Skocz do zawartości
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Peszkin

Użytkownik
  • Zawartość

    341
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    36

Aktywność reputacji

  1. Like
    Peszkin przyznał reputację dla lostdesper za wpis na blogu, Padłeś? Powstań   
    Witam ponownie traderzy  

    Oj ciężkie to były dla mnie miesiące ostatnio, ale po kolei:
    Tenisa uczę się nadal, chociaż kosztuje mnie to sporo nerwów, wierzę jednak, że warto wytrzymać. Mój ostatni wpis na blogu dotyczył początków lutego, gdzie udało mi się zgromadzić pokaźny bankroll grając tenisa w wysokości prawie 18e. Stwierdziłem, że w zasadzie, to wiem już sporo o graniu tenisa, więc czemu by nie podnieść stawek? po kilku dniach udało mi się złapać niskiego laya, który pozwolił mi ugrać pierwsze w życiu 3dg na tenisie (no powiedzmy 92e po prowizji) stwierdziłem, że zarabianie na betfair jest banalnie proste, więc nic tylko doić euro.  tutaj rezultat (jest to okres od ostatniego wpisu do początków kwietnia)
    Gdyby nie to, że siedziałem w premium i dwa razy udało mi się tam pozostawić bety, które siadły - rozjebałbym bank do 0.  Tu następuje przełom - jest początek kwietnia - konkretna rozmowa z kolegą sikorrrr (lepiej uczyć się tylko jednej dyscypliny, ale konkretnie, niż wielu hmm "****owo") Z żalem, ale jednak rozstaję się z correct scorami - bo nie mam ochoty i czasu czekać co weekend na mecze i zaczynam coraz bardziej skupiać się na tenisie. Po rozmowie z pewnym użytkownikiem forum, zdaję sobie sprawę, że zimna głowa, cierpliwość + value ---> ciężko w long runie być na -  
    Czym jest dla mnie value - tym co widzę. Szczerze mówiąc nie gram schematami, bo jak to powiedział Tarpat - wszyscy nie mogą grać tak samo, bo nie było by się z kim zakładać. Natomiast zrozumiałem chyba o co chodziło Peszkinowi, gdy mi tłumaczył że " value to moment, gdy opłaca się kupić kurs gdy potencjalny zysk jest o wiele wiekszy co do potencjalnej straty, i pokrywa sie to z szansami na zajscie takiego zdarzenia. " 
    No dobra, od 5go kwietnia siadłem do tego tenisa tak, jak chyba powinien trader, a nie jeździec bez głowy (tak mi się wydawało):
    najedzony zrelaksowany w ciszy Więc tak zleciał mi dany miesiąc:

    I konkretne dni:

     


     
    Wyniki z początku -0,10 -0,11 itd to test bota, który egzaminu nie zdał (tzn może bot pomaga, ale wolę jednak sam widzieć, co się dzieje i oceniać sytuację)
     
    Generalnie jestem zadowolony, bo mam plusa, ale:
    1.Tutaj mam potężną serię redów, przez standardowy błąd nowicjusza, którym dalej jestem.

    Pierwszy minus (czarny poniedziałek), to brak akceptacji mniejszego, przez co dokupowałem laye, bo przecież musi odbić w końcu? I nie odbiło. Następne mecze, to desperacka próba odrobienia jednego reda, przez co red reda redem poganiał. 
    Tutaj mam do siebie spory żal, bo przewaliłem sporo kasy, przez brak cięcia reda (czasami mam przeświadczenie, że jestem lepszy od prawdopodobieństwa i wiem, że musi odbić w końcu!
    Druga bolesna strata to strata na meczu Lorenzi - Mayer - i tutaj to ja jestem prawdziwym frajerem. Zostawiłem 3 stawki na ladderze na layu, po czym poszedłem grac w fife, wyłączając geeksa i zapominając o tym, że kasa na drabinie została... Oczywiście w takich sytuacja, nigdy nie pójdzie w Twoją stronę
    Stratę szybko mi się udało odrobić w bezbolesny sposób - ktoś w 3cim secie zostawił 7k na 1,4 na zawodniku, który został właśnie złamany na 1-4... Bałem się, że może to wałek jakiś, ale najwidoczniej ktoś się zdrowo jebnął... 

    Na ten moment to chyba tyle, pozostaje mi dalej szlifować tego tenisa i co najważniejsze głowę, cierpliwość...

    W maju tylko 2 tyg pogram, bo jadę na wakacje, jak będzie coś wartego dodania to podzielę się tym na blogu w połowie miesiąca.

