Skocz do zawartości
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Promowane odpowiedzi

Temat zakładam, aby mieć większą kontrolę nad swoimi poczynaniami. Tak jak pokerzysta powinien, po skończonej sesji, analizować swoją grę, tak i tutaj warto chyba jeszcze raz się zastanowić, czy wszystko było w miarę OK. Nie mniej jednak na razie z czasem średnio, więc póki co będzie raczej pobieżnie i rzadziej, ale mimo wszystko chciałbym uniknąć wrzucania samych screenów z wynikami. Jak w temacie gram przede wszystkim pre-play piłkę nożną, tenis i ostatnio nawet Olimpiadę sobie chwalę, bo z tego gąszczu rynków można było zawsze coś sobie wybrać. No ale żeby nie było nudno, to próbuję też swoich sił w żużlu in-play - nie jest to taki handel sensu stricte... bardziej łapanie value betów, z zamysłem późniejszej odsprzedaży, ale z racji płynności nie jest to takie łatwe. Stan konta 120e. Cel? Czysto finansowego sobie nie stawiam. Postaram się ograniczyć trochę liczbę granych rynków, co powinno skutkować minimalizacją ilości redów, a wtedy efekty same przyjdą.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Może napiszę kilka słów jak staram się handlować ten żużel, bo większość pewnie nie ma zbyt wielkiego pojęcia, co i jak. Mianowicie mamy szesnastu zawodników i każdy jedzie z każdym w rundzie zasadniczej tj. łącznie dwadzieścia wyścigów, a każdy rajder po pięć razy wyjeżdża na tor. Przy czym jadą w czwórkę zawsze, więc każdy jedzie z któregoś pola dwukrotnie, co w zależności od toru może mieć kolosalne znaczenie, albo nie mieć większej wagi. Czasem jedno pole odstaje od reszty, czasem jedno daje duży handicap. Wynika to ze specyfiki toru tj. geometrii, rodzaju nawierzchni, pogody, w efekcie sposobu przygotowania toru do zawodów. Po fazie zasadniczej mamy dwa półfinały, do których awansuje pierwsza ósemka i dalej do finału wchodzą pierwsi dwaj z każdego półfinału. Przy czym kolejność po tych dwudziestu wyścigach ma znaczenie, bowiem wyższe miejsce daje pierwszeństwo w wyborze pola startowego. Ciekawostką jest fakt, że co cztery wyścigi, a także przed półfinałami i po, mamy równanie toru, co sprawia iż zewnętrzne pola trochę tracą, o czym niektórzy zawodnicy czasem zapominają, tudzież nie doceniają tego faktu.

