Skocz do zawartości
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

To dopiero początek...


Promowane odpowiedzi

Wczoraj przełomowy dla mnie dzień. Wyleczyłem się bowiem z pewnego zachowania. Ale o tym później.

Hapoel-Bate.

Zakupiony back na Bate po 3,20. Dość szybko spadło do 3,1 i oddalem. Ale patrząc co się dzieje uznałem, że jednak zostanę w tym pociągu. Dokupiłem więc raz jeszcze po 3,1 i z wielką radością patrzyłem jak kurs zjeżdża w dół. Na przystanku 2,94 wysiadłem. A szkoda, bo pociąg stację końcową miał na poziomie 2,5. Ale darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda.

Zysk 1,76e.

Udinese-Braga.

Zakupiłem back na Bragę za 3,45. Sądziłem, że jestem w trendzie. Okazało się, że byłem w dołku. Gdy zobaczyłem, że kurs ustabilizował się na poziomie 3,6-3,65 uznałem, że mogę uniknąć reda. Poscalpowałem na tych kursach, że ostatecznie wyszedłem na plus. Po ujrzeniu koloru zielonego zakończyłem, aby nie kusić losu.

Zysk 0,88e.

Panathinaikos-Malaga.

Oto i rynek, o którym wstyd mi pisać, ale nie o ukrywanie błędów tu chodzi. W pierwszym meczu 0-2. Jedni i drudzy grali o życie w pełni tego słowa znaczeniu. Z kasą u nich krucho. Kursy mniej więcej na tym samym poziomie. Grecy musieli odrabiać straty. Zatem analiza dowodziła, że bramki muszą paść. Albo gospodarze dadzą radę, albo nadzieją się na kontrę. Czyli co? Idealny mecz na LTD. Wszedłem za 3,45. Czekałem, czekałem i czekałem. W przerwie chciałem zakończyć, ale chciwość zwyciężyła. Na szczęście pomimo wieeelkiej pokusy udało mi się zredować w okolicach 75 minuty. Sprzedałem za 1,80. Mecz, w którym musiały paść bramki zakończył się wynikiem 0-0. Oto kolejny raz słowo "musi" nabrało innego znaczenia. Blogowanie bardzo mi jednak pomogło. Gdyby ten mecz był na początku mojej przygody z tradingiem straciłbym zapewne cały wkład. Czekałbym do końca. Niniejszym oświadczam, że już nie zagram LTD.

Strata -18,34e.

Strata dnia -15,70e.

Zysk od początku bloga 1,81e.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
  • Odpowiedzi 51
  • Created
  • Ostatniej odpowiedzi

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Niskie ukłony wszystkim Traderom. Na wstępie zapewniam, że tylko pierwszy post będzie nieco przydługawy. Mógłbym go rozdzielić, ale brzydzę się spamowaniem. Nabijać postów też nie zamierzam. Mam na

Dzięki za miłe słowa. Dziś zgodnie z deklaracjami przystąpiłem do odrabiania strat. Dla pełnej jasności, póki co walczę głównie na MO piłki nożnej. Czasami inne sporty drużynowe, rzadko tenis.

To, co mogę z własnego doświadczenia polecić, to opinie zarówno prywatne jak i innych oraz informacje o drużynach, formie itd traktuj drugorzędnie a nawet trzeciorzędnie. Pierwsze co, to patrz na wykr

Posted Images

Wczorajszy dzień to wreszcie handel bez żadnych dodatków. Miałem pokusę i znalazłem nawet idealny mecz na LTD (nota bene miałem rację), ale bałem się, że znowu się pomylę i będzie mi wstyd tu napisać, że znowu wtopiłem pomimo mojej deklaracji. Zatem po raz kolejny blogowanie mi pomogło.

Rybarikova-Zheng.

Back na Rybarikovą po 1,86. Chyba nie tylko ja liczyłem na spadki. Pisali o tym rynku również innu Koledzy na forum. Zobaczyłem jednak, że coś jest nie tak. Sprzedałem więc jak najszybciej. Udało sie nawet ugrać ticka. Jak się później okazało to było dobre posunięcie, bo za jakiś czas musiałbym redować.

Zysk 0,53e.

Lille-Kopenhaga.

Dość ciekawy rynek i kolejne doświadczenia. Na początku kupiłem lay na gospodarzy po 1,45 i 1,46. Uśredniło mi to kurs do 1,457. Liczyłem na solidne wzrosty. Aż takiej różnicy pomiędzy tymi ekipami nie ma (późniejszy mecz zresztą to pokazał). I faktycznie rynek ruszył w górę. Niestety później spadł i wrócił do stanu, w którym w niego wchodziłem. Popatrzyłem na sytuację u buków. Kurs na gości właściwie u wszystkich (u sbobet nawet bardzo) był zdecydowanie niższy od giełdowych. Jedynie pinek trzymał prawie 10. Obrót na gościach był w stosunku do Lille dość mizerny. Niemniej jak wszyscy wiemy tick przy poziomie 10 trochę waży i o ile na gospodarzach ruch był mizerny to na gościach trochę chodził. Sprzedałem więc Lille po 1,45 tworząc delikatnego greena. Kupiłem potem back na Duńczyków za 10, 9,6 i 9,4. Średnia wyszła 9,777. Pinek jednak chyba wyznaczał wysoki kurs dość długo. Nadszedł moment, że jednak musiał odpuścić (hehe znowu musiał, oczywiście nic nie musiał). Przy 9,2 zlayowałem. Być może to jest też jakiś sposób. Zamiast layowania rzekomego faworyta backować underdoga. Oczywiście z głową i nie każdego. Jak Koledzy myślą? Zapewne wszystko zależy od sytuacji od samego rynku ;) jak zawsze.