    Pozdrawiam 
     
  2. Like
    Peszkin przyznał reputację dla adam82 za wpis na blogu, Cięce strat   
    Niedziela 7.02.2016 r. g. 20.25
    Drogi pamiętniczku,
    Chwilę zbierałem się żeby ponownie coś tutaj napisać i szczerze muszę przyznać, że nie chce mi się dalej tutaj zaglądać i pisać. Założyłem sobie jednak że ten temat poruszę i prędzej czy później powinienem to zrobić. Być może dzisiaj nie uda mi się zamknąć tematu, ale postaram się przekazać to co tym razem leży mi na sercu.
    A leży mi na sercu strat cięcie w tradingu sportowym..
    Stara legenda ludowa opowiadana z dziada pradziada głosi: "Synu tnij stratę, gdy tylko się pojawi, tnij ją mocno i dobitnie, nie wahaj się ani przez chwilę bo czas szybko mija"
    W rzeczywistości w dniach dzisiejszych można powiedzieć i znaleźć na większości poradników tradingu nie tylko sportowego zalecenie: "Pozycje zyskowne trzymaj długo, pozycje stratne tnij szybko".
    To stwierdzenie jest dobre i prawdziwe ale tylko w ogólności. Ogólność ta polega na tym, że jest strasznie nieprecyzyjne i można je rozumieć na bardzo wiele sposobów w zależności od osoby i od sposobu tradingu jaki uprawia. Poza tym ogólność tego stwierdzenia znaczy tyle, że są od niego wyjątki.
    Inne twierdzenie dotyczące tradingu głosi - nie ważne w którą stronę otwierasz pozycję. Nie ważne czy wchodzisz aktualnie na zwycięstwo faworyta czy zawodnika który dostaje ostre lanie - ważne natomiast co zrobisz z tą pozycją w zależności od tego jak się mecz rozwinie. To twierdzenie jest już moim zdaniem trochę mniej sprawdzone ale na pewno cząstka prawdy w nim także występuje. Gdybym ja miał wskazać procentowo co w tradingu in play tworzy zarabiającego tradera (wyłączając szybkość źródła danych z jakiego korzysta, którego to wartość jest ciężka do oszacowania) rozdzielił bym to tak:
    - 40% - granie value
    - 30% - cięcie strat
    - 15% - realizacja zysków
    - pozostałe 15% inne takie jak program do tradingu, sprżet, nasz aktualny stan zdrowotny, warunki w jakich handlujemy itp.
    Zbyt mała wiedzę posiadam, i człekiem dość nikczemnym jestem abym miał prawo do opisywania ogólnych przypadków cięcia strat dla całego tradingu sportowego, czy chociażby dla jednej dyscypliny. Każda sytuacja w meczu jest inna i fakt - są schematy które powtarzają się bardzo często, ale bywają sytuacje niewiarygodne, trudne do jakiejkolwiek oceny, których w ogólności nie można opisać i wskazać jak się przed nimi chronić.
    Chciałbym zatem podejść do tematu bardzo precyzyjnie. Ten wątek będzie dotyczył tradingu in-play w tenisie. Będę przedstawiał kilka przykładów tego co się dzieje w meczu i jak moim zdaniem powinniśmy na to reagować. Przykłady będą dotyczyć tylko sytuacji, w których kurs idzie przeciwko nam i jesteśmy na redzie z danego wejścia.
    Sytuacja meczowa nr
    1. Mamy dwóch bardzo dobrze serwujących zawodników i zdecydowaliśmy się z jakiegoś powodu backować w danym gemie utrzymanie serwisu od stanu 0:0. Nagle robi się 0:15. Trochę lipa, ale zdecydowaliśmy się czekać, robi się 0:30. Pytanie - co zrobić w tym wypadku. Moim zdaniem odpowiedź jest tutaj w 99%  następująca. Tnij stratę jak narwany ułan, kolejny punkt za około 20 sekund. W tym czasie musisz wybrać taki kurs żeby być ponad innymi, olej value, a jak masz dużą stawkę to olej value totalnie i postaraj się ciąć stratę po jeszcze bardziej gównianym kursie. Udało się pociąć? Możesz być z siebie dumny.
    2. Nie udało się pociąć, wybrałeś za słaby kurs  lub płynność na rynku za mała lub po prostu inni traderzy to debile, którzy pchają kurs jak narwane ułany no i zrobiło się 0:40. Pytanie - ciąć stratę czy nie jest w tym momencie dużo trudniejsze. Bardzo dobry serwujący przegrywający 0:30 ma jeszcze zwykle statystycznie ponad 50% na wygranie gema. Czasami rynek też przecenia jego serwis i uda się pociąć tak jakby miał 60 - 70% na wygranie tego gema i można próbować tak tą stratę pociąć ale nie zawsze się uda i teraz znajdujemy się w momencie kiedy mamy 0:40. Poza beznadziejnym wynikiem dochodzi presja psychiczna co moim zdaniem sprawia że dobry zawodnik nie ma prawa tutaj mieć więcej niż 30 - 40% szans na wygranie gema i na ogół rynek to widzi, czasem trochę przecenia czasem nie docenia. ale jesteśmy w sytuacji w której kolejny punkt powinien dodać jakieś dodatkowe  20 - 40% do straty którą dały 3 poprzednie punkty. Warto to spróbować oszacować czy będzie to bliżej 20 czy bliżej 40%. Jeżeli bliżej 40% to dalej jest sens w próbie cięcie strat, jeżeli bliżej 20% to moim zdaniem możemy już sobie odpuścić i zaopatrzyć się w różaniec, na którym będziemy wymadlać co najmniej powrót do deuca w gemie i wtedy częściowo lub w całości pociąć straty.
    3. Nowa sytuacja - kolejnych dwóch zawodników również z przyzwoitym serwami. Postanowiliśmy zagrać na utrzymanie serwisu przy stanie 0:40. Niestety serwujący nie wyrównał nawet do deuca i straciliśmy tylko jakieś 20% stawki, ponieważ zagraliśmy całkiem wartościowy kurs. Czy ciąć stratę? Odp. Nie teraz. Bezpośrednie odłamania są najczęstszymi rodzajami złamań w meczu. Warto spróbować wyczekiwać przewagi odbierającego w kolejnym gemie by pociąć przy 0:15 lub 15:30 z dużo mniejszą stratą. Ryzykanci mogą sobie nawet czekać do końca na rebreaka, ale nie polecam tego, a na pewno nie z całością czy nawet połową stawki. Jeżeli takiej przewagi nie będzie i serwujący utrzyma serwis to o ile nie był to jakiś mega ważny gem na seta czy na mecz to do naszej straty powinno dojść nie więcej niż jakieś 5 - 10% wyjściowej stawki i całe wejście w tym momencie zamykamy ze stratą 25 - 30%. Czemu teraz? Czemu nie czekać kolejnego gema? Bo widząc słabość serwu w dwóch gemach z rzędu u dobrze serwującego rynek może zwęszyć jakiś problem zawodnika w danym momencie/dniu i zbijać go niemiłosiernie dalej przy łamaniu się na podwójnego breaka, także ostatecznie nasza strata przy podwójnym breaku mogłaby już sięgać jakiś 40- 50% stawki.
    4. Mamy mecz dwóch kobitek średniaków. Zdecydowaliśmy się na wejście na utrzymanie serwisu przy stanie  15:40. Robi się jednak przełamanie. Ciąć stratę? Tak. W większości przypadków utrzymanie serwisu w kolejnym gemie w takim wypadku będzie kosztować nas dużo więcej % stawki niż samo przełamanie. Nie czekamy zatem na kolejnego gema i tniemy stratę w przerwie między gemami.
    To tyle na dzisiaj - postaram się jeszcze kilka sytuacji przedstawić w kolejnym wpisie o cięciu strat.
    godz 21.39
    dx
  3. Like
    Peszkin przyznał reputację dla lostdesper za wpis na blogu, TENIS:JA 1:1   
    Witam szanowne grono forumowiczów!