Tyle mniej więcej o kwestiach technicznych, ale jak wygląda rynek? Zwykle mamy dwóch/trzech faworytów po kursach 5-6, dalej paru oscylujących wokół kursu 10 i drugie tyle mniej liczących się, którzy wyceniani są gdzieś od 20 do 150-200. Jest to takie dość ogólne przedstawienie, ale mniej więcej tak to wygląda. Co dalej? Kurs na fav tak łatwo nie spada, jak już to po 2-3 wygranych biegach, ale i tak przed półfinałami ciężko, aby spadł poniżej 3. Natomiast po jednym, czy też drugim słabszym biegu, mimo iż nadal pozostają w grze, zwykle idzie trochę w górę na 7-9. Inna sprawa jeżeli, taki fav, albo lepiej zawodnik z tej drugiej grupy, zaczyna fatalnie od bardzo skromnej zdobyczy w dwóch-trzech startach, wtedy w zależności od sytuacji można łapać kursy 50-100, a jeżeli potem zrobią swoje i wywalczą awans do półfinałów, to można na luzie oddać gdzieś po ok. 10, a nawet niżej. Też zależy od sytuacji, czy dany zawodnik dopasował tak silnik do nawierzchni, że wygrywał z dużą przewagą i urasta do miana jednego z faworytów, czy tylko może powalczyć. Z tego co obserwowałem jest to najbardziej interesująca sytuacja i w ten sposób można ładnie urwać, niewiele ryzykując, co przy nieciekawej płynności ma znaczenie. Trochę inaczej wygląda to na underdogach, gdzie ciężko liczyć na spadki poniżej 10 przy dobrej jeździe, bo np. jakiś faworyt jest mocny i jeszcze ktoś inny z drugiej grupy też ciśnie. Tutaj potrzeba awansu do finału, aby złapać ładny swing, ale nie jest to jakieś mission impossible, bo poza ewentualnym handicapem pól startowych zabawa zaczyna się niejako od nowa. Tak więc zwykle większe szanse ma zawodnik, który gorzej zaczął, a się ogarnął w trakcie, aniżeli ktoś kto rozpoczął np. od dwóch wygranych i potem trochę gorzej się spisał. Analogicznie ktoś może być blisko kompletu po dwudziestu wyścigach, ale półfinały są po równaniu, zawody rozpoczynają się po 19, więc aura się zmienia, zmienia się zatem tor i może się okazać, że już taki szybki ten ktoś nie jest, bo dany silnik, jego ustawienia, już nie działają tak dobrze. Do tego dochodzą wykluczenia, gdzie czasem nie brakuje kontrowersji, czy też defekty. Tak więc jak to się mówi - pewniaków nie ma. Z drugiej strony layowanie jest średnim pomysłem, bo kursy jeszcze dość wysokie, więc chyba lepiej backować ekstremalnie wysokie kursy, gdzie przy wejściu do finału możemy zarobić wielokrotność stawki. Można też próbować backować kursy nieco ponad 10, gdzie dany zawodnik ma korzystny układ pól startowych i rywali na początku zawodów, z myślą o lay po dwóch-trzech startach, ale tutaj skuteczność musi być dużo wyższa, bo potencjalny zysk jest ograniczony gdzieś do wysokości stawki, a strata w przypadku słabego występu równa się zwykle całej stawce.

Przykładowo dziś można rozważyć back na:

1) Jonssona ~10 -> kupno teraz, a sprzedaż... tutaj zależy jak będzie wyglądało wszystko w praniu, nie mniej spadek na minimum 7 bardzo prawdopodobny, a po 20. biegach możliwe jak najbardziej gdzieś ok. 5.

2) Inny zawodnik (Vaculik) ~26 -> kupno przed pierwszym jego wyścigiem w zależności jak pola startowe będą wyglądać i sprzedaż raczej po trzecim starcie, tudzież później?

3) B.Pedersen ~? -> kupno po trzech seriach, gdzie na koniec dostanie potencjalnie dobre pola, ale musi mieć jakieś punkty wcześniej, aby był jeszcze możliwy awans do półfinału - jest praktycznie outsiderem, bo kurs ok. 150, więc powinno się dać złapać jeszcze wyżej

