Skocz do zawartości
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Pre-play trading by krzysiultd


Promowane odpowiedzi

Dzisiaj ostatni dzień pierwszej rundy konkursu, a ja mogę jedynie dziękować, że nie skończyło się kolejnym dołkiem i kończę tydzień na lekkim plusie. Niedługo finał US Open więc na pewno coś postaram się ugrać, jednak nie będzie to agresywny trading.

Cały niemal tydzień to nurkowanie, a weekend to odrabianie strat. Na szczęście udało się te straty odrobić z nawiązką.

Przeglądając swoje dotychczasowe wyniki spostrzegłem coś, czym chcę się z Wami podzielić. Jak wiadomo trading in-play jest dużo bardziej ryzykowny i wymagający od tradingu przedmeczowego. Tutaj liczą się często ułamki sekund, w których trzeba podjąć decyzję. Od tych decyzji zależy stan konta pod koniec dnia. Jak wiecie gram głównie piłkę kopaną, może nie jest to dyscyplina lubiana przez traderów (z racji dużego ryzyka i wahań kursów), jednak na rynkach nożnej skupiam całą swoją uwagę i wiem, że ta dyscyplina również może być dochodowa.

Do rzeczy. Grając in-play bardzo często przed meczem zajmujemy jakąś pozycję, którą później staramy się odsprzedać z zyskiem. Najbardziej popularna metoda Lay The Draw zakłada zajęcie krótkiej pozycji na remisie (LAY), a po bramce odsprzedanie z zyskiem. Tak wygląda najprościej ujmując scenariusz tradingu. Nie wnikamy w spadki kursu gdy strzela underdog i inne detale, które na pewno dobrze znacie. Równie popularną metodą jest zakup 0:0 przed meczem (długa pozycja - BACK) i odsprzedanie tego wyniku w 10-15 minucie z zyskiem.

Czym różnią się te dwa sposoby? LAY i BACK. Jasne, ale to nie wszystko. Największą różnicą jest to, że w LTD oczekujemy zmiany rezultatu, a w backowaniu 0:0 oczekujemy, że rezultat się nie zmieni. Wiem, że dla większości z Was to banał, jednak ciekawostka tkwi w wynikach z ostatnich kilku miesięcy mojej gry.

Gdy grałem przeciwko aktualnemu wynikowi (czy był to LAY remisu czy BACK over 2,5) 72% moich tradeów było pomyślnych i zarobiłem w sumie ponad 3000euro.

Jednak gdy grałem "z prądem" czyli oczekiwałem, że rezultat się utrzyma mój Strike Rate wyniósł zaledwie 34% i zanotowałem łączne straty w wysokości 2100euro.

Statystyka nie obejmuje, rzecz jasna, płatnych typów, tylko moje prywatne przedsięwzięcia. Wniosek jest jeden. Powinienem czepić się jak rzep psiego ogona spotkań, w których oczekuję, że coś się może stać, niż szukać spotkań w których oczekuję braku zmiany rezultatu.

Oczywiście nie oznacza to, że granie na rezultat jest nieopłacalne, po prostu ja jestem w tym słaby i tyle. Ktoś inny może mieć predyspozycje do przewidywania, kiedy gra "siada" i drużyny mają najmniejsze szanse na trafienie do siatki. Logika podpowiada, że skoro potrafi się przewidzieć moment, w którym prawdopodobieństwo trafienia gola jest możliwie najwyższe, powinno się również wiedzieć, kiedy jest najniższe. Ale to nie takie proste. Jest bardzo wiele sposobów analizy sytuacji na boisku. Jedni kierują się impulsem, intuicją, czy jak to nazwać, po prostu instynktownie potrafią podjąć słuszną decyzję o otwarciu pozycji. Inni, nie posiadający takich zdolności (albo, jak ja, mający mniejsze doświadczenie) traderzy, podpierają się statystykami, są tacy, którzy np. liczą podania do przodu i do tyłu, górne piłki, zmiany w formacjach drużyn, niektórzy oglądając mecz nie patrzą na piłkę, a na ustawienie zespołów (np. jak wysoko gra obrona, gdzie jest największa ilość graczy itd, każdy sposób jest dobry, jeśli zapewni Ci zysk.

Rozpisałem się i mam wrażenie, że nikomu nie będzie się chciało tego czytać, więc podsumuję.

Jeśli tradujecie na piłce, sprawdzcie w historii spotkań, co Wam lepiej wychodzi, gra na czy przeciw bieżącemu wynikowi. Da Wam to punkt wyjścia do analizy spotkań pod kątem Waszego zakladu, po kilkuset spotkaniach wyostrzy Wam się zmysł, który podpowie Wam, w którym momencie, po danym kursie, warto zagrać, jeśli dopiero zaczynacie przygodę z tradingiem, bedzie to świetna praktyka, jeśli zaś macie już jakiś bagaż doświadczeń, być może poprawi to Waszą skuteczność.

Pozdrawiam

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
  • Odpowiedzi 103
  • Created
  • Ostatniej odpowiedzi

Top Posters In This Topic

W związku z tym, o czym pisałem wczoraj, trafił mi się idealny mecz dla zobrazowania moich wywodów.

Vasby - Hammarby, 2 liga szwedzka.

Mecz o dziwo dostępny live, ale nad tym się nie zastanawiałem, myślałem, że taki mecz jest niebezpieczny do gry, bo Bf może zawiesić rynek a ja zostanę z otwartym zakładem. Pierwotnie miałem grać LAY under 2,5 przejrzałem statystyki i byłem przekonany, że tutaj bramki będą. Sytuacja gospodarzy zmuszała ich do strzelania, ale to każdy może sobie zobaczyć w tabeli.