                Od ostatniego wpisu minęło prawie dwa miesiące. Z powodu niezbyt dużej ilości meczy w tenisa, miałem czas szkolić się, czytać blogi, pytać również o pomoc innych użytkowników. Jakieś tam poradniki poczytałem, na temat scalpów, swingów etc, jest to moim zdaniem w miarę fajny fundament, który jednak później i tak trzeba weryfikować poprzez doświadczenie, a tego nie mam jeszcze praktycznie wcale.

    W tym miejscu chciałbym podziękować kolegom: Sikorrrr, Peszkin, art_artur67, Korazz34, firence za pomoc i informację, którymi nie każdy chce się dzielić. Może kiedyś uda się spotkać z kimś osobiście, to flacha poleci


    Tutaj są efekty, jestem w miarę zadowolony, aczkolwiek granie tenisa jest dla mnie nadal cholernie ciężkie, zwłaszcza przez szybkość rozgrywki. Muszę jednak przyznać, że jest to dość wciągające zajęcie, żeby nie powiedzieć uzależniające. Na ten moment, wraz z innym użytkownikiem tego forum testujemy pewną taktykę, która dobitnie jest pokazana na screenie.

    Jako że nadal pracuję to pozwoliłem sobie zrzucić trochę pracy na soft, który sporo rzeczy robi za mnie, przez co nie muszę się denerwować i być wiecznie na pulsie.
    Wiem, ze dla was takie "profity" mogą być śmieszne, ale jestem zadowolony z tego, co jest, bo wydaję mi się, że jakiś powolny progres się pojawił.

    W tym momencie zajmuję się głównie testowaniem owego softu i różnych taktyk do niego dobranych. Taki handel na punkty będzie tylko kiedy pozwoli mi na to czas, aczkolwiek żona pozwala mi na dwa mecze dziennie, przy czym muszę odjebać jakiś szajs romantyczny, by później jej to wynagrodzić he he

    Do usłyszenia, Paweł.
  4. Like
    Peszkin przyznał reputację dla Backrus za wpis na blogu, Algorytmy?   
    Z testowaniem strategii na danych historycznych jest jeden problem - wszystkie są profitowe. Ciężko zrobić niedochodowy backtesting. Przetestowałem wiele algorytmów (nie będę zagłębiał się w sprawy techniczne, bo zainteresuje to tylko pasjonatów; wektor wejściowy składa się z 19 danych, z ciekawszych warto wymienić ważony u/o mojego autorstwa, który dość sprytnie oddaje wartość zdobytych punktów), wszystkie zarabiały. I to dużo. Niestety, nie byłem w stanie uzyskać tak spektakularnych wyników na danych "realnych".
    Ostatecznie padło na jeden z niewielu algorytmów, którego skuteczność rosła z kolejnymi sezonami, który poradził sobie z "czarnym" sezonem 13/14 (gdzie średnia skuteczność innych wynosiła 46%) i który w danym przedziale parametrów (czyli ten sam algo, większy input) uzyskiwał podobną skuteczność rok po roku.
    Poniżej symulacja 7 sezonów. Początkowe redy, wg mnie, wynikają z małej ilości danych treningowych w stosunku do danych testowych.
    trening 03-08 - 3861 spotkań; test 08/09 - 774 spotkania trening 03-09 - 4635; test 09/10 - 757 trening 03-10 - 5392; test 10/11 - 748 trening 03-11 - 6140; test 11/12 - 676 trening 03-12 - 6816; test 12/13 - 773 trening 03-13 - 7589; test 13/14 - 764 trening 03-14 - 8353; test 14/15 - 748






