Jump to content
News Ticker
  • This is a news ticker
Greener

PRE-cz z IN-cydentami

Recommended Posts

Ostatnia lekcja jaką mogłem mieć. Najgorsze jest to, ze przed tym spotkaniem odpowiedziałem sobie na pytanie, co było przyczyną moich mega redów i postanowiłem skoncentrować się jedynie na przerwach i pre-play. Chyba musiałem dostać takiego pstryczka w noc, że nawet 10 sekund in to jest IN!!! Ostatnia zasada jaką łamię to założenie, że to była "ostatnia szansa". 

Wsiądę na konia, gdyż za dużo zostało wypracowane, by przez głupotę to stracić. Dzięki panowie za wsparcie na każdym etapie mojej przygody.

 

PS. Ten blog nie będzie kontynuowany, zatem proszę go przenieść do blogów standardowych . Może będzie przestrogą dla wszystkich naginających zasady, przymykających oko, nieuważnych, niekonsekwentnych, nieostrożnych, za szybko chcących odrabiać wpadki. Dziękuję za wyróżnienie w styczniu i przykro mi, że zawiodłem nie tylko siebie, ale i moje otoczenie... w tym jakimś stopniu Was, czytających tego bloga. Z pewnością wrócę do pisania, ale to za jakiś miesiąc, jak moja gra stanie się dopracowana, schematyczna i w końcu zgodna z zasadami a nie prawie zgodna.

 

Tymczasem :stinker:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jako zatwardziały preplayowiec mogę Cię tylko utwierdzić w przekonaniu, że zostawianie pozycji na in-play zawsze kończy się tak samo. Nawet jak raz, dwa razy, trzy razy się uda. Uśpi to twoją czujność i za czwartym razem stracisz w najlepszym wypadku połowę banku. Jeśli grasz pre i wchodzisz w in - zawsze przegrywasz. Nie jesteś pierwszy i nie ostatni, który się o tym przekonał.

Miałem kiedyś podobne wejście. Tylko ja nie zdążyłem zamknąć rynku w czasie przerwy. Zostawiam pozycję, czekam aż mi skubną resztę. A tu bramka z połowy boiska zaraz po wznowieniu gry. 2-3 miesiące ciułania przemienione w nicość w ciągu 5 sekund.

To było jakieś 1,5 roku temu. Od tamtego momentu ani razu nie wszedłem w in-play. Efekt? Mimo stosunkowo częstych wpadek każdy miesiąc mam na plusie.

Niewiele brakuje, żebyś zarabiał na bf. Po prostu nie wchodź w IP - choćby skały srały.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kontynuuj blog a nie zaczynaj od nowego. Tak nie uciekniesz od swojego problemu ;) Myślisz zapewne, że jak ten zostanie zamkniety, otworzysz nowy to wszystko bedzie w porządku, bo zaczniesz coś od nowa, zapomnisz o swoich porażkach. A to nie na tym polega. Trzymaj się go, masz tutaj coś czego w nowym dzienniku nie zobaczysz - zyski/sukcesy ale i też porażki po których się podnosisz. Przeczytasz taki blog po jakimś czasie i utrwalisz zasady bo zobaczysz co robiłeś źle. Tak więc blog na razie zostaje, mam nadzieję, że zmieniłem Twój pogląd na tą sprawę ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki Panowie... Dużo dobrego zostało powiedziane / napisane. Utwierdzi mnie to w podjętych postanowieniach :)

Blog będzie kontynuowany, jednak proszę o zmianę jego nazwy na "Ostatnia ostatnia szansa" :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czasami trzeba zrobić krok w tył, aby potem ruszyć do przodu... Jakoś tak to było? Powodzenia i nie poddawaj się.

 

PS Nie jestem jakimś tam polonistą czy coś, ale wydaje mi sie, że lepiej brzmiałoby "ostatnia z ostatnich szans"... hmm... nie wiem. :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Postanowiłem, że jednak trzeba szybko wskoczyć na konia. Odcinam się z jednej strony grubą kreską od tego co było, a dokładniej od stylu gry i koncentruję się jedynie na przerwach i pre, bez nawet sekundy in... bo już wiem, że nawet te kilka sekund mogą nie ujść płazem, tak jak w meczu Sewilli.

Dzięki kolegom troszczącym się o poprawną polszczyznę nazwy bloga postanowiłem ją zmienić, by zawsze przypominała mi tą chwilę. Dzięki Matias za zmianę nazwy i za cytat -> połączenie tych dwóch czynników - nazwa bloga, na którą będę się codziennie patrzył i ten cytat pozwoli mi wyrobić samodyscyplinę.