W związku z małą rangą spotkania i średnią płynnością postanowiłem sobie poczekać jak będzie zachowywał się rynek. A ten zachował się (dla mnie) bardzo dobrze! W 25 minucie kurs na under 1,5 spadł z 5,2 do 3,00 !!! Mając w pamięci mecz Sunderland - Man City, kiedy to w podobnym momencie kurs spadł z 3,8 na 3,1 w przeciągu 20 minut postanowiłem zagrać lekko LAY under 1,5. W przypadku zawieszenia rynku i wyniku underowego straciłbym 40 euro. Wiem, że rynki zachowują się inaczej w każdej lidze, jednak sam fakt, że przed meczem under 1,5 wyceniany na 5 w 25 minucie osiaga poziom 3 był dla mnie klasycznym przykładem value. Do tej decyzji popchnęły mnie również statystyki, które wyraźnie wskazywały drugą połowę jako tę bardziej obfitującą w bramki.

W 32 minucie na prowadzenie wyszli gospodarze a kurs podskoczył w okolice 6. Zagrałem BACK za 4 euro co zmniejszyło moje zobowiązanie do 20 euro a wygraną do 16 euro. Zaraz po przerwie gospodarze wyszli na dwubramkowe prowadzenie, a cały mecz skończyl się wynikiem 3:1.

k7vzmgc0q6pumr3.jpg

Jak widzicie gra przeciwko wynikowi często przynosi mi dobre rezultaty, dlatego od teraz wszystkie moje inicjatywy będą związane tylko z taką grą.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Masz racje warto layowac kazdy under ktory spadnie nisko, nawet te wysokie undery, ja bardziej sie skłaniam do zysku z aktualnego wyniku, tyle ze staram sie miec jakies koło ratunkowe w przypadku bramki, tylko trzeba sledzic mecz zeby skalpowac na dokładnym, a kiepski net mi nie pozwala. dzis moze sprobuje zagrac cos na underach z zabezpieczeniem na 0:0 w pierwszej połowie zobaczymy co bedzie. pozdrawiam i powodzenia

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

tokarz1989, wczoraj próbowałem zmniejszyć stratę na Barcelonie, dwóch typerów grało LAY under 4,5 po 3,75 kurs jak najbardziej zdatny do grania przeciwko, ale po bramce dla Koniczynek nie było wesoło, ja zagapiłem się na meczu Tottenhamu i przegapiłem 3 bramki, wyszedłem z handlu w przerwie ze stratą rzędu 85% Liability więc bardzo dużą, potem LAYowałem under 6,5 przez cały mecz mogłem zgarnąć 300 euro a straciłem kolejne 50 ;) gdyby Messi nie zwalił karnego to kto wie, może bym się dziś cieszył a tak jestem zły na siebie, jak w grze jest kilka spotkań na raz często tracę koncentrację i skupiam się na rynku, który praktycznie mi nie zagraża

Co do LAYowania wysokich underów to zależy od meczu, ostatnio eliminacje do euro pokazały, że Hiszpania nie musi wygrywać z Lichtensteinem bardzo wysoko a kurs na over 3,5 był śmieszny. Betfair oferował w tamtym spotkaniu linię 8,5 bramki więc zainteresowanie na pewno było. Z drugiej strony dwa dni temu był mecz Cottbus - Karlsruher, który skończył się wynikiem 5:5 a kurs na over 2,5 w tym meczu był w okolicach 1,80.

Mecz meczowi nierówny ;)

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj zagrałem na 3 rynkach:

Groningen - Excelsior BACK over 1,5

7tjnugs6sk5f502.jpg

Kursy przed meczem wyraźnie wskazywały na gospodarzy, kurs na over 1,5 do przerwy urósł do 2,00 i był to mój ostatni zakup, zaraz po przerwie gospodarze objęli prowadzenie, by później podwyższyć na 2:0. Excelsior też miał okazje, całkiem odważnie poczynali sobie na skrzydłach, zagrożenie było z dwóch stron, tempo całkiem dobre, więc jak najbardziej udana próba złapania kilku euro przed bramką.

Genk - Lokeren BACK over 1,5

ezvq6ayfbstbgcr.jpg

Podobna sytuacja do powyższej, jednak zdziwił mnie fakt, że kursy rosly szybciej niż w pozostalych dwóch meczach. Przed pierwszą bramką (37 minuta) kurs był w okolicach 1,8 więc na wysokim poziomie, szczególnie biorąc pod uwagę, że Genk to lider z ponad 20 bramkami strzelonymi w 6 meczach. Tutaj wszystko odbyło się szybko i bezstresowo, mała kwota zakładu dała niewielki zarobek, ale i tak jest dobrze. W trakcie meczu gra momentami siadała i miałem wrażenie, że do przerwy może utrzymać się 0:0 czekałem na kursy w okolicach 2,00. Nie doczekałem się, ale nie narzekam ;)

Real Sociedad - Real Madryt BACK over 1,5

3vja908vwnfvje7.jpg

Tego meczu trochę się obawiałem, jak się później okazało, moje obawy były po części słuszne. Zaczęło się nieźle, sporo gry pod polem karnym gospodarzy dawało szanse na akcje bramkowe, około 7 minuty, kiedy Ronaldo przymierzał się do wolnego, kupiłem over 1,5 po kursie 1,28. Zysk niewielki, ale chciałem mieć przynajmniej te kilka euro w przypadku szybkiego gola. Koło 20 minuty fantastyczną okazję mieli gospodarze, Wtedy też kupiłem kolejną paczkę kursu po 1,49. Mając jednak w pamięci spotkanie ligi belgijskiej, tamtą przewagę Genk i wyższy kurs, postanowiłem wstrzymać się z zakupami, bo gra zwyczajnie zrobiła się nudna. Byłem przekonany, że Królewscy strzelą, jednak nie byłem przekonany, kiedy to się stanie. W przerwie kurs na over 1,5 spadł z 2,02 na 1,92, ja byłem ustawiony na 2,08. Niestety tuż przed przyjęciem mojego zakładu padła bramka. Wtedy długo się nie zastanawiając zrobiłem all green i wyszło marniutko, ale rynek przewidywał tutaj wyraźnie, że 0:1 to wynik bardzo prawdopodobny, dlatego kurs na over 1,5 był tak wysoki. W innych spotkaniach byłby to kurs o 10 ticków niższy.

