Jump to content
News Ticker
  • This is a news ticker
Sign in to follow this  
Traderos

[Zapowiedź bloga] To kim jestem i jak ja to widzę

Recommended Posts

Witam.

Jest to mój pierwszy post na forum. Mam na imię Marek. Tyle wystarczy :) Zdecydowałem się na rejestrację, mimo że wartość merytoryczną jakie prezentuje to forum uznaję za przeciętną (ważne że nie słabą ;)). Wszystkich tych którzy pomyślą, że w związku z tym jak oceniam forum, być może jestem jakimś nowym guru chciałbym rozczarować i powiedzieć że na tradingu nie zarabiam, jednak pragnę to zmienić (tak jak pewnie prawie każdy tutaj).

Teraz trochę o sobie (z tych informacji, które liczą się na tym forum).

Moja historia, jeżeli chodzi o trading jest już dosyć długa.

Konto na betfair założyłem około 4 - 5 lat temu. Dokładnie nie pamiętam. Z początku traktowałem to jako rozrywkę i jako bukmachera z wyższymi kursami. Jednak sama bukmacherka nigdy w moim życiu nie odgrywała dużej roli i grałem tam sporadycznie. Sytuacja mogła się zmienić w 2008 roku kiedy to dużo rozmawiałem z pewnym znajomym, który wykorzystywał często betfair przy graniu surebetów. Zainteresowałem się tym tematem przez pewien czas, jednak niewielki budżet i ryzyko związane z grą surebetów (wycofanie zakładu w jednym bukmacherze, a w drugim nie; bardzo szybkie zmiany kursów które tworzą surebety mogące powodować że jedno zdarzenie zostanie przyjęte a zdarzenie kontrujące i tworzące surebet już nie itp.)

Jednak rozmowy o betfair i to co po nich zostało doprowadziły mnie do tematu, jak to wtedy określałem: "live surebetów". Chodzi tutaj o próbę złowienia surebeta w trakcie trwania jakiegoś spotkania pomiędzy bukmacherami oferującymi dane zdarzenie. Ryzyko jednak jest nawet większe niż w przypadku grania zwykłych surebetów przedmeczowych.

Zagadnienie "live surebetów" doprowadziło mnie ostatecznie do zagłębienia się i poznania jak wygląda mechanika działania giełdy betfair, czyli jak działa back, lay, profit, liability, tick, greenbook.

Później było poznawanie programów do tradingu czyli betangel, bettrader, fairbot i kilka innych których nazw już nie pamiętam. Później pojawił się Geek.

Był rok 2009 - to chyba był początek tego roku. Rozpocząłem wtedy swoją prawdziwą przygodę z tradingiem. Wybór padł na tenis, jako że dobrze znałem zasady tego sportu i trochę się nim interesowałem już wcześniej. Poza tym dwudrożność zakładu Match Odds to ja dla mnie do tej pory bardzo duży plus tenisa.

Bez żadnego systemu, czasem trochę szczęścia, czasem pecha. Tak wyglądała moja gra przez ładnych kilka miesięcy. Za sukces poczytuje sobie że nie wyzerowałem budżetu przeznaczonego na grę. Jednak odstawiłem trading na parę miesięcy, ale wciąż o nim myślałem.

W międzyczasie trochę czytałem, trochę oglądałem, tak jak pewnie wielu z Was. BetangelTV, Adam Todd, Adam Heathcote czy choćby czyżyk z forum mecz.pl. Było jednak w Horse Racingu coś co mnie odstraszało, a to właśnie o wyścigach konnych najwięcej powstaje blogów i analiz.

Chciałem wrócić do tenisa. Nie wiedziałem jednak jak zacząć. Dowiedziałem się o istnieniu strony Trade Sharka i jego strategii a także o Tennis Trading League Patricka Rossa jednak nie zdecydowałem się wtedy na zakup tych strategii.

