Skocz do zawartości
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Takie tam zabawy pre-play...


Bo jedno nie wyklucza drugiego  

40 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Czy obok tradingu zajmujesz się bukmacherką?

    • Tak i przynosi mi to regularne zyski
    • Tak ale tylko w kategoriach rozrywki
    • Nie bo nie potrafiłem na tym zarabiać
    • Nie, bo koncentruję się tylko na tradingu


Promowane odpowiedzi

a to niemila niespodzianka z rana czeka, kurs wystrzelil do 1.4 :/

mam nadzieje ze to chwilowa kkorekta i kurs spadnie bo nie lubie ogladac redow na -40.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Obawiam się, że już nie spadnie za wiele - było nawet ponad 1.4, ale właśnie po takim kursie się ewakuowałem. No ale wszystko przez te łamagi z Argentyny, które nie potrafiły po 1.08 wygrać z Boliwią... a jak Argentyna nie może wygrać faworyzowana, to tym bardziej jakaś tam Kolumbia nie musi wcale zwyciężyć, a bynajmniej nie jest to takie pewne... i pierdyknęło w górę. Cóż u mnie red skromny, bo skromne stawki, ale wcześniej Corinthians, teraz Kolumbia i zamiast prawie 20% zysku w tydzień mam ok. 5-6%. Cóż może lepiej przestawić się na krótsze, a intensywniejsze tradowanie? Dwa, trzy ticki i wyjazd? Ewentualnie jeżeli buki trzymają czekanie, ale nie zostawianie na wiele godzin, czy też na noc? Warto się chyba nad tym zastanowić... Póki co przesiadam się na under Kolumbijczyków - buki trzymają trochę niżej i mając w pamięci wczorajszy over na Argentynę, który poleciał dość późno, to może tutaj uda się coś więcej urwać. Chociaż mam pewne opory, bo kontuzji doznał podstawowy bramkarz Kolumbijczyków tj. Ospina, co jest sygnałem raczej overowym, ale oby tym razem fortuna nam sprzyjała. :D

post-894-0-03458500-1309613965_thumb.jpg

Ładne odbicie, co nie? :D

Edytowane przez Zeberdee13
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zostawianie kursu na noc może być bardzo korzystne. W tym przypadku problem tkwił m.in. w tym, że nie miał on z czego spadać. Przyznasz chyba, że kurs ok. 1.4 do najwyższych nie należy, a Kolumbia to nie naszpikowana gwiazdami Argentyna, żeby wyceniać ich zwycięstwo na 1.2-1.3. Ja zawsze szukam rynków, na których kurs ma z czego spadać. Dlatego omijam okazje typu 1.4 - 3.7 - 6.0, a skupiam się na rynkach z kursami od 1.7 wzwyż. Wtedy można złapać jakiś większy spadek. Np. GAIS dzisiaj - wczoraj kupione za 2.02, dziś możliwość sprzedaży za 1.9. Przy niskich kursach na takie zespoły często bliżej do odbicia niż do spadku.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

zdecydowanie moze byc korzystne, ale mysle ze z uwagi na to ze jest to Copa America, jeden rynek ktory konczy sie o 4-tej nad ranem na pewno bedzie wplywac w jakims stopniu na drugi.

takze mysle ze tym razem powinnismy sobie odpuscic zostawianie zakladow przez noc.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie no jakiegoś szału nie oczekiwałem - liczyłem na spadek jeszcze 2-3 ticki i wydawało mi się, że jest to bezpieczny rynek. Przecież ta Kostaryka drugim składem, a Kolumbia pierwszym i z paroma znanymi dobrymi grajkami. No ale Argentyna zrobiła co zrobiła i zadziało to na psychikę tłumu... przesiadka na underek jak najbardziej udana - z 1.89 na 1.84 i prawie całe straty odrobione. :)

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No i pierwszy tydzień średnio udany, bo tylko +14% do przodu, a założenia były trochę ambitniejsze. No ale zaczęło się niefortunnie od Corinthians, a potem zamiast greenować, to dałem odbić Kolumbii - była szansa zbliżyć się do tej granicy, albo i nawet ją przekroczyć. Cóż było minęło, trzeba patrzeć przed siebie... na jutro proponuję back Fredrikstadt po 2.26 - podoba mi się wykres, buki niżej i też spuszczają, a sportowo jak najbardziej OK. Liczę na kilka ticków przez noc i drugie tyle, albo i więcej jutro. :D

Edytowane przez Zeberdee13
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
  • 5 months later...