    Trening 03-15 - 9102 mecze. Bank - 100pts. Stawka stała (ale agresywna, w końcu to gambling) - 3pts. Podsumowania całościowe, w formie wykresu, będę wrzucał codziennie.
    Jak szybko zbankrutuję? Dowiemy się niebawem
  5. Like
    Peszkin przyznał reputację dla adam82 za wpis na blogu, Gniew   
    Gniew to trzecia część trylogii Zygmunta Miłoszewskiego o prokuratorze Teodorze Szackim. Polecam całą trylogię, szczególnie w formie książkowej. Aktualnie są już także zekranizowane dwie pierwsze części trylogii i ich jakość jest również dobra. Gniew to jednak moim zdaniem najlepsza ze wszystkich części z niezwykle wciągającą fabułą, która porusza także dylematy moralne i relatywizm jaki często występuje przy wyborze tego co dobre, a co złe.
    Tyle słowem wstępu. Dzisiaj chciałbym odnieść się jednak do gniewu jako uczucia nieobcego traderom, a w szczególności traderom sportowym.
    Moim zdaniem jest to temat niezwykle istotny z dwóch głównych powodów:
    - W dużej mierze decyduje o tym czy trader będzie zarabiał czy tracił
    - Ma bezpośredni wpływ na kondycję fizyczną jak i psychiczną
    1. Skąd rodzi się gniew w tradingu sportowym?
    Głównymi przyczynami gniewu są:
    - Wyredowanie zysku zbieranego przez kilkadziesiąt minut lub nawet kilka godzin w kilka lub kilkadziesiąt sekund (podobnie wyredowanie zysku z kilku dni/tygodnia wciągu kilku/kilkunastu minut itp.)
    - Sytuacja meczowa, w której do spełnienia warunku zysku jest już niezwykle blisko, ale jednak to nie następuje i przez to zysk jest dużo mniejszy lub pojawia się strata. Przykładem takiego warunku do spełnienia może być prosty smecz w tenisie czy rzut karny w piłce nożnej, które jednak nie zostają wykorzystane.
    - Brak możliwości pocięcia straty w momencie gdy to cięcie założyliśmy, spowodowane zbyt małą płynnością rynku, mimo wystawienia kursu który powinien zostać przyjęty. W konsekwencji rodzi to większą stratę, na którą nie jesteśmy już emocjonalnie przygotowani.
    - Tzw. odbicie od celu dziennego/tygodniowego/miesięcznego zysku u traderów takie cele mających. To sytuacja w której do osiągnięcia danego celu brakuje 1 - 3%, a osiągnięcie celu skutkowałoby zakończeniem tradingu i okresem wolnym od tradingu przez określoną ilość czasu. Niestety odbicie polega na tym, że tego celu nie osiągamy i wtedy z brakującego 1 - 2% zysku robi się brakujące kilkanaście - kilkadziesiąt % W skrajnych przypadkach może to później lawinowo skutkować nawet wyredowaniem danego dnia/tygodnia czy miesiąca.
    - Wyjątkowe wejście raz w meczu większą stawką, po wielu innych wejściach stawką zwykłą i sytuacja meczowa, która sprawia że cały zysk zostaje zniszczony z powodu konieczności cięcia tego wejścia.
    - Kilkukrotne pięcio, czasami dziesięcio lub nawet kilkunastokrotne wejście które powinno w naszej ocenie mieć co najmniej kilkadziesiąt procent szans, lecz za każdym razem sytuacja meczowa (rynek) idzie przeciwko (czyli tzw. czarna seria).
    Tyle przychodzi mi aktualnie do głowy, choć na pewno działa to trochę indywidualnie i są także mniej typowe przyczyny u innych.
    2. Skutki gniewu
    Podstawowym skutkiem gniewu jest wyłączenie się racjonalnego myślenia przy podejmowaniu kolejnych decyzji o wejściu w rynek. Decyzje te są w takim momencie dużo bardziej losowe i nieuzasadnione. Przestajemy grać value. Skutkiem tego może być szczęśliwy traf i powrót do względnej sytuacji równowagi emocjonalnej i odzyskanie dużej części utraconych środków lub brak tego szczęścia i pogłębienie straty i narastanie gniewu. W ostateczności poziom chaotyczności decyzji może być tak duży że w ciągu kilku minut można przegrać zyski wypracowywane przez długie tygodnie czy nawet miesiące.
    Kolejnym skutkiem gniewu są ogólnie pojęte kwestie zdrowotne. Istnieją badania naukowe mówiące o tym, że wielokrotne wyrażanie gniewu i złości wywołuje wewnętrzne pobudzenie i reakcje biochemiczne które uszkadzają tętnice. U traderów sportowych takie wyrażanie gniewu może występować nawet kilkadziesiąt razy podczas jednego meczu. Szczególnie może występować to w koszykówce/ tenisie/ siatkówce, gdzie każdy punkt w jedną lub drugą stronę może stawać się przyczyną lub potęgować ten gniew. W związku z tym u osób "gniewnych" dużo częściej występują problemy z układem krążenia. Poza tymi znanymi mi wpływami gniewu na organizm z pewnością istnieją inne, których świadom nie jestem, a które wpływają destrukcyjnie na nasze zdrowie.
    3. Skutki pośrednie
    Są to skutki gniewu które występują często, ale nie muszą występować zawsze i wiążą się na ogół tylko z niektórymi wybuchami gniewu.
    Pierwszym z nich jest niszczenie otaczających nas przedmiotów. Można tutaj zaliczyć:
    - niszczenie klawiatur, myszek, rozbijanie monitorów, laptopów, telefonów, rozrywanie ubrań, rozbijanie talerzy, szklanek. To takie najbardziej typowe.
    Kolejny skutkiem pośrednim może być sprawianie sobie fizycznego bólu poprzez uderzania najczęściej pięścią, nogą (w ścianę, stół itp.), szczypanie się, drapanie (wbijanie paznokci w skórę). W niektórych przypadkach dochodzi nawet do uderzeń głową w ścianę. Wszystkie wspomniane tu przypadki mogą prowadzić w zależności od siły jaką stosujemy do kolejnych komplikacji zdrowotnych o bardzo szerokim zakresie, od zwykłych siniaków, zadrapań do pęknięć a nawet złamań kości, uszkodzeniem mięśni lub stawów czy urazów głowy (twarzy, mózgu).
    Ostatnim skutkiem pośrednim jaki zaobserwowałem jest postrzeganie gniewu przez innych. Mało kto lubi przebywać z osobą będącą w gniewie. Wyraz twarzy takiej osoby się wykrzywia, jest to oblicze zniekształcone, które przyprawia na ogół o lęk. Czasami widząc taką osobę może się ona wydać śmieszna. Ten śmiech pochodzi jednak nie z sympatii ale raczej z pogardy dla osoby, która znajduje się w groteskowo i teatralnie wyglądającym silnym wzburzeniu. Nie ma wątpliwości, że częste występowanie gniewu, nawet jeżeli staramy się go przeżywać w samotności psuje relacje międzyludzkie z naszymi najbliższymi.
    4. Redukcja poziomu gniewu
    Z opisanej przeze mnie wyżej rzeczywistości jasno wynika, że każdy człowiek (a w szczególności trader sportowy) powinien dążyć do redukcji poziomu jak i częstości występowania gniewu w życiu. To jest temat o którym zdecydowanie za mało się mówi i mówiło tutaj na forum i na innych forach które zajmują się podobnymi zagadnieniami.
    Jest to moim zdaniem zadanie ekstremalnie trudne, a często jest to sprawa mocno indywidualna, stąd brak prostych rozwiązań jak można by sobie z tym problemem poradzić. Zastanówmy się nad tym, czekam na komentarze i sugestie, a sam w najbliższym czasie postaram się opisać mój punkt widzenia i działania, które może podjąć każdy by zredukować poziom gniewu. Być może będzie to redukcja minimalna, ale i o taką warto walczyć by niwelować negatywne skutki tej emocji.
     