Ta myśl zrodziła się w mojej głowie około września 2010. Genialna strategia ;) która jednak wymagała sporej inwestycji. Plan był prosty. Kursy w tenisie zmieniają się praktycznie po każdym punkcie w kierunku w którym zdobywany jest punkt. Plan zakładał wyjazd (wraz z kumplem) na duży europejski turniej tenisowy. Najpierw myśleliśmy o laptopie, potem o komórce z internetem komórkowym i programem do grania betfair, ostatecznie skończyło się na telefonach komórkowym i stałym połączeniu pomiędzy kumplem (który był na korcie), a mną który siedziałem w hotelu 1km od kortu i starałem się skalpować po każdym punkcie zgodnie z informacjami jakie przekazywał mi z kortu mój kumpel. Być może zyskaliśmy na tym manewrze kilka sekund w porównaniu z transmisją telewizyjną i livescorami. Niestety jednak strategia okazała się niedochodowa, ponieważ nie uwzględniła bardzo ważnej rzeczy, mianowicie tego, że my nie ścigaliśmy się w przyjęciu zakładu z tymi którzy próbują przyjąć dany kurs siedząc w domu (a początkowo myślałem że tak właśnie będzie). My ścigaliśmy się z ludźmi którzy oferują dany kurs i wycofują go wtedy kiedy punkt jest zdobyty na ich niekorzyść. Jak wiecie (a może nie) wycofanie zakładu na betfair to kwestia sekundy. Przyjęcie go to natomiast w przypadku meczów live tenisa co najmniej 5s. I tu traciliśmy właśnie te sekundy, które zyskiwaliśmy będąc na miejscu. Doświadczenie - ogromne. Zysk- brak. Zadowolenie - z wizyty w ładnym europejskim kraju i byciu na dużym turnieju tenisa z czołówką światową - spore ;)

To był duży uszczerbek dla mojego budżetu i już powoli zaczynałem myśleć o końcu tradingu. Był luty 2010. Wtedy jednak zdecydowałem się na jeszcze jeden krok - zakup wspomnianych wcześniej strategii Patricka Rossa i Paula Shires'a.

Nie będę tutaj długo się rozwodził nad tymi strategiami. Powiem tylko że obie pokazują zdecydowanie inne podejście do tradingu i są ciekawe aczkolwiek:

Zanim zacznę podsumowywać strategie i pisać co mi się w nich podoba a co nie rozważmy najpierw grę na giełdzie (zwykłej giełdzie gpw, forex itp.). Mamy dwa podejścia (2 strategie). Są to podejścia techniczne i fundamentalne. jest też podejście mieszane. Nie będę się tutaj rozpisywał na ich temat ale w skrócie podejście fundamentalne to bazowanie na aktualnej kondycji firmy, jej perspektywach rozwoju i stanie rynków w kraju (na świecie), a podejście techniczne to analiza wykresów, danych historycznych, wskaźników.

Zauważyłem że w w tradingu sportowym na betfair występuje coś podobnego. Weźmy pod uwagę np. pre race horse trading. Jest to dla mnie (choć być może się mylę) typowy rodzaj rynku gdzie duże znaczenie ma podejście techniczne, głównie trendy w mniejszym stopniu opory czy inne wskaźniki.

W rynkach tenisowych podczas meczu trudno jednak o doszukiwanie się trendów. Trendy są spowodowane serią punktów i w każdym momencie mogą się zmienić. Nie można tutaj przewidzieć ani rozpoczęcia ani zakończenia trendu. Można jednak obserwując grę aktualne zachowanie, zmęczenie, statystyki z poprzednich spotkań tworzyć sobie pewien scenariusz i to jest podejście po części fundamentalne.

Wróćmy do strategii, które kupiłem. Okazały się one ciekawe ale:

- strategia Patricka Rossa to w głównej mierze zbiór pobożnych życzeń, których prawdopodobieństwo jest być może wysokie ale nie jest w żaden sposób udokumentowane

- strategia Tradesharka to zestaw bardzo dużej ilości wejść w rynek opisanej w sposób bardzo ogólny ze słabym opisem kiedy powinniśmy wychodzić i również nie udokumentowany jakąkolwiek statystyką. Mimo tego że strategia ta ma wielu zwolenników i część z jej użytkowników potrafi nią grać na tyle by generować stały to jednak duża ogólność i budowanie scenariuszów przedmeczowych opartych na statystykach serwisu, przełamań, skuteczności własnego podania sprawiają że dla mnie ta strategia jest też pewnego rodzaju wróżeniem z fusów

Jak wygląda moja sytuacja obecnie - od kilku miesięcy nie gram na betfair. Planuję rozpocząć grę ponownie w styczniu 2011. Wrócę jeszcze na pewien czas do tenisa i spróbuję po raz pierwszy swoich sił w wyścigach konnych. Stąd temat niniejszego wątku: "zapowiedź bloga".

Jak ja to widzę:

O wyścigach konnych nie mam pojęcia mimo że naoglądałem się sporo filmów i naczytałem artykułów (wpisów na blogach). Powiem jeszcze parę ciekawostek na temat tego jak widzę moją strategię handlu na tenisie.

