Jump to content
News Ticker
  • This is a news ticker
Sign in to follow this  
1899

"To mężczyzna robi forsę, a nie forsa mężczyznę..."

Recommended Posts

Nie pisałem o giełdzie od dawna. Może i brakowało zapału, nie zaprzeczę, ale przede wszystkim-nie było o czym pisać. Opisywanie w kółko niemalże tych samych błędów naprzemian z wklejaniem zrzutów ekranu z własnymi wynikami mają moim zdaniem wartość merytoryczną równą zeru. I nie sądzę, że ktoś może myśleć inaczej, a jeśli zdarzy się, że jednak myśli-myli się.

W takim razie, jeśli piszę-coś istotnego się w moim handlu dzieje. Tak się składa, że jest to nie tylko coś "istotnego", a prawdziwy "punkt graniczny", swego rodzaju rozdroże i tylko ode mnie i mojej samokontroli zależy czy pójdę właściwą drogą. Pozytyw jest taki-drogi są tylko dwie, a negatyw? Jedna z nich prowadzi donikąd i jeśli to nią się udam, skończę z handlem na giełdzie.

Co właściwie się stało i co ważniejsze-jak? Kilka wejść In Play najpierw solidnie podbudowało mój budżet, a potem niemalże doprowadziło na skraj załamiania. Wygrałem trochę, chciałem więcej, miałem więcej, chciałem jeszcze więcej-klasyka. Śmieszne jest to, że wcale tego "więcej" nie potrzebowałem "na gwałt", zadecydowała zwykła, głupia chciwość.

Muszę jednak wspomnieć, że wspomniany hazard, którego się dopuściłem(a właściwie dopuszczałem regularnie przez pewien okres czasu) nie wziął się znikąd. Nie było tak, że nagle pomyślałem-"walnę sobie beta na over 2.5, a nuż wejdzie i wpadną ze dwie stówki". Takie "pokusy" dojrzewały we mnie od dłuższego czasu. Ważną rolę odegrało tu przemęczenie i zwykła niecierpliwość. Po prawie roku obcowania z giełdą chciałem się w końcu czegoś dorobić, przygotować kapitał 1000e i wreszcie zacząć wypłacać nadwyżki, to zrobiło swoje... Był jednak jeszcze większy powód-zostawianie zakładów In Play po przerwie. Tego mankamentu nie pozbyłem się praktycznie nigdy, a że kilka razy od razu po 45. minucie meczu padła bramka na moją korzyść, kusiło mnie żeby spróbować tego "na serio".

A jak już się zdecydowałem na tę głupotę, przebiegało to mniej-więcej tak:

budżet początkowy 700e/przypadkowe 120e wygrane dzięki bramce po przerwie/zakład na over + 200e/zakład na over + ok.150e/zakład na over -300e/zakład na over +100e, potem -200e itd.

Skończyło się na prawie 1000e budżetu i dzisiejszej utracie 200e przez... zostawienie zakładu po przerwie. Tym razem nie miałem tyle szczęścia co kilka razy wcześniej i kasa poszła się "dupczyć".

Cieszę się jednak, że cały ten cyrk miał(jak na razie) tylko takie konsekwencje, ponieważ kilka dni temu gol w 90. minucie spotkania urtatował mnie przed powiedzeniem giełdzie "pa pa". To pokazuje, że nie licząc nabycia wiedzy czysto teoretycznej, przez ostatni rok niewiele zyskałem i prócz poważniejszego budżetu(który jest mizerny biorąc pod uwagę mój staż) nie mam żadnego argumentu by odnosić stałe zyski na Betfair. Szczur w garniturze nadal pozostaje szczurem.

Reasmując-jestem cholernie zmęczony i zrobię sobie kilkutygodniową przerwę. Następnie mam nadzieję wrócić na EURO i stopniowo dojść do kapitału 1000e, z którego miałbym co miesiąc wypłacać nadwyżkę. Chcę też regularnie dodawać wpisy do bloga, "jak za dawnych czasów" i w ten sposób motywować do pracy siebie i innych.

