Jump to content
×
×
  • Create New...

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Makubczak

Użytkownik
  • Content Count

    20
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Reputation Activity

  1. Like
    Makubczak reacted to hitman for a blog entry, Tenis ATP - trading   
    Dostałem na priv zapytanie jak handlować na tenisie, więc przedstawię to, co wiem i co wypracowałem. Trochę to potrwa, bo będę musiał dobrze wszystko pokategoryzować, ale to dobrze, bo mi już od dłuższego czasu chodziło po głowie, by to sobie spisać ku lepszemu zapamiętywaniu.

     
    Na znajomość rynku tenisowego składają się takie oto elementy:
    1. Kontekst indywidualnego zawodnika.
    2. Kontekst turnieju i sezonu.
    3. Kontekst tradera.
    Na dziś punkt 1. 
    1. Kontekst indywiduzalny zawodnika przedstawia iloczyn:
    Potencjał * forma * zasoby energii * mądrość
    Potencjał.

     Czyli to, co ma dane w naturze w danym momencie kariery. Liczy się potencjał zrealizowany w danym momencie oczywiście, bo co Ci dziś po tym, że ktoś za 5 lat będzie mistrzem jak dziś wtopi  Jedni są materiałem na top 10, inni co najwyżej na top 50, inni na top 10, inni jeszcze na niższe pozycje. Po jednych widać od razu potencjał na top 10 (np. Fritz), po innych od razu widać, że nic z tego nie będzie (np. Donald Young). Są też tacy, po których nie widać potencjału od razu (moim subiektywnym okiem) - np. Del Potro. Nie myślałem kiedyś, że będzie z niego mistrz wielkoszlemowy dopóki nie wygrał 4 turniejów z rzędu. Potencjał składa się z kilku czynników:
    - warunki fizyczne: najlepsze to w okolicach 185/85, czyli 185 cm wzrostu, 85 kg wagi lub okolice. Proporcje ciała, gibkość, rozciągnięcie, wiek (ważny ze względu na ilość rozgrzewki potrzebnej go dobrej gry) wytrzymałość i odporność zarówno fizyczna jak i psychiczna oraz bardzo ważne: podatność na kontuzje.
    - technika: właściwe poruszanie się, ustawienie nóg, pozycji ciała, wyjście z nóg, wypchnięcie biodra i barku do przodu, prosty łokieć, wejście w piłkę, pełny ruch pronacja-supinacja-pronacja (lub supinacja-pronacja-supinacja jak w przypadku backhandu). Jej rozwój wynika z warunków fizycznych i zdolności motoryczno-umysłowych (neurony lustrzane, naśladownictwo, wrażliwość kinestetyczna).
    - styl gry (z linii końcowej, serve & volley, all rounder, top-spinowy, płaski, serbe-bot, pusher, itp.)
    - mądrość: konstrukcja punktu, strategia meczu, strategia sezonu, kariery (ten czynnik trudno dobrze umiejscowić, więc wydzieliłem go jako oddzielną kategorię).

    Forma.
    Czyli przygotowanie fizyczne:
    - siła dynamiczna (włókna mięśniowe szybkokurczliwe)
    - siła statyczna (włókna mięśniowe wolnokurczliwe)
    - wytrzymałość (wielkość mięśnia sercowego, wielkość płuc, sieć naczyń krwionośnych, ilość hemoglobiny we krwi* itp.)
    - rozciągnięcie (pozwala wykonywać ruchy pełne, a nie skrócone, co jest absolutnie kluczowe w technice tenisowej)
    - regeneracja (woda, piasek, piwko i te sprawy - trzeba mieć na uwadze, że niektórzy jeżdżą na turnieje typu Miami czy Acapulco tylko żeby powyrywać laski)
    * krew jest najbardziej powszechnym środkiem dopingującym - przytaczasz sobie krew od górala i masz już wysoką hemoglobinę. Niewykrywalne i przez to w pełni legalne
    Zasoby energii.
    Świeżość/przemęczenie/znużenie/dekoncentracja. Świeżość okazuje się być kluczowym czynnikiem coraz bardziej istotnym w przeładowanym kalendarzu turniejowym. Tenis to w tym momencie zarządzanie energią i odpadami toksycznymi (tj. produktami przemiany materii podczas wysiłku sportowego). Gdy organizm intensywnie pracuje, wytwarzają się duże ilości toksyn, które muszą być neutralizowane m. in. podczas snu i odpoczynku. Podobnie powstają mikrozapalenia w całym układzie motorycznym, którym przeciwdziała się przez szybką kąpiel w wannie z lodem po każdym meczu i każdym treningu. Poza tym są płytkie i głębokie pokłady energii. Inny jest rodzaj zmęczenia po 2-3 godzinnym treningu, a inny po całym sezonie pracy. Odbudowanie płytkich zasobów energii zajmuje mało czasu, odbudowanie głębokich zasobów energii wymaga więcej czasu, stąd prawie cały grudzień jest wolny od gry. Czasem zawodnicy są zmęczeni karierą, decydują się ją zakończyć, a za 2-3 lata wracają, bo brakuje im tenisa i przerwa od keriery i wszystkiego co z nią związane dała im odpoczynek i regenerację. Energia i jej braki to mój ulubiony czynnik - daje największą przewagę nad kursami i dotyczy absolutnie każdego gracza, bo nie ma graczy wyłączonych spod praw fizjologii. Są jednak tacy, którzy opanowali fizjologię w stopniu perfekcyjnym i Djokovica chyba pod tym względem przez dziesięciolecia nikt nie pobije. Nie wiem jak on to robi, że zachowuje tak wiele energii przez cały sezon.

    Mądrość.
    Czyli świadomość wszystkiego powyższego i tego jakie procesy zachodzą w organiźmie (i psychice) własnym i przeciwnika w trakcie meczu, turnieju, sezonu, i umiejętność znalezienia odpowiedzi na różne sytuacje na korcie (czyli po prostu as w rękawie i plan "b"). Tenis to nie sport dla głupich. No może dostać się do pierwszej setki da się (np. jak Verdasco czy Monaco), ale wielkie szlemy to już nie są dla głupich. Mądrość to jest zrozumienie natury tenisa, zrozumienie gry, momentu, fizjologii, szans, procentów - wszystko to, co składa się na prace umysłu na korcie (przygotowanie, praca nad poszczególnymi elementami) i na korcie (czucie co się dzieje w organiźmie własnym i przeciwnika - na co można liczyć, a co jest zagrożeniem), a także po prostu wybór taktyczny jakim jest tzw. tankowanie, czyli odpuszczanie niektórych turniejów, by nie grać na 100% i nie marnować potrzebnej energii potrzebnej na większe turnieje. W tym ostatnim mistrzem jest Wawrinka - on sobie tak równo olewa mniejsze turnieje, że aż czasem śmiać mi się chce jaki z niego luzak. Mądrość to umiejętność znalezienia odpowiedzi na zagrania przeciwnika i wyjścia z sytuacji - umiejętność przedłużania gry, by nawiązać walkę i gdzieś zrobić wyłom w grze przeciwnika a jednocześnie rozwinąć własną grę. Najlepsi gracze są najlepsi własnie dlatego, że to potrafią. Raonic niedawno powiedział, że dobrzy gracze znajdują sposób by wygrać nawet kiedy mają gorszy dzień i grają kiepsko. Dlatego najlepsi potrafią wyciągać mecze ze stanu 0-2 w setach. I to jest to, co tygryski lubią najbardziej na live w pierwszej rundzie: Jak masz gracza np. z top 30 i widzisz, że przegrał pierwszego seta z jakimś patałachem i kursik zaczyna się zbliżać do 2, a wiesz, że jest generalnie w formie tylko potrzebuje tych 30-40 minut by wejść na obroty to ślinka zaczyna lecieć
    Mądrość jest potrzebna do tego, by zachować spokój i utrzymać grę w kupie. To ona daje spójność w grze, a to jest ważne, by gra danego zawodnika nie była jak domek z kart, gdzie jeden niefartownie przegrany punkt potrafi rozpieprzyć mu cały misterny plan i sprawić, że nie będzie nagle mógł się odnaleźć i wszystko mu się posypie jedno po drugim: serwis, forehand, backhand. Wówczas zaczynają się dziać cuda - jakieś głupie drop shoty czy slajsy i to zagrane w ogóle bez przygotowania, w najgorszym momencie albo bardzo sygnalizowane. Po prostu serie głupich decyzji. To taka tenisowa neurotyczna panika - zawodnik zaczyna po prostu odpierdzielać rzeczy, które procentowo nie mają prawa się udać, bo nie dają 70% wygranych punktów, a zamiast tego serie przegranych punktów, które są katapultą poza turniej. Inna nazwa tego zjawiska: dławienie się (choking po ang.) Przykład: no wiadomo, że Verdasco i Monaco Sean Calvert mówi, że 3 rzeczy są w życiu pewne: śmierć, podatki i to, że Monaco się udławi Inny przedstawiciel tego niechlubnego gatunku to Donald Young. 
    Mądrość jest też potrzeba by nie popełniać idiotycznych decyzji strategicznych dot kariery, finansów, sprzętu itp. Przykład: Dimitrov w 2014 wygrał 3 turnieje, był bodajże w półfinale wielkiego szlema, wszedł do pierwszej dziesiątki i nagle mu coś do łba strzeliło by zmienić rakietę na heada. No i stąd już leciał w dół jak kamień. Nie wiem czy Head mu zaświecił dolarami czy co, ale decyzja była głupia, zważywszy, że w związku z usuwaniem się Federera w cień, Wilson będzie szukał nowej twarzy jako swój wizerunkowy nr 1 i Dimitrov był dobrym kandydatem i mógł liczyć na dobry kontrakt. Tak czy siak stało się, już zmądrzał i wrócił do swojego Wilsona, ale odzyskanie pewności siebie będzie trwało i trzeba poczekać. Takie decyzje są brzemienne w skutki. 1-2 sezony ma wyjęte z kariety. A mógł być dalej w op 10. Jako ciekawostkę dodam, że odbijałem jego rakietą (bodajże jedną z tych, które powędrowały w trybuny w Bukareszcie). Bardzo ciekawa, do dziś mam jej wspomnienie w ręku

    Trochę tego jest, więc widać ile informacji trzeba ciągle mieć by orientować się co się dzieje. Najważniejsza zasada to zasada równomierności: najlepsze efekty są gdy wszystkie 4 czynniki są na równym poziomie. Wynika to z matematyki: iloczyn czterech liczb bardzo się zmniejsz jeśli jedna z liczb jest bardzo mała. Innymi słowy: jak jest gdzieś dziura, to wszystko osłabia. Jest takie przysłowie: łańcuch jest na tyle silny, na ile silne jest najsłabsze ogniwo. I wygrywanie w tradingu/obstawianiu tenisa to przede wszystkim unikanie gry tam, gdzie jest jakieś słabe ogniwo. Najbardziej lubię typować na podstawie jednego lub dwóch czynników, które wyraźnie osłabiają całość. Najczęściej jest to poziom energii i ew. zdrowie i najlepiej sprawdza się w 1. rundzie i dotyczy gracza, który wygrał poprzedni turniej. To jeden z klasycznych motywów. Inny motyw to gdy wiem, że mecz będzie zacięty, ale wiem kto posypie się pierwszy w tie breaku albo po 1,5h gry. Przykład z dziś: Bellucci. Przełamał Delbonisa, ale zaraz stracił tego breaka i tak się tym przejął, że dał się przełamać kolejny raz i wtopił seta. A potem tak już się przestraszył, że przegrał drugiego seta do zera. Jak wiadomo, że dany zawodnik jest taką mimozą, to można to wykorzystywać bardzo często.
    Ważne też jest, by mieć świadomość, że nigdy nie ma się pełnych informacji i wielu trzeba się domyślać (i nie chodzi mi tu o fakt fizyki kwantowej, że widzialna materia to tylko 4% wszechświata), więc każda się liczy. Oczywiście informacje trzeba dobrze zinterpretować, czyli całą układankę poskładać do kupy, co też nie jest łatwe, i oszacować wartość w stosunku do kursów. A na live trzeba to zrobić czasem w 15-20 sekund. 