Gol wyrównujący padł w 62 minucie, co dałoby mi pełną wygraną, ale... No właśnie, ale co by było, gdyby gol wyrównujący nie padł? Czy Real podwyższyłby na 2:0? Moim zdaniem Real nie będzie taki, jaki był w zeszłym sezonie, czyli strzelający średnio ponad 3 gole w meczu. Real będzie nastawiony na to, by wygrać, nieważne w jakim stylu. Jak mamy 1:0, gramy piłką i nabijamy posiadanie, jak jest remis, strzelamy. To nie Real, który chce strzelić jak najwięcej goli, to moim zdaniem może być podstawowa różnica w stylu gry tego zespołu. Szczerze mówiąc, Real jak na razie w 4 spotkaniach zagrał bardzo podobnie. 3 z tych spotkań wygrał, tracąc jedną bramkę, a strzelając pięć. To jest ręka Mourinho, widać już zalążki tego, co wdrożył w Interze - płynność gry. Tutaj podziały na pozycje są rozmyte - Ronaldo wraca się i broni, tak samo jak Ramos i Marcelo schodzi pod pole karne rywala, a Xabi Alonso i Khedira czekają na 30 metrze na piłkę dogodną do strzału z dystansu.

To tyle jeśli chodzi o wywody, ja już raczej Realu nie zagram swoim sposobem. Fakt, że wczoraj padły 3 gole uważam raczej za odskocznię od tego, co proponuje Mou. Dlatego też skupiam się na drużynach takich jak Genk czy Groningen - drużynach mających potwierdzenie swej skuteczności w statystykach.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Niedziela to czas odpoczynku, ale nie odmówiłem sobie wieczornego tradingu. Na pierwszy rzut oka mecz Bordeaux - Lyon jest meczem na szczycie, jeśli jednak spojrzelibyśmy na tabelę przed tym spotkaniem, zdziwiłaby nas pozycja tych drużyn po 5 kolejkach - 16 i 17 miejsce w tabeli to na pewno nie ekstremum możliwości jednych i drugich.

Trading zacząłem z dużym dystansem, zespoły nie powalały formą strzelecką, historia spotkań mówiła mi, że mam jakieś 70% szans na over 1,5 ale mecze tych drużyn zawsze są zacięte i rzadko kończą się spektakularnym wynikiem. To wszystko spowodowało, że podszedłem do meczu bardzo ostrożnie. Do gry skłonił mnie jednak wysoki i szybko rosnący kurs na over (widoczne na screenie) który już około 20 minuty osiągnął poziom 2,00.

Na załączonym screenie widać po jakim kursie kupowałem over 1,5. Najpierw na samym początku 1,53 (7 minuta) i do przerwy uzbierałem 50 euro zobowiązanie i około 40euro ewentualnego zysku.

Na boisku było kilka dobrych sytuacji, widać było determinację piłkarzy, jednak klarownych sytuacji (może oprócz akcji Lopeza) brakowało. Po przerwie zacząłem dokupować over 1,5 bardzo małymi kwotami, co kilka minut kupowałem coraz to wyższe kursy. Ostatni zakupiony to 3,75 a potem 60 minuta i bramka. W tej chwili moje zobowiązanie wynosiło 60 euro a ewentualna wygrana około 70euro (zatem kurs średni to jakieś 2,15)

Tutaj chciałbym się na chwilę zatrzymać. Jakikolwiek sposób tradingu, który bazuje na zmianie rezultatu, i który nie kończy tradingu wraz ze zmianą tego rezultatu (tak jak w przypadku rynku CS), opiera się na pewnej bardzo ważnej DECYZJI.

W moim przypadku wyglądało to tak. Miałem 3 rozwiązania, które stosuje w zależności od sytuacji.

Pierwszym, zapewniającym najpewniejszy, ale i najmniejszy zysk jest ALL GREEN czyli ustalenie takiego samego zysku po obu stronach drabinki. W tym wypadku niezależnie, czy padłaby druga bramka, zarobiłbym około 12 euro.

Drugim, pośrednim sposobem, który zapewnia średni zysk w przypadku rezultatu, który oczekujemy i brak straty z drugiej strony drabinki, jest MANUAL GREEN. Gramy po prostu kontrę za sumę wszystkich przyjętych zobowiązań. Tak zrobiłem w przypadku tego meczu, co (jak widać na screenie) dało mi zysk z jednej strony drabinki w wysokości 26 euro.

Trzecim, najbardziej ryzykownym, ale i najbardziej zyskownym sposobem jest zostawienie zakładu do rozstrzygnięcia, czyli "wóz albo przewóz". W moim przypadku, przy wyniku 1:0 straciłbym 60euro, ale gdyby padła bramka, zarobiłbym 70.

Dlaczego wybrałem metodę Manual Green? Akurat w tym meczu, przy takim wyniku wydało mi się to najsłuszniejsze. Zysk 12 euro nie był zadowalający, a ryzyko 60euro zbyt duże. Zysk w wysokości 26 euro był adekwatny do ryzyka, jakie ponosiłem przez 60 minut przed bramką. Każdy trader musi podejmować taką decyzję za każdym razem, gdy gra. Jak się później okazało decyzja była bardzo słuszna, bo druga bramka padła, ale dopiero w końcówce meczu. Równie dobrze mogłoby tej bramki nie być, wtedy byłbym na zero.