Dlaczego zakładam nowego bloga? W poprzednim zrobił się naprawdę niezły burdel, poza tym, chciałbym oddzielić się grubą kreską od tego co było.

Budżet początkowy:

802.33e

Rynki:

*przerwy meczów piłki nożnej,

*piłka nożna pre(sporadycznie, zakup przeważnie w przeddzień meczu lub bardzo wcześnie rano)

Edited by 1899

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzień 1

Giełdzie poświęciłem niewiele czasu, jednak po zaliczeniu dwóch rynków wypracowałem satysfakcjonujący zysk.

Rynek dnia:

Przerwa meczu Lorient-PSG. Faworyt przegrywał jedną bramką, a to niemalże zawsze jest okazją do zarobku. Tak było i tym razem-dwukrotne kupno kursu na Paris Saint Germain-po 5.1 i 5-w obu przypadkach sprzedaż tick niżej.

post-864-0-58313200-1337551706_thumb.jpg

Budżet początkowy:1000.30e

Zysk/strata:21.23e

Edited by 1899

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzień 2

Dwa rynki, jeden plus, jeden minus. Skuteczność 50%, szkoda, że takich proporcji nie miał zysk do straty...

Rynek Dnia:

Zdecydowany faworyt przegrywał, więc wszedłem na samym początku przerwy. Był to ogromny błąd, ponieważ ktoś postanowił się zabawić rynkiem. Kurs wywaliło, po czym nie wrócił. Kasę oddawałem już In Play, czyli dwie tragedie na jednym rynku. Jak to ująć w jednym słowie? Koszmar.

post-864-0-70961500-1337632417_thumb.jpg

Błędy:

*wejście in play(który to już raz wymieniam ten błąd od kiedy zacząłem grać przerwy? Ehh...)

*Zbyt wczesne wejście w rynek. Lepiej stracić okazję na pieniądze niż pieniądze. Na tym przykładzie widać to aż za dobrze.

Budżet początkowy:1021.53e

Zysk/strata:-37.7e

Edited by 1899

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przemyślenia:

Może to i kolejne "ble, ble, ble", bo nie odkrywam Ameryki, ale od dłuższego czasu zauważam u siebie jeden kolosalny błąd natury psychologicznej. Chodzi o wybieganie myślami w przyszłość, ciągłe "co by było gdyby" i patrzenie na każdą transakcję przez pryzmat całego budżetu. Sądzę, że spora część ludzi handlujących na giełdzie po wejściu na rynek zastanawia się, jak mógłby wyglądać kapitał po jego zamknięciu. Jeśli ostatnia operacja zakończyła się stratą, chcemy ją odrobić, jeśli ostatnio zyskaliśmy, chcemy powiększyć budżet itd. Na dłuższą metę takie myślenie prowadzi donikąd. Ostatnie powodzenia czy porażki nie mają prawa mieć jakiegokolwiek wpływu na to co dzieje się "tu i teraz". Handlując powinniśmy się skupić na tym jednym, konkretnym rynku, starając się maksymalizować zysk i minimalizować stratę. Kiedy ustawiam 300e na danym kursie przy 600e budżetu nie jestem "Panem X z 600e", tylko "Panem X z 300e".

Jestem tylko ja, rynek i stawka, z jaką w niego wchodzę i nic innego nie powinno mieć znaczenia. Wiem z autopsji, że czasem ciężko przestawić się na takie myślenie, ale jeśli już tego dokonamy, droga do celu będzie znacznie prostsza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

1899 nic na sile. Pamietam Cie jeszcze z poczatku Twojego tradowania jak kazdego dnai odkrywales cos nowego. Coedziennie aktualizowales dziennik i to pozwolilo Ci wyjsc na prosta i wyeliminowac wiekszosc bledow. Zostal jednak jeden najwiekszy problem - psychika. Kolyszesz sie jak na hustawce i nie mozesz osiagnac systematycznosci. Do tego wszystkiego dochodzi w tym momencie woz albo przewoz (jestem na rozdrozu i albo bede Traderem albo nie). Nie mozna tak podchodzic. Tu ewidentnie widac Twoje zmeczenie cala sytuacja.