    Część 2 i 3 niebawem, a na koniec o szacowaniu wartości kursów i kilka klasycznych motywów.
  2. Like
    Makubczak reacted to lostdesper for a blog entry, Padłeś? Powstań   
    Witam ponownie traderzy  

    Oj ciężkie to były dla mnie miesiące ostatnio, ale po kolei:
    Tenisa uczę się nadal, chociaż kosztuje mnie to sporo nerwów, wierzę jednak, że warto wytrzymać. Mój ostatni wpis na blogu dotyczył początków lutego, gdzie udało mi się zgromadzić pokaźny bankroll grając tenisa w wysokości prawie 18e. Stwierdziłem, że w zasadzie, to wiem już sporo o graniu tenisa, więc czemu by nie podnieść stawek? po kilku dniach udało mi się złapać niskiego laya, który pozwolił mi ugrać pierwsze w życiu 3dg na tenisie (no powiedzmy 92e po prowizji) stwierdziłem, że zarabianie na betfair jest banalnie proste, więc nic tylko doić euro.  tutaj rezultat (jest to okres od ostatniego wpisu do początków kwietnia)
    Gdyby nie to, że siedziałem w premium i dwa razy udało mi się tam pozostawić bety, które siadły - rozjebałbym bank do 0.  Tu następuje przełom - jest początek kwietnia - konkretna rozmowa z kolegą sikorrrr (lepiej uczyć się tylko jednej dyscypliny, ale konkretnie, niż wielu hmm "****owo") Z żalem, ale jednak rozstaję się z correct scorami - bo nie mam ochoty i czasu czekać co weekend na mecze i zaczynam coraz bardziej skupiać się na tenisie. Po rozmowie z pewnym użytkownikiem forum, zdaję sobie sprawę, że zimna głowa, cierpliwość + value ---> ciężko w long runie być na -  
    Czym jest dla mnie value - tym co widzę. Szczerze mówiąc nie gram schematami, bo jak to powiedział Tarpat - wszyscy nie mogą grać tak samo, bo nie było by się z kim zakładać. Natomiast zrozumiałem chyba o co chodziło Peszkinowi, gdy mi tłumaczył że " value to moment, gdy opłaca się kupić kurs gdy potencjalny zysk jest o wiele wiekszy co do potencjalnej straty, i pokrywa sie to z szansami na zajscie takiego zdarzenia. " 
    No dobra, od 5go kwietnia siadłem do tego tenisa tak, jak chyba powinien trader, a nie jeździec bez głowy (tak mi się wydawało):
    najedzony zrelaksowany w ciszy Więc tak zleciał mi dany miesiąc:

    I konkretne dni:

     


     
    Wyniki z początku -0,10 -0,11 itd to test bota, który egzaminu nie zdał (tzn może bot pomaga, ale wolę jednak sam widzieć, co się dzieje i oceniać sytuację)
     
    Generalnie jestem zadowolony, bo mam plusa, ale:
    1.Tutaj mam potężną serię redów, przez standardowy błąd nowicjusza, którym dalej jestem.

    Pierwszy minus (czarny poniedziałek), to brak akceptacji mniejszego, przez co dokupowałem laye, bo przecież musi odbić w końcu? I nie odbiło. Następne mecze, to desperacka próba odrobienia jednego reda, przez co red reda redem poganiał. 
    Tutaj mam do siebie spory żal, bo przewaliłem sporo kasy, przez brak cięcia reda (czasami mam przeświadczenie, że jestem lepszy od prawdopodobieństwa i wiem, że musi odbić w końcu!
    Druga bolesna strata to strata na meczu Lorenzi - Mayer - i tutaj to ja jestem prawdziwym frajerem. Zostawiłem 3 stawki na ladderze na layu, po czym poszedłem grac w fife, wyłączając geeksa i zapominając o tym, że kasa na drabinie została... Oczywiście w takich sytuacja, nigdy nie pójdzie w Twoją stronę
    Stratę szybko mi się udało odrobić w bezbolesny sposób - ktoś w 3cim secie zostawił 7k na 1,4 na zawodniku, który został właśnie złamany na 1-4... Bałem się, że może to wałek jakiś, ale najwidoczniej ktoś się zdrowo jebnął... 

    Na ten moment to chyba tyle, pozostaje mi dalej szlifować tego tenisa i co najważniejsze głowę, cierpliwość...

    W maju tylko 2 tyg pogram, bo jadę na wakacje, jak będzie coś wartego dodania to podzielę się tym na blogu w połowie miesiąca.

    Pozdrawiam 
     
  3. Like
    Makubczak reacted to adam82 for a blog entry, Cięce strat   
    Niedziela 7.02.2016 r. g. 20.25
    Drogi pamiętniczku,
    Chwilę zbierałem się żeby ponownie coś tutaj napisać i szczerze muszę przyznać, że nie chce mi się dalej tutaj zaglądać i pisać. Założyłem sobie jednak że ten temat poruszę i prędzej czy później powinienem to zrobić. Być może dzisiaj nie uda mi się zamknąć tematu, ale postaram się przekazać to co tym razem leży mi na sercu.
    A leży mi na sercu strat cięcie w tradingu sportowym..
    Stara legenda ludowa opowiadana z dziada pradziada głosi: "Synu tnij stratę, gdy tylko się pojawi, tnij ją mocno i dobitnie, nie wahaj się ani przez chwilę bo czas szybko mija"
    W rzeczywistości w dniach dzisiejszych można powiedzieć i znaleźć na większości poradników tradingu nie tylko sportowego zalecenie: "Pozycje zyskowne trzymaj długo, pozycje stratne tnij szybko".
    To stwierdzenie jest dobre i prawdziwe ale tylko w ogólności. Ogólność ta polega na tym, że jest strasznie nieprecyzyjne i można je rozumieć na bardzo wiele sposobów w zależności od osoby i od sposobu tradingu jaki uprawia. Poza tym ogólność tego stwierdzenia znaczy tyle, że są od niego wyjątki.
    Inne twierdzenie dotyczące tradingu głosi - nie ważne w którą stronę otwierasz pozycję. Nie ważne czy wchodzisz aktualnie na zwycięstwo faworyta czy zawodnika który dostaje ostre lanie - ważne natomiast co zrobisz z tą pozycją w zależności od tego jak się mecz rozwinie. To twierdzenie jest już moim zdaniem trochę mniej sprawdzone ale na pewno cząstka prawdy w nim także występuje. Gdybym ja miał wskazać procentowo co w tradingu in play tworzy zarabiającego tradera (wyłączając szybkość źródła danych z jakiego korzysta, którego to wartość jest ciężka do oszacowania) rozdzielił bym to tak:
    - 40% - granie value
    - 30% - cięcie strat
    - 15% - realizacja zysków
    - pozostałe 15% inne takie jak program do tradingu, sprżet, nasz aktualny stan zdrowotny, warunki w jakich handlujemy itp.
    Zbyt mała wiedzę posiadam, i człekiem dość nikczemnym jestem abym miał prawo do opisywania ogólnych przypadków cięcia strat dla całego tradingu sportowego, czy chociażby dla jednej dyscypliny. Każda sytuacja w meczu jest inna i fakt - są schematy które powtarzają się bardzo często, ale bywają sytuacje niewiarygodne, trudne do jakiejkolwiek oceny, których w ogólności nie można opisać i wskazać jak się przed nimi chronić.
    Chciałbym zatem podejść do tematu bardzo precyzyjnie. Ten wątek będzie dotyczył tradingu in-play w tenisie. Będę przedstawiał kilka przykładów tego co się dzieje w meczu i jak moim zdaniem powinniśmy na to reagować. Przykłady będą dotyczyć tylko sytuacji, w których kurs idzie przeciwko nam i jesteśmy na redzie z danego wejścia.
    Sytuacja meczowa nr
    1. Mamy dwóch bardzo dobrze serwujących zawodników i zdecydowaliśmy się z jakiegoś powodu backować w danym gemie utrzymanie serwisu od stanu 0:0. Nagle robi się 0:15. Trochę lipa, ale zdecydowaliśmy się czekać, robi się 0:30. Pytanie - co zrobić w tym wypadku. Moim zdaniem odpowiedź jest tutaj w 99%  następująca. Tnij stratę jak narwany ułan, kolejny punkt za około 20 sekund. W tym czasie musisz wybrać taki kurs żeby być ponad innymi, olej value, a jak masz dużą stawkę to olej value totalnie i postaraj się ciąć stratę po jeszcze bardziej gównianym kursie. Udało się pociąć? Możesz być z siebie dumny.
    2. Nie udało się pociąć, wybrałeś za słaby kurs  lub płynność na rynku za mała lub po prostu inni traderzy to debile, którzy pchają kurs jak narwane ułany no i zrobiło się 0:40. Pytanie - ciąć stratę czy nie jest w tym momencie dużo trudniejsze. Bardzo dobry serwujący przegrywający 0:30 ma jeszcze zwykle statystycznie ponad 50% na wygranie gema. Czasami rynek też przecenia jego serwis i uda się pociąć tak jakby miał 60 - 70% na wygranie tego gema i można próbować tak tą stratę pociąć ale nie zawsze się uda i teraz znajdujemy się w momencie kiedy mamy 0:40. Poza beznadziejnym wynikiem dochodzi presja psychiczna co moim zdaniem sprawia że dobry zawodnik nie ma prawa tutaj mieć więcej niż 30 - 40% szans na wygranie gema i na ogół rynek to widzi, czasem trochę przecenia czasem nie docenia. ale jesteśmy w sytuacji w której kolejny punkt powinien dodać jakieś dodatkowe  20 - 40% do straty którą dały 3 poprzednie punkty. Warto to spróbować oszacować czy będzie to bliżej 20 czy bliżej 40%. Jeżeli bliżej 40% to dalej jest sens w próbie cięcie strat, jeżeli bliżej 20% to moim zdaniem możemy już sobie odpuścić i zaopatrzyć się w różaniec, na którym będziemy wymadlać co najmniej powrót do deuca w gemie i wtedy częściowo lub w całości pociąć straty.
    3. Nowa sytuacja - kolejnych dwóch zawodników również z przyzwoitym serwami. Postanowiliśmy zagrać na utrzymanie serwisu przy stanie 0:40. Niestety serwujący nie wyrównał nawet do deuca i straciliśmy tylko jakieś 20% stawki, ponieważ zagraliśmy całkiem wartościowy kurs. Czy ciąć stratę? Odp. Nie teraz. Bezpośrednie odłamania są najczęstszymi rodzajami złamań w meczu. Warto spróbować wyczekiwać przewagi odbierającego w kolejnym gemie by pociąć przy 0:15 lub 15:30 z dużo mniejszą stratą. Ryzykanci mogą sobie nawet czekać do końca na rebreaka, ale nie polecam tego, a na pewno nie z całością czy nawet połową stawki. Jeżeli takiej przewagi nie będzie i serwujący utrzyma serwis to o ile nie był to jakiś mega ważny gem na seta czy na mecz to do naszej straty powinno dojść nie więcej niż jakieś 5 - 10% wyjściowej stawki i całe wejście w tym momencie zamykamy ze stratą 25 - 30%. Czemu teraz? Czemu nie czekać kolejnego gema? Bo widząc słabość serwu w dwóch gemach z rzędu u dobrze serwującego rynek może zwęszyć jakiś problem zawodnika w danym momencie/dniu i zbijać go niemiłosiernie dalej przy łamaniu się na podwójnego breaka, także ostatecznie nasza strata przy podwójnym breaku mogłaby już sięgać jakiś 40- 50% stawki.
    4. Mamy mecz dwóch kobitek średniaków. Zdecydowaliśmy się na wejście na utrzymanie serwisu przy stanie  15:40. Robi się jednak przełamanie. Ciąć stratę? Tak. W większości przypadków utrzymanie serwisu w kolejnym gemie w takim wypadku będzie kosztować nas dużo więcej % stawki niż samo przełamanie. Nie czekamy zatem na kolejnego gema i tniemy stratę w przerwie między gemami.
    To tyle na dzisiaj - postaram się jeszcze kilka sytuacji przedstawić w kolejnym wpisie o cięciu strat.
    godz 21.39
    dx
  4. Like
    Makubczak reacted to lostdesper for a blog entry, TENIS:JA 1:1   
    Witam szanowne grono forumowiczów!