Dzisiejsza lekcja dotyczy zatem decyzji na temat ograniczania ryzyka. Jeśli czujemy, że kolejne bramki są bardzo prawdopodobne, możemy ryzykować i czekać na rozstrzygnięcie, nie ma w tym nic złego, jeśli nie rządzi nami CHCIWOŚĆ. Ja przez chciwość straciłem niedawno 220 euro, które (gdybym nie był chciwy i nie czekał 5 minut za długo) mogły być pięknym greenem rzędu 80euro. Przestrzegam zatem przed zbytnią chciwością, i nie lekceważ tego, co wydaje Ci się mało prawdopodobne. Jeśli bramka pada w 10 minucie, wcale nie jest pewne, że będą kolejne trafienia.

Dzisiaj mogłem zgarnąć 70 euro, ale mam 'tylko' 26. Jednak wiem, że postąpiłem słusznie, bo zakład został rozstrzygnięty w ostatniej chwili, i byłby to zwykły łut szczęścia, a nie prawdziwy, i przede wszystkim profesjonalny trading.

Ufff, znowu się rozpisałem, ale muszę wykorzystać wolny czas, póki go mam ;)

Pozdrawiam!

haf7wzidfb6qix1.jpg

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dziś zagrałem tylko jeden mecz, niestety nie zdążyłem na ciekawie zapowiadające się i obiecujące (jeśli chodzi o statystyki) spotkanie ligi duńskiej Lyngby - Nordsjaelland. Jak się potem okazało spotkanie idealnie nadawało się do gry.

Zagrałem jednak mecz, który przed momentem się skończył, mianowicie Deportivo La Coruna - Getafe. Jako, że jestem kibicem Los Azulones nie mogłem się powstrzymać przed tradowaniem na tym meczu. Miałem także w pamięci ostatnie spotkanie tych drużyn, które odbyło się w marcu i które Getafe wygrało 3:1 na wyjeździe.

Statystyki, które analizowałem przed meczem wyraźnie wskazywały, że ten mecz nie nadaje się do gry. Deportivo 2 mecze z rzędu remisuje bezbramkowo z Sevillą i Saragossą. Deportivo w ostatnich 20 meczach strzeliło zaledwie 11 bramek. Jednak kurs na poziomie 1,50 był dla mnie opłacalny. Dlaczego? Bo statystyki Getafe były dużo bardziej optymistyczne, i to na nich skupiłem potencjał strzelecki. Oszacowałem prawdopodobieństwo co najmniej 2 bramek na 70%, więc potrzebowałem kursu > 1,43.

Mecz się zaczął, a ja już w 4 minucie kupiłem pierwszy pakiecik po 1,53. Zaczęło się nieśmiało, Deportivo próbowało nieudolnie atakować, ale to goście stwarzali większe zagrożenie. W 16 minucie z boiska zszedł bramkarz gości Ustari, w wyniku jakiegoś urazu, zastąpił go stary, dobry Codina, który po kilku minutach zaliczył drobny kiks przy wybijaniu piłki. Bramkarz naprzeciwko również nie wyglądał najlepiej, kiedy nieczysto trafił w piłkę po podaniu jednego z obrońców i sprokurował rzut rożny. Bramkarze wyraźnie byli niepewni. Deportivo w ataku praktycznie nie istniało, za to szybkie i kąśliwe akcje Getafe mogły skończyć się bramką. Ostatni pakiet kupiłem w 30 minucie po kursie 2,10 i w tym momencie padła mi sieć lokalna :evil: Skoro tylko podłączyłem iPlusa straciłem oczywiście live video i postanowiłem zrobić Manual Greena czyli zysk tylko w przypadku kolejnych bramek i brak straty przy wyniku 0:1. Skąd taka decyzja? Po pierwsze nie mogłem kontrolować przebiegu spotkania, po drugie nie wierzyłem, że Deportivo się podniesie (a jednak zdołali nawet wyjść na prowadzenie) więc liczyłem tylko na bramki Getafe.

Ciekawostką jest to, że gospodarze i goście mieli odpowiednio 16 i 8 sytuacji bramkowych, podczas gdy do przerwy było ich zaledwie po 3. Czyli 75% sytuacji miało miejsce w drugiej połowie. Getafe to drużyna, która nie potrafi bronić wyniku. Widać to było w meczu z APOELem w którym mieli jednobramkową przewagę z Madrytu, nie potrafili grać do tyłu. To jeden z zespołów, które praktycznie niezależnie od wyniku prą do przodu (za to ich lubię, chociaż czasem jest to frustrujące). Fakt ten najwyraźniej wykorzystali przeciwnicy, którzy siedli na moich ulubieńcach i wbili im szybko 2 bramki. Jednak nie widziałem całego meczu, więc nie powinienem stwierdzać takich faktów. Faktem jest to, że zarobiłem przy niedużym ryzyku prawie 20 euro. Maksymalne ryzyko wynosiło 45 euro. Gdyby 0:0 utrzymało się do przerwy, ryzyko byłoby większe, na poziomie 60euro.

m856ml83q20icj0.jpg

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

widzę ze troche zmieniles swoj sposob gry i strategie. dobrze Ci idzie z tymi typami na over 1,5. czy masz jednak jakies zabezpieczenie albo plan gry na wypadek gdyby dlugo utrzymywal sie wynik bezbramkowy? jak wtedy zareagujesz?

czy wszystkie mecze, ktore grasz tym sposobem ogladasz? i jeszcze jedno pytanie, jak wybierasz mecze do tej metody, czy kierujesz sie tylko i wylacznie statystykami, czy moze troche przeczuciem albo jeszcze czyms innym?