Być może użyję którejś ze strategii Patricka Rossa lub trade sharka, jednak w gruncie rzeczy postaram się zbudować zupełnie inną, własną strategię, tym razem dużo bardziej precyzyjną nie dającą możliwości na różne dziwne decyzje takie jak zbyt późne cięcie strat czy zbyt wczesne wchodzenie w rynek.

Powoli będę już kończył tego posta powitalnego. Być może wielu z Was się trochę zniesmaczy faktem, że poświęciło sporo czasu aby go przeczytać a nie ma w nim żadnych konkretów na temat tego jak zamierzam grać, więc podam Wam jeden konkret na koniec.

Nie będzie to strategia, ale pewna myśl, która jest moją autorską myślą (tzn. nie spotkałem się z nią jeszcze na żadnej stronie poświęconej tradingowi).

Ta myśl odnosi się do strategii, które bazują na reagowaniu na jakieś kluczowe zdarzenie na rynku zakładów sportowych podczas trwania meczu. Dla tenisa będzie to np. przełamanie albo break point. Dla piłki nożnej będzie to strzelenie bramki, czerwona kartka, dla koszykówki będzie to np. zdobycie 10 pkt z rzędu itp.

Zatem moja myśl brzmi następująco:

"Każda dochodowa strategia, nie zależnie od tego jak bardzo jest dochodowa, przestaje być dochodowa w momencie, w którym dowie się o niej zbyt wielu graczy".

i kolejna myśl która jest wnioskiem z poprzedniej myśli:

"W przypadku, kiedy zaczynamy podejrzewać, bądź w pewien sposób nawet udowodniliśmy, że strategia, która kiedyś przynosiła zyski przestaje być dochodowa należy niezwłocznie przestać stosować tą strategię i zastanowić się nad strategią zupełnie odwrotną do niej"

Z powyższych myśli każdy może sobie wywnioskować, być może nawet trafnie, że nie będę się tutaj dzielił swoją strategią gry. Społeczność polskich traderów jest dla mnie jednak bardzo ciekawą i nową sprawą i zamierzam dzielić się pewnymi spostrzeżeniami i pomysłami.

To tyle na dzisiaj bo więcej już nie mam siły :P Mój następny post będzie dotyczył tego jak przytoczone wyżej "złote myśli" mają się do przykładowej strategii gry w tradingu live tenisa. Następnie przedstawię moje kilkumiesięczne zmagania z betfair API i podsumowanie co z tego wyszło/wyjdzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to powodzenia życzę. Przeczytałem całego posta i trochę zaskoczył mnie fakt, że mając przewagę kilku sekund (kiedy Twój kolega dzwonił do ciebie z kortu do hotelu) nie było profitów. To dziwne, możliwe że graliście inną strategią niż ja. Ja mając dobre a nawet bardzo dobre łącze w akademiku potrafiłem łapać ticki i tylko żałowałem czemu nie mam jeszcze mniejszych opóźnień (Warsaw Open - turniej w naszym kraju więc opóźnienia miałem minimalne ale inne turnieje to strata 3-5sec w górę). Pisałeś o tym, że ludzie wycofują stawki, z tym się spotkałem i znam i przyznam że to wkurza ;-) ale są też tacy co tylko stawiają i ich kwoty spokojnie można wykupić.

Pozdrawiam, no i czekam na start!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Serdecznie witamy na forum

Mnie osobiście twoja długa opowieść wcale nie zniesmaczyła ani tym bardziej nie rozczarowała. Myślę, że nie jestem odosobniony w tym odczuciu, bo każdy z naszej forumowej społeczności w większym lub mniejszym stopniu przechodził (a może nadal przechodzi) twoją drogę. Czytając tego posta sam sobie przypominałem swoje początki i motywację jakia mi wówczas towarzyszyła.

Ważne jest jakie wnioski wyciągniemy i jak ten bagaż doświadczeń wpłynie na nasze dalsze poczynania. Dochodowa strategia to przecież nie wszystko, a mam nadzieje, że dzięki tobie nowe osoby nie tyle nauczą się czegoś odkrywczego, co znajdą duże pokłady motywacji i pozytywnej energii.

Powodzenia :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam. Jakiś czas temu nauczono mnie czytać i od tego czasu to jakoś bardzo nie boli więc niesmaku jak u poprzedników nie mam.