    PS. W sumie to nie wiem nawet czy tą emocję która towarzyszy tradingowi można nazwać gniewem, ale ja będę tak robił bo podoba mi się to słowo - jest takie dobitne.
     
  6. Like
    Peszkin przyznał reputację dla adam82 za wpis na blogu, Pogarda dla Ticka   
    Szczęść Boże!
    Do stworzenia niniejszego wpisu skłoniło mnie kilka rozmów, które od czasu do czasu można obserwować na shotuboxie. Z ubolewaniem patrzę bowiem, jak dzisiejsza młodzież lekce sobie waży Ticka.
    Bohaterowie naszej historii to:
    Sebix - młody (duchem) adept tradingu, który uważa się za niedoświadczonego, mimo że siedzi na betfair już prawie 2 lata i właśnie tym brakiem doświadczenia tłumaczy swoje ciągłe "balansowanie koło zera" czyli w przełożeniu na polski bycie na ciągłym minusie.
    Mati - doświadczony trader, który miewa lepsze lub gorsze tygodnie i miesiące, ale ostatecznie w dłuższym rozrachunku zawsze jest na plus.
    Typowa rozmowa:
     
    - Hehe Mati to co teraz chyba lay bo kurs już tak nisko?
    - Naturalnie Sebastianie. Dobrze prawisz.
    - Ok. To bierzemy i czekamy.
    3 minuty później:
    - %&rwa Mati znowu stówka reda
    - No ja też red ale tylko 2dr.
     