Jest jeszcze kwestia, że da się czasem coś złapać, kiedy już wyścig jest w trakcie, a dany zawodnik jedzie po wygraną biegową. Tak do jednego kółka relatywnie dość częste.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No to powiem tak: założenia założeniami, ale rzeczywistość swoją drogą - kurs na Jonssona spadł jeszcze przed zawodami na 8, więc nie było już co się pakować. Na B.Pedersena też ktoś zdjął 150 i najniżej przehandlowano 110, a potem nic się nie działo. Poza tym pola startowe dziś nie miały takiego znaczenia i tutaj nie było co rozważać nawet. Natomiast na Vaculika chciałem wchodzić w późniejsze fazie zawodów, jak już miał pewny awans do 1/2 wygrywając bieg, ale jeszcze raz chciałem zerknąć na tabelę i mi sprzątnęli kurs. Na Lindbaecku 2x mi nie wiele brakowało do przyjęcia odpowiednio 50 i 25, a spokojnie bym oddawał na 100% stawki i to bez większego ryzyka. Jeszcze lepiej złapałbym swing na Sayfutdinovie, który był świetnie dysponowany, ale koszyki były "pełne" na 13.5 i 14, więc dałem back po 13.5, ale zabrakło mniej niż sekundy i żeby było śmieszniej jak mój zakład pojawił się na layu, to można było backować 13, po chwili od ręki brali kurs 8, a chyba nawet niżej. Także do półfinałów byłem bez przyjętego zakładu. W pierwszym ładnie poszedł z zewnętrznego pola Lindbaeck, więc od razu wziąłem back na Jonssona, ale jednak nikt więcej nie podzielił mojego entuzjazmu w tej kwestii, a że Szwed się nie popisał, to zaświecił mi się mały redzik. Trochę zbyt pochopne wejście. W finale znalazł się wspomniany Lindbaeck (dwa podejścia już robiłem wcześniej) i było sobie 9 na niebieskim, a dostał znowu czwarte pole i znowu bieg po równaniu, więc stawianie go w roli takiego outsidera, w warunkach kiedy start był kluczowy, to wydało mi się przesadą. Tak więc uderzyłem sobie backiem i czekałem na rozwój wypadków. W pierwszym podejściu było średnio, ale zrobił się kocioł na pierwszym łuku i upadł Vaculik, który został wykluczony i do powtórki stanęła trójka zawodników. Tutaj nie dość, że rywal mniej, to jeszcze ubył zawodnik z pierwszego pola, więc naturalnie zawodnicy z pól środkowych powinni jechać od razu do krawężnika, a wtedy Lindbaeck po zewnętrznej powinien mieć więcej miejsca. Tak też się stało i po dobrym starcie Szwed założył się na rywali, i dowiózł trójkę. Tak więc kolejny raz na plus, chociaż niedosyt pozostaje, bo przynajmniej spadek na Rusku powinienem złapać. Tylko mi tu nie minusować ze względu na kontrast dwóch ostatnich wpisów z tytułem wątku - to tak trochę przewrotnie ma być. Poniżej jeszcze screen z ostatnich rynków motorowych, żeby nie było, że fart. ;)

post-894-0-67886900-1344722220_thumb.jpg

Te dwa pierwsze redy, to covery zakładów u buków, więc tak jak by ich nie było. Natomiast ten ostatni, to trochę głupota, bo w bezsensowny sposób pociąłem sobie greena, którego miałem z pre-play już i jeszcze trochę podkarmiłem in. No ale nieważne. Teraz przez dwa tygodnie lecimy tylko pre, a potem będzie GP w Cardiff, więc obroty powinny być sensowniejsze i liczę, że jeszcze przed zawodami da się coś wyhaczyć, bo dziś było marnie - poniżej 5k przehandlowane z finałem włącznie.

P.S.

W ciemno mogę powiedzieć, że na Cardiff będą spadki na Holderze. Buki powinny wystawić coś ok. 10, ale na pewno nie mniej jak 8, więc jako iż dwa lata temu wygrał tam, a przed rokiem był trzeci i walczy o medal, to już zacieram ręce.

Edytowane przez Zeberdee13
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Fajnie opisujesz sytuacje,poza tym nawet nie wiedziałem że można handlować żużlu :) zupełnie niszowa dyscyplina na giełdzie,a powiedz mi idzie na tym zarobić? Powodzenia, będę wpadał bo mnie zaciekawiłeś

