Jump to content
News Ticker
  • This is a news ticker
Sign in to follow this  
1899

"To mężczyzna robi forsę, a nie forsa mężczyznę..."

Recommended Posts

Wredne nie wredne-prawdziwe, sam zdaję i zdawałem sobie z tego sprawę. Co do "stabilizacji", chyba zle to ubrałem w słowa. Chodzi o moment, w którym można przewidzieć kierunek w którym kurs pójdzie. Często jest taki moment graniczny, spore ruchy kursu, po którym pójdzie on w którąś stronę. Nie można przecież kupować kota w worku w myśl zasady-"a może si uda". Jeśli chodzi o zaskoczenie, rynki zawsze będą zaskakiwać i przed tym się nie sposób zabezpieczyć.

Ostatnia godzina-mówię cały czas o MO, CS'ów nie gram, ale po windach chyba spokojnie można tam uderzać.

Stawka z PSG? Rynek był naprawdę ruchliwy, do tego byłem pewny swego. Procent budżetu rzeczywiście wysoki, ale często wchodzę z taką stawką. Chyba trzeba to zmienić...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko odniose sie do PSG. Dla mnie ta stawka wydaje sie zbyt duza jak na taki rynek i Twój budzet. Fajnie sie zarabia jak faworyt przegrywa, ale od jakiegos czasu ten rynki wbrew pozorom takie łatwe nie sa. Ja odniosłem wrazenie, ze czy to PSG czy irlandzka jak ostatnio to rzucasz wszedzie taka sama stawke i stad ta opinia. Natomiast pewnosc rynku ma równiez dla mnie duze znaczenie, oczywiscie to nie wyklucza tego, ze ktos i tak Ci rozkopie rynek, ale to jednak zmienia troche postac rzeczy i poniekad przynajmniej w czesci tłumaczy stawke.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W Irlandii też nie czułem zagrożenia i stąd taka stawka. Z drugiej strony, polubiłem te okazałe greeny i w gruncie rzeczy o to chodzi. Gorzej ze stratami, ale mówiąc szczerze one i tak są sztuczne i nie oddają tego, jak to w rzeczywistości powinno wyglądać. Nie ciąłem straty, czekałem na powrót, ok, to moim zdaniem było jeszcze uzasadnione. Ale dokupiłem kurs wyżej by tego reda zmniejszyć i tu jest pies pogrzebany. Zysk 10-20e jest przyjemny, jak na 15 minut roboty, ale przy takiej samej stracie się łzami nie zalewam. Mnie tylko boli każda strata, gdybym miał 0.01e na minusie to chyba dążyłbym do odrobienia. Pogram za małą stawkę kilka dni, zobaczę jak to będzie wyglądać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzień 4

Regresu ciąg dalszy. Kolejne cztery dychy poszły się... Poszły w las. Wejścia spowodowane tak naprawdę chęcią odrobienia wczorajszego reda, ot co.

Rynek dnia:Wolne żarty...

Budżet początkowy:989.09e

Zysk/strata:-37.47e

Budżet obecny:951.62e

Edited by 1899

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety nigdy ale to nigdy nie ma pewności jak się rynek zachowa (bo wtedy nabrałoby się kredytów i po miesiącu można by leżeć do góry brzuchem i nic nie robić) i stąd jak wiadomo nasze kochane redy... a cały ambaras w tym by mieć ich mniej (lub mniejsze) od greenów... ale to oczywista oczywistość...

Chciałbym tutaj troszkę dołożyć do gry przed zdarzeniem. Moim zdaniem stawianie dzień wcześniej jest najbardziej ryzykownym z rozwiązań. Trafienie tutaj właściwego trendu (kiedy go jeszcze nie ma) jest dla mnie praktycznie równoznaczne z rzutem monetą. Oczywiście można podpierać się ostatnimi wynikami itp. ale z obserwacji wynika mi, że to wiele nie pomaga. Natomiast wiadomo, że przez noc nikt siedzieć i pilnować kursu nie będzie....