Życzę powodzenia, wytrwałości i znalezienia nie idealnej ale najbardziej Tobie pasującej strategii.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam, post ten będzie zgodny z wcześniej zapowiedzianym tematem, jednak wcześniej chciałbym ustosunkować się do wypowiedzi gofra:

To dziwne, możliwe że graliście inną strategią niż ja. Ja mając dobre a nawet bardzo dobre łącze w akademiku potrafiłem łapać ticki i tylko żałowałem czemu nie mam jeszcze mniejszych opóźnień (Warsaw Open - turniej w naszym kraju więc opóźnienia miałem minimalne ale inne turnieje to strata 3-5sec w górę). Pisałeś o tym, że ludzie wycofują stawki, z tym się spotkałem i znam i przyznam że to wkurza ;-) ale są też tacy co tylko stawiają i ich kwoty spokojnie można wykupić.

Pozdrawiam, no i czekam na start!

Przewiduję, że na nasz marny wynik złożyły się następujące czynniki:

- graliśmy w poniedziałek wtorek i środę, to dni w których nie ma jeszcze ważnych meczów i jest mniej pieniędzy w rynku, także trudniej było złapać 'pozostawione' stawki innych graczy po punkcie.

- w tych dniach nie było żadnych transmisji z turnieju zarówno w głównych stacjach telewizyjnych jak i na betfair. Transmisje te na nieszczęście pojawiły się dopiero od czwartku. Wtedy zapewne doszło dużo graczy grających z obrazem live i pewnie od nich mielibyśmy szansę wyciągnąć więcej kasy

- być może ty grałeś na turnieju mniej popularnym i grałeś już jakiś czas temu. Dziś sam mogę powiedzieć, że mój kumpel na trybunach spotkał pewnego Włocha, który robił dokładnie to co my, więc istnieją ludzie, (i zapewne przybywa ich) którzy próbują tego systemu grania, będąc na miejscu turnieju, obserwując wydarzenia na korcie.

A teraz już o tym co zapowiadałem.

Powtórzę jeszcze raz złotą myśl, którą postaram się po części udowodnić: "Jeżeli istnieje dochodowy system gry bazujący na określonym wejściu przy zaistnieniu określonej sytuacji w meczu, to przestanie on być dochodowy, kiedy stanie się on publicznie dostępny"

Myślę, że nie zrobię tutaj nic złego przytaczając dokładnie jedną ze strategii tenisowych Trade Sharka, którą później skopiował także Patrick Ross, ponieważ stała się ona już praktycznie publicznie dostępna. Mówi ona mniej więcej tyle:

Jeżeli w meczu kobiet na obojętnie jakiej nawierzchni lub w meczu mężczyzn o stosunkowo słabym serwisie (potwierdzonym statystykami) na clayu zaistnieje sytuacja w której mamy wynik gema 15:40 lub 0:40 to gramy na przełamanie. Realizujemy zysk po przełamaniu lub przyjmujemy stratę przy wyniku 40:40.

Oczywiście tak jak w każdej z tych strategii nie są one poparte żadną statystyką, ale jakby nawet były i się okazało że jest bardzo dochodowa to niewiele by nam to dało bo aktualnie dowiedziało się o niej już prawdopodobnie kilka a może nawet kilkanaście - kilkadziesiąt traderów tenisa i wielu początkujących wybiera często tę strategię ponieważ jako jedna z nielicznych jest jasno określona łącznie z momentem wyjścia gdy pójdzie nie po naszej myśli.

Zobaczmy co się stanie gdy zbierze się 50 początkujących traderów którzy w danym meczu chcą zagrać tą strategią. W momencie wystąpienia sytuacji 0:40 wszyscy z nich starają się jak najszybciej postawić na punkt przełamujący, jednak tylko dla najszybszych będzie to Value. Ci najwolniejsi którzy zostali dokładnie poinstruowani że mają grać w tym momencie będą grać nie patrząc na to jak zmienił się kurs. Ostatecznie może dojść do takiego absurdu że Ci traderzy zbijają ten kurs tak mocno że pozostali gracze znajdują Value w zagraniu przeciwnego zdarzenia, aż w końcu rynek się stabilizuje.

Teraz przytoczę przykład jaki zaobserwowałem pewnego razu. Jest sytuacja 0:40. Idzie dużo zakładów Back na faworytkę, bo to ona teraz ma szansę przełamać aż w końcu pozostała część rynku zauważa że kurs został zbity zdecydowanie za bardzo i idzie trochę do góry. W tym momencie kolejny punkt zdobywa faworytka i mimo że wszystko poszło zgodnie ze strategią i gracz grający na przełamanie powinien zarobić kilka ticków to okazuje się że tylko nieliczni zarobili, a wielu wychodzi z tej transakcji na 0, być może niektórzy nawet na -1 tick.