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Zarobić idzie na wszystkim - kwestia tylko sposobu. Przykładowo taki yavor, co handlował chyba prawie wszystko in-play, to raczej by sobie za bardzo nie pograł, bo kto pierwszy ten lepszy - ladder jest tutaj bezużyteczny, bo pojawia się jakiś ruch i po chwili nie ma co zbierać. Trzeba też się liczyć z tym, że prawdopodobnie strat się pociąć nie da - niby nie zawsze, ale po nieadekwatnym kursie, a to trochę nie interes. No ale ryzyko minimalizować trzeba, więc wchodzę małym stejkiem. Wchodzę w wyższe kursy, więc na pierwszy rzut oka nieprzyjemna jest jeszcze wariancja, ale tutaj pomaga wchodzenie w kilku zawodników. W ten sposób jakoś rozkłada się ryzyko i np. wystarczy, że jeden pojedzie jak trzeba i raczej luźno wychodzi się na zero, a nawet na plus, ale to już kwestia tego, co się złapie. No i jeszcze, oprócz klasycznego łapania value, dochodzi czyszczenie koszyków, kiedy już widać, że zawodnik jedzie po "pewne" punkty. Nie mniej jednak takiego typowego tradingu, gdzie koszyki są mało wiele wypełnione, to za wiele nie ma. Jedynie na Drużynowym Pucharze Świata wyglądało to normalnie i można było sobie pogrywać nawet w przerwach, chociaż może to tylko z mojej perspektywy tak wyglądało, ale nieważne.Tam jeszcze była taka sprawa, że jak jedna drużyna przegrywała, to mogła sobie puścić raz jokera i punkty liczyły się podwójnie, a wtedy swing w przypadku wygranej takiego zawodnika był zacny. Plułem sobie cholernie w brodę, bo mogłem łatwo sobie taki wyhaczyć, ale niepotrzebnie chciałem jeszcze tabelę biegową sprawdzić i wiadomo jak to jest... Generalnie siedząc sobie na stadionie w dobrym miejscu, to można by ładną kapuchę trzepać, ale to tak jest raczej na wszystkim. No i cholernie szkoda, że te obroty nie są jednak trochę większe, bo byłoby zdecydowanie łatwiej i przyjemniej, a tak tylko taka ciekawostka i urozmaicenie. Szkoda też, że Igrzyska trwały tylko dwa tygodnie, bo ledwo co mi się rynki spodobały i mało wiele wyczułem, to już było po zabawie. Przykładowo w takim pływaniu, gdzie są eliminacje, półfinały i finał, to widzę ogromny potencjał. Ciekawe czy przy okazji Mistrzostw Świata też będzie szło coś pohandlować.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

post-894-0-81489300-1344976654_thumb.jpg

Zestawienie od soboty do dzisiaj. Przede wszystkim tenis, bo na reszcie, to raptem po jednym rynku. Tak więc tutaj się na chwilę zatrzymam - dzisiaj mi prawie wszystkie rynki niemiłosiernie spierdalały, a już szczytem było spotkanie Shvedovej, gdzie ustawiłem się na 1.90 myśląc, że 3k na 1.87 jeszcze przez dłuższą chwilę utrzymają ten rynek na tym poziomie i pozwoli to przyjąć moją stawkę. Oczywiście ktoś wtedy sobie wyczyścił do 1.87 włącznie, a potem już setkami zamiatali w dół do 1.80 - myślę jeszcze złapię i ustawiłem się na 1.85, no ale też przerzucili. Wcześniej dzisiaj ustawiłem się z layem na Vinci po 1.31, gdzie praktycznie nie było wcześniej $ - na 1.30 coś tam więcej leżało, a w górę na layu grosze po stówce, może dwie. No i po chwili ktoś mi wszedł za plecy z paroma tysiącami na to 1.31 i ledwo co się obejrzałem, to do 1.35 włącznie było wymiecione. Byłem też zły, że nie wziąłem wczoraj Bagiety, bo 2.20 wydawało mi się sporo, a jak jeszcze zerknąłem w staty itd., to jawił mi się jako kuszący underdog. Rano wstałem i co? Kursy się zrównały, więc na wejściu taki kuksaniec, ale potem jak jeszcze poleciał w dół, to po 1.89 sobie wszedłem i dwa ticki niżej oddałem. No i teraz szukam tego zakładu jako "matched" i nie ma... patrzę na livescore - dupa, więc może i lepiej, że nie brałem tego wczoraj, bo bym się tylko nie potrzebnie wkurwił. :D