Uważam tutaj jak inni wspomnieli, że najefektywniejsza w stosunku poświęcony czas/ew. zysk jest gra na godzinę, dwie przed... Oczywiście jeżeli mówimy o piłce to czas po ogłoszeniu składów, już po kochanych windach...

Jednak osobiście myślę, że do gry pre lepiej nadają się rynki tenisa. Tutaj przy spotkaniach rangi atp/wta można już na 3h przed spokojnie rynki złapać i co ważniejsze do tej pory jeszcze nie spotkałem się z żadną windą, a trendy ładnie utrzymują się do końca (ew. pod koniec przechodząc w boczniaki).

W ostatnim czasie przestawiam się na lay bardzo niskich (<1,2) kursów w piłce. Kieruję się tutaj trzema przesłankami.

1) Zauważyłem, że już po tym newralgicznym momencie ogłoszenia skład, kursy w zdecydowanej większości rosną (na fav), często utrzymują i bardzo rzadko spadają.

2) Możliwość większego zysku.

2) (pewnie przez wielu negowana) wzrost kursu o ten 1 tick w sekundy po rozpoczęciu meczu...

Zobaczymy jak to będzie wyglądać na dłuższą metę....

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co wy panowie i panie :D sa jakies ? z tymi loteriami, jeden wczoraj o bazgrolach drugi dzisiaj o rzucaniu moneta. Ja od dawien dawna zdecydowana wiekszosc rynkow pre play w piłce i obecnie w tenisie, bo tutaj probuje sie własnie odnaleźć w trakcie przerwy ligowej wybieram własnie wieczorami i wychodzi na to, ze albo jestem mega farciarzem albo z rzutem moneta ma to po prostu niewiele wspolnego. Kazdy ma swoj własny sposob, czasami sa one podobne innym razem znowu diametralnie rozne, ale to ze ktos robi cos inaczej niz ja uwazam, to jeszcze nie powod zeby to czy inne podejscie nazywac ruletka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przemyślenia:

Kolejne "przemyślenia"... Rośnie ze mnie chyba forumowy filozof, ale zaraz zaraz, czy aby już nie wyrósł? W takim razie nie mam nic do stracenia, myślę to i piszę, a może te moje wypociny komuś dadzą do myślenia i w konsekwencji pomogą?

O czym tym razem? Tematy ważne tylko dla zainteresowanych grą w przerwach meczów piłki-spekulacje na małych rynkach i co nieco o tych najbardziej, moim zdaniem, nieprzewidywalnych. Jedziemy...

Więc, spekulacje... Każdy zainteresowany wie czym są i to prawdopodobnie wie z autopsji. Jeśli nie, to prędzej czy pózniej się dowie i istnieje szansa "fifty-fifty", że będzie to przyjemne doświadczenie. Jak "gruby" z wypchanym portfelem popchnie kurs w naszą stronę-ok, jak będzie odwrotnie-nie ok. Tak czy siak, nie należy się w takiej sytuacji zastanawiać jak wygrać ze "złośliwcem". Spekulanci byli, są, będą i wygrać z nimi nie sposób. Selekcja naturalna-wygrywa silniejszy, a w tym przypadku jest to ten z większymi pieniędzmi.

Troszkę chyba kręcę się wkoło sedna sprawy jak, cytując klasyka, "elektron wokół jądra Zbyszka Bońka". Nie chodzi mi o spekulacje same w sobie, a spekulacje na rynkach w przerwach, i to tych mniejszych rynkach, gdzie rzucone do koszyka "dwa patyki" potrafią solidnie pokrzyżować nam plany.

Na dużych rynkach spekulanci wprawdzie też są, ale spotyka się ich tam znacznie rzadziej niż na rynkach o małej płynności. Powód jest oczywisty-o ile budżet liczący pięć tysięcy euro nie jest nie wiadomo jakim rarytasem, to dziesięć razy tyle, by posterować dużym rynkiem, ma już nie każdy.