1899 podsumowujac - bez napinki. Nie rob planow, ze Euro i 1000e na koncie. A co bedzie jak bedziesz mial 999e? Plan nie bedzie wykonany? Nie zakaldaj z gory ile chcesz zarobic bo podswiadomie bedziesz ciagle dazyl do tej kwoty.

Druga sprawa - wez solidny oddech i odpocznij. Odpocznij nawet od Euro - spokojnie potradujesz po tym wydarzeniu. Nic wielkiego Cie nie ominie. Otworz piwko, poogladaj mecze, nie odpalaj bf a w miedzyczasie wroc do swojego starego bloga i go sobie jeszcze raz powoli przeczytaj.

Powodzenia...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli chodzi o odpoczynek od Euro, to chyba z tego jednak nie zrezygnuję. Z prostego powodu-nigdy nie handlowałem na tak dużej imprezie i jestem naprawdę ciekaw jak to będzie wyglądało. Mówiąc szczerze, bardziej ciekawi mnie sam potencjał tych rynków niż ewentualna kasa. Co do planu 1000e... Myślę że właśnie to 1000e jest lekarstwem na moje problemy. Codzienne dokładanie do tego "monumentu" kolejnych groszy zaczęło mnie męczyć. W pewnym momencie zarabiając małe kwoty nie byłem zadowolony, straciłem szacunek do pieniędzy. Jedyny tego plus jest taki, że dokładnie wiem dlaczego tak się działo/dzieje. Zarabiana kasa była i wciąż jest tylko wirtualna, prócz wypłaty 200e kilka miesięcy temu nie zyskałem absolutnie nic. Założyłem sobie, że dojdę do 1k i będę wypłacał z niego nadwyżki i chyba trochę mnie to przerosło. Nie chodziło o wiedzę/umiejętności, bo tych mi nie brakuje, po okrągłym roku siedzenia na Betfair coś w głowie zostać po prostu musi. Przerosło mnie to dlatego, że nie mogłem się doczekać momentu w którym osiągnę cel i wreszcie zacznę zarabiać "swoje" pieniądze.

Uświadomiłem sobie to dopiero wtedy, kiedy przekroczyłem tę magiczną granicę, a przekraczałem ją już trzy razy, a jak to mówią, "do trzech razy sztuka". Kiedy mam świadomość, że to co zarabiam mogę w każdej chwili wypłacić i nie przeszkodzi mi to w zarobieniu kolejnych pieniędzy(a 1000e w przypadku mojego stylu handlu jest w teorii gwarancją jako-takiej stabilizacji), nawet 0.50e smakuje zupełnie inaczej, niż 0.50e dołożone do budżetu.

Wiem, że muszę odpocząć i będę odpoczywał w najbliższym czasie(poniekąd z przymusu). Mam nadzieję, że po tych krótkich wakacjach wrócę naprawdę świeży i zyskam tę regularność, o której mówisz. To jest najważniejsze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W kwestii "odpoczynku" mam trochę inne podejście.

Moim zdaniem to jest trochę błędne koło, miesiąc tradingu - miesiąc wakacji... i tak w koło... oczywiście jeśli przez ten miesiąc można osiągnąć zadowalający zwrot to gitara :D

Uważam, że w takich momentach zmęczenia i znużenia nie powinno się specjalnie przerywać handlu, gdyż wtedy nie uda nam się "wyrobić" psychy... owszem powinniśmy zmniejszyć stawki jeśli robi się coraz bardziej czerwono ale również powinniśmy dalej grać dochodząc do takiej "obojętności" i "automatyzacji" w naszych działaniach...

Oczywiście również gdy wyniki są coraz gorsze to nie namawiam by iść na upartego. Można wtedy zmniejszyć intensywność gry (ale nie rezygnować całkowicie), a zaoszczędzony czas przeznaczyć na "teoretyczne" kształcenie oraz szukanie luk w naszym systemie oraz błędów jakie popełniamy...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na pewno coś w tym jest, nie zaprzeczę, ale wiem po sobie, że po przerwie w tradingu wracałem naprawdę świeży i "głodny handlu". Od każdej roboty trzeba odpocząć i choć ten sposób zarabiania pieniędzy jest raczej niekonwencjonalny to męczy tak samo jak przeciętna praca.