Problemu by nie było gdyby strategia nie była tak bardzo rozpowszechniona, jednak jej popularność sprawia że w pewnym momencie przy 0:40 mamy taki kurs jakby rynek już zdyskontował informację że nastąpiło przełamanie.

To taki jeden przykład dla jednej strategii, który udało mi się zaobserwować. Jest ich na pewno więcej. Tym więcej im więcej będzie publicznych strategii które prawdopodobnie kiedyś były dochodowe.

---

Teraz pora na drugą część mojego posta. Dotyczyć będzie ona moich doświadczeń z betfair API.

Dla tych którzy nie wiedzą i nie znają się kompletnie na programowaniu powiem tylko że betfair API to 'coś' za pomocą czego działa każdy program/bot do tradingu to język procedur i funkcji które wykonują określoną czynność jak złożenie zakładu, pobranie aktualnych zakładów czy aktualnych rynków na następne 24 godziny i masa innych ważnych funkcji.

Carl Nielsen to osoba, której jestem bardzo wdzięczny. Wprowadził mnie on w tajniki używania Betfair API dla środowiska Borland Delphi. Wysłał mi on też część swoich własnych funkcji i fragmentów kodu, używanych w jego programie, które dużo mi rozjaśniły.

Zwykły przeciętny trader z Australii który postanowił sam dla siebie zrobić program do grania na betfair, okazał się niesłychanie miłym i skłonnym do pomocy człowiekiem.

Przejdźmy do konkretów.

W swoim programowaniu korzystałem z Free API. Jest ono mocno okrojone w stosunku do płatnego API (nie wiem czy wiecie że twórca GEEK TOYA musi płacić 2000 funtów rocznie, żeby oferować nam swój produkt w takiej formie jakiej on istnieje).

Niektóre ograniczenia Free API to:

- pobieranie aktualnych wartości kursów i oferowanych sum na każdym kursie nie częściej niż raz na sekundę

- maksymalnie 100 prób zawarcia zakładu na minutę

i jeszcze sporo innych ale te 2 są pewnie najbardziej odczuwalne dla zwykłego gracza bo w każdym programie płatnym jak i w Geeku można ustawić odświeżanie laddera na 200ms albo i nawet mniej.

Teraz małe podsumowanie do czego udało mi się dojść:

- stworzyłem aplikację która po zalogowaniu wyświetlała aktualnie dostępne dyscypliny i zaimplementowałem nawigację podobną do menu nawigacyjnego w betfair.

Następnie po wybraniu zdarzenia mój program wyświetlał całkiem profesjonalną moim zdaniem drabinkę (tzw. One click ladder) pozwalająca na zawieraniu zakładu jak i anulowaniu zakładu, za pomocą jednego kliknięcia jak ma to miejsce w każdym dobrym programie do tradingu.

Warto jeszcze wspomnieć że mój program miał dużą możliwość kustomizacji drabinki tzn jej wielkości czcionki (podobnie jak jest to w geeku). Ostatecznie udało mi się zaimplementować algorytm greeningu i odpowiednie przyciski i kolumnę w laderze służące do użycia tej opcji.

Brzmi to zatem i wygląda całkiem przyswoicie. Sporym minusem w porównaniu do innych programów była jednak możliwość wyświetlania tylko 1 drabinki dla danego rynku (co jest dużym minusem np. dla Wyścigów konnych).

Pochwalę się jeszcze screenem z mojego programu i na tym skończę jego opis. Aktualnie nie rozwijam go i nie będę nim grał bo jednak oferta i możliwości GEEK'a dzięki używaniu płatnego API jest dużo większa.

Tak wyglądała np wczoraj drabinka po załadowaniu zdarzenia Match of Africa (charytatywny mecz tenisowy pomiędzy NAdalem a Federerem):

ladder.jpg

Doświadczenia z napisania tego programu przyczyniły się jednak do tego, że będę mógł w przyszłości tworzyć inne pomocne w tradingu narzędzia.

Zdradzę, że aktualnie pracuję nad programem (nie wiem jeszcze jaki będzie tego efekt ;) który będzie tworzył bazę danych z meczów tenisowych tzn. będzie co kilka sekund zapisywał zmiany kursów w trakcie meczu od jego początku do końca.

To tyle na dzisiaj. Spokojnych i pogodnych Świąt życzę, bo nie wiem czy w święta się jeszcze odezwę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...