Pojawiające się i znikające ściany pieniędzy, gwałtowne ruchy kursów w jedną bądz drugą stronę i tak dalej, i tak dalej. Jak się przed tym zabezpieczyć? Myślę, że modlitwa do Anioła Stróża i dwie "Zdrowaśki" starczą. A tak całkowicie serio? Nie sposób się zabezpieczyć, można jedynie wykorzystać robiąc z pieniędzy "grubasa" zabezpieczenie dla niechcianego wzrostu/spadku kursu. Kupujemy kurs przed ścianą kasy i heja w dół/górę? Niestety nie do końca. Po pierwsze-ściana kiedyś w końcu znika i nikt nie powiedział, że spekulant nie zostawił "mleka na gazie" i z tego powodu nie zniknie jeszcze szybciej niż się pojawił. Czasem zdarza się też, że chcąc zabawić się cudzym kosztem, sam zostaje "frajerem", ponieważ rynek nie chce pójść w jego stronę i raz po raz skubie ścianę którą ustawił. Dlatego jeśli chcemy zaliczyć z nim małą przejażdżkę, należy upewnić się, że jego pieniądze nie zostaną wchłonięte.

W okresie posuchy, który już za rogiem, trzeba zachować czujność. Małe rynki w przerwach, których będzie po prostu pełno, są istnym rajem dla chcących posterować rynkiem.

To co teraz piszę to właściwie jeden wielki napis "UWAGA" skierowany do tych, którzy próbują swoich sił na rynkach underów w przerwach. Wiem z doświadczenia(niestety), że potrafią być one obsolutnie nieprzewidywalne. Stojące w tamtejszych koszykach, nawet największe pieniądze potrafią zniknąć w ułamku sekundy, a nam pozostanie jedynie akceptacja, nie raz naprawdę okazałej, straty.

Wchodziłem w te rynki dobre kilka razy i zostałem "wydymany" bodajże ze stuprocentową skutecznością. O ile na MO czy CS'ach w trakcie przerwy ustawienie pieniędzy ma ogromne znacznie, to tutaj dla odmiany nie ma praktycznie żadnego-w większości przypadków ludzie i tak ściągną over w dół. Reasumując-z mojego punktu widzenia under w przerwie są jedną wielką miną. Nie warto.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do straty, Santos, to było to niestety kilka redów. Jeśli chodzi o post 1rocke1-to, że nie ma pewności co do zachowania rynku jest oczywistą oczywistością. Jeśli chodzi o wyszukiwanie rynków dzień przed i rzekomy "rzut monetą". Moim zdaniem jest to jedyna naprawdę opłacalna "strategia" gry przed meczem. Rynki mają już wtedy często po minimum 10k obrotu i wykresy sugerujące trendy. Nie wiem czy pozmieniało się aż tak wiele, ale kiedy ostatnio regularnie wchodziłem w rynki pre play, czyli dobre 8-9 miesięcy temu, skuteczność miałem naprawdę nienajgorszą.

Skomentuję jeszcze "system" do wzrostów na niskich kursach. Moim zdaniem jest to nic nie warte. Każdy rynek zachowa się inaczej, a że kilka zachowało się podobnie- jak dla mnie to kompletnie nic nie znaczy. Wzrost kilka sekund po gwizdku? System jak najbardziej dobry. Do pierwszej wszesnej bramki dla faworyta zadziała na pewno rolleyes.gif

Maverick-"bazgroły" dotyczyły mikrorynków po 2k obrotu, niestety i w takie udawało mi się wchodzić. Choć w rzeczywistości coś tam mówią, to nie opierałbym się na takim wykresie. Ale ilu ludzi tyle opinii, a ja guru w tym temacie na pewno nie jestem, więc mylić się jak najbardziej mogę.