                Od ostatniego wpisu minęło prawie dwa miesiące. Z powodu niezbyt dużej ilości meczy w tenisa, miałem czas szkolić się, czytać blogi, pytać również o pomoc innych użytkowników. Jakieś tam poradniki poczytałem, na temat scalpów, swingów etc, jest to moim zdaniem w miarę fajny fundament, który jednak później i tak trzeba weryfikować poprzez doświadczenie, a tego nie mam jeszcze praktycznie wcale.

    W tym miejscu chciałbym podziękować kolegom: Sikorrrr, Peszkin, art_artur67, Korazz34, firence za pomoc i informację, którymi nie każdy chce się dzielić. Może kiedyś uda się spotkać z kimś osobiście, to flacha poleci


    Tutaj są efekty, jestem w miarę zadowolony, aczkolwiek granie tenisa jest dla mnie nadal cholernie ciężkie, zwłaszcza przez szybkość rozgrywki. Muszę jednak przyznać, że jest to dość wciągające zajęcie, żeby nie powiedzieć uzależniające. Na ten moment, wraz z innym użytkownikiem tego forum testujemy pewną taktykę, która dobitnie jest pokazana na screenie.

    Jako że nadal pracuję to pozwoliłem sobie zrzucić trochę pracy na soft, który sporo rzeczy robi za mnie, przez co nie muszę się denerwować i być wiecznie na pulsie.
    Wiem, ze dla was takie "profity" mogą być śmieszne, ale jestem zadowolony z tego, co jest, bo wydaję mi się, że jakiś powolny progres się pojawił.

    W tym momencie zajmuję się głównie testowaniem owego softu i różnych taktyk do niego dobranych. Taki handel na punkty będzie tylko kiedy pozwoli mi na to czas, aczkolwiek żona pozwala mi na dwa mecze dziennie, przy czym muszę odjebać jakiś szajs romantyczny, by później jej to wynagrodzić he he

    Do usłyszenia, Paweł.
  5. Like
    Makubczak reacted to skeleton for a blog entry, 1st summary   
    Po kilku miesiącach od założenia tego bloga, przyszedł czas na małe podsumowanie. Nie pojawią się tutaj konkretne kwoty, bardziej chcę położyć nacisk na aspekt psychologiczny. 
    Zakładając bloga miałem wyznaczone zasady działania, jednak sam do końca nie wiedziałem jak to przełoży się na praktykę. Nie mam niestety podsumowania za październik, dlatego obejmuje ostatnie 3 miesiące, gdzie stawka początkowa wynosiła ok. 140% stawki z początku października. 
    Jak prezentowały się kolejne miesiące ?
    listopad: 
    28 rynków - 18 greenów/ 5 redów/ 5 na '0'
    budżet miesiąc do miesiąca: +16%
    grudzień:
    28 rynków - 14/7/7
    budżet m/m: +18%
    styczeń:
    34 rynki - 22/7/5
    budżet m/m: +57%
     
    1 listopad - 31 styczeń - budżet +116%
     
    Co udało się osiągnąć ?
    Przede wszystkim trading jest dużo spokojniejszy niż we wcześniejszych okresach, jest mniej nieprzemyślanych wejść choć takie też czasami się jeszcze zdarzają. Przede wszystkim spotkanie Liverpool - Exeter, gdzie po ogłoszeniu składów ruszyła winda z 1.30 do 1.33, szybkie podpięcie się pod nią a w głowie już liczyłem ile ticków na tym złapie. Minutę później red na 10% banku ;-) Poprawiła się również akceptacja redów i cięcie strat - jeśli idzie nie po mojej myśli, zamykam ze stratą i szukam kolejnych rynków - w dłuższej perspektywie widać, że przynosi to wymierne korzyści. Nie ma również presji na wynik, przy obecnej ilości czasu jaki mogę poświęcić na trading, wynik jest w pełni zadowalający.
    Elementy do poprawki:
    - ustalenie stawki na wejście - przy większych kursach gdy trend idzie w drugą stronę, "głowa" ma problem ze zbyt szybko narastającym redem
    - domyślnym założenie tego bloga miała być gra in - na to póki co brak czasu, aby przez dłuższy czas obserwować wieczorem konkretne spotkanie, mam nadzieję że w następnych miesiącach uda się spróbować swoich sił również w tej dziedzinie
     
    póki co to byłoby na tyle, jeśli coś sobie przypomnę - dopiszę ;-)
  6. Like
    Makubczak reacted to adam82 for a blog entry, Kiedy value nie gra?   
    Więc pisałem ostatnio, że grając value można się doprowadzić do bankructwa. Jest to prawda, ale jest to też stwierdzenie trochę naciągane. Trzeba mieć bowiem sporego pecha albo nie do końca poważnie podchodzić do bettingu/tradingu albo mieć bardzo słabą psychikę, żeby grając value przegrywać długoterminowo, co za chwilę dokładniej opiszę.
    Trzeba zacząć od tego że value to pojęcie bardzo względne. Załóżmy, że kurs w zdarzeniu dwudrożnym odwzorowujący realne prawdopodobieństwo zwycięstwa danego zawodnika wynosi 1.5. Grając więc kursy powyżej 1.50 gramy value, z tym że jest diametralna różnica w tym czy będziemy w tym momencie próbować grać kurs 1.51, 1.55, 1.60 czy 2.00 czy jeszcze wyżej
    W zdecydowanej większości przypadków nie będziemy w stanie zagrać tych wysokich kursów rzędu powiedzmy 1.60+ Te kursy będę nazywał silnym value resztę będę nazywał value granicznym.
    Grając value graniczne jesteśmy oczywiście dużo bardziej narażeni na długoterminowe straty ponieważ nasze zyski z tego minimalnego value które gramy może pożreć prowizja betfair, bądź tymczasowe odchylenie od średniej wartości zysku który powinniśmy generować.
    Zróbmy z tego przykład i przyjmijmy ten nasz kurs 1.50 jako odwzorowujący realne prawdopodobieństwo 2/3 na zwycięstwo danego zawodnika. Każdy ma inną prowizję z wygranych rynków ale początkowo jest to u prawie każdego 5% (kiedyś przynajmniej było, potem dla Polaków było 6,5% potem zaczęli jeszcze bardziej mieszać i teraz też to jest zależne chyba od jakichś innych czynników). Żeby być w długim terminie na 0 przy prowizji 0% powinniśmy grać właśnie te kursy 1.50, ale mając prowizję 5% powinniśmy grać kurs w przybliżeniu 1.5263 co wynika łatwo ze wzoru x = 0.50/0.95 Mniejsza z tym, jeżeli ktoś mimo wszystko nie rozumie z czego wynika ta liczba, bo to nie ma takiego znaczenia warto jednak wiedzieć, że prowizja betfair sprawia, że granica value znajduję się trochę wyżej  niż by się wydawało i w tym wypadku powinniśmy grać kursy co najmniej 1.53.
    Teraz trochę o odchyleniu od oczekiwanego zyku przy graniu value. Prawdopodobieństwo to tylko prawdopodobieństwo Mając ten kurs 1.50 co określa dokładnie prawdopodobieństwo 66,(6)% wiemy tylko że powtarzając dane zdarzenie (mecz) nieskończenie wiele razy to zwycięstwo danego zawodnika otrzymamy w 66% przypadków. My jednak nie mamy nieskończenie wiele meczów. Może się zdarzyć tak, że po 10 meczach ten faworyt wygrał tylko 3 mecze (30%) lub 9 meczów (90%) Przy tak małej liczbie rozegranych meczów takie sytuacje zdarzają się stosunkowo często i właśnie tutaj leży klucz do value. Granie value ma sens jeżeli robimy to regularnie i na jak największej próbce. Po zbetowaniu kilkanaście - kilkudziesięciu meczów cały czas jest bardzo duża szansa, że nawet grając value nasz bilans będzie ujemny. Jeżeli liczba meczów które zagraliśmy liczy się w setkach jest już dużo trudniej o pecha, natomiast jeżeli rozegraliśmy kilka tysięcy zdarzeń to prawdopodobieństwo, że dalej będziemy na minusie nawet grając value jest już mikroskopijne.
    Chciałbym tutaj zwrócić uwagę na 3 rzeczy:
    1. Nie warto przesadzić w drugą stronę i szukać value na siłę, bo wtedy większe prawdopodobieństwo, że ten kurs który zagramy jednak nie będzie miał żadnej wartości.
    2. Duże znaczenie ma czy gramy value graniczne czy value silne. Grając value graniczne pech może nam trzymać bilans na minusie przez kilkadziesiąt (kilkaset) meczów, przy value silnym po kilkudziesięciu (czy nawet kilkunastu) zdarzeniach powinniśmy wskoczyć już  na plus i nigdy go nie opuszczać oczywiście trzymając się tego samego sposobu gry.
    Czy lepiej grać value graniczne, czy silne? Nie potrafię na to odpowiedzieć. Próbując grać tylko value silne tracimy bardzo dużo okazji na zysk co prawda minimalny ale zysk, natomiast grając value graniczne mamy dwa podstawowe ryzyka: wspomniane wcześniej większe prawdopodobieństwo odchylenia od zysku w długim terminie oraz możliwość przeszacowania/niedoszacowania granego przez nas kursu w taki sposób, że w żadnym wypadku nie jest to value (nawet graniczne). Są zatem plusy i minusy obu podejść.
    3. Tutaj wychodzi ogromna przewaga tradingu nad przedmeczowym bettingiem. Poza tym, że jak wiadomo trading daje możliwość na pocięcie strat to dodatkowo, w szczególności trading in play takich dyscyplin jak koszykówka, tenis, wyścigi konne, darty daje ogromną liczbę możliwości na wejście przy zmieniającej się sytuacji meczowej. Przedmeczowo możemy analizować tylko doniesienia o stanie zdrowia zawodników i innych czynnikach technicznych. W meczu bierzemy już pod uwagę wynik i w wielu dyscyplinach każde zdobycie punktu daje nam możliwość przyjrzenia się rynkowi i wykonania nowego wejścia uwzględniając wszystkie czynniki, a w szczególności ten najważniejszy czyli nowy wynik. Dzięki temu grając in play możemy wykonać już w trakcie jednego meczu kilkanaście - kilkadziesiąt wejść w rynek próbując grać graniczne value. Dzięki temu szybciej dojdziemy do momentu gdzie odchylenie od oczekiwanego zysku będzie miało dla nas coraz mniejsze znaczenie, ponieważ przy kilkugodzinnym tradingu możemy w jeden tylko dzień wykonać kilkaset wejść, co w bettingu i analizowaniu danych przedmeczowych, żeby znaleźć value i odpowiedni mecz zajęłoby nam pewnie kilka lat, a już co najmniej kilka miesięcy.
     
