zareagował tak jak się spodziewałem, wybił do góry stąd piękny wynik w postaci 50$. Market in plus! Kolejne 16$ dodane na LTD, spotkanie, w którym wiele, wiele się działo i mówiąc szczerze nie mogłem przejść obok tego rynku nie zagrając Lay-The-Draw. Wyjście nastąpiło przy wyniku 2-0.
    Środa - Główny rynek - Partizan. Green nie aż tak obfity, ale najważniejsze, że rynek wyczytał mi w myślach, w którą stronę ma się skierować. Pozostałość to LTD, tak samo jak w przypadku dnia poprzedniego. Niestety Kaapo - zbyt płytki rynek, a szkoda - bo rynek idealny tak jak Evian z Clermont.
    Czwartek - Trade of the day, kolejna 50$ wpadła do kieszeni, rynek miodzio, kolejny raz super współpraca <3 I'm lovin it + drobne LTD.
    Piątunio - Na piękne rozpoczęcie weekendu propozycja z rynków tradera, niestety zamknięta zbyt wcześnie, z powodu braku późniejszej kontroli nad rynkiem, spokojnie było do wyjęcia ok. 70$. Mimo wszystko, takiego tygodnia (w zasadzie to jeszcze nie koniec) życzę sobie zawsze!!!
     
     
    REMEMBER! Niebo nie jest limitem... 
    Stay Tuned!
     
    Sidney
     
×
×
  • Create New...