Nie mogłem się zmobilizować, ale dziś postanowiłem wreszce wrócić do prowadzenia bloga - może pomoże to zdyscyplinować moją grę. Z ambitnych planów niewiele wynikło - stan konta nie taki, jaki sobie wymarzyłem, ale skill chyba poszedł nieco w górę. No i w sumie liczyłem się z tym, że niekoniecznie wszystko pójdzie tak jak bym chciał. Mimo wszystko nie narzekam. Jak na razie na nic specjalnego się nie nastawiam - do Australian Open będzie raczej lajtowo... w wolnym czasie spróbuję coś skubnąć, ale nic na siłę. Samo AO też nie do końca w fartownym terminie, bowiem czeka mnie sesja na uczelni (idealnie się pokrywa termin turnieju), aczkolwiek ma to też pewne plusy. Za wiele raczej nie pooglądam sobie samej gry - nad czym ubolewam, gdyż uwielbiam oglądać tenis - ale na przypilnowanie jednym okiem rynków, powinno wystarczyć czasu.

Wiele obiecywałem sobie po US Open, ale tak jakoś wyszło, że praktycznie w ogóle nie handlowałem na przełomie Sierpnia i Września. Z regularną grą wróciłem na początku listopada i było rewelacyjnie wręcz. Od 3.11 do 19.11 zaliczyłem 27 rynków - niby niewiele, ale... 17 było na plus, 7 na zero, a tylko 3 w plecy i co istotne były to minimalne minusy - ucięte na ticku, a jeden nawet na pół. Co ciekawe czułem jednocześnie, że da się jeszcze z tego wycisnąć trochę więcej. Potem miałem przymusową przerwę z braku czasu, gdzieś z dziesięć dni, ale na początku grudnia jakoś nie mogłem się wczuć w rynki i postanowiłem przysiąść dopiero w ten weekend. Na piątek wypatrzyłem piękny nocny spadek i na śniadanie czekał mnie green. Potem jednak brak czasu i znowu szukanie czegoś na noc - tym razem udało się połowicznie. Jeden rynek zgodnie z planem, a drugi winda - poszło gdzieś z 6-7 ticków. Żeby było śmieszniej, to kolejne rynki, które na samym końcu odrzuciłem, poszły w dobrą stronę po 2 ticki każdy - trochę niefart. Potem już za dnia nie mogłem nic urwać - pocieszające może być to, że obyło się już bez żadnych redów. Kolejny dzień to niedziela i dałem sobie spokój. W zamian obstawiłem trochę dla zabawy i coś tam grosza wpadło, przy okazji oczywiście. Na dziś chyba nic specjalnego, na tą chwilę, nie ma... ale we wtorek Inter i tutaj już coś kombinuję pomału - może ktoś wpadnie w sidła.

Jaki plan na najbliższy okres? Wrócić do rytmu dziennego: tylko parę rynków, 3-4h max (częściowo przy okazji), bez redów, pomału do przodu, bez stresu jak to się mówi. Przez mniej więcej miesiąc - efektywny czas to nawet mniej, bo praktycznie połowa - zarobiłem ponad. 50 euro, co stanowi też gdzieś ok. 50% zysku, gdyż startowałem z nieco ponad stówką. Teraz mam okrągłe 170 na koncie i widzę, że niektórzy mają podobny stan posiadania - niech będzie to taka mobilizująca rywalizacja. Nie tyle, aby być lepszym od kogoś, bardziej by dotrzymać kroku, ale jak się nie uda, to też się nic nie stanie. Byle był progres w myśleniu i działaniu, a wtedy prędzej czy później namacalne efekty przyjdą.