    Była sobie raz sytuacja meczowa, w której to kurs nisko powędrował.
    W okolicach 1.03 można było próbować swoich szans na wejście w rynek i takoż Mati jak i Sebix postanowili w tym momencie layować. Sebix który odznaczał się niewypowiedzianą wręcz pogardą dla ticka wziął to co było do wzięcia, czyli zlayował 1.04. Mati pomny na swoje doświadczenie i podchodząc z szacunkiem do ticka ustawił się z layem na kursie 1.02. Wnet okazało się że kurs 1.03 został szybko jeszcze w tej przerwie między gemami (bo był to mecz tenisa) zabackowany, co dawało pewną szansę Matiemu by jego lay 1.02 został przyjęty. Jak się później okazało w trakcie punktu gdy jeden z zawodników osiągnął już optyczną, ale nie decydującą przewagę ktoś zdecydował się zagrać dużym backiem kurs 1.02 i w ten sposób pozycja Matiego została skupiona.
    Nieszczęśliwie okazało się jednak ostatecznie tak, że nie było szansy na zgreenowanie i oba wejścia grane tą samą stawką zakończyły się redem, z tym że  Sebix zredował na 100 a Mati na 50.
    Na tym kończy się historia prawdziwa, teraz ją trochę rozwinę i popuszczę wodze fantazji.
    Załóżmy że Sebix i Mati są ostrożnymi graczami, nie redują ogromnymi redami i grają tylko laye małych kursów - strategia to jak najbardziej prawidłowa, z tym że przyjmijmy, że uśredniona różnica pomiędzy kursami na jakich wchodzili ci Panowie wynosiła nie jak w powyższym przypadku 2 ticki, ale tylko 1 tick.
    Sebix i Mati nie zadowalają się ochłapami, czekają na grube odbicie z niskiego kursu. Prowadzi to do tego że redują około 90% wejść a tylko 10% wejść zamykają z zyskiem.
    Przypuśćmy że Panowie zagrali 50 niskich layów w miesiącu, 5 zgreenowanych, 45 zredowanych. Suma greenów dla obu Panów jest bardzo podobna (minimalnie na korzyść Matiego) ale dla uproszczenia przyjmijmy że jest to taka sama kwota po 1k na greena czyli w sumie 5k przychodów. Zgodnie z tym co przyjęliśmy wcześniej określmy średni niski lay jaki grają Panowie. U Matiego będzie to 1.03 u Seby 1.04.  Panowie grają prosty trading, każdy mecz, każde wejście płaska stawka w wysokoścji 3k €. Z tego wynika że średni red u Sebastiana to 120€ u Matiego 90€. Mnożąc to przez 45 redów w miesiącu otrzymujemy straty z redów  wysokości 4050€ Matiego oraz 5400€ Sebastiana. Bilansując zyski i straty mamy następujące zakończenie miesiąca:
    Mati +950€
    Seba -400€
    Na zakończenie miesiąca mamy zatem następujące postaci: Mati- w miarę z siebie zadowolony że udało mu się wypracować zarobek rzędu ponad jednej średniej krajowej niewielkim nakładem czasu i sił i Sebix, który to musi biec do mamy po pożyczkę kasy na kolejny miesiąc jego tradingowych przygód.
     
    To tyle jeżeli chodzi o mój dzisiejszy wpis. Na zakończenie trochę prywaty i klasyk - Natalia Oreiro - Cambio Dolor.
     
     
     
  7. Like
    Peszkin przyznał reputację dla adam82 za wpis na blogu, Neteller = skrill   
    W sumie to jestem zaskoczony, że ta informacja dotarła do mnie dopiero niedawno, a przeszukując forum w dziale płatności nigdzie takiej informacji nie znalazłem więc pozwolę sobie o tym napisać.
    Info do mediów podane już kilka miesięcy temu - neteller łączy się ze skrillem, czy skrill z netellerrem jak kto woli. W sumie to nie jest połączenie bo Neteller wykupił skrill w całości, co jest dla mnie kolejnym zaskoczeniem bo myślałem że skrill jest dużo większą firmą niż netek.
    Częściowo już połączenie zostało wykonane, do dogrania zostało już mniej niż więcej spraw.
    A co to oznacza dla użytkowników? Póki co nie wiadomo. Wiadomo, że scalenie dwóch największych firm oferujących praktycznie te same usługi raczej nie może mieć dobrych skutków dla użytkowników, bo znika konkurencyjność i walka o klienta.
    Jeżeli chodzi jednak o warunki i regulaminy to z tego co wiem do końca roku pozostaną bez zmian, jednak w 2016 roku czekają nas na pewno jakieś nowiny z tym związane. Czy powstanie nowa marka po fuzji czy też wchłonięty skrill i jego użytkownicy będą od tej pory korzystać ze strony i marki netellera też jeszcze nie wiadomo.
    Póki co radzę korzystać z wyższych kont vipów (Gold +) do wypłat i innych transakcji bezgotówkowych, bo nie wiadomo czy atrakcyjne prowizje, limity zostaną w przyszłym roku zachowane.
  8. Like
    Peszkin przyznał reputację dla sidney-trd za wpis na blogu, Za mało banku, za dużo okazji   
    Dzisiaj chciałbym podsumować kilka dni, które były za nami i co z nich wynikło. Przede wszystkim pięknie ugrany green Chelsea, mały rekordzik personalny, super rynek dla nas, dużo osób zyskało kilkanaście procent swoich banków, co bardzo cieszy, szczególnie, że część osób dopiero zaczyna przygodę z tradingiem. 

    Kolejny rynek to spotkanie Liverpoolu - Bordeaux, gdzie Liverpool postanowił nie skorzystać z usług swoich podstawowych grajków i oszczędził ich na Premier League. Też bardzo fajny rynek, u mnie poszło jakoś 2.98 -> 2.6X. Dobre informacje nie są złe  Szkoda tylko, że Bordo też miała trochę osłabień, w przeciwnym wypadku moglibyśmy zyskać jeszcze więcej, może nawet zobaczylibyśmy przełamanie granicy 2.00.
    Reszta rynków to drobne wejścia + najczęściej dogrywanie Lay The Draw (pod warunkiem, że spotkanie jest na wysokim poziomie, dużo akcji podbramkowych etc). Jeśli o to chodzi, muszę nad tym popracować bo czasem się zdarza, że określam w której minucie wychodzę, a rzeczywistość pokazuje, że przesuwam tą granice o 5-10 minut, ale jak każde in-play podchodzi to trochę pod gambling (najczęściej uzasadniony, gdy widać, że bramka wisi w powietrzu, a tempo gry nie spada).
     