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o zabezpieczenie to myślałem nad zakupem 0:0 ale zmniejszyłoby to moje zyski więc dałem sobie spokój. Poświęcam sporo czasu na analizę spotkań i staram się reagować na to, co dzieje się na boisku. Jeśli gra się dłuży i nie ma dobrych sytuacji wychodzę z rynku, w najbliższych dniach na pewno trafi się jakiś ujemny rynek i na nim opiszę co i jak zrobiłem (i czy było to dobre posunięcie). Dzisiaj zagram 2,3 mecze może akurat będzie jakiś rynek, który okaże się nietrafiony.

Oglądanie meczów - jest to warunek, bez którego nie startuje nawet z najmniejszą kwotą. Muszę widzieć, jak nastawione są obydwie drużyny aby móc oszacować prawdopodobieństwo bramki.

Mecze dobieram bazując głównie na tym, jak prezentują się drużyny w ostatnich meczach, interesują mnie statystyki h2h, liczba goli, czas strzelonych bramek i podobne statystyki. Oczywiście intuicja podpowiada mi (tak jak wczoraj z Getafe), że mecz może być inny niż mówią statystyki, ale staram się mieć jakieś racjonalne pobudki do gry ;-) Gram nie tylko BACK over 1,5 czasem jest to over 4,5 a czasem LTD, zdarza się że BACKuje faworyta który długo nie potrafi strzelić gola, mimo bardzo dużej przewagi itp. Ostatnio rzeczywiście skupiłem się na over 1,5 bo jest to rynek bezpieczny, z którego można wyjść ze stosunkowo niewielką stratą w przypadku, gdy gra nie idzie po naszej myśli.

Pozdrawiam

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dzięki ;) taka sytuacja kiedyś na pewno będzie miała miejsce i na pewno to opisze. Tymczasem zagrałem wczoraj tylko jeden mecz, ale dobre i to. Miałem do wyboru 4 mecze z 2. Bundesligi. Wahałem się pomiędzy meczem Herthy i Cottbus - Furth. Wybrałem ten drugi, jak sie okazało, trochę nieszczęśliwie. Kursy były bardzo niskie i zaczynały się od 1,22. W 10 minucie kupiłem po 1,30 żeby mieć przynajmniej drobne, jeśli szybko padnie bramka. Mecz od początku był prowadzony w dobrym, szybkim tempie, więc kursy rosły bardzo niechętnie. Już w 17 minucie po błędzie obrońcy do siatki trafił supersnajper (7 bramka) Petersen. Na niego liczyłem w szczególności i jak widać wywiązał się bardzo dobrze. Kurs spadł do 1,10 więc zabezpieczyłem zakład i wyszedłem z rynku. Postanowiłem pooglądać spotkanie i wejść na jakiś inny rynek. Goście odważnie atakowali, narażając się na kontry gospodarzy, sytuacji podbramkowych było całkiem sporo. Tuż przed przerwą wszedłem na rynek over 4,5. Kupiłem za 5 euro po kursie 7. Po przerwie dokupiłem jeszcze wyżej, a w 62 minucie padła bramka. Kurs jednak spadł do poziomu, który dałby mi jedynie zabezpieczenie, więc mając zobowiązanie 11 euro i ponad 100 euro do wygrania, postanowiłem poczekać. Mecz zaczął powoli "siadać" więc sprzedałem ze stratą 8 euro. Jak się później okazało, więcej bramek nie było, więc była to dobra decyzja. Potem myślałem, że wszedłem w zbyt wysoką linię bramek. Jednak over 3,5 był wyceniany ledwie na 2,70. Powinienem po prostu dać sobie spokój z tradingiem w tym meczu po zabezpieczeniu over 1,5.

ahaxed6yhawtypf.jpg

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj 3 rynki i jeden stratny, więc tym się w szczególności dzisiaj zajmiemy ;]

Zaczęło się od meczu Azjatyckiej Ligi Mistrzów Pohang - Zobahan, zdecydowałem się na grę tylko ze względu na wynik poprzedniego meczu i fakt, że Betfair oferował live video. Najpierw kupiłem po 1,30 szybka bramka i zacząłem dokupować w drugiej połowie kiedy kursy zaczęły szybko rosnąć. Gospodarze zmarnowali okazje sam na sam z bramką (!!) kiedy to napastnik przelobował najpierw bramkarza, a potem z 5 metrów huknął tak mocno, że piłka poleciała kilka dobrych metrów nad poprzeczką. Gościom wystarczyło kilka minut, żeby wyrównać, a ja mogłem cieszyć się z kilku euro.

Jeśli chodzi o 2. Bundeslige myślałem o 3 meczach: Duisburg - Augsburg, Osnabruck - Union Berlin i Ingolsadt - Fortuna Dussldorf. Na pierwszy ogień poszła druga para i tam szybko padła bramka, więc zabezpieczyłem zakład i przeniosłem się do meczu na szczycie. Bardzo dobre tempo tego spotkania i sporo okazji zachęcało do gry. Nieśmiało zacząłem kupować over 1,5 i do pierwszej bramki zakupiłem pakiecik za 40 euro. Do wygrania było 38 euro więc kurs prawie 2,00. Po bramce mogłem zrobić greena za 14 euro albo manual greena za 20 euro, ale postanowiłem zostać w grze. Kontry gospodarzy były naprawdę zabójcze i tylko spora dawka szczęścia uratowała gości przed większą porażką. Około 85 minuty dokupiłem over 1,5 za 2 euro po kursie 10 co znacznie zwiększyło ewentualną wygraną. Niestety gol nie padł i strata rzędu 42 euro. Jednak jak widać nie jest to strata przyprawiająca o zawrót głowy ;) dzisiaj mało do gry, ale może coś się uda ugrać.

c8lpvi6onrborb3.jpg

/// edit: aha, zapomniałem dodać, że w meczu Koreanczyków przy stanie 1:1 zagrałem spekulacyjnie przeciwko remisowi po kursie 1,35 ;) stąd ujemny rynek

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dziś zagrałem tylko jeden mecz, niestety nie zdążyłem na ciekawie zapowiadające się i obiecujące (jeśli chodzi o statystyki) spotkanie ligi duńskiej Lyngby - Nordsjaelland. Jak się potem okazało spotkanie idealnie nadawało się do gry.