Dziś zaledwie jedna przerwa złapana i wykorzystana jedynie w jakichś 10%. Kurs był tak atrakcyjny, a strzałów tak niewiele, że nie mogłem się powstrzymać. Mogłem tu ugrać pierwszego 2DG na przerwie CS w życiu. Zadowolić się jednak muszę tym maleństwem :(

post-4112-0-70304500-1360014078_thumb.jp

Bardziej jednak martwią mnie niezagrane typy pre. O 22 wytypowałem sobie Pacos, który dałby zarobić około 3 ticki (2.12->2.06 przyjście z pracy) oraz Monaco (2.20->2.06 przyjście z pracy). Z Monaco zrezygnowałem tylko przez to, że i ja zobaczyłem analizując ten mecz wykres, który prezentował kolega backujący gospodarzy... Szkoa bo wszystko inne przemawiało za Monaco (pisał o tym Sid w swojej propozycji). Z Pacos zrezygnowałem, bo obserwuję tą drużynę od dawna i jakoś buki jej chyba nie lubią, bo lubią podbijać na niej kursy. Tu spuścili kilka ticków, a przed meczem wywindowali kurs do 2.24 a potem nawet powyżej 2.40... Może jakiś bardziej doświadczony obserwator pre i znawca ligi portugalskiej wyjaśni mi dlaczego, bo ja kompletnie tego nie rozumiem.

Na jutro oferta słaba. Osobiście zagrałbym LAY Guingamp, bo pozycje w tabelach, składy i wyniki nie przemawiają za takim kursem wg. mnie ale z racji tego, że doświadczenie mam za małe pospisuję sobie jedynie kursy... Może za małą staweczkę zagram.

Dzięki Panowie za wsparcie w trudnej chwili. Wiele to dla mnie znaczy!

Edited by Greener

Share this post


Link to post
Share on other sites

pozwolę sobie napisać parę słów na temat bloga i tradingu.blog prowadzony w  sposób przejrzysty i klarowny,są screeny i wykresy.wszystko pięknie.oprócz wyników.zdecydowałem się napisać ponieważ widzę u Ciebie te same błędy co mnie na początku przygody z BF.będziesz chciał skorzystasz,nie-to wykasujesz.

a więc nie rozumiem twojej fascynacji gry tylko piłki nożnej.piszesz ze na tym się znasz itd.tak samo zaczynałem,uważałem się za znawce piłki,zwłaszcza angielskiej,niestety giełda szybko to zweryfikowała i miała w d.... ze znalem składy całej premiership i oglądałem większość meczy.budowałem bank przez miesiąc,aby w 1 meczu czy gonitwie wszystko stracić.to był okres poszukiwań przeze mnie sposobu na giełdę,bo wiedziałem ze chce to robić,tylko BF nie chciał współpracować. wiem ze są gracze jak cycu i samuel (pozdrawiam) którzy potrafią (potrafili) wyciągać piękne wyniki z kopanej.ale nie zastanawiałeś się czasem czy nie spróbować czegoś innego,może nożna to nie jest ta dyscyplina.ja dalej oglądam mecze,kocham premiership,czasami gram,ale zarabiam na innych dyscyplinach.często są to takie które mnie nie szczególnie interesują:siatka,kosz,golf,snooker,darty(te mnie akurat wciągnęły i polubiłem oglądanie).dużo osób na forum uważa grających in play za hazardzistów,a jak wygrają to ze mieli szczęście.sam się dziwiłem na początku,aż do przeczytania postu franza(szacun) na temat gry w siatkę.wtedy zacząłem grac niskimi stawkami i rozumieć na czym to polega,jak się łapie value,jak łapać okazje.i to nie jest takie straszne,potrzebna dyscyplina i wcale nie tak duży bank. ale do brzegu....nie pisze tego żeby negować Twój styl gry,ale może po prostu warto poszukać alternatywnych rozwiązań skoro tyle razy Twoje cie zawiodły ??

zrobisz jak zechcesz....