Edytowane przez Zeberdee13
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Chciałem się ustawić jakoś sensownie na CS tego Interu, ale płynności dosłownie nie było, więc padło na MO. Trend spadkowy nie podlegał dyskusji, aczkolwiek zdążył wyhamować. Nie mniej jednak nieco niższe kursy u buków i rozkład kasy w koszykach, sprawił iż ustawiłem się tick wyżej od aktualnego kursu - było to gdzieś z 2.46, więc rano uśmiech zagościł na mej twarzy, gdy zobaczyłem iż pobrało mi laya po 2.34. Wróć! Najpierw byłem zdezorientowany, bo po zalogowaniu moim oczom ukazała się, cała suma jaką posiadam. Pierwsza myśl - czy na pewno przyjęło mi ten back? No a może mecz odwołany... ale nie - idealnie wyczułem to 2.34, bo na tym poziomie zżarło raptem kilkaset euro, a ja oczywiście byłem pierwszy w kolejce. Żeby dodać dramaturgi to, kontra owszem została pobrana, ale kurs ani myślał zostać na tym poziomie i sobie wrócił na ponad 2.40. Po jakimś czasie postanowiłem wejść znowu, a rynek zachował się zgodnie z planem. Wtedy miałem już ładnego greena i niespecjalnie uśmiechało mi się kuszenie losu, więc dałem sobie spokój chwilowo. Była to dobra decyzja, bo poszła winda, potem nieco spadało, ale śmierdziało mi coś tam i pozostałem z boku - był to kolejny dobry wybór, bo potem utworzyła się mało sympatyczna piramidka. Ciach do góry z 5 ticków i powrót. Kiedy formował się wierzchołek - stwierdziłem, że raczej wyżej nie pójdzie. Wszak jedynie sbobet pierdyknął na ponad 2.50 w tym czasie - reszta buków raczej nie poruszona pozostawała. Tak oto, spodziewając się powrotu, ustawiłem się z backiem na 2.56 i był to błąd, bo kurs wrócił... tylko bez mojego udziału. Potem jeszcze dwie próby skalpowania, ale tutaj szczęście mi nie sprzyjało, a może już zmęczony byłem i podejmowałem niezupełnie racjonalne decyzje? Nie wiem, ale co za dużo, to nie zdrowo i następnym razem sobie daruję, takie dogrywanie, aczkolwiek w tym przypadku akurat nie ślęczałem pół dnia przed monitorem. Nie mniej jednak efekt był taki, że straciłem raz ticka, potem dwa i trochę green mi uszczuplał. No ale i tak 10 euro zysku z jednego rynku wygląda sympatycznie, chociaż jak widzę co niektórzy tutaj robią... to aż mnie głowa boli. Z kronikarskiego obowiązku dodam jeszcze, że poprzedniej nocy zabawiałem się trochę na Argentynie i na pre-play straciłem dwa razy po ticku - już za późno było i chyba za bardzo na siłę chciałem coś urwać przed gwizdkiem. No i postanowiłem wejść też, w jednym spotkaniu, in-play... z jednej strony wbrew zasadom, z drugiej było to głęboko przemyślane i bez szaleństw ze stawką, a z trzeciej powinno mi się to opłacić, ale z mojej głupoty się tak nie stało, ale to już pozwólcie zachowam dla siebie. Koniec końców jestem tylko trochę do przodu, ale zawsze jakieś kolejne doświadczenie zebrane, co może w przyszłości zaowocuje i uchronię się przed podobnymi błędami.

P.S.