No ale tak bardziej merytorycznie, na co zwrócić należy uwagę. Mianowicie zauważyłem, że jak kurs idzie z dołu i osiąga poziom gdzieś 1.57-1.59 - nie łamie ewidentnie 1.60, gdzie tick albo dwa wyżej będzie przehandlowane parę k, to lepiej się z layem nie pchać. Pierwsze takie wejście i w pewnym momencie widziałem, że coś jest nie tak - chciałem wyjść, ale zwlekałem za długo i pociąłem w cholerę ładnych parę ticków niżej. Następna niemal bliźniacza sytuacja wszedłem sobie elegancko i co? Po chwili już czułem pismo nosem i pociąłem spokojnie na pół ticka. Także następnym razem będę zwracał uwagę na te poziomy, zwłaszcza jak będzie szło z poniżej 1.50, to wtedy sobie przypilnuję i jak będzie jakiś opór ok. 1.60, to instant back - no oczywiście jeżeli nic mi nie będzie śmierdziało, bo to różnie bywa. Druga ciekawa obserwacja, to sporo spadków - jak nie większość - jest ok. godziny 11 w południe, więc przy okazji w przyszłości spróbuję to jakoś wykorzystać, no i beznadziejnie suche są rynki tenisowe pre, jeżeli większość spotkań już się toczy. Także nie będę się w takiej porze męczył. No a teraz pora zobaczyć, co tam jutro ciekawego w tym Cincinnati. ;)

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

post-894-0-11838200-1344983645_thumb.jpe

To sobie lekko zredowałem rynek, który powinien być soczyście zielony, ale trudno. Wszedłem sobie po tej pierwszej windzie, kiedy wydawało mi się, że się już ustabilizowało - nawet lekki ząbek w dół tam widać - ale cóż... myliłem się. Jednak korekta była tak jak mi się wydawało, a ja zostałem z layem po 1.91. Przy czym dziwne rzeczy się wtedy działy, bo momentami było mocno pustawo, a nieco grubsza gotówka w pewnych konkretnych koszykach pojawiała się i znikała. Ucięcie przy takim (1.86-1.87) poziomie mnie zdecydowanie nie satysfakcjonowało, więc ustawiłem kontrę trochę wyżej na 1.89, licząc że skupi i będę miał czas na obserwację i ewentualne kolejne wejście. Przez chwilę było niemrawo, ale potem zaczęły napływać $ i się nie obejrzałem, a zlecenie był przyjęte i kurs wrócił ponad 1.90. Tutaj zastanawiałem się czy jeszcze raz wejść, ale wcześniejsze dziwne ruchy, oraz fakt, iż zatrzymało się mniej więcej identycznie, mnie zniechęciło. No a jak pojawiły się oznaki zbliżającej się windy, to już nie było co zbierać, a potem już się nie pchałem, bo to różnie bywa jak się kursy zrównują.

P.S.

2.04->2.06 i już trochę lepiej to wygląda ;)

Edytowane przez Zeberdee13
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Na noc porozstawiałem sobie sidła na tworzących się rynkach, gdzie była jedna mniejsza, lub większa dziura... szkoda tylko, że na Stephens nie wyczyściłem 1.70, bo tam jeszcze z 10e jeszcze leżało, ale nie spodziewałem, że aż tak bardzo spadnie. Schemat prosty. Otwierałem sobie rynki, gdzie coś już zostało przehandlowane - niewiele, bo niewiele, ale zawsze. No może jedynie na Tipsie było trochę więcej i spoglądałem do pinnka na kurs, i ustawiałem się na za niskim, albo za wysokim poziomie. Oczywiście nie wszystko zostało przyjęte, ale jak na małe ryzyko straty, to nie sposób być niezadowolonym. Efekty poniżej.

post-894-0-86436800-1345023517_thumb.jpg

post-894-0-92533500-1345023527_thumb.jpg

post-894-0-08518600-1345023536_thumb.jpg

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Fajnie opisujesz zuzel,nie wiem czy zarobek adekwatny do ryzyka,ale widac ze masz wiedze i z niej korzystasz. Chetnie zobacze jak CI pojdzie w dluzszym okresie czasu.