Wracając do Twojego podejścia-tak naprawdę zależy od człowieka, jeden "wyrobi" psychikę, drugi zje sam siebie i utopi dotychczasową pracę. Najważniejsze to znać siebie i dokładnie wiedzieć gdzie tkwi problem, a tu już połowa sukcesu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzień 3

Handel bez historii. Kilka rynków w przerwach zamkniętych z małymi zyskami.

Rynek dnia:brak

Budżet początkowy:983.83e

Zysk/strata:5.25e

Budżet obecny:989.09e

Edited by 1899

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przemyślenia:

Ostatnia pogawędka z jednym z użytkowników forum dała mi trochę do myślenia. O czym tak sobie gawędziliśmy? O opłacalności jednej z gałęzi tradingu, którą zajmuję się ja i wielu mi podobnych traderów-handlu prezedmeczowym oraz tym odbywającym się w przerwach meczów piłki nożnej.

Jakiś czas temu zaciekle broniłem tego sposobu inwestowania, ale że tylko krowa nie zmienia poglądów, to i mój punkt widzenia jest nieco inny.

Rozważać czy jest to słuszna i opłacalna droga można na dwa sposoby-biorąc pod uwagę stosunek spędzonego przed komputerem czasu do ewentalnych zysków, jak i patrząc przez pryzmat swoich potrzeb. W pierwszym przypadku jedynie handel w przerwach meczów jest jako-tako opłacalny i wynagradza czas poświęcony giełdzie. Trading przedmeczowy, co spostrzegłem już naprawdę długi czas temu, jest absolutnie nieopłacalny i potrafi być cholernie niewdzięczny. Początkującym masochistom polecam zabrać się za niego mając na koncie dajmy na to 50e. Satysfakcja gwarantowana.

Skoro jesteśmy przy budżecie-on odgrywa tutaj kluczową rolę. Jeśli dysponujemy niewielką kwotą, przy pomocy tradingu w przerwach meczów możemy w krótkim czasie znacznąco zwiększyć budżet. Tutaj w ciągu 15 minut ruchy kursów pozwalają na osiąganie wyników, na które w tradingu pre pracuje się długimi godzinami. Jeśli jednak posiadamy okazalszy budżet, można pobawić się w wyszukiwanie rynków wieczorem/wcześnie rano i sprzedaż zakładów po satysfakjonującym wzroście/spadku kursu. Dlaczego szukanie rynku właśnie wtedy jest najbardziej opłacalne? Z prostego względu-jeśli kupimy zakład we wczesnym stadium rozwoju rynku-ewentualne zagrożenie stratą w wyniku pózniejszych nagłych wzrostów kursu sprowadzamy do minimum. Jeśli kurs pójdzie tam, gdzie przewidywaliśmy, naprawdę ciężko cokolwiek stracić.

Co z drugim tokiem rozumowania? Rozważaniem "za i przeciw" opierając się na własnej sytuacji? Ciężko powiedzieć, by taki rodzaj handlu był naprawdę opłacalny i zadowalający dla osób pracujących. Ktoś spędzający długie godziny "w robocie" wraca do domu i męczy się z cyferkami za psie pieniądze? Tutaj musi być coś "ekstra", a handel przedmeczowy na piłce nie przewiduje, niestety, ekstra bonusuów i kosmicznych, nawet jak na polskie realia, pieniędzy. Z takimi wymaganiami trzeba chyba brać się za hadnel In Play, który zalicza się już praktycznie do hazardu, przez co element ryzyka jest znacznie większy, lub wyścigi konne pre.

Inaczej sprawa wygląda, jeśli ktoś, podobnie jak ja, jest niespełna 20-letnim człowiekiem nie mającym na utrzymaniu nie tylko rodziny, ale i nawet siebie. Siadam przed komputerem i dorabiam trochę grosza na pierdoły. To jest moim skromnym zdaniem gra warta świeczki, jednak ilu ludzi tyle opinii i wymagań. Mam nadzieję, że tym kawałkiem tekstu rozwieję czyjeś wątpliwości co do opłacalności/nieopłacalności handlu w przed i w przerwach meczów.