W poniedziałki niby posucha, ale kurde było tyyyyyyyyyle fajnych rynków. Na meczu Lecha bardzo ładny obrót, podobnie na całej Argentynie. Gdzie, na 2-3h przed rozpoczęciem, można było się podczepić, pod nie jeden trend, przy czym słowem kluczem jest tu: "można było". Mimo wszystko była to dość optymistyczna noc, bo w tej Ameryce Łacińskiej to, jednak mają nosa do interesów, a przypadkiem byłem w odpowiednim miejscu i czasie, więc udało mi się nie przeoczyć okazji. No ale to nie do końca związane z tematem, więc nie będę się rozwodził. Dzisiaj tylko LE z sensownych rzeczy, chociaż to ostatnia kolejka i raczej nie ma co szaleć. Jak znajdę trochę czasu, to spróbuję coś skubnąć, zwłaszcza z rana, a jak nie to trudno.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No takich rynków się nie spodziewałem, szkoda tylko iż na razie bez mojego udziału. Wisełka w górę z 2.25 na 2.50 - ładny, równy trend wzrostowy. No ale to przed dłuższą chwilą, a teraz poleciał Sturm Graz i tutaj już mogę sobie pluć w brodę, bo był mocny opór przy 2.00, potem został przełamany i spadło parę ticków, i właśnie wtedy - no po małym ustabilizowaniu kursu, otworzyłem rynek. Myślę wygląda obiecująco, ale sprawdzę jeszcze co betbrain ma do powiedzenia. Był to błąd, bo błyskawicznie rozszedł się tysiak na 1.96, a kurs zjechał dość szybko do 1.91 - na tyle szybko, że nie wszedłem. Nie mniej jednak proporcje kasy się odwróciły, więc ustawiłem się na 1.94 i liczę na małe odbicie, a potem zobaczymy.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No to sobie parę akcji na tym Sturmie zrobiłem, ale wszedłem o jeden raz za dużo, a kiedy chciałem wyjść za tym ostatnim razem na zero to, nie było mi to dane. Nie zdążyłem też uciąć straty w sensownym momencie i cały zysk poszedł się... a nawet czerwień się pojawiła. Przestroga, żeby nie przesadzać i raczej unikać handlu w ostatnim kwadransie, zwłaszcza jeżeli nie ma większych ruchów, a WOM nie jest specjalnie na naszą korzyść.Swoją drogą winda niczego sobie - 1.90 na gdzieś ok. 2.04 - uciąłem nieco poniżej 2. No ale nie ma co się rozczulać - jutro wielkiego wyboru nie ma, więc zrobię sobie przerwę i spróbuję ostrzej pohandlować w sobotę i niedzielę. Dzisiaj w sumie za wiele przy kompie nie siedziałem, a na LE urwałem raptem parę ticków na overze Atletico, zawsze coś.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
  • 2 weeks later...

No i minęło dziesięć dni z małym hakiem od pierwszego grudniowego wpisu. Jako, że nie mogłem wczuć się w pre-play, oraz standardowe rynki wydawały mi się niespecjalnie atrakcyjne to, postanowiłem spróbować czegoś nowego. Z konikami próbowałem wcześniej i nie było to na moje nerwy - niby spada ładnie, a tu sruu nagle jakaś winda i nie ma co zbierać. No a drugi raz do tej samej rzeki, jak na razie przynajmniej, nie zamierzałem wchodzić. Wobec tego swoją uwagę skierowałem ku in-play... Niektórzy tutaj ładnie wymiatają na dartach, ale ja się na tym kompletnie nie znam, więc tylko popatrzyłem. W tenisa jeszcze nie grają, NBA dopiero się zacznie, więc chcąc nie chcąc padło na kopaną. Wejścia mniej więcej za 0,25%-1% kapitału, czyli niewiele, ale... wchodziłem tylko w wysokie kursy, tudzież layowałem te niskie. Począwszy od zwykłych MO, poprzez under/over do CS. Kupa dobrej zabawy i jakiś plus z tego też wyszedł, jednak traktuję to tylko w kategoriach ciekawostki. Wchodziłem w większości przypadków w rynki, które miały być overowe, bo w takich można liczyć na największe swingi, no i to nawet kilka w meczu. Zysk byłby wyraźnie większy, ale dwa razy zabrakło mi paru sekund by zgreenować rynek. Podsumowania wrzucać nie będę, bo nic wartościowego z niego nie wynika. Nie mniej jednak ostatnie dni ucieszyły mnie kilkoma ładnymi rynkami pre, które bezlitośnie wykorzystałem - no w sensie, że wziąłem trochę dla siebie, ale w paru przypadkach mogło być lepiej. Z drugiej strony, najważniejszy jest dla mnie, nie tyle fakt generowania kolejnych greenów, co odzyskania takiej radości z całej tej zabawy i skuteczności, co daje pozytywnego kopa. Stan konta na chwilę obecną to €206, czyli wzrost o ok. €36, czyli ok. 21%, co jak na 10 dni, oraz taki w miarę luźny handel, wydaje mi się całkiem niezłym wynikiem. Teraz Święta, Sylwester... w Anglii tradycyjnie coś tam kopią, więc w wolnym czasie pewnie coś tam spróbuję urwać, ale jak się nie uda to, nic się nie stanie. Początek stycznia też raczej nic specjalnego, ale druga połówka już z grubej rury! Korzystając z okazji życzę wszystkim: spokojnych i radosnych Świąt spędzonych w rodzinnym gronie!