powodzenia i nie poddawaj się ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki Drepa. In-play mnie kusi i może kiedyś za jakiś mały procent banku będę grał. Lubię kosza i ręczną jednak gra in-play wymaga doświadczenia i płynności a u mnie i doświadczenia brak i z płynnością jest różnie. Co do piłki, to angielska jest najtrudniejsza do tradingu z tego co widzę. Nawet pisałem o tym gdzieś na blogu. Swoją drogę już znalazłem, za lekcje zapłaciłem. Jeszcze na początku stycznia myślałem że za wszystkie ale dopiero początek lutego wszystko zweryfikował. Bardzo dobre się stało. Może to głupio zabrzmi, ale widzę tu jaki palec Boży :rabbi: . Myślałem, że jestem zdyscyplinowany, że gram ostrożnie i faktycznie tak było, poza incydentami. Teraz te incydenty eliminuję do zera, do każdego spotkania streem i zegarek. Akceptacja redów nie wiem jak wielkich, ale zawsze pre. Sporządzam notatki i chcę wyspecjalizować się w tym stylu gry. Może nie jest widowiskowy, może piłka jest najnudniejsza do tradingu, ale właśnie chcę zostać może nie najlepszym (bo przy obecnych nawet tu na forum jest to niemożliwe) le najbardziej zdyscyplinowanym graczem pre na świecie. Na tą chwilę to piaskownica - szukanie MO pre i przerwy, ale mam nadzieję, że notatki przełożą się na bardziej skomplikowane rynki pre.

Odpuszczam zatem wyniki. Na tą chwilę koncentracja na dyscyplinie, skuteczności i budowaniu bazy wiedzy.

Dziękuję za twój głos Drepa (i za wszystkie napisane na tym blogu). Największym sukcesem będzie dla mnie niewejście in-play do odwołania... A tego po ostatnich przygodach jestem bardziej niż pewien.

Do jutra Pany... i Panny ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oldham - Yeovil... :) ... to chyba propozycja, która wzbudziła największe emocje jak dotąd. Trzy zapisane strony w jeden dzień o czymś świadczą. Zaczęło się od błędu - backowałem nie tą drużynę co trzeba :suicide: na szczęście za grosze ale szybko się zreflektowałem, odsprzedałem ze stratą 1-2 ticki i ustawiłem się po kursie 2.84. Oddałęm trochę bardzo szybko po 2.80 by pokryć te błąd, 2/3 oddałem po kursie 2.74 i 2.72, a /3 zostawiłem. Dokupiłem po południu jeszcze po 2.90 i czekałem, czekałem aż do zawieszenia rynku i zwrotu kasy. Szkoda, bo ładny green był już zrobiony, a coś czuję, że jeszcze ładniejszy się szykował. Kolejny świetny typ Sida mimo tego, że rynek reagował co najmniej dziwnie.

Dziś zagrany zaledwie jeden rynek - przerwa we Francji. Wejście zaraz na początku przerwy. Kurs był trochę za wysoki, na dole brak ścianek więc wskoczyłem za standardową stawkę. Pomyślałem, że 2 ticki można tu złapać i profilaktycznie ustawiłem swoją ściankę tick niżej widząc sumy w koszykach. Nic bardziej głupiego. Moja ścianka, która jak na koszyki była dosyć wysoka została wciągnięta w mig (na screenie widac bardzo wymowny słupek), kurs poszedł o 2 ticki w górę i widmo czerwieni przemknęło przez myśl. Oczywiście kurs wrócił, ale by nie kusić losu oddałem wszystko po kursie drugiego wejścia.

post-4112-0-24907600-1360100938_thumb.jppost-4112-0-11486400-1360100939_thumb.jp

Niewiele grania, ale postanowiłem, że lepiej jest ograniczyć ilość wejść zwłaszcza w takie dni jak dzisiaj. Lepiej mieć pomysł poparty obserwacjami, analizą, strategią i liczbami.

Podsumowanie po powstaniu z martwych :o:

post-4112-0-33950100-1360100666.jpg

Edited by Greener

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziś trochę nudzenia, bez screenów, bez podsumowań, gdyż i gry praktycznie nie było jak w poprzednich dniach. Myślałem, że położę się w końcu wcześniej bo już chodzę na rzęsach po półtora miesiąca, gdzie każdy dzień trwa 18godzin intensywnego wysiłku umysłowego (w jakimś stopniu) :) Do rzeczy - gry niewiele, bo i rynki jakieś takie niepewne dla mnie były. Dały jednak niektórym ładnie zarobić. Najbardziej żałuję  Ekwadoru, bo kusił mnie okrutnie, a profit byłby piękny.

Tak czy siak, wszystko wskazuje na to, że te dwie wpadki na początku miesiąca staną się kamieniem milowym w moim tradingu. Wprowadziłem zasady i wchodzę i wychodzę wtedy kiedy trzeba. Ponadto, przeanalizowałem swoje wyniki oraz sklejając to ze starymi blogami zrozumiałem o co kaman i gdzie leży problem.

Problemem jest to, że mój trading jest na poziomie przedszkola i nie do końca mam pomysł na grę.