    Wszystko co do tej pory napisałem w tym wątku dotyczy płaskiej stawki. Kolejnym zagrożeniem dla długoterminowego zysku przy graniu value jest bowiem właśnie stawkowanie. Często zdarza się, że widzimy jak kurs świruje i czujemy że jest teraz okazja zagrać naprawdę silne value. Kusi wtedy i często słusznie, żeby zagrać to naprawdę dużą stawką. Na takie coś powinni sobie pozwalać jednak tylko doświadczeni traderzy, którzy mogą przyjąć duża stratę bez problemu. U innych którzy dopiero zaczęli zarabiać to jedno duże wejście może spowodować że budowany przez kilkadziesiąt meczów zysk zostanie zdjęty częściowo lub nawet całkowicie zniwelowany, mimo tego że zagraliśmy zdarzenie za kurs powiedzmy 1.70 w momencie kiedy powinien być na poziomie 1.50. Jest to sytuacja niezwykle przykra dla psychiki ponieważ nie popełniamy błędu w ocenie prawdopodobieństwa tylko w stawkowaniu, które nota bene nie ma aż tak dużego znaczenia jak samo zauważanie i granie value.
    Jest też druga strona medalu i podobnie dobra okazja którą zauważamy, czasami może wcale nie być okazją, ale niedoinformowaniem nas o jakimś kluczowym czynniku takim jak kontuzja, ustawka itp. dlatego warto uważać na stawkę wprowadzić sobie odgórne ograniczenia na betfair na limit ryzyka, który można zmienić tylko mailowo lub telefonicznie, żeby nie porwała nas pseudo okazja. Skutki takiego braku kontroli stawki i zewnętrznych limitów mogą być ogromnie bolesne o czym przekonał się jeden z użytkowników tego forum - doświadczony trader opisujący swoją przykrą sytuację w niniejszym wątku: http://sport.traderzy.pl/topic/4585-historia-najwi%C4%99kszego-reda/
     
    Ostatnią przyczyną braku zysków mimo grania value, którą chcę wskazać jest nieumiejętność cięcia strat. Jak ciąć straty nigdy do końca nie można odpowiedzieć, każda sytuacja jest inna i nie ma tutaj prostych schematów, ale jest to temat na tyle ciekawy i ważny, że mam zamiar poruszyć go kiedyś w osobnym wątku i postaram się wskazać chociaż podstawowe zasady dotyczące cięcia strat.
     
     
  7. Like
    Makubczak reacted to Backrus for a blog entry, 1.01   
    +1 @ 1.884
    +3.5 @ 1.952
    -7 @ 1.961
    +7 @ 1.909
    -3.5 @ 1.934
  8. Like
    Makubczak reacted to Backrus for a blog entry, Algorytmy?   
    Z testowaniem strategii na danych historycznych jest jeden problem - wszystkie są profitowe. Ciężko zrobić niedochodowy backtesting. Przetestowałem wiele algorytmów (nie będę zagłębiał się w sprawy techniczne, bo zainteresuje to tylko pasjonatów; wektor wejściowy składa się z 19 danych, z ciekawszych warto wymienić ważony u/o mojego autorstwa, który dość sprytnie oddaje wartość zdobytych punktów), wszystkie zarabiały. I to dużo. Niestety, nie byłem w stanie uzyskać tak spektakularnych wyników na danych "realnych".
    Ostatecznie padło na jeden z niewielu algorytmów, którego skuteczność rosła z kolejnymi sezonami, który poradził sobie z "czarnym" sezonem 13/14 (gdzie średnia skuteczność innych wynosiła 46%) i który w danym przedziale parametrów (czyli ten sam algo, większy input) uzyskiwał podobną skuteczność rok po roku.
    Poniżej symulacja 7 sezonów. Początkowe redy, wg mnie, wynikają z małej ilości danych treningowych w stosunku do danych testowych.
    trening 03-08 - 3861 spotkań; test 08/09 - 774 spotkania trening 03-09 - 4635; test 09/10 - 757 trening 03-10 - 5392; test 10/11 - 748 trening 03-11 - 6140; test 11/12 - 676 trening 03-12 - 6816; test 12/13 - 773 trening 03-13 - 7589; test 13/14 - 764 trening 03-14 - 8353; test 14/15 - 748






    Trening 03-15 - 9102 mecze. Bank - 100pts. Stawka stała (ale agresywna, w końcu to gambling) - 3pts. Podsumowania całościowe, w formie wykresu, będę wrzucał codziennie.
    Jak szybko zbankrutuję? Dowiemy się niebawem
  9. Like
    Makubczak reacted to adam82 for a blog entry, Zapobieganie gniewowi   
    W temacie gniewu została mi do poruszenia jeszcze jedna kwestia - jak zapobiegać gniewowi?
    W ogólności odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta i brzmi następująco: Należy starać się wyeliminować przyczyny powstawania gniewu
    Wrócę zatem do przyczyn które określiłem we wpisie z dna 4 grudnia roku pańskiego 2015. Będę analizował każdą z przyczyn osobno.
    1. Wyredowanie zysku zbieranego przez kilkadziesiąt minut lub nawet kilka godzin w kilka lub kilkadziesiąt sekund (podobnie wyredowanie zysku z kilku dni/tygodnia wciągu kilku/kilkunastu minut itp.)
    Musimy zdać sobie sprawę, że przyczyną tego typu wtop jest najczęściej zbyt wysoka stawka na jedno z wejść które pójdzie w złym kierunku. Remedium na ten problem jest płaska stawka na każdym wejściu. Trzeba jednak wiedzieć, że nie zawsze to pomoże, ponieważ czasami możemy mieć do czynienia z sytuacją balansowania na krawędzi małego greena przez kilka godzin. i wtedy nawet mała płaska stawka przy znacznym odwróceniu rynku przeciwko nam może doprowadzić do reda skutkującego silnym gniewem. Sytuacja może wyglądać następująco - przez 4 - 6 godzin tradingu  oscylowaliśmy w granicy zysku dziennego na poziomie 50 - 100$ lecz nagle dwa punkty z rzędu sprawiły, że już jesteśmy na redzie. Sama świadomość tego że całodzienny green zamienił się w kilkadziesiąt sekund w red mimo małych stawek i tradingu bez błędów może doprowadzić do powstania gniewu.
    Wyjściem z tej sytuacji może być ograniczenie świadomości osiąganych zysków/strat, to natomiast można osiągnąć na kilka różnych sposobów. Pierwsze które przychodzą mi do głowy to:
    - częściowa automatyzacja tradingu i pozostawienie siebie tylko jako obserwatora zdarzeń mało prawdopodobnych (kontuzji itp.) w meczu które mogłyby mieć kolosalne znaczenie dla kursu.
    - zatrudnienie osoby która będzie wykonywać nasze decyzje o wejściu wyjściu z rynku po określonym kursie i tylko ta osoba będzie wiedziała jaki jest aktualnie zysk/strata.
    - software który nie pokazuje aktualnego zysku/straty, a pozwala jedynie na wejście i wyjście z rynku określoną stawką po określonym kursie.
    2. Sytuacja meczowa, w której do spełnienia warunku zysku jest już niezwykle blisko, ale jednak to nie następuje i przez to zysk jest dużo mniejszy lub pojawia się strata. Przykładem takiego warunku do spełnienia może być prosty smecz w tenisie czy rzut karny w piłce nożnej, które jednak nie zostają wykorzystane.
    To jest chyba najtrudniejszy punkt, na który nie wiele możemy poradzić. Chciałbym tutaj wspomnieć jednak dwa komentarze z moich poprzednich wpisów. Pierwszy z nich to
    @firence:Zauważyłem, że jak coś gram na co streama nie mam to mniej sie denerwuje w przypadku reda. Tenis inplay w wykonaniu ułomnych pań z wta tam najłatwiej o gniew.
    I jest w tym sporo prawdy, a szczególnie powyższy cytat pasuje właśnie do tego punktu. Oglądając bowiem mecz w którym 1 łatwy smecz, który nie zostaje wykorzystany, dałby ładnego greena możemy łatwo rozstroić się nerwowo. Rzeczywiście tutaj rozwiązaniem jest granie ze zwykłym scoreboardem zamiast streama. Może to w znacznym stopniu zredukować gniew. Przed podjęciem takiej decyzji warto jednak pomyśleć o konsekwencjach braku streamu, które mogą być bardzo dotkliwe dla budżetu. Mogą wywołać jeszcze wyższą stratę żal i rozpacz ale z pominięciem wcześniejszego wybuchu gniewu.
    Drugi cytat to:
    @FOREX 366: Gniew powstaje w wyniku frustracji, z kolei frustracja to nic innego jak uczucie bezsilności na to co się dzieje czyli po prostu idzie nie po twojej myśli, na to nie masz wpływu ... Najlepszym sposobem poradzenia sobie z gniewem jest akceptacja, akceptacja i jeszcze raz akceptacja
    Forex podszedł do problemu trochę go spłycając, ponieważ są przyczyny powstawania gniewu na które mamy wpływ. W tym jednak przypadku (pkt. 2 niniejszego posta) rzeczywiście wpływu nie mamy i próba akceptacji zaistniałej sytuacji jest najlepszym co możemy zrobić.
    3. Brak możliwości pocięcia straty w momencie gdy to cięcie założyliśmy, spowodowane zbyt małą płynnością rynku, mimo wystawienia kursu który powinien zostać przyjęty. W konsekwencji rodzi to większą stratę, na którą nie jesteśmy już emocjonalnie przygotowani.
    Ten punkt jest w teorii w miarę prosty. Rynki z małą płynnością powinniśmy traktować bowiem odpowiednio mniejszymi stawkami. W praktyce jest to jednak trudne z powodu przyzwyczajeń z innych rynków. Rynki z bardzo małą płynnością powinniśmy całkowicie odpuszczać , no chyba że ktoś gra hipervalue i to najlepiej jeszcze betowe bez cięcia i bez realizacji zysków.
    Czasami jednak mimo niezłej płynności rynku kurs na którym powinna pociąć się nasza strata nie zostaje przyjęty. Może tak być z różnych względów. Rozwiązanie tych sytuacji również moim zdaniem istnieje. Należy wybierać takie momenty na wejścia, żeby szansa na pocięcie straty była jak największa tzn. w przypadku tenisa nie należy grać na break przeciwko szybko serwującemu zawodnikowi w sytuacji w której przegrywa on w swoim gemie. czasami jest on bowiem w stanie 40s zdobyć 3 punkty z rzędu, wtedy łatwo sobie przeliczyć że mamy tylko około 10 - 15s na wybranie oraz zagranie kursu po którym strata ma się pociąć i inni w tym czasie muszą go zauważyć i zagrać przed kolejnym punktem.
    Jak każda sytuacja jednak, tak i tu nie zawsze możemy wszystko przewidzieć i kontrolować. Np w przypadku kontuzji i kreczu czasem nie ma możliwości pocięcia (szczególnie dla ludzi z wolniejszym streamem/scoreboardem) bo ladder staje się bardzo szybko pusty. Mimo wszystko w większości takich przypadków moim zdaniem nie ma silnego/długotrwałego gniewu jest niedowierzanie, zaprzeczenie, rozpacz - emocje bolesne ale moim zdaniem w ogólności dużo mniej destrukcyjne.
    4. Tzw. odbicie od celu dziennego/tygodniowego/miesięcznego zysku u traderów takie cele mających. To sytuacja w której do osiągnięcia danego celu brakuje 1 - 3%, a osiągnięcie celu skutkowałoby zakończeniem tradingu i okresem wolnym od tradingu przez określoną ilość czasu. Niestety odbicie polega na tym, że tego celu nie osiągamy i wtedy z brakującego 1 - 2% zysku robi się brakujące kilkanaście - kilkadziesiąt % W skrajnych przypadkach może to później lawinowo skutkować nawet wyredowaniem danego dnia/tygodnia czy miesiąca.
    Ten punkt jest najłatwiejszy w zwalczaniu. Rezygnacja z jakichkolwiek celów kwotowych dziennych/tygodniowych/miesięcznych. Bez jakichkolwiek kompromisów. Cele te mają też swoje zalety i może nawet jest ich więcej niż wad, ale optymalizując redukcję gniewu powinniśmy je wywalić.
    5. Wyjątkowe wejście raz w meczu większą stawką, po wielu innych wejściach stawką zwykłą i sytuacja meczowa, która sprawia że cały zysk zostaje zniszczony z powodu konieczności cięcia tego wejścia.
    Rozwiązaniem jest bezkompromisowa płaska stawka.
    6. Kilkukrotne pięcio, czasami dziesięcio lub nawet kilkunastokrotne wejście które powinno w naszej ocenie mieć co najmniej kilkadziesiąt procent szans, lecz za każdym razem sytuacja meczowa (rynek) idzie przeciwko (czyli tzw. czarna seria).
    Tutaj niewiele możemy poradzić. Kolejna z sytuacji o których pisał @Forex366 Podstawa to ćwiczenie się w akceptacji takich wydarzeń i o ile w poprzednich punktach ciężko zareagować akceptacją to akurat w tym przypadku - powtarzana seria pecha która buduje coraz większego reda - z pomocą przychodzi doświadczenie. Im więcej rynków zagramy im częściej z takimi seriami będziemy się spotykać i łatwiej będzie nam zrozumieć, że one mają prawo wystąpić, a tym samym łatwiej będzie je zaakceptować.
    Muszę jednak dopowiedzieć że to podejście jest skuteczne tylko dla traderów pewnych swoich umiejętności, bo skoro masz dużo czarnych serii i ogólnie nie zarabiasz, to znaczy że prawdopodobnie nie grasz value i akceptując czarne serie wcale nie robisz dobrze, ponieważ być może akceptujesz swoje błędne wejścia i nie wyciągasz z nich żadnych wniosków.
    7. @Peszkin: Co do momentów gniewu w tradingu, największy wywołuje u mnie moment gdy zostałem "tradować" choć miałem inne plany,a rynek kończy się solidnym redem
    @wojciech_21: Mnie takie coś dopada zwykle, gdy mam jakąś dłuższą serię spokojnego, normalnego tradingu - gdy wszystko idzie zgodnie z planem, albo gdy już mam zamiar  w tym dniu nic nie grać, a na siłę coś jeszcze odpalę.
    Ten punkt zostawiam na koniec, ponieważ pokazuje on nie tylko kolejną przyczynę powstawania gniewu, ale także cechę dużo bardziej ogólną, która ma znaczenie prawie w każdej przyczynie powstawania gniewu. Jest to mianowicie brak konsekwencji.
    W punktach 4. i 5. podałem całościowe, a w innych częściowe sposoby zapobiegania gniewowi. W każdym jednak przypadku do realizacji tych rozwiązań potrzebna jest żelazna konsekwencja i szczególnie to widać we wspomnianych przez Peszkina i wojciecha_21 sytuacjach. Podjęcie decyzji o zakończeniu tradingu w danym dniu to prawdopodobnie jedno z najczęściej łamanych przez traderów postanowień i mimo że nie zawsze prowadzi to do reda/wybuchu negatywnych emocji to jednak z definicji jest złe. Sam od czasu do czasu popełniam ten błąd, ale mimo wszystko stoję na straży przekonania, że konsekwencję przydatną także w innych decyzjach w tradingu powinniśmy właśnie budować na podstawie podejmowania i wytrwania decyzji o zakończeniu tradingu w danym dniu. Trwanie w tym postanowieniu jest dobre, niezależnie od tego jaka okazja pojawi się na kolejnym rynku, którego nie mieliśmy już ruszać. Pomocne w w wytrwaniu w tej decyzji może być odcięcie się od informacji o rynkach które jeszcze pozostały w danym dniu (zamykamy streamy, scoreboardy, fora, czaty tradingowe) co niniejszym kończąc mą wypowiedź czynię.
     