Edited by 1899

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro wzięło mnie już na kolejne przemyślenia, podzielę się w Wami listą fundamentalnych moim zdaniem zasad dotyczących handlu w przerwach, handlu przed meczem i handlu jako takiego. Miałem coś takiego w starym blogu więc i tu się przyda.

Zasady ogólne:

*Wchodz za taką część budżetu, którą jesteś w stanie swobodnie obracać mając komfort psychiczny.

*Każde odstępstwo od zasad ma prowadzić do myślenia i w konsekwencji-do poprawy twojego zachowania.

*Jesteś ty, stawka i obecny rynek. Poprzednie transakcje są już tylko cyferkami w wykazie zysków/strat i nie mają prawa mieć wpływu na twoje działania.

*Staraj się kalkulować na zimno i podejmować decyzje nie zważając na chęć zarobku.

Handel w przerwach:

Wejście:

*Wejście w momencie, w którym kurs ustabilizuje się, a my mamy już swoją opinię na temat tego w którą stronę pójdzie.

*Kupujemy obecny kurs w sytuacji, w której naprawdę jesteśmy pewni co do jego spadku/wzrostu. Zawsze należy starać się nabyć atrakcyjniejszy.

*Jeśli do końca przerwy pozostało niewiele czasu-nie ma mowy o wejściu w rynek.

Wyjście:

*W słowniku tradera handlującego przerwy nie ma prawa istnieć coś takiego jak "in play". Nie ma więc mowy o zostawianiu stratnych pozycji na pastwę losu licząc na łut szczęścia.

*Jeśli w momencie wyjścia z rynku tracisz, coś było nie tak z twoim wejściem. Popracuj na tym.

Handel przed meczem:

Wejście:

*Kalkuluj ryzyko na podstawie odległości kursu od linii wsparcia/oporu.

*Kupuj zakład jak najwcześniej by zabezpieczyć się przed ewentualnymi "windami".

*Nie ma mowy o wejściu w mało płynny rynek. Wykresy nakreślone na takich często niewiele sobą reprezentują i potrafią mieć wartość równą bazgrołom pięciolatka.

*Wchodzenie w rynek w ostatniej godzinie jest zbyt ryzykowne, można jednak spróbować scalpingu na kilka minut przed, po ewentualnych gwałtownych ruchach kursów.

Wyjście:

*Rozkładanie straty na wszystkie możliwe rozstrzygnięcia meczu jest konieczne.

*Podobnie jak w przypadku przerw-nie ma mowy o wchodzeniu In Play.

*Wychodz wtedy, kiedy masz ku temu argumenty lub kiedy zysk cię satysfakcjonuje.

*Tnij stratę, by odrobić ją możliwie jak najkrócej. Jeśli straty często przekraczają zarobek z ostatnich 1-3 dni, coś jest nie tak.

Edited by 1899

Share this post


Link to post
Share on other sites

Handel w przerwach:

Wejście:

*Wejście w momencie, w którym kurs ustabilizuje się, a my mamy już swoją opinię na temat tego w którą stronę pójdzie.

*Kupujemy obecny kurs w sytuacji, w której naprawdę jesteśmy pewni co do jego spadku/wzrostu. Zawsze należy starać się nabyć atrakcyjniejszy.

*Jeśli do końca przerwy pozostało niewiele czasu-nie ma mowy o wejściu w rynek.

Wyjście:

*Jeśli w momencie wyjścia z rynku tracisz, coś było nie tak z twoim wejściem. Popracuj na tym.

Handel przed meczem:

Wejście:

*Kupuj zakład jak najwcześniej by zabezpieczyć się przed ewentualnymi "windami".

*Nie ma mowy o wejściu w mało płynny rynek. Wykresy nakreślone na takich często niewiele sobą reprezentują i potrafią mieć wartość równą bazgrołom pięciolatka.

*Wchodzenie w rynek w ostatniej godzinie jest zbyt ryzykowne, można jednak spróbować scalpingu na kilka minut przed, po ewentualnych gwałtownych ruchach kursów.