Zagrałem jednak mecz, który przed momentem się skończył, mianowicie Deportivo La Coruna - Getafe. Jako, że jestem kibicem Los Azulones nie mogłem się powstrzymać przed tradowaniem na tym meczu. Miałem także w pamięci ostatnie spotkanie tych drużyn, które odbyło się w marcu i które Getafe wygrało 3:1 na wyjeździe.

Statystyki, które analizowałem przed meczem wyraźnie wskazywały, że ten mecz nie nadaje się do gry. Deportivo 2 mecze z rzędu remisuje bezbramkowo z Sevillą i Saragossą. Deportivo w ostatnich 20 meczach strzeliło zaledwie 11 bramek. Jednak kurs na poziomie 1,50 był dla mnie opłacalny. Dlaczego? Bo statystyki Getafe były dużo bardziej optymistyczne, i to na nich skupiłem potencjał strzelecki. Oszacowałem prawdopodobieństwo co najmniej 2 bramek na 70%, więc potrzebowałem kursu > 1,43.

Mecz się zaczął, a ja już w 4 minucie kupiłem pierwszy pakiecik po 1,53. Zaczęło się nieśmiało, Deportivo próbowało nieudolnie atakować, ale to goście stwarzali większe zagrożenie. W 16 minucie z boiska zszedł bramkarz gości Ustari, w wyniku jakiegoś urazu, zastąpił go stary, dobry Codina, który po kilku minutach zaliczył drobny kiks przy wybijaniu piłki. Bramkarz naprzeciwko również nie wyglądał najlepiej, kiedy nieczysto trafił w piłkę po podaniu jednego z obrońców i sprokurował rzut rożny. Bramkarze wyraźnie byli niepewni. Deportivo w ataku praktycznie nie istniało, za to szybkie i kąśliwe akcje Getafe mogły skończyć się bramką. Ostatni pakiet kupiłem w 30 minucie po kursie 2,10 i w tym momencie padła mi sieć lokalna :evil: Skoro tylko podłączyłem iPlusa straciłem oczywiście live video i postanowiłem zrobić Manual Greena czyli zysk tylko w przypadku kolejnych bramek i brak straty przy wyniku 0:1. Skąd taka decyzja? Po pierwsze nie mogłem kontrolować przebiegu spotkania, po drugie nie wierzyłem, że Deportivo się podniesie (a jednak zdołali nawet wyjść na prowadzenie) więc liczyłem tylko na bramki Getafe.

Ciekawostką jest to, że gospodarze i goście mieli odpowiednio 16 i 8 sytuacji bramkowych, podczas gdy do przerwy było ich zaledwie po 3. Czyli 75% sytuacji miało miejsce w drugiej połowie. Getafe to drużyna, która nie potrafi bronić wyniku. Widać to było w meczu z APOELem w którym mieli jednobramkową przewagę z Madrytu, nie potrafili grać do tyłu. To jeden z zespołów, które praktycznie niezależnie od wyniku prą do przodu (za to ich lubię, chociaż czasem jest to frustrujące). Fakt ten najwyraźniej wykorzystali przeciwnicy, którzy siedli na moich ulubieńcach i wbili im szybko 2 bramki. Jednak nie widziałem całego meczu, więc nie powinienem stwierdzać takich faktów. Faktem jest to, że zarobiłem przy niedużym ryzyku prawie 20 euro. Maksymalne ryzyko wynosiło 45 euro. Gdyby 0:0 utrzymało się do przerwy, ryzyko byłoby większe, na poziomie 60euro.

Obrazek

Widzę że fan Getafe się trafił :) Ja jestem fanem Atletico już od 8 lat. Dobrze mieć rywala na forum ;) Swoja droga ugrałem wczoraj parę euro na Valencii przed meczem ale za szybko wyszedłem bo przed meczem kurs spadł do poziomu 1.86!! a ja kupiłem po 2.16 i pozbyłem się po 2.08. Ale cale szczęście "moi" ludzie nie przegrali a byli nawet blisko zwycięstwa, tylko ze tak jak to w przypadku Twojej ekipy bywa Atletico nie jest skoncentrowane na maksa przez pełne 90min i często tracą gola w końcówce. Pozdrawiam!

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

atleti, nie uwazaj mnie za rywala, bo Atletico też lubie :P nie jestem kibicem, który traktuje klub jak świętość, dobrym przykładem był wczorajszy mecz, bardziej lubię swoje pieniądze niż Getafe :lol: a po prostu są kluby, którym kibicuję bardziej niż innym, nie znaczy to, że płaczę po ich porażce (szczególnie jeśli ich porażki przynoszą zyski). W tradingu nie ma miejsca na sentymenty 8-)

Niestety znowu tylko jeden rynek, miałem nadzieję pograć na Juve, ale szybka bramka i szlag trafił grę.