    EDIT: "Zapobieganie gniewowi" - dziwnie się to słyszy i pisze, ale myślałem nad tym z 5 min i chyba to jest poprawna polszczyzna
  10. Like
    Makubczak reacted to adam82 for a blog entry, Radzenie sobie z gniewem   
    Kontynuując moje rozważania na temat gniewu w tradingu chciałbym opisać jak moim zdaniem można próbować radzić sobie z tą emocją.
    Niestety moje dywagacje nie będą poparte żadnymi dowodami, co więcej nie mam nawet podstawowej wiedzy naukowej w tym zakresie więc równie dobrze większość z tego co napiszę może okazać się bredniami. Będę bazował zatem na tym co sam zaobserwowałem w indywidualnych przypadkach. Ogół może być zatem mocno odmienny.
    Przechodząc do meritum - w przypadku walki z gniewem mamy dwa podejścia:
    - zapobiegać
    - leczyć
    Jak wiadomo dużo lepiej jest próbować zapobiegać niż leczyć, ale od leczenia (próby opanowania wybuchu i powrotu do równowagi) zacznę, ponieważ nie wiele mam tu do powiedzenie i jest to temat niezmiernie trudny i zindywidualizowany.
    1. Opanowanie wybuchu gniewu.
    W tym punkcie wymienię różne metody, którymi próbują posługiwać się ludzie w celu opanowania gniewu. Ich skuteczność dla niektórych jest spora dla innych praktycznie zerowa, ale każdy powinien próbować te metody stosować w celu sprawdzenia czy któraś z nich mu pomaga. Praktycznie każda z tych metod ma jedną część wspólną a mianowicie rezygnacja z tradingu od kilku minut do nawet kilkunastu godzin, w zależności od tego którą metodę wybierzemy.
    A. ODDECH - zamykamy oczy i staramy się przez kilka minut miarowo bardzo głęboko oddychać. Niektórzy mówią o trzech oddechach moim zdaniem jednak to stanowczo za mało. Warto wtedy dostarczyć sobie świeżego powietrza czyli wyjść na zewnątrz lub co najmniej otworzyć okno i przy nim usiąść.
    B. POMPKI - klasyczne ćwiczenia, które ma na celu nas zmęczyć, aby nie mieć siły na dalszą agresję. Musi tych pompek trochę być - każdy według swojej sprawności ale najlepiej to rozłożyć także na kilka serii ( co najmniej trzy). Z wielu różnych ćwiczeń myślę że pompki są najlepsze, ponieważ dość szybko wysiłek w nie wkładany jest już na tyle duży, że chociaż na sekundy odwraca całkowicie nasze myśli od powodu wystąpienia gniewu. Myślę że przysiady, bicie w worek treningowy itp. nie dałyby takiego rezultatu.
    C. Inna dłuższa aktywność fizyczna z umiarkowanie przyspieszonym pulsem - najlepiej rower bądź bieg na dworze - od kilkunastu do kilkudziesięciu minut. Będzie to ogólnie dobre dla zresetowania przed dalszym tradingiem, a jednoczesne opuszczenie miejsca w którym gniew wystąpił powinno dać dodatkowe rezultaty.
    D. Medytacja - są różne rodzaje medytacji bardziej i mniej związane z głównie z religią i różnego rodzaju wierzeniami. Ma ona wiele zastosowań, także do opanowywania negatywnych emocji. Mimo wszystko jednak jest to trudna sztuka której trzeba uczyć się latami i poświęcać jej dużo czasu i samozaparcia, żeby opanować ją w zadowalającym stopniu.
    Z pewnym smutkiem muszę skonstatować, że opisane wyżej metody w moim przypadku przynoszą bardzo znikomy efekt, ale znam przypadki ludzi dla których są one zdecydowanie pomocne. W przypadku zastosowania którejś z tych metod i poprawy samopoczucia pozostaje jednak dalej że tak powiem "silna podatność emocjonalna" na dalsze wybuchy gniewu w danym dniu. Chodzi o to, że próg bodźców, które przywrócą ten gniew do wysokiego poziomu jest dużo niższy niż w przypadku świeżego dnia w którym nie musieliśmy się borykać z tyloma emocjami. I tutaj dochodzimy do kolejnego punktu, który moim zdaniem ma największe znaczenie w opanowaniu gniewu
    E. SEN - To wręcz nieprawdopodobne jak dobry sen może poprawić emocje, zmienić sposób myślenia. Fakt, że po ciężkim dniu trudno usnąć i przed próbą zaśnięcia możemy jeszcze przez kilka godzin borykać się nawrotami gniewu w naszym umyśle, jednak później kiedy sen nadejdzie jest on moim zdaniem wybawieniem, dlatego tak ważne jest żeby móc pozwolić sobie na niezakłócony 7 - 9 godzinny sen na zakończenie ciężkiego dnia tradingu.
    Idealnie byłoby po silnym wybuchu gniewu skończyć trading w danym dniu i przespać się, a w kolejnym dniu na świeżaka wrócić z innym nastawieniem. Wiem jednak, że jest to zadanie ekstremalnie trudne, szczególnie kiedy jeszcze w danym dniu jest kilka meczów na których płynność jak i kurs powinny dać możliwość odrobienia. Warto mieć jednak świadomość, że odpuszczenie dalszego tradingu w takim dniu przyniesie nam w większości przypadków dużo więcej korzyści zarówno dla naszego portfela jak i psychiki i zdrowia.
    Poniżej przedstawię jeszcze jedną metodę, która może być trochę nieprzyjemna dla naszego budżetu, ale jeśli się uda to z dużym prawdopodobieństwem znacznie zredukuje gniew. Ta metoda to:
    F. BET - Mając dużego reda i historię która zrodziła zarówno jego jak i silny gniew czasami warto spróbować zrobić beta na totalne odwrócenie sytuacji meczowej, które to spowoduje że 40 - 100% reda zostanie odrobione. Bet ten ma być trzymany do końca w przypadku kiedy idzie przeciwko nam, a powinien być hedgowany częściowo i całkowicie gdy idzie w naszą stronę. W sumie to taki trochę paradoks bo dobry trading na ogół polega na czymś innym czyli na trzymaniu długo pozycji zielonych aby stały się jeszcze zieleńsze oraz na szybkim cięciu reda. W tym przypadku jednak nie optymalizujemy zysków tylko powrót do umiarkowanego stanu emocjonalnego. Warto jednak dodać że bet który mamy zamiar zrobić w takim przypadku nie powinien zwiększyć reda o więcej niż ustalone X%. To X ciężko dokładnie określić. ale moim zdaniem powinno ono być gdzieś w granicach 10 - 30 tzn. mając reda 1000 możemy sobie pozwolić na bet, który w najgorszym wypadku zwiększy tego reda do 1300.
    To by było na tyle z moich dzisiejszych wynurzeń. Miałem ogólnie opisać dzisiaj całość problemu włącznie z zapobieganiem gniewowi, ale wieczór mnie zastał i muszę się zwijać.
    W załączeniu upgradowana przez Tiesto & Dzeko & Torres wersja klasyka nad klasykami L'amour Toujours, pierwotnie poczyniona przez mistrza Gigi D'agostino. Szacuneczek
    https://www.youtube.com/watch?v=g2rdrNONy7k
     