Powodzenia

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wczorajszy dzień pod znakiem scratch trade, chociaż gdybym był bardziej cierpliwy, to bym greenował, bo rynki jednak poruszały się w dobrą stronę, a tak tylko jakieś drobne. Znowu ustawiłem się na noc i coś tam wpadło.

post-894-0-90954000-1345098983_thumb.jpg

post-894-0-42929900-1345098971_thumb.jpg

Edytowane przez Zeberdee13
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A nie obawiasz się, że podczas gdy będziesz smacznie spał kursy pójdą w drugą stronę bez żadnych szans na cięcie strat?

Edytowane przez pio327
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A nie obawiasz się, że podczas gdy będziesz smacznie spał kursy pójdą w drugą stronę bez żadnych szans na cięcie strat?

Oczywiście, że istnieje takie ryzyko. Ale często się tak zdarza, że ktoś ma ustawiony SL np na 2 ticki. Kurs na chwilę odbił w niewłaściwą stronę i już się SL włącza by po chwili kurs wrócił na właściwe tory i szedł w pożądaną przez nas stronę. I my zamiast greena mamy reda na dwa ticki i przeklinamy cały świat :P I tutaj każdy musi sam zadecydować jak chce grać i jakie ryzyko przyjmuje.

Edytowane przez Bartas89
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

To ja może przewrotnie zapytam, a co nie jest gamblingiem? Hmmmm...? Jakieś pomysły? :D

No a co do screenów powyżej, to nic innego jak: tanio kupić - drogo sprzedać, tudzież odwrotnie. Jak zaznaczyłem wcześniej odbywa się to na dziurawych rynkach, ba na jednej wielkiej dziurze, więc ryzyko straty jest minimalne. Przed chwilą kolejny udany deal - kurs w pinnku od "dłuższego" czasu 1.61, więc był solidny punkt odniesienia. Nie są to może oszałamiające liczby, ale jak $ mają leżeć i się kurzyć, to niech na siebie pracują. ;)

post-894-0-37912100-1345162044_thumb.jpg

No a z klasycznego tradingu dzisiaj też całkiem spoko, bo zarówno na Radwanie, jak i na Rybce udało mi się nieco utuczyć greeny, a jeszcze pięknie wjechał Berdych - wzorowy trend wzrostowy był, gdzieś z 1.60 z małym hakiem na 1.90. Oczywiście coś mi nie pasowało, a wchodziłem w wyżej wymienione rynki i tutaj wbiłem dopiero z layem na 1.81, kiedy sytuacja była klarowana. Nie mniej ktoś sobie przypierniczył ciut mocniej i sprzątnął ze 3k z 1.80 i na tym poziomie pozostawił gdzieś z 6k. Patrzeć co się dzieje u buków, a tam nic ciekawego. Tak więc sobie w spokoju czekałem i po góra 2-3 minutach byliśmy wyżej. Na początku ustawiłem się z backiem po 1.89, ale coś opornie szło, więc zadowoliłem się dwoma tickami mniej - rynek koniec końców brał nawet coś wyżej. Tak czy siak jestem zadowolony, bo +12.84e dziś.

WRÓĆ! Za przeproszeniem ********łem się w Santos - trochę wyżej się ustawiłem, ale kiedy wróciło po moje i pobrało, to tak dziwnie pusto się zrobiło, że po ticku pociąłem, mając w pamięci windy na Brazylii. Oczywiście tylko to, co było dostępne, bo nie dało rady wszystkiego. No ale wróciło do normy i tą resztkę chciałem oddać na sensownym poziomie niżej - coś tam już wzięło, więc spokojnie czekałem, no i jebudu... już nawet nie czekałem na korektę, bo różne cuda się mogły równie dobrze wydarzyć. Także wyredowałem na ponad 3e, a kurs oczywiście wrócił w najlepsze, a potem odbił z powrotem do góry, ale już nieco lżej i tak już pozostał. Chyba sobie tamte klimaty daruję.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
  • 2 months later...