Mecz ułożył się niemal idealnie i przy ryzyku 50 euro, po pierwszej bramce zabezpieczyłem zakład, aby zgarnąć 19 euro. Niedużo, ale zawsze ;)

7ebyfhcql8x4uoy.jpg

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj liga polska, która jak wiadomo w bramki nie obfituje, ale przy dobrej analizie można znaleźć mecz wart zainteresowania. Do gry skłoniła mnie statystyka, która mówiła, że Korona tylko w co 10 meczu na własnym boisku nie strzela bramki (!!). Jest to statystyka bardzo dobra i kurs 1,44 przed spotkaniem wydawał mi się wysoki. Zagrałem zatem kilka godzin przed meczem za 10 euro. Jak się okazało, kurs spadł do 1,39 więc kilkanaście minut meczu gralem "za darmo". W każdej chwili mogłem sprzedać zakład bez straty. Jednak dobre tempo meczu i sporo akcji podpowiadały, że tutaj bramki są bardzo prawdopodobne. 100% okazję zmarnował Sotirovic, potem Diaz. Śląsk atakował, ale do przerwy 0:0. Po przerwie zacząłem skupować wysokie dość kursy i w końcu padła bramka z rożnego. Jako, że strzelił faworyt, a Śląsk był bardzo nieskuteczny, zabezpieczyłem zakład. Trochę się z tym pospieszyłem, bo mogłem kupić LAY jakieś 5 ticków taniej, ale tutaj nie popisałem się inteligencją i kilka euro przeszło koło nosa. Po prostu za wcześnie, przed ustabilizowaniem się rynku wystawiłem kontrę. Będzie nauczka na przyszłość.

W meczu Legia - Lech po czerwonej kartce zagralem leciutki LAY Lecha (kurs 2,1) i szybko sprzedałem po wzroście. Czułem, że Legia może ten mecz wygrac, ale nie chciałem ryzykować ;-) Jednak satysfakcja z dobrego "typu" jest. Chciałem grać LTD ale kurs po kartce dla Rybusa podskoczył z 2,2 na 2,8 więc nie było sensu 'pchać' się na siłę.

Jutro mam nadzieję zagrać więcej spotkań, będę miał prawdopodobnie trochę czasu, który poświęcę analizom i zobaczymy czy coś z tego wyjdzie.

rfxs3mon0cm7b7i.jpg

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Sobota nie była zbyt szczęśliwa, zagrałem co prawda 5 spotkań, jednak w dwóch z nich padła tylko jedna bramka, mógł być zysk na Man City około 25 euro i na Milanie około 30 euro więc byłby ładny plus. Niestety mecze nie ułożyły się najlepiej, ale trudno, ważne, że przy wyniku underowym nie ma straty ;-) To też się liczy. Mecz Leeds - Sheffield Utd to porażka z mojej strony. Po meczu Man City postanowiłem zagrać mecz z Championship tylko ze względu na live video na betfair. Sopcast nie działał a na Veetle co kilka minut źródła zostały usuwane. Mimo bardzo niekorzystnych statystyk zagrałem mecz Leedsow. Jak się okazało statystyki były powodem, dla którego powinienem zrezygnować z tego meczu. Gra toczyła się głównie w środku pola. Sytuacji było bardzo mało. Wyszedłem z rynku około 65 minuty przy Liability 30 euro, które uciąłem do 17. Była to słuszna decyzja, bo mecz skończył się 1:0 (bramka w 83 minucie). W rynkach na których wyszedłem na 0 czyli Man City - Chelsea oraz Milan - Genoa w obydwu wypadkach miałem ochotę zostać w grze. Jednak chcę ograniczać ujemne rynki do minimum, więc rzadko będę podejmował taką decyzję. Liga duńska to wejście małą kwotą, bramka w 37 minucie i zabezpieczenie. Też nie byłem przekonany tego meczu, ale że Betfair udostępnił live video... Arsenal - WBA to wejście w połowie po kursie 1,83 ale tylko za 5 euro (oglądałem Leeds). Dzisiaj nowy dzień i może uda się odrobić stratę kilku euro z wczoraj.

Zbyt duża liczba meczów wcale mi nie pomaga, niby jest w czym wybierać, ale z video jest czasem kiepsko i teoretycznie dobry mecz muszę oglądać co chwilę przełączając stream.

z949oonu9c96tz2.jpg

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Od 13 do 22 praktycznie bez większej przerwy poszło na grę. Jedenaście rynków, 70 euro zysku. Ale po kolei:

Bolton - Man Utd

Szybka bramka i tak samo szybkie wyjście, zarobek 0,9 euro przy ryzyku 5 euro.

Cesena - Napoli

Wejście w przerwie przy stanie 0:0 back over 1,5 po kursie 2,9. Perełka, zważając na tempo i ilość sytuacji bramkowych. Żałuję, że zaangażowałem tylko 5 euro, bo zysk tutaj mógł być wyśmienity.

Aberdeen - Rangers

Liczyłem na twardą grę w pierwszej połowie i otwarcie wyniku dopiero w drugiej części, niestety szybka bramka zamknęła mi furtkę do większego zysku. Ryzyko również 5euro.

Excelsior - Vitesse

Dobry szybki mecz, w który kapitał wchodził bardzo przyjemnie. Kurs początkowy bardzo niski (1,25) ale liczba sytuacji duża i śmiało można było ładować kasę. Po pierwszej bramce zabezpieczenie i już mnie nie ma.

Fiorentina - Parma

Viola jeszcze bez zwycięstwa była bardzo zdeterminowana, do meczu wszedłem w przerwie przy 0:0 i determinacja gospodarzy i kontry gości dały mi poczucie bramki wiszącej w powietrzu. Krany w 61' i wyjazd z rynku ;-)

Lazio - Chievo

Mecz równoległy do poprzedniego zagrałem tylko za 5 euro, spekulacyjnie, po kursie prawie 3,00. Wyszedłem ze stratą kilka minut przed bramką. Padła tylko jedna, więc zysku i tak bym nie uświadczył ;)

Tuluza - Lille

Mecz rekordowy jeśli chodzi o początkowy kurs na over 1,5. 1,63 to wg mnie nawet w takim meczu za wysoko. Moje przemyślenia potwierdził przebieg spotkania, w którym obie strony bardzo odważnie poczynały sobie przed polem karnym rywala. W 20 minucie dokupiłem za kolejne 5 euro po kursie 2,00 i bramka w 27 minucie. Jako, że liczyłem na jedną bramkę, zrobiłem AG i wyszedłem z rynku.