  11. Like
    Makubczak reacted to lostdesper for a blog entry, TENIS:JA 1:0   
    Witam, dawno nic tu nie skrobałem, ale wynikało to z tego, że uczyłem się cały czas tego cholernego tenisa in play. Jaki skutek? Ano, tragiczny... Ogólnie wróciłem na tarczy, bez uzbrojenia, tak mnie powozili na tym sporcie Są pewne plusy, ale o tym na koniec posta.

    W screenie prezentuję tylko porażki, które odniosłem grając za real kasę. Po jakimś czasie próbowałem się opamiętać i grać na demie, ale to nie to samo. Wiadomo, za wirtualne pieniądze można szaleć, grać progresywnie i się nie przejmować jak idzie na czerwone.

    Ciężki to był dla mnie miesiąc, jeśli chodzi ogólnie o handlowanie na tenisie. Davis Cup zakończył sezon i w zasadzie pozostają, jak to mawiacie, ręczniki. Jednak tam w ogóle nie staram się grać, bo przy takich lukach na drabinie w ogóle nie rozumiem, jak to działa. Za radą kolegi cashis jeśli będzie cokolwiek tam do grania popróbuję ustawiania się nisko i wysoko i poszukam "frajera", którym jak dotąd jestem ja bo mnie łapią i ściągają, gdzie zaraz pkt idą przeciwko mnie
             Ogólnie przyznam, że jest to sport, którego najciężej mi się nauczyć - nie liczę kucy ip, ale to chyba największy hardcore. Prawdopodobnie wynika to z tego, że grałem kopaną pre, albo in play - jednak porównanie tenisa in z kopaną in to sami wiecie - porównanie ślimaka do harta, jeśli chodzi oczywiście o szybkość rozgrywki, gdzie ja raczej byłem przyzwyczajony do powolnego grania.
     
    No dobra, to teraz może napiszę czego się nauczyłem, a czego też dowiedziałem o sobie.
    1. Pierwszą i oczywistą rzeczą, która do mnie dotarła to, by grać na faworycie, ewentualnie na tym zawodniku, który w danym momencie meczu ma niższy kurs. Dla was to banalne, ale ja potrzebowałem trochę czasu, by szczerze mówiąc to zauważyć.
    2. Grając np na utrzymanie serwisu, gdy serwuje underdog, stwierdziłem, że muszę grać lay fav, po niższym kursie niż stawiać back na underdogu po kursach 8
    3. Zauważyłem, że największe redy mam właśnie przez granie na back serwującego. Czyli tą taktykę odpuszczę. Mimo wszystko, albo mi nie idzie, albo miałem pecha w tej taktyce, bo stosowałem ją po tym gdy szło vintecovi i traderowi9999 (zwłaszcza po łamaniu). Dla mnie ta taktyka się nie sprawdza.
    4. 15-40 (podstawowa od tradesharka bodajże) nie ma racji bytu. Kilka razy łapałem na przełamaniu, jednak przy wycofywaniu się przy 40:40 strata była moim zdaniem za duża. Chyba za dużo ludzi już tak zaczęło grać??
    5. Przez granie tenisa, stałem się bardziej nerwowy i agresywny. Jakikolwiek red powodował u mnie zdenerwowanie - gdzie na piłce tego nie zauważałem. Nie wiem, czy nie zacząłem uzależniać się od giełdy, bo mój dzień kręci się tylko wokół tego. Rano ladder, potem praca, po pracy ladder, a żona już nawet mi mówi, że w ogóle jej czasu nie poświęcam. Z tym też muszę coś zrobić. Dlatego żona out. Nie no akurat, dotarło do mnie, że muszę po prostu wszystko stawiać na właściwym miejscu i wyciszyć się i grać tylko kiedy pozałatwiam wszystko inne.
    6. Nie gram już po pijaku i na kacu, czy też po kłótni.
    7. Nie wiem jeszcze czy jestem idiotą, bo jak na razie nie widzę postępów w nauce. Na pewno nie poddam się i dalej będę próbował jakoś to ogarniać. Jak to mawia Pudzian "tanio skóry nie sprzedam"
     
    No i na koniec:
    Najważniejsza rzecz, jaka do mnie dotarła... Żebym zaczął cokolwiek działać in "+" w tenisie, muszę grać value. Nagrałem kilka filmików z laddera i zauważyłem, że są sytuacje, kiedy np gość serwuję, wygrywa punkt, natomiast kurs na niego nie spada, ewentualnie spada jeden tick. W takim razie, w takich momentach trzeba ładować lay na servis i jak pójdzie po naszej myśli, to mamy greena, a jeśli nie to cóż: albo wychodzimy na zero albo jeden tick straty.

    Dlatego też nagrywam sporą ilość filmików i sprawdzam, w jakich momentach, kurs przy wygraniu punktu nie spada, bądź spada 1 tick.

    Często jest to przy decydującym punkcie do wygrania gema tj 40-30 A-40 40-15 - często widziałem, że tu lepiej grać lay na 1 pkt - ale tylko kiedy kurs jest mocno zaniżony.

    Czy to jest właśnie to value, które należy grać w tenisie?

    Inna sytuacja, to ogólnie całe to WTA.  Zauważyłem, że ogólnie jak w 1szym secie kurs na jedną babkę spada w okolice 1,2 to dla mnie to nic tylko grać lay ---> to będę też testował przez jakiś czas, bo co tam babki odwalają, to woła o pomstę do nieba. A ile razy odbija z 1,02-1,06 to już każdy widzi.
     
    No cóż, będę dalej siedział w tym tenisie, jednak do końca grudnia tylko nagrywam filmiki i obserwuję rynki. Jakiekolwiek granie odpalam dopiero z rozpoczęciem AO.

            Na dziś koniec tych moich wypocin. Nie wiem, czy w ogóle to ktoś czyta, ale mam prośbę do naszych forumowych kozaków z tenisa (koraz, daslol, tarpat, sikor, bartek, rogal, peszkin) - jeśli przeczytacie i możecie to potwierdźcie lub obalcie, którekolwiek z wniosków, co bym dalej po lesie po ciemku nie biegał.

    Do usłyszenia.