     
     
    Był też rynek Lyon'u z Gent, zgodnie z przewidywaniami, Lyon poszedł do góry, stanął w granicach 2.50, także przyjemny zysk. Niestety Lech był porażką, okazało się, że nasze lokalne tabloidy nie są aż tak wiarygodne i nie wiadomo ile prawdy w tym, że piłkarze mają wstrzymane pensje i główny cel to liga podwórkowa. Niestety pełny wiary, że zaraz po pokazaniu składów kurs poszybuje tam gdzie trzeba wyszedłem z redem na ok. 35$.
    Wszystko byłoby jeszcze do przyjęcie gdyby nie fakt, że zrezygnowałem z trzymania pozycji na under/over 2,5 w meczu Tottenhamu (większość środków była zaangażowana w inne spotkania, brakło zwyczajnie banku). Jak widzicie green oscylował ok. 4$. W którym momencie wszedłem w rynek? Skupione trochę po 2.10, później część 2.06, gdy miałem przenieść resztę w okolice 2.02 by skupili całość, dotarła informacja o Lechu. Under spadł do 1.62 w Pinku, pewnie 1.64-1,66 na giełdzie... Niestety bez mnie  

    Miłego weekendu
    Sidney
  9. Like
    Peszkin przyznał reputację dla sebo2255 za wpis na blogu, Cytaty,odpowiedzi ,porady .   
    Cytat z Tradera999 guru tenisa od którego wielu zaczynało naukę gry in play.
    "Uwazam ze najlepsza jest ta strategia ktora sami dla siebie obmyslimy i ktora dla nas najlepiej pracuje .Czytalem o strategii back na przelamanie czyli backujemy przy stanie 0-40 lub 15-40 na przelamujacego jak dla mnie to moze byc gwozdz do trumny granie w taki sposb ,dajmy na to ze przelamanie nie nastapi kurs przy wyniku 0-40 jest juz w dolnych granicach mzoliwosci nie spada zaraz po przelamaniu juz tak bardzo, ale jezeli przelamanie nie nastapi kurs wraca do stanu pierwotnego czyli jakies 10 do 20 tickow w gore a my zostajemy z backiem i z palcem w du.....Gdyby nastapilo przelamanie kurs pojdzie gora do 10 tickow w dol jezeli pojdzie az tyle ,wiec ja gram inaczej wchodze wtedy kiedy jest juz przelamanie i zawodnik zaczyna serwowac swojego gema jezeli utrzyma swoje podanie lape tez klka ladnych tickow gdyby sie stalo tak ze zawodnik po przelamaniu serwuje i cos zaczyna nie wychodzic i robi sie nagle 0-30 jeszcze czekam do tego momentu ,ale jezeli przy stanie 0-30 pierwszy serwis nie wchodzi sprzedaje odrazu trace okolo 5- do 7 tickow ale to sa sporadyczne sytuacje."
    Sporo cennych informacji jak zachowuje sie kurs.
    Odpowiedz Traderosa ( jednego z najzdolniejszych graczy) jak gra ...
    "Najczęściej po wygranym gemie gram przeciwko temu kto wygrał gema, ustawiam się dość nisko
    i mam nadzieję że ktoś przyjmie mój kurs, a później czekam, aż ten kurs do momentu
    rozpoczęcia następnego gema się odbiję w drugą stronę przynajmniej o 1 tick.
    Nie jest to regułą. Czasami gram na tego który przełamał (ale rzadziej), jeżeli widzę sporą
    presję rynku po jego stronie."
    ...i jeszcze bardzo dobra porada od Wojciecha .
    "Żeby zarabiac musisz najpierw wypracowac jakiś swój styl a dopiero potem nastawiac się na zyski. Raczej nie da się tego osiagnąc agresywnym stawkowaniem. Potrzebna chłodna głowa, spokój.
    Cały myk polega na tym, żeby grac po jak najlepszych kursach i w dobrych momentach. Ja najdłużej trzymam pozycję na max jednego gema a przeważnie dwa, trzy punkty. Pisałeś, że polujesz na przełamania, ale czasem nie warto czekac na całe przełamanie. Bywa, że przy 0:15 tak wybije kurs (np. przy błędzie pierwszego serwisu lub jak jest net lub długa wymiana) jakby ladder był pewny, że będzie 0:30. Wtedy nie opłaca się czekac na to 0:30, bo nawet jak będzie punkt w twoja stronę to już tak bardzo nie urośnie, a jak 15:15 to znowu spadnie do stanu z początku gemu i po greenie. Obserwacja laddera i reagowanie. Staraj się maksymalnie korzystac na każdym wejściu. Jak była okazja ustawic się layem na 1.40 a Ty przespałeś albo Cie nie zebrali a kurs jeszcze przed kolejnym punktem wzrósł do 1.42,1.43 to raczej trzeba odpuścic to wejście a nie brac z laddera co jest. Tak jak na ruletce - czarne czerwone - tylko tutaj możesz Ty nakładac przewagę jak kasyno. To wszystko przychodzi  z doświadczeniem i rozegranymi rynkami ale na spokojnie."
     