Edited by 1899

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem ile rynków grałeś w przerwach na underach,że masz takie negatywne doświadczenia,ja się na tych rynkach czuję bardzo dobrze (ponad 1000 rynków w tym roku na u/o),zawsze kieruje się kursem na under 2.5 przed meczem,istotne jest też czy liga jest underowa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mi chodzi tylko o undery. Na overach nawet przy 0-0 do przerwy idzie zarobić, tak jak teraz na Valladolid. Zauważyłem, że nawet jak koszyki sugerują spadek undera w przerwie, to ludzie i tak w końcowym rozrachunku pocisną over.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przemyślenia:

Kolejne "przemyślenia"... Rośnie ze mnie chyba forumowy filozof, ale zaraz zaraz, czy aby już nie wyrósł? W takim razie nie mam nic do stracenia, myślę to i piszę, a może te moje wypociny komuś dadzą do myślenia i w konsekwencji pomogą?

O czym tym razem? Tematy ważne tylko dla zainteresowanych grą w przerwach meczów piłki-spekulacje na małych rynkach i co nieco o tych najbardziej, moim zdaniem, nieprzewidywalnych. Jedziemy...

Więc, spekulacje... Każdy zainteresowany wie czym są i to prawdopodobnie wie z autopsji. Jeśli nie, to prędzej czy pózniej się dowie i istnieje szansa "fifty-fifty", że będzie to przyjemne doświadczenie. Jak "gruby" z wypchanym portfelem popchnie kurs w naszą stronę-ok, jak będzie odwrotnie-nie ok. Tak czy siak, nie należy się w takiej sytuacji zastanawiać jak wygrać ze "złośliwcem". Spekulanci byli, są, będą i wygrać z nimi nie sposób. Selekcja naturalna-wygrywa silniejszy, a w tym przypadku jest to ten z większymi pieniędzmi.

Troszkę chyba kręcę się wkoło sedna sprawy jak, cytując klasyka, "elektron wokół jądra Zbyszka Bońka". Nie chodzi mi o spekulacje same w sobie, a spekulacje na rynkach w przerwach, i to tych mniejszych rynkach, gdzie rzucone do koszyka "dwa patyki" potrafią solidnie pokrzyżować nam plany.

Na dużych rynkach spekulanci wprawdzie też są, ale spotyka się ich tam znacznie rzadziej niż na rynkach o małej płynności. Powód jest oczywisty-o ile budżet liczący pięć tysięcy euro nie jest nie wiadomo jakim rarytasem, to dziesięć razy tyle, by posterować dużym rynkiem, ma już nie każdy.

Pojawiające się i znikające ściany pieniędzy, gwałtowne ruchy kursów w jedną bądz drugą stronę i tak dalej, i tak dalej. Jak się przed tym zabezpieczyć? Myślę, że modlitwa do Anioła Stróża i dwie "Zdrowaśki" starczą. A tak całkowicie serio? Nie sposób się zabezpieczyć, można jedynie wykorzystać robiąc z pieniędzy "grubasa" zabezpieczenie dla niechcianego wzrostu/spadku kursu. Kupujemy kurs przed ścianą kasy i heja w dół/górę? Niestety nie do końca. Po pierwsze-ściana kiedyś w końcu znika i nikt nie powiedział, że spekulant nie zostawił "mleka na gazie" i z tego powodu nie zniknie jeszcze szybciej niż się pojawił. Czasem zdarza się też, że chcąc zabawić się cudzym kosztem, sam zostaje "frajerem", ponieważ rynek nie chce pójść w jego stronę i raz po raz skubie ścianę którą ustawił. Dlatego jeśli chcemy zaliczyć z nim małą przejażdżkę, należy upewnić się, że jego pieniądze nie zostaną wchłonięte.

W okresie posuchy, który już za rogiem, trzeba zachować czujność. Małe rynki w przerwach, których będzie po prostu pełno, są istnym rajem dla chcących posterować rynkiem.

To co teraz piszę to właściwie jeden wielki napis "UWAGA" skierowany do tych, którzy próbują swoich sił na rynkach underów w przerwach. Wiem z doświadczenia(niestety), że potrafią być one obsolutnie nieprzewidywalne. Stojące w tamtejszych koszykach, nawet największe pieniądze potrafią zniknąć w ułamku sekundy, a nam pozostanie jedynie akceptacja, nie raz naprawdę okazałej, straty.