Profity daje mi głównie jeden schemat i to tylko przez to, że doskonale go znam, wiem w co wchodzić i kiedy wchodzić. Dzięki temu regularnie przynosił greeny.

Czas jednak iść do podstawówki i zacząć odrabiać lekcje. Dziękuję wszystkim piszącym blogi o grze pre w 2010 i 2011 roku. Skarbnica wiedzy, Panowie naprawdę!!!

W tym miesiącu blog może być uboższy. Będę grał swój schemat i budował bazę wiedzy testując kolejne nowe. Już po pierwszych swoich wpisach widzę, że prawdopodobnie przyniesie to dobry efekt. Na pewno nie będę tak dobry jak masterzy, którzy pisali blogi, ale mam nadzieję, że znajdę swój sposób na grę.

Czasem trzeba zrobić krok w tył... lub jak w moim przypadku dwa (susy), by iść dalej do przodu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyb jednak za szybko chcę wskoczyć na tego konia. Dziś na jednym rynku błędna decyzja goniła kolejną. Czas na przerwę, grę na papierze i zapiski chyba.

Powrót... Gdy Greener nie będzie tylko z nazwy. Z tym już się żegnamy :suicide:

Share this post


Link to post
Share on other sites

na papierze i teoretycznie mozna zamykac greenem kazdy rynek.. ale ostatecznie nie ma to przelozenia na rzeczywistosc. nie akcpetujesz wysokosci reda - zmien stawke albo zamykaj szybciej. zastanow sie co na prawde jest nie tak i sprobuj to zmienic.

 

- jezeli zaliczyles slaby renek pre - musisz z tym zyc :) to nie jest lokata.

- jezeli kolejna wejscie in na odrobienie straty pre.. zrob sobie przerwe, bo to do niczego nie prowadzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Początkowo miałem zamiar zaprzestać blogowania, ale wiem, że pomaga to w trzymaniu dyscypliny, zatem postanowiłem pozaśmiecać jeszcze trochę forum i założyć kolejny temat. Powodem nie jest odcięcie się od przeszłości, ale chęć wprowadzenia radykalnej zmiany i profesjonalnego podejścia do tematu.

 

Greener… Jak tak sobie pomyślałem to chyba nick bardziej wiąże się z tym, że jestem zielony niż z greenami. Zrozumiałem, że brak mi dobrego pomysłu na grę, znajomości ruchów i poziomu kursów oraz solidnych fundamentów.

 

Doświadczenia wypracowane na przestrzeni ostatnich tygodni / miesięcy zostają. Byłoby głupio nie wyciągać wniosków z tak kosztownych lekcji. W pełni zgadzam się z wszystkimi wpisami  i komentarzami moich in-cydentów.

 

Tak więc, jak mówi tytuł koncentracja na grze pre i przerwach oraz eliminacja wejść in-play. Zminimalizować chcę również grę na mało płynnych rynkach, MO, a skoncentrować się na CS oraz UO na rynkach płynnych. Takie podejście wynika z analizy wyników i faktu, że wszystkie mega redy wynikały z wejść, bądź nawet muskania rynków, gdy piłka była w grze. Przyczyną źródłową jest pewno to, że gdzieś w podświadomości nie akceptuje koloru czerwonego. Trzeba się z nim zaprzyjaźnić i zrozumieć, że im wcześniej się reduje, tym red jest mniejszy.

 

O dziwo z tego co widzę, to na piłce i tak jestem na plusie, ale czas poświęcony w zagranie kilkuset rynków to również strata.

 

Zmniejszyłem drastycznie ilość granych rynków, spisuję kursy i już widzę analogię, schematy i potencjał. Nie chcę grać na czuja – potrzebuje zatem solidnych fundamentów. Wprowadzam również stawkowanie – koniec z wchodzeniem za 80-100% banku. Profity może nie będą satysfakcjonujące, a osiągnięcie 100% mogę odłożyć do lamusa. Wiem jednak gdzie chcę być i wierzę, że zaprocentuje to w niedalekiej przyszłości.

 

To tyle na początek - zobaczymy co z tego wyjdzie.



 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli grasz pre przed meczem i faktycznie nie akceptujesz dużego czerwa, to jest to dobra decyzja (odnośnie zmniejszenia stawki). Jeśli zaś wiesz, że mimo to dałbyś rade trzymać dyscypline i ciąć straty, to nie ma sensu chomikować kapitał :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Greener chcesz mi powiedzieć że grając na przerwie zamiast wczuć się w rynek i niejako być w nim, będziesz zaglądał do tych notatek i szukał analogii? :) każda sekunda się liczy

Edited by Liver24

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...