  12. Like
    Makubczak reacted to adam82 for a blog entry, Gniew   
    Gniew to trzecia część trylogii Zygmunta Miłoszewskiego o prokuratorze Teodorze Szackim. Polecam całą trylogię, szczególnie w formie książkowej. Aktualnie są już także zekranizowane dwie pierwsze części trylogii i ich jakość jest również dobra. Gniew to jednak moim zdaniem najlepsza ze wszystkich części z niezwykle wciągającą fabułą, która porusza także dylematy moralne i relatywizm jaki często występuje przy wyborze tego co dobre, a co złe.
    Tyle słowem wstępu. Dzisiaj chciałbym odnieść się jednak do gniewu jako uczucia nieobcego traderom, a w szczególności traderom sportowym.
    Moim zdaniem jest to temat niezwykle istotny z dwóch głównych powodów:
    - W dużej mierze decyduje o tym czy trader będzie zarabiał czy tracił
    - Ma bezpośredni wpływ na kondycję fizyczną jak i psychiczną
    1. Skąd rodzi się gniew w tradingu sportowym?
    Głównymi przyczynami gniewu są:
    - Wyredowanie zysku zbieranego przez kilkadziesiąt minut lub nawet kilka godzin w kilka lub kilkadziesiąt sekund (podobnie wyredowanie zysku z kilku dni/tygodnia wciągu kilku/kilkunastu minut itp.)
    - Sytuacja meczowa, w której do spełnienia warunku zysku jest już niezwykle blisko, ale jednak to nie następuje i przez to zysk jest dużo mniejszy lub pojawia się strata. Przykładem takiego warunku do spełnienia może być prosty smecz w tenisie czy rzut karny w piłce nożnej, które jednak nie zostają wykorzystane.
    - Brak możliwości pocięcia straty w momencie gdy to cięcie założyliśmy, spowodowane zbyt małą płynnością rynku, mimo wystawienia kursu który powinien zostać przyjęty. W konsekwencji rodzi to większą stratę, na którą nie jesteśmy już emocjonalnie przygotowani.
    - Tzw. odbicie od celu dziennego/tygodniowego/miesięcznego zysku u traderów takie cele mających. To sytuacja w której do osiągnięcia danego celu brakuje 1 - 3%, a osiągnięcie celu skutkowałoby zakończeniem tradingu i okresem wolnym od tradingu przez określoną ilość czasu. Niestety odbicie polega na tym, że tego celu nie osiągamy i wtedy z brakującego 1 - 2% zysku robi się brakujące kilkanaście - kilkadziesiąt % W skrajnych przypadkach może to później lawinowo skutkować nawet wyredowaniem danego dnia/tygodnia czy miesiąca.
    - Wyjątkowe wejście raz w meczu większą stawką, po wielu innych wejściach stawką zwykłą i sytuacja meczowa, która sprawia że cały zysk zostaje zniszczony z powodu konieczności cięcia tego wejścia.
    - Kilkukrotne pięcio, czasami dziesięcio lub nawet kilkunastokrotne wejście które powinno w naszej ocenie mieć co najmniej kilkadziesiąt procent szans, lecz za każdym razem sytuacja meczowa (rynek) idzie przeciwko (czyli tzw. czarna seria).
    Tyle przychodzi mi aktualnie do głowy, choć na pewno działa to trochę indywidualnie i są także mniej typowe przyczyny u innych.
    2. Skutki gniewu
    Podstawowym skutkiem gniewu jest wyłączenie się racjonalnego myślenia przy podejmowaniu kolejnych decyzji o wejściu w rynek. Decyzje te są w takim momencie dużo bardziej losowe i nieuzasadnione. Przestajemy grać value. Skutkiem tego może być szczęśliwy traf i powrót do względnej sytuacji równowagi emocjonalnej i odzyskanie dużej części utraconych środków lub brak tego szczęścia i pogłębienie straty i narastanie gniewu. W ostateczności poziom chaotyczności decyzji może być tak duży że w ciągu kilku minut można przegrać zyski wypracowywane przez długie tygodnie czy nawet miesiące.
    Kolejnym skutkiem gniewu są ogólnie pojęte kwestie zdrowotne. Istnieją badania naukowe mówiące o tym, że wielokrotne wyrażanie gniewu i złości wywołuje wewnętrzne pobudzenie i reakcje biochemiczne które uszkadzają tętnice. U traderów sportowych takie wyrażanie gniewu może występować nawet kilkadziesiąt razy podczas jednego meczu. Szczególnie może występować to w koszykówce/ tenisie/ siatkówce, gdzie każdy punkt w jedną lub drugą stronę może stawać się przyczyną lub potęgować ten gniew. W związku z tym u osób "gniewnych" dużo częściej występują problemy z układem krążenia. Poza tymi znanymi mi wpływami gniewu na organizm z pewnością istnieją inne, których świadom nie jestem, a które wpływają destrukcyjnie na nasze zdrowie.
    3. Skutki pośrednie
    Są to skutki gniewu które występują często, ale nie muszą występować zawsze i wiążą się na ogół tylko z niektórymi wybuchami gniewu.
    Pierwszym z nich jest niszczenie otaczających nas przedmiotów. Można tutaj zaliczyć:
    - niszczenie klawiatur, myszek, rozbijanie monitorów, laptopów, telefonów, rozrywanie ubrań, rozbijanie talerzy, szklanek. To takie najbardziej typowe.
    Kolejny skutkiem pośrednim może być sprawianie sobie fizycznego bólu poprzez uderzania najczęściej pięścią, nogą (w ścianę, stół itp.), szczypanie się, drapanie (wbijanie paznokci w skórę). W niektórych przypadkach dochodzi nawet do uderzeń głową w ścianę. Wszystkie wspomniane tu przypadki mogą prowadzić w zależności od siły jaką stosujemy do kolejnych komplikacji zdrowotnych o bardzo szerokim zakresie, od zwykłych siniaków, zadrapań do pęknięć a nawet złamań kości, uszkodzeniem mięśni lub stawów czy urazów głowy (twarzy, mózgu).
    Ostatnim skutkiem pośrednim jaki zaobserwowałem jest postrzeganie gniewu przez innych. Mało kto lubi przebywać z osobą będącą w gniewie. Wyraz twarzy takiej osoby się wykrzywia, jest to oblicze zniekształcone, które przyprawia na ogół o lęk. Czasami widząc taką osobę może się ona wydać śmieszna. Ten śmiech pochodzi jednak nie z sympatii ale raczej z pogardy dla osoby, która znajduje się w groteskowo i teatralnie wyglądającym silnym wzburzeniu. Nie ma wątpliwości, że częste występowanie gniewu, nawet jeżeli staramy się go przeżywać w samotności psuje relacje międzyludzkie z naszymi najbliższymi.
    4. Redukcja poziomu gniewu
    Z opisanej przeze mnie wyżej rzeczywistości jasno wynika, że każdy człowiek (a w szczególności trader sportowy) powinien dążyć do redukcji poziomu jak i częstości występowania gniewu w życiu. To jest temat o którym zdecydowanie za mało się mówi i mówiło tutaj na forum i na innych forach które zajmują się podobnymi zagadnieniami.
    Jest to moim zdaniem zadanie ekstremalnie trudne, a często jest to sprawa mocno indywidualna, stąd brak prostych rozwiązań jak można by sobie z tym problemem poradzić. Zastanówmy się nad tym, czekam na komentarze i sugestie, a sam w najbliższym czasie postaram się opisać mój punkt widzenia i działania, które może podjąć każdy by zredukować poziom gniewu. Być może będzie to redukcja minimalna, ale i o taką warto walczyć by niwelować negatywne skutki tej emocji.
     
    PS. W sumie to nie wiem nawet czy tą emocję która towarzyszy tradingowi można nazwać gniewem, ale ja będę tak robił bo podoba mi się to słowo - jest takie dobitne.
     
  13. Like
    Makubczak reacted to adam82 for a blog entry, Pogarda dla Ticka   
    Szczęść Boże!
    Do stworzenia niniejszego wpisu skłoniło mnie kilka rozmów, które od czasu do czasu można obserwować na shotuboxie. Z ubolewaniem patrzę bowiem, jak dzisiejsza młodzież lekce sobie waży Ticka.
    Bohaterowie naszej historii to:
    Sebix - młody (duchem) adept tradingu, który uważa się za niedoświadczonego, mimo że siedzi na betfair już prawie 2 lata i właśnie tym brakiem doświadczenia tłumaczy swoje ciągłe "balansowanie koło zera" czyli w przełożeniu na polski bycie na ciągłym minusie.
    Mati - doświadczony trader, który miewa lepsze lub gorsze tygodnie i miesiące, ale ostatecznie w dłuższym rozrachunku zawsze jest na plus.
    Typowa rozmowa:
     
    - Hehe Mati to co teraz chyba lay bo kurs już tak nisko?
    - Naturalnie Sebastianie. Dobrze prawisz.
    - Ok. To bierzemy i czekamy.
    3 minuty później:
    - %&rwa Mati znowu stówka reda
    - No ja też red ale tylko 2dr.
     
    Była sobie raz sytuacja meczowa, w której to kurs nisko powędrował.
    W okolicach 1.03 można było próbować swoich szans na wejście w rynek i takoż Mati jak i Sebix postanowili w tym momencie layować. Sebix który odznaczał się niewypowiedzianą wręcz pogardą dla ticka wziął to co było do wzięcia, czyli zlayował 1.04. Mati pomny na swoje doświadczenie i podchodząc z szacunkiem do ticka ustawił się z layem na kursie 1.02. Wnet okazało się że kurs 1.03 został szybko jeszcze w tej przerwie między gemami (bo był to mecz tenisa) zabackowany, co dawało pewną szansę Matiemu by jego lay 1.02 został przyjęty. Jak się później okazało w trakcie punktu gdy jeden z zawodników osiągnął już optyczną, ale nie decydującą przewagę ktoś zdecydował się zagrać dużym backiem kurs 1.02 i w ten sposób pozycja Matiego została skupiona.
    Nieszczęśliwie okazało się jednak ostatecznie tak, że nie było szansy na zgreenowanie i oba wejścia grane tą samą stawką zakończyły się redem, z tym że  Sebix zredował na 100 a Mati na 50.
    Na tym kończy się historia prawdziwa, teraz ją trochę rozwinę i popuszczę wodze fantazji.
    Załóżmy że Sebix i Mati są ostrożnymi graczami, nie redują ogromnymi redami i grają tylko laye małych kursów - strategia to jak najbardziej prawidłowa, z tym że przyjmijmy, że uśredniona różnica pomiędzy kursami na jakich wchodzili ci Panowie wynosiła nie jak w powyższym przypadku 2 ticki, ale tylko 1 tick.
    Sebix i Mati nie zadowalają się ochłapami, czekają na grube odbicie z niskiego kursu. Prowadzi to do tego że redują około 90% wejść a tylko 10% wejść zamykają z zyskiem.
    Przypuśćmy że Panowie zagrali 50 niskich layów w miesiącu, 5 zgreenowanych, 45 zredowanych. Suma greenów dla obu Panów jest bardzo podobna (minimalnie na korzyść Matiego) ale dla uproszczenia przyjmijmy że jest to taka sama kwota po 1k na greena czyli w sumie 5k przychodów. Zgodnie z tym co przyjęliśmy wcześniej określmy średni niski lay jaki grają Panowie. U Matiego będzie to 1.03 u Seby 1.04.  Panowie grają prosty trading, każdy mecz, każde wejście płaska stawka w wysokoścji 3k €. Z tego wynika że średni red u Sebastiana to 120€ u Matiego 90€. Mnożąc to przez 45 redów w miesiącu otrzymujemy straty z redów  wysokości 4050€ Matiego oraz 5400€ Sebastiana. Bilansując zyski i straty mamy następujące zakończenie miesiąca:
    Mati +950€
    Seba -400€
    Na zakończenie miesiąca mamy zatem następujące postaci: Mati- w miarę z siebie zadowolony że udało mu się wypracować zarobek rzędu ponad jednej średniej krajowej niewielkim nakładem czasu i sił i Sebix, który to musi biec do mamy po pożyczkę kasy na kolejny miesiąc jego tradingowych przygód.
     
    To tyle jeżeli chodzi o mój dzisiejszy wpis. Na zakończenie trochę prywaty i klasyk - Natalia Oreiro - Cambio Dolor.
     
     
     
  14. Like
    Makubczak reacted to cashis for a blog entry, Krykietowa przyjaźń cz.4   
    Cześć, tak więc kontynuuje przygodę z krykietem pre play. Tak jak pisałem pierwsza połowa miesiąca nie była zbyt dobra, ledwo 40 euro zarobione, jednak od 15 dnia Listopada wszystko się zmieniło. Rynki, które grałem czytałem praktycznie idealnie. Głównym zarobkiem w ciągu tych dni był mecz testowy o którym pisałem już wcześniej. Kurs na remis latał w zależności od prognozy pogody i na tym zbiłem małą fortune w ciągu 5 dni meczu, okazalo się że mecz mógłbyć rozegrany tylko jednego dnia i zostal ogłoszony remis. Grałem też ligę RPA, na której złapałem jeden swing i uciekłem z rynku jak się okazało bardzo dobrze, bo poszło wybicie w drugą strone. Rynek Anglii z Pakistanem opisywałem na shoucie razem z mjablonski, dzięki czemu kilka osób zarobiło dla przypomnienia - kurs dzien wcześniej został zepchany do 1.8 na Anglików co było ogromnym value, gdyż powinien być w granicach 1.9x, kilka osób na forum pobrało laya i poszło spać rano budząc się z zyskiem około 10 ticków, w pewnym momencie (jeszcze przed tossem) można było oddawać nawet po 1.98, po tossie poszło mocne wybicie i powrót na którym ponownie zarobiłem, niestety za długo już siedziałem i z 35e greena wyciąłem do tego co widać na screenie. 
    Dziś ładnie zapowiada się rynek w lidzę RPA gdyż jest tylko jeden mecz i powinno być sporo kasy, wczoraj wieczorem ustawiłem się na 1.99 i 1.70 niestety nie zebrało mnie, jednak spróbuje pograć jeszcze na tym rynku, bo swingi są ładne i myślę, że będzie tak az do rozpoczęcia.
    PS - wszystko było grane stawką od 250 do 350e 
     

  15. Like
    Makubczak reacted to cashis for a blog entry, Krykietowa przyjaźń cz.3   
    Dwa tygodnie po ostatnim wpisie naszło mnie by napisać male podsumowanie pierwszej połowy miesiąca z krykietem. Ogólnie meczów nie było dużo, a jak były fajne to nie potrafiłem się wstrzelić z wejściami stąd tak dużo zmarnowanych rynków, do tego kilka razy przywaliłem reda na MO nożnej i stąd taki słaby wynik. Na szczęście wczoraj wróciłem na dobre tory i w końcu zaliczyłem dzień na spory +. Zacząłem obserwować ryneki TestSeries, gdyż w ciągu kilku dni mecz można natłuc tam dobrą kasę, a mecze ODI, T20 czy inne ligi nie zawsze są i wtedy dzień stracony. 
    Ogólnie wczorajszy rynek Pakistan - Anglia był rynkiem idealnym, chyba nie dało się tego zredować. Na samym początku, wziąłem Back dzień wcześniej, na szczęście zweryfikowalem swój pomysł i zamknąłem z tickiem straty 1.84->1.85 i odrazu pobrałem lay, tak jak przewidywałem kurs wybiło do poziomu 1.95, niestety nie załapałem się na cały i oddałem z 5 tickami zysku. Po tossie kurs z 1.95 na pakistan wylądował na 1.9 Anglia i w tym momencie nie wytrzymałem i pobrałem lay 1.94 anglia, moje jak i przewidywania makaveliego, o tym że pchają pchają, żeby wybić sprawdziły się w 100%, na kilka sekund przed meczem kurs był już 1.87 ale na ladderze Pakistanu. Rynek zamknięty ze sporym zyskiem. 
    Ciekawe zjawisko na meczu TestSeries, na którym mam ugrane troche grosza. Wyszła informacja, że jest zła pogoda -> winda z 4.0 na 1.95 na ladderze remisu, kurs zaczął odbijać, więc delikatnie pobierałem laya i odsprzedawałem wyżej. W tym momencie kurs wrócił już do 4.0. 
    Co mogę więcej napisać? Oby takie rynki jak wczorajsze zdarzały się częściej.