Hmm trochę czasu od ostatniego wpisu minęło, ale sierpień-wrzesień to był szczyt żużlowego sezonu i bardziej skupiłem się na "gamblingu". ;) Nie mniej jednak teraz w październiku już ostatki, więc zacząłem powoli myśleć o powrocie do handlu i przez ostatni tydzień z małym hakiem się trochę pobawiłem. Tak co by sprawdzić, czy nie zapomniałem co i jak... efekt myślę OK, więc reaktywuję bloga, aby usystematyzować swoje poczynania i mieć przejrzysty przegląd sytuacji. Podsumowania będą raczej dzienne z krótką adnotacją, bo wrzucanie listy transakcji z tygodnia mija się trochę z celem, gdyż połowa istotnych kwestii ulatuje, a tak mam nadzieję uda mi się je odnotować. To by było na tyle. Stan początkowy 600 denarów. Stejki myślę, że: 50, 100, 200, 300 w zależności od rynku, ale jak widać max 1/2 sakiewki. No i czerwone ciąć w diabły, a zieleń pielęgnować - takie kolejne założenie, chociaż z tym drugim jeszcze muszę popracować. Rynki oczywiście pre-play i będę starał się unikać dziwnych, nieregularnych wykresów. Dyscypliny? Przede wszystkim chyba tenis - tak jakoś przypadł mi do gustu, no i wiadomo... kopana. Niech moc będzie z nami! :D

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

#1 Dzień - 28.10

Piłka nożna: €13.40 | Tenis: €4.16 | Suma zysków/strat: €17.56 (+2.93%)

Liczba rynków: 4 | Na plus: 4 | Na zero: 0 | Na minus: 0

Podsumowanie:

Najpierw w nocy skubnąłem na Ferrerze lay 1.35, kiedy ktoś nieopatrznie zostawił tysiaka, gdy pinnek nieco podniósł kurs i po chwili oddałem back 1.37, chociaż spodziewałem się wzrostu jeszcze ze dwa ticki, ale że już późna pora była, to zadowoliłem się pewnymi dwoma. Dalej była prosta akcja na Bayernie, gdzie rósł over i ustawiłem się najpierw po 1.55, ale łyknęło jakieś drobne i musiałem cisnąć laya 1.57, a potem zamknąłem wszystko backiem po 1.58. Wszystko na dziurze od 3-4 koszyków na początku po 2 puste na końcu. Następnie udało mi się urwać co nieco z końcówki wzrostów na overku Tottenhamu, ale chwyciło mi tylko część stejka i wywaliło w górę, gdzie od ręki wcisnąłem back po 1.73. Potem jeszcze próbowałem layować 1.71 i 1.72, a następnie ustawiłem się backiem w dziurę na 1.73, ale o dziwo nie licząc tej poprzedniej transakcji, to chyba nie w smak rynkowi taki wysoki kurs był i mieliło tylko 1.71-1.72, a czasami schodząc niżej na 1.70. Z zimną krwią wyczekałem i zamknąłem parę minut przed końcem po 1.72 - mogłem od ręki po 1.71, ale wyglądało to stabilnie, więc luzik. Poniżej wykres i widać, że po pierwszym dobiciu do 1.70 mamy mały spadek, gdzie potem odbija się od poziomu, który wcześniej był oporem i wraca konsekwentnie pod 1.70 - tutaj miałem zagwostkę, czy to jest dobry pomysł z tym layem... Okazało się, że tak, ale potem nie spodziewałem się, że większy opór pojawi się na 1.72 i dalej już ni hu hu - pinnek w pewnym momencie dał nawet 1.73, ale nic z tego. Ostatni rynek to wejście backiem w Athletic, jak u buków po pewnym zastoju poszły dalsze spadki, a na giełdzie chwilowa posucha była - w sumie trzeba było trochę poczekać na reakcję i kurs został zbity dopiero z napływem większej gotówki. Tutaj poszło 1.86 -> 1.83, gdzie też wcześniej chciałem ustawić się wyżej, ale jednak brało tylko koszyk niżej - to jeszcze przed dalszym spuszczaniem przez buki. W sumie szału nie ma, ale chyba w miarę przyzwoicie. Dzisiaj mało rynków, to się rozpisałem, ale nie zawsze tak będzie. ;)

post-894-0-63175900-1351457568_thumb.jpg

Edytowane przez Zeberdee13
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.