P.S.

BAH mi przysłał w mailu kalendarzyk styczniowych wydarzeń i zapowiada się co najmniej ciekawie:

15 - 29 stycznia: ME w piłce ręcznej mężczyzn w Serbii

16 - 29 stycznia: Australian Open

16 - 29 stycznia: ME w piłce wodnej mężczyzn w Eindhoven

21 stycznia- 12 lutego: Puchar Narodów Afryki

02%20Laugh.png02%20Laugh.png02%20Laugh.png02%20Laugh.png

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

post-894-0-67824500-1324921964_thumb.jpg

No to tym razem "pochwalę się" dzisiejszym redem... Na początku było OK, bo pierwsza transakcja spokojnie dała greena - kilka godzin przed meczem. Potem nic się nie działo, więc postanowiłem zrobić sobie przerwę. Kiedy zajrzałem ponownie, pomyślałem iż dalej poleci - zakupiłem backa, ale nie poleciało, poszło tick do góry, a że wtedy już niespecjalnie można było liczyć na spadek, to oddałem zmniejszając greena o połowę (wcześniej urwałem dwa ticki). Uznałem, że na razie nie warto się znowu pchać, więc wróciłem dopiero za jakiś czas. Wtedy się ucieszyłem, bo kurs był jeszcze parę ticków wyżej - tamto cięcie okazało się trafnym wyborem. Niestety wpadłem na głupi pomysł, by wejść layem tym razem. Było z pół godziny do gwizdka, więc pomyślałem iż to odbicie i jeszcze pójdzie w górę, jak by nie patrzeć WOM był miażdżący, wykres też nie wykazywał żadnych przeciwwskazań (tudzież ja ich nie widziałem). Niestety po chwili sytuacja się wyrównała i kiedy postanowiłem wyjść na zero... kurs mi uciekł w dół, ale nie dużo - myślę sobie, że zaraz wróci, ale wtedy ktoś sobie postawił 30k, nie po tej stronie co trzeba... jak można się domyślić nie wróciło, a nawet poszło jeszcze niżej. Tutaj wygenerowałem największą stratę. Potem jeszcze jedna próba wejścia i szybko ucięta strata, ale tym razem kurs wrócił dość szybko i nawet poszedł tick/dwa zgodnie z planem. Koniec końców kończę z 6% redem, co dawno mi się nie przytrafiło. Może to i dobrze, bo jest to jakiś kubeł zimnej wody, ale jednocześnie nie na tyle, abym stracił zapał na dziś. Trzeba wyciągnąć tylko wnioski... jak na razie odpuszczę sobie tak dynamiczne rynki, bo czasu na reakcję zdecydowanie zbyt mało.

P.S.

Tak sobie teraz myślę... pokerzyści używają oprogramowania, które zapisuje historię rozgrywki i potem, po skończonej sesji albo przed następną, analizują swoją grę, co w dużej mierze pomaga wyeliminować błędy. Wobec tego mam pytanie, czy próbował ktoś nagrywać swoje poczynania na betfair i potem analizować? Mam tu na myśli pojedyncze rynki, gdzie akcja jest dość szybka i wchodzimy wielokrotnie, co za tym idzie, nie zawsze wiemy, co zrobiliśmy nie tak. No a po obejrzeniu takiego nagrania bylibyśmy trochę mądrzejsi... ;)

Edytowane przez Zeberdee13
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.