Wchodziłem w te rynki dobre kilka razy i zostałem "wydymany" bodajże ze stuprocentową skutecznością. O ile na MO czy CS'ach w trakcie przerwy ustawienie pieniędzy ma ogromne znacznie, to tutaj dla odmiany nie ma praktycznie żadnego-w większości przypadków ludzie i tak ściągną over w dół. Reasumując-z mojego punktu widzenia under w przerwie są jedną wielką miną. Nie warto.

pozwole sie nie zgodzic z twierdzeniem, ze te rynki to mina :) sa one rownie dodatnie/ujemne jak inne rynki w przerwach. piszac, ze w wiekszosci przypadkow ludzie sciagna over w dol po czesci odpowiadasz sobie na pytanie jak zarabiac na rynku u/o

Share this post


Link to post
Share on other sites

Popieram tutaj yavor-a. W zależności od wyniku i dużej płynności rynku, ten zachowuje się w miarę przewidywanie. Z tym, że oczywiście wypada chwilę odczekać by kurs się ustabilizował...

Chciałbym tutaj jeszcze chwilkę o tych niskich layach (wysokie backi), o których wcześniej pisałem... To oczywiście kolejny etap poszukiwania algorytmicznej metody gry opartej na statystyce. Założenie było proste obstawić przed rozpoczęciem 0:0 (U0.5, następny gol - brak...) i po odczekaniu ~5min sprzedać z zyskiem ~2-3ticków. Poświęciłem trochę czasu by przeanalizować blisko 1000 spotkań (wyniki z ostatniego tygodnia livesports) i niestety muszę stwierdzić, że nie tędy droga mellow.png ku uściśleniu w ~85% były to rynki, w których bramka NIE padła do 7min spotkania więc już jeżeli to można kombinować w drugą stronę...

Edited by 1rocke1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli chodzi o soft, to... Say hello to my little friend! http://www.geekstoy.com/ :D

Dobrze że płatny jest dopiero teraz, rok temu ten abonament zakończyłby moją przygodę z giełdą :)

Jeśli chodzi o rynki w przerwach to jest kilka czynników, jak np. wynik do przerwy i klasy drużyn, ale w końcowym rozrachunku i tak decydują pieniądze w koszykach i zależności pomiędzy kursami. Co do MO przed meczem-wykres i historia kursu u czołowych bukmacherów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnimi czasy ekperymentowałem trochę z tenisem i było różnie. Trzy razy utrata bądz co bądz niewielkich pieniędzy będących wówczas zobowiązaniem po wystawieniu laya, bodajże dwa razy zysk. Z pewnością tenis i konie to dwie ciekawe alternatywy dla tego, czym zajmuję się teraz. Jak na razie jedynie alternatywy, bo ewentualne zyski z tych dyscyplin to raczej melodia przyszłości, i to wcale nie tej niedalekiej.

Przemyślałem pewne sprawy(znowu? K... jego mać!) i w końcu zdecydowałem się na wypłatę 113e z obecnych dotychczas na koncie 913. Kwota może i niewielka, ale na "waciki" będzie. Nie mogę robić z tej bariery 1000e takiej szopki, bo prędzej czy pózniej mnie to zje. Cieszę się, że w końcu posłuchałem rad ludzi z forum i otoczenia. Tym bardziej, że taka wypłata praktycznie nie zmnienia mojej sytuacji na giełdzie. W przerwach i tak operuję stawkami rzędu 300-400e, znacznie większe często nie pozwalają na komfortowy handel, a na dłuższą metę nie udzwignie ich moja psychika. Trzeba w końcu przestrzegać jakichkolwiek zasad money-managementu, a w szczególności tych, które siedzą w głowie.

Na chwilę obecną wydaje mi się, że czuję się lepiej. Robię małą przerwę od giełdy i jeśli będę miał możliwość handlu na wyczekiwanym przeze mnie EURO, na pewno zdam tutaj obszerną relację z rynków, które, mam nadzieję, będę z powodzeniem zaliczał ;)

Edited by 1899

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...