GKS - Wisła

Tutaj wszedłem koło 30 minuty, ale zakupy zacząłem dopiero w przerwie. W drugiej połowie mecz się ożywił, a ja zagrałem za 15 euro po średnim kursie 3,20. Bramka w 60 minucie i zabezpieczenie zakładu.

Hercules - Sevilla

Od początku spotkania działo się sporo, więc zacząłem skupować kursy od 1,35. Bramka padła dość szybko, więc i zysk niezbyt duży.

Juventus - Cagliari

Jeszcze szybsza bramka, miałem dopiero jeden pakiet over 1,5 więc nie było co liczyć na kokosy.

Atletico Madryt - Zaragoza

Dobre tempo i sporo fauli to najlepsze określenie tego meczu. Przed bramką kupiłem sporo bo kurs był całkiem niezły, jednak miałem nadzieję na kolejne trafienia, z czym, jak widać się przeliczyłem.

Podsumowując, 9 godzin gry daje wymierny efekt, chciałem podkreślić tutaj znaczenie jakie ma dobry dobór meczu i odpowiedni moment wejścia do gry. Wchodząc w połowie możemy sobie pozwolić na średni kurs nawet w okolicach 4,00 i jeśli padną bramki, wygramy bardzo dużo. Nie da się zarobić, grając wszystko "jak leci". Płynność rynków ma tutaj mniejsze znaczenie niż w przypadku scalpowania, bo nie musisz robić wielu operacji. Większość rynków jest tak obstawiona, że bez problemów da się grać po dobrych kursach. Trzeba wiedzieć, kiedy należy zamknąć pozycję ze stratą, aby straty nie były zbyt duże. Jako, że statystycznie 70-75% meczów kończy się wynikiem over 1,5 trzeba dokonać selekcji tak, aby ten współczynnik wzrósł do 80-85%. Wtedy, przy dokonanej selekcji mamy bardzo duze szanse na sukces.

Jako, że zbliża się październik powoli muszę żegnać się z blogowaniem, jeszcze kilka wpisów na pewno dodam, ale myślę, że od października nie będzie już takiego słowotoku jak do tej pory. Może podsumowania (choć nie wiem co komu po moich podsumowaniach?). Noo, zobaczymy ;-)

ehuhdqvppkdlb1t.jpg

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ostatnie 3 dni to mało gry, mimo LM jakoś nie mogę się wstrzelić w spotkania. Najlepszy zarobek na meczu Bazylea - Bayern, kurs na over rósl praktycznie cały czas, a że moim zdaniem był przeszacowany, toteż zagrałem na linię over 2,5. Większy zysk, ale i potrzebne 3 bramki do sukcesu. Tym razem się udało, ale muszę jeszcze trochę w ten sposób pograć, żeby zobaczyć czy ma to sens na dłuższą metę. Na razie trzymam się linii 1,5.

Wczoraj na Barcelonie byłem już tak zmęczony dniem, że sam nie wiem jak doszło do tego, że mam tylko 4 euro zysku... Geek wyraźnie pokazywał 12,50 euro w przypadku bramki i 0 w przypadku jej braku. Nie wiem czy coś gdzieś przypadkowo kliknąłem, ale jak mówię, możliwe, bo już ledwo żyłem... Oczywiście do 20:45 nie dotrwałem, a szkoda, bo było kilka dobrych, jak widzę meczów.

Na meczu Roma - Cluj również dałem ciała, bo mogłem mieć 38 euro, a skonczylo sie na zaledwie 8. Wyszedłem natychmiast po odblokowaniu rynku, gdybym poczekał minutę, zakład byłby rozstrzygnięty na moją korzyść. Kolejny taki błąd, ale jest to kolejna nauczka, która, mam nadzieję, zaprocentuje.

Dostałem kilka wiadomości na PW odnośnie tego jakimi stawkami gram, żeby osiągać takie zyski. Stawką podstawową jest 5 euro, a maksymalnym ryzykiem na spotkanie 40 euro. Jak widzicie, wystarczy portfel 100 euro aby móc bezstresowo grać w ten sposób. Mogę sobie pozwolić zatem na 8 operacji zakupu coraz wyższego kursu. NIE dokupuję kursu przy stanie 1:0 czy 0:1 wtedy kurs na over 1,5 jest za bardzo skorelowany z rynkiem CS, i przez to zaniżony. Każdy mecz traktuję indywidualnie, nie ma jednego określonego modelu zachowań. Wiem, że szukacie metody uniwersalnej dla każdego meczu, ale w sumie, nie wiem po co. Jeśli oglądacie mecz i posiadacie minimalne nawet zdolności analityczne, potraficie stwierdzić, czy piłkarze chcą (i w jakim stopniu) strzelić bramkę. Daje Wam to możliwość reakcji na giełdzie, a, wierzcie mi, oglądanie meczu nie zastąpi żadnych statystyk. Bo nawet jeśli mecz ma być super overowy, a piłkarze grają od niechcenia i aby tylko nie stracić bramki, obie drużyny mają po 5 obrońców i jednego napastnika, to nawet mimo ogólnego wrażenia, że są to drużyny bramkostrzelne, wielu bramek raczej nie będzie. A Wy będziecie o tym wiedzieć już po 15 minutach gry. Z takiego rynku wychodzimy i przenosimy się na inny! Strata 2-3 euro nie boli tak jak strata 40euro.

w4vlvcwhdm2yxxv.jpg

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.