  16. Like
    Makubczak reacted to Hubal for a blog entry, 13.11   
    Witam
    Nie bylo mnie na forum , gdyz forum mialo awarie ...
    Handlowalem caly czas , dostalem kilka wiadomosci i z niektorymi sie zgadzam spostrzezeniami .
    Nie bede wiecej wrzucal screenow , procz dzisiejszego  ...to ostatni - niech bieda spi ....wiadomo co i jak ....
    Nie ma chyba tez i sensu prowadzic bloga bez screenow - ,,,? - na sucho pisanie jest chyba pozbawione sensu ...
    Dzis piekny dzien , i piekny rynek ktory po krotce opisze na meczu Gasparyan - Schiavione 
    Ten rynek to +700e - mecz bardzo wyrownany - przedmeczowe me spekulacje kierowaly sie w kierunko wiekowej Wloszki ktora swietnie sie czuje na tych kortach , co potwierdzaja zeszloroczne wyniki , a takze forma - ktora naprawde jest imponujaca . 
    Mecz zaczalem lay Gasprayan -i szybkiem sprzedaniu po utrzymaniu podania Wloszki  ....teraz stop i czekanie co bedzie ....przelamanie Gasparyan i lay ....
    Wloszka gryzla kort i wyrownanie i juz bylo zielono  ...
    Stan *5/6 dla Wloszki i medical dla Gasparyan ....niby nic wielkiego - odciski , pecherze etc .....6/6 i wygrany TB dla Wloszki 
    Tu ustawilem sie na 1,48 i zostalem skupiony - ustawielm sie gdyz medical , koniec sezonu na ogorkowym turnieju - gdzie ta mloda gwiadeczka Gasparyan ma sie szarpac i po co ? wakacje pewnie w glowie a nie bieganie z odciskami  - tak spekulowalem 
    Wygrany TB a ona siedzie , @ skoczyly na 1,53 i kiedy sedzina wywoluje zawodniczki na II seta , ona poddaje mecz a ja sie ciesze z pieknego greena . 
    Troche kosza , troche darta znowu bylo i piekny dzien - oby takich wiecej  choc szkoda ze tennis w wykonaniu pan juz sie konczy 
    Tak jak pisalem koncze z screenami ....ale dzis sie pochwale  
     

  17. Like
    Makubczak reacted to cashis for a blog entry, Krykietowa przyjaźn cz.2   
    Po ostatnim wpisie wiele osób pisało do mnie żebym rozwinął temat. Dość długo mi to zabrało w związku z ogólnym zamieszaniem przed 1 listopada. Tak więc jak to grać? Bardzo prosto. Wyszukiwać okazje i ustawiać daleko od obecnego kursu, krykietowe rynki charakteryzują się mocnymi swingami pre play co możemy bardzo fajnie wykorzystać w w/w sposób. Czekamy aż nas zbierze i kontrujemy dużo niżej, dzięki poteżnym rzutom kursami powinniśmy zarobić szybko i bezboleśnie duży % stawki. Przykładowy rynek, który opisze był bardzo owocny. Dzień wcześniej ustawiłem swoje stawki około 10 ticków poniżej i ponad obecnego kursu. Rano ktoś przybetował mocno tak że zebrał 30 koszyków z 1.7 do 2.0, mnie zebrało na 1.86, zaraz po windzie kurs wytrzelił z powrotem i pobrał moją kontre na kursie 1.72, nie udało się złapać pełnego zakresu windy, bo mogłobyć dużo lepiej jednak nie zawsze uda się złapać pełen swing.  Moja taktyka opiera się głównie na grze w taki sposób, polecam wszystkim z całego serca taką gre gdyż jest mocno zyskowna. Rynki krykietowe często wracają do swoich stanów z przed wybicia/spadku więc warto potrzymać dłużej całą akcje i nie stresować się gdy jest red. 
    Co to jest toss? - rzut monetą który wyznacza kto zacznie mecz, zazwyczaj po nim jest wybicie w którąś ze stron. Ja nie gram tossa, bo potrzeba szklanej kuli żeby wyczuć wybicie. Toss odbywa się przed meczem jakieś 30 minut, sa od tego odsepstwa dlatego ja zazwyczaj usuwam stawki około 45 minut przed i wchodze do gry dopiero po rzucie, kurs zachowuje sie tam dziwnie dlatego zmniejszam stawki znacząco, jednak wtedy jest najlepsza mielonka i potrafi wciagac koszyki po 50k i więcej na jeden strzał. 
    Cóż więcej można powiedzieć? Wytrwałości, ja zamierzam opisywac po 2-3 rynki tygodniowo z racji tego, że zaczyna się dobry okres do gry kryietowej. Jutro zapraszam na mecz ODI o 10:00, już teraz kurs mocno swinguje,, przed chwilą w ciagu 30 minut spadło z 1.75 do 1.5. 
     
    Screenshoot wykresu opisanego rynku powstał dzięki @Sikorr. 

  18. Like
    Makubczak reacted to cashis for a blog entry, Pierwsze starcie z nagraniem ! Tenis ip   
    Na razie próbuje grać inplay tenis ustawiając się wysoko tak aby zminimalizować straty gdy punkt nie pójdzie w moja strone, wysokość ustawiania się zależy oczywiście od meczu. Na chelku bez obrotu mozna ustawiac sie 10 ticków wyżej, natomiast jak juz jest troche kasy trzeba zmniejszać odległość bo nigdy nic nie zbierze. Na dobry początek nagrałem film z wczorajszej gry, może będzie troche przydługawy i mało wejść ale staram się trzymać moich zasad, ważne że na plus! Następny mecz jesli uda mi się nagrać to już zrobie profeske ze streamem i livescorem.  Co więcej często udaje się mi zostać zebranym już po zdobytym punkcie oczywiście w moją strone, a to są darmowe pieniądze. 
    Zapomnialem dodać, ze gram stawka 5-10euro w zależności od tego jak czuje mecz. Mam nadzieje, że oglądnie ktoś to ze starych wyg i da mi jakieś wskazówki co do opłacalności takiej taktyki.
    Part1 - pierwsze wejścia w rynek który był dość niemrawy
    Part2,3 - drugi set na którym udało się sporto zarobić i
     
     
    Z góry dzięki za wszystkie opinie, postaram się doskonalić technike nagrywania
  19. Like
    Makubczak reacted to sebo2255 for a blog entry, Cytaty,odpowiedzi ,porady .   
    Cytat z Tradera999 guru tenisa od którego wielu zaczynało naukę gry in play.
    "Uwazam ze najlepsza jest ta strategia ktora sami dla siebie obmyslimy i ktora dla nas najlepiej pracuje .Czytalem o strategii back na przelamanie czyli backujemy przy stanie 0-40 lub 15-40 na przelamujacego jak dla mnie to moze byc gwozdz do trumny granie w taki sposb ,dajmy na to ze przelamanie nie nastapi kurs przy wyniku 0-40 jest juz w dolnych granicach mzoliwosci nie spada zaraz po przelamaniu juz tak bardzo, ale jezeli przelamanie nie nastapi kurs wraca do stanu pierwotnego czyli jakies 10 do 20 tickow w gore a my zostajemy z backiem i z palcem w du.....Gdyby nastapilo przelamanie kurs pojdzie gora do 10 tickow w dol jezeli pojdzie az tyle ,wiec ja gram inaczej wchodze wtedy kiedy jest juz przelamanie i zawodnik zaczyna serwowac swojego gema jezeli utrzyma swoje podanie lape tez klka ladnych tickow gdyby sie stalo tak ze zawodnik po przelamaniu serwuje i cos zaczyna nie wychodzic i robi sie nagle 0-30 jeszcze czekam do tego momentu ,ale jezeli przy stanie 0-30 pierwszy serwis nie wchodzi sprzedaje odrazu trace okolo 5- do 7 tickow ale to sa sporadyczne sytuacje."
    Sporo cennych informacji jak zachowuje sie kurs.
    Odpowiedz Traderosa ( jednego z najzdolniejszych graczy) jak gra ...
    "Najczęściej po wygranym gemie gram przeciwko temu kto wygrał gema, ustawiam się dość nisko
    i mam nadzieję że ktoś przyjmie mój kurs, a później czekam, aż ten kurs do momentu
    rozpoczęcia następnego gema się odbiję w drugą stronę przynajmniej o 1 tick.
    Nie jest to regułą. Czasami gram na tego który przełamał (ale rzadziej), jeżeli widzę sporą
    presję rynku po jego stronie."
    ...i jeszcze bardzo dobra porada od Wojciecha .
    "Żeby zarabiac musisz najpierw wypracowac jakiś swój styl a dopiero potem nastawiac się na zyski. Raczej nie da się tego osiagnąc agresywnym stawkowaniem. Potrzebna chłodna głowa, spokój.
    Cały myk polega na tym, żeby grac po jak najlepszych kursach i w dobrych momentach. Ja najdłużej trzymam pozycję na max jednego gema a przeważnie dwa, trzy punkty. Pisałeś, że polujesz na przełamania, ale czasem nie warto czekac na całe przełamanie. Bywa, że przy 0:15 tak wybije kurs (np. przy błędzie pierwszego serwisu lub jak jest net lub długa wymiana) jakby ladder był pewny, że będzie 0:30. Wtedy nie opłaca się czekac na to 0:30, bo nawet jak będzie punkt w twoja stronę to już tak bardzo nie urośnie, a jak 15:15 to znowu spadnie do stanu z początku gemu i po greenie. Obserwacja laddera i reagowanie. Staraj się maksymalnie korzystac na każdym wejściu. Jak była okazja ustawic się layem na 1.40 a Ty przespałeś albo Cie nie zebrali a kurs jeszcze przed kolejnym punktem wzrósł do 1.42,1.43 to raczej trzeba odpuścic to wejście a nie brac z laddera co jest. Tak jak na ruletce - czarne czerwone - tylko tutaj możesz Ty nakładac przewagę jak kasyno. To wszystko przychodzi  z doświadczeniem i rozegranymi rynkami ale na spokojnie."