     
  10. Like
    Peszkin przyznał reputację dla zicoo za wpis na blogu, Stanowisko, oprogramowanie i narzędzia - czyli jak wygląda mój trading   
    Wracamy do pisania bloga, w którym głównie skupię się na piłce nożnej. Chcę sprawdzić i osobiście przekonać się, że na dyscyplinie na której rozpoczynałem swoją przygodę z tradingiem da się jeszcze zarobić. Co i jak będę grał to wyjdzie w praniu - nie chcę określać konkretnego systemu czy strategii. Jeżeli pojawi się jakieś ciekawe spotkanie do tradingu in-play to poinformuję o tym na blogu i prowadzić będe "relacje" z tradingu.
    Rozliczenia będą w jednostkach (j), podsumowanie co najmniej raz na tydzień. 
    Przed pierwszym wpisem dotyczącym już konkretnie tradingu przedstawić Wam chciałem z jakich narzędzi korzystam:
    Stanowisko
    Komputer - Stacjonarny PC, podłączony kablem do routera. Dysk SSD, reszta bez rewelacji. Ma być szybko i stabilnie ale bez fajerwerków. Laptop - drugi komputer, który wykorzystuje do tradingu.  Monitory - dwa monitory - na jednym odpalony windows, na drugim TV bądź transmisje video. Dzwięk - Głośniczki Logitecha Myszka - Myszka bezprzewodowa. Oprogramowanie
    Geeks Toy - nie ma co się rozpisywać, najlepszy program do handlu na giełdzie. Intuicyjny, łatwy w dostosowaniu do potrzeb użytkownika. Narzędzia
    VPS - potrzebny tylko w pracy, gdyż standardowo poblokowane mamy strony związane z giełdą i sportsbookiem. Przetestowałem już grom tego szajsu i z całym sumieniem mogę polecić vps.net - szybki i niezawodny serwer
    Mobile - awaryjne połączenie z internetem w razie gdyby standardowe i zarazem główne źródło internetu odmówiło posłuszeństwa. Excel - do prowadzenia statystyk. Live stream & scoreboard - bet365, williamhill i czasami sky oraz unibet Czy Wy używacie podobnych narzędzi? A być może macie bardziej rozbudowany swój warsztat. Jeśli tak to co to jest?
     
  11. Like
    Peszkin przyznał reputację dla sidney-trd za wpis na blogu, Kolejny tydzień za nami :)   
    Przez dłuższy czas od osiągnięcia pewnego pułapu nic nie pisałem. Głównie było to spowodowane małą ilością rozegranych rynków, bądź całkowitym brakiem gry, szczególnie w ostatnich dniach, kiedy to podupadłem znacząco na zdrowiu, migdały chciały eksplodować, a temperatura sięgała 40 kresek. Aczkolwiek, mimo to, udało się co nie co zagrać. Trochę ciekawych rynków, kilka z nich na pewno zaraz opiszę.
     

     
    Lecąc od dołu - same LTD... Głownie co pamiętam, to, że nie udało mi się wejść chyba w 2-3 zyskowne rynku bo wraz z chwilą gdy kliknąłem by położyć stawkę, pojawiał się czerwony napis "SUSPENDED" co było bardzo irytujące. Niezwykle dobry timing jak to mówią.
     
    Swoją uwagę chciałbym skupić na rynku Chernomorets - Qabala, który mimo, że jest praktycznie scratch tradem to uznałbym go jako mój największy red w tym tygodniu, jako największą porażkę i niewykorzystaną szansę. Ponoć lepiej stracić okazję niż pieniądze, jak to właściwie jest u Was? Hmm?
    Historia z rynkiem zaczęła się od cieplutkiej informacji od bałkańskiego znajomego, że to Qabala powinno być lekkim faworytem, i że kursy są całkowicie źle oszacowane. Porównując kursy na Betbrain (na moim oddsportalu nie było) kurs na bet365 wisiał jeszcze ładnie po 4.3, więc postanowiłem zajął pozycje co najmniej na 4.0 i poczekać aż mi skupią. Nie chciałem pchać się za nisko i brać tego co było od ręku (500$ około na 3.950). I to był błąd. Kurs poleciał beze mnie i zawędrował w granice 2,35 o ile dobrze pamiętam. Łatwo policzyć ile było do wyciągniecia...
     
    Drugi z rynków, to dzisiejszy rynek: Białoruś - Luxemburg, na którym postanowiłęm (wczoraj rano?) zagrać na wzrosty na Białoruś, wszystko fajnie, oglądałem ten ryneczek dzień wcześniej, miałem wchodzić, byłem ustawiony, jeb. Kurs poleciał beze mnie kilka ticków. Postanowiłem więc wziąć to co było od ręki i zrobiłem zakupy po 1.38-1.39 z nadzieją, że zaraz nadal będzie leciało w górę. Kurs do wieczora spadł na łeb, na szyję. W kulminacyjnym momencie mój red wynosił 235$, przy czym wciąż zadawałem sobie pytanie: How come?! Na jakiej podstawie ten kurs tak poleciał i czy to czasem buki nie manewrują bezmyślnie kursami... Z drugiej strony jak nisko może ten kurs jeszcze spaść? Był na poziomie 1,25 (o ile dobrze pamiętam). Postanowiłem zostawić rynek na noc i poobserwować go w ciągu dnia. Skończyło się na tym, że kurs wrócił na swoje miejsce, a nawet była możliwość green'a na ok 75$. Ostatecznie zadowoliłem się około 48$ green'a + widząc tempo spotkania poszło LTD. Na szczęście rynek zamknięty na plus... Ktoś grał dzisiaj na tym rynku, jakieś przemyślenia, opinie? Ktoś uważa, że powinienem już dawno oddać rynek czy jednak dobrze, że przeczekałem?
     
     
    Pozdrawiam
    Sidney
     
    Ps. Enjoy