Wyjście:

*Rozkładanie straty na wszystkie możliwe rozstrzygnięcia meczu jest konieczne.

powyzsze nadaje sie moim zdaniem do kosza, ale powodzenia

Share this post


Link to post
Share on other sites

W porządku, ale Twój post również się jedynie tam nadaje. Argumenty proszę i będzie ok. Skorzystają na tym wszyscy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Świetne teksty kolego :) przeczytałem od deski do deski i jestem pod wrażeniem, zawsze twierdziłem że masz pióro we krwi..

Jeśli chodzi o odpoczynek od giełdy to całkowicie się z Tobą zgadzam, ja po większym redzie zawsze muszę co najmniej 2-3 dni odpocząć od giełdy, bo zwyczajnie nie mam ochoty na grę, nie sprawia mi ona żadnej przyjemności, a grac na siłę? po co.. Giełda nie jest moim głównym źródłem utrzymania. Komentując jednocześnie sprawę handlu pre i w przerwach, ja całkowicie zrezygnowałem z handlu przed meczem, po pierwsze, tak jak zauważyłeś jestem osobą pracującą i zwyczajnie wymaga to zbyt dużego nakładu czasu, po drugie nie jest to opłacalne biorąc pod uwagę mój sposób gry. Natomiast przerwy lubię. Powodzenia Maciej i walcz ze swoją skrzywioną psychą :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do pre, to często u mnie było tak, że to co zarobiłem na przerwach, pożerało pre. Tkwić w takim błędnym kole to chyba głupota, dlatego robię "ostatnie podejście". Z większym budżetem to się jako-tako opłaca, szczególnie podczas nadchodzącej suszy na piłce, ale jeśli okaże się, że to jednak nie dla mnie-nie będę się upierał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tez zalezy od stawek i w zasadzie charakterze wykonywanej pracy. Jesli pracujesz na kompie go co za problem luk ac na wykresy co chwila. Z handlu pre kasa jest naprawde swietna jesli stawki sa wieksze. I tu problem z wchodzeniem dzien przed bo czesto gesto nie masz w koszyku nawet 500 wiec chcac zagrac grubuej kupilbys pol laddera.

Nie jest to tak do konca jak piszesz. Nie odstraszaj nowycb hehe choc jesli mialbym dzis zaczynac przygode z bf zdecydowanie uczylbym sie csow.

Pzdr i powdz w powrocie na swoje toru.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W porządku, ale Twój post również się jedynie tam nadaje. Argumenty proszę i będzie ok. Skorzystają na tym wszyscy.

Skoro tak twierdzisz. Hm ja wole bywac na rynkach niz pisac w kolko o tym samym. Sorry moze mocne i troche wredne, ale problem masz przede wszystkim z jednym, in play, wywalisz to i od razu nastapi diametralna zmiana, a Ty probujesz okreslic zasady dzieki ktorym rynek Cie nigdy nie zaskoczy, po co ? I tak Cie bedzie zaskakiwał, moze w mniejszym stopniu, ale zawsze.

Wejscie w rynek ustabilizowany ? To zart jak rozumiem, masz do jednej moze gora dwoch minut zeby zlapac dobre wejscie, chcesz czekaj, ale wtedy na mega zyski nie licz. Pod koniec przerwy nie mozna wejsc ? A to czemu jak jest okazja ? Ropierduche na rynku zawsze moga Ci zrobic, tak było jest i bedzie, raz trafisz na grubasow 5 minut po rozpoczęciu, a raz 2 minuty przed koncem przerwy. Rynek na ktorym jest mały obrot, hm ? Przed meczem ? To nie znaczy ze w czasie przerwy nie przewinie sie niezla kasa. Ostatnia godzina, wtedy najwiecej sie dzieje, co w tym złego ? Samuel czy leno to niby kiedy ta kase trzaskaja ?

Moim zdaniem krotko - in play do kosza plus stawki, jak zobaczyłem za ile wchodziłem na PSG to nie wiem czy gratulowac odwagi czy ... Taka stawka przy takim budzecie na taki kurs ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...