Zysk 4,42e.

Zysk dnia 4,95e.

Zysk od początku bloga 6,76e.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dzisiejszy dzionek spędziłem na backowaniu underdogów.

HJK-Bilbao.

Back na gospodarzy za 5,4 i niemal od razu oddany tick niżej. Handel bez historii.

Zysk 0,26e.

Apoel-Neftci.

Back na gości za 12,5. Oddane również dość szybko za 12.

Zysk 0,56e.

Hannover-Śląsk.

Back na gości za 16,5. Ustawiłem się również na 17, ale niestety nikt nie skupił. Tu już trochę czekania na ruch było, ale ostatecznie sprzedane za 15.

Zysk 0,38e.

Wygrane symboliczne ze względu na to, że na tych pozycjach obrót jest niewielki zatem oczywistym jest, że większą kasą strach wchodzić. Po co kupować, skoro nie będzie komu sprzedać. Mecze dobrane na podstawie kursów u buków, zazwyczaj te, w których kursy na giełdzie są sporo powyżej bukowych. Dodatkowo patrzę na wykresy, które zazwyczaj wyglądają jak te in play. Nigdy nie wchodzę w dołku. Tutaj akurat nie liczę na regularne zachowanie rynku.

I kolejna odrobiona dzisiaj lekcja. Zakończyłem handel, bo chmury wiszą. Przy burzy, a dość spora się zapowiada mogę być odcięty od internetu. Wolę odpuścić niż zostać z otwartym zakładem, nie daj Boże na uderdoga.

Zysk dnia 1,20e.

Zysk od początku bloga 7,96e.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dziś trochę sobie pohandlowałem bez zbędnych eksperymentów.

Piast-Pogoń.

Zakupiłem Piasta za 2,38. Buki pięknie spuszczały, wykresik niemal wzorcowy. Jedynie obroty niezbyt wygórowane. Ku mojemu zdziwieniu na 30 minut przed meczem poszło do góry. Dla spokojności oddałem przy nadarzającej się okazji za darmo. Jak się później okazało kurs faktycznie runął, ale na kilka minut przed startem. I tak by mnie już nie było, bo już nie czekam tak długo jak to zdarzało mi się na początku mojej traderskiej przygody. Dzięki temu nie tracę już niepotrzebnie kasy.

Zysk 0e.

Bartoli - Mladenovic.

Lay Bartoli po 1,29. Oddany po 1,32.

Zysk 0,57e.

TSV-Duisburg.

Lay gospodarze po 1,59 oddane po 1,61.

Zysk 0,66e.

Guingamp-Chateauroux.

Back na gospodarzy za 1,87 i 1,88. Sprzedane po 1,87.

Zysk 0,18e.

Le Havre v Monaco.

Back na Monaco za 2,90, a sprzedane po 2,82.

Zysk 1,23e.

Chelsea-Atl Madryt.

Rynek, którego trochę żałuję. Ze względu na to, że idealnie go przeczytałem, ale wyszedłem zdeeecydowanie za wcześnie. Backowałem Hiszpanów po 3. Oddałem po 2,94. Aktualnie 3 minuty przed meczem można to puścić po 2,76.

Zysk 0,97e.

Cork City- Shamrock.

Back na gości za 1,78 i 1,77. Średnia 1,774. Sprzedałem po 1,73. I to akurat był najlepszy moment na sprzedaż.

Zysk 3,14e.

Zysk dnia 6,75e.

Zysk od początku bloga 14,71e.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Wczorajszy dzionek podsumowuję razem z dzisiejszym. Wczoraj nie miałem już nerwów do pisania. To co zrobiłem pokazuje, że jeszcze długa droga przede mną. Ale do rzeczy.

Zwolle-NEC.

Wszedłem w gości za 2,54. Sprzedałem za 2,50. Z tego, co czytałem niektórzy na tym rynku się przejechali. Mnie udało się zarobić.

Zysk 0,75e.

Leicester-Balckpool.

Handel rozpocząłem zakupując back na Blackpool po 3,40. Po spadku dokupiłem jeszcze po 3,35. Przy kolejnym ticku niżej sprzedałem.

Zysk 1,18e.

Crystal Palace-Sheff Wed.

Tutaj również ugrany jeden tick. Back goście 2,40, lay 2,38.

Zysk 0,80e.

Stuttgart-Alemannia.

Handlowałem, handlowałem i nie kończyłem. 5 minut do meczu. Wychodzę? NIE! Zostaję in. 4 minuta i bramka. Na szczęście na moją korzyść. Pomimo zysku czuję się źle.

Zysk 13,32e.

Unterhaching-Arminia.

Rynek właściwie bliźniaczy do powyższego. Ten sam błąd. To samo in play. Z tym że tylko dlatego, że rynek mi zawieszono i nie mogłem go zakończyć. I gdy naprawdę się napociłem, aby red był jak najmniejszy padły bramki oczywiście dla gospodarzy, których backowałem. Gdybym poczekał mialbym dwucyfrowy bonus, a tak księguję taką samą czerwień.

Strata -28,44e.

I niesiony potrzebą odrobienia strat wszedłem w rynek tak naprawdę w ciemno. Wiem, wiem, to najgorsza rzecz jaką mogłem zrobić.

Leverkusen-Freiburg.

Tutaj liczyłem na wzrost gospodarzy. Layowałem więc przy kursie 1,68. Widna pojechała w dół. Zakupiłem więc kolejny lay po 1,64. Uśredniło mi to kurs do 1,66. Zupełnie zrezygnowany oddałem po 1,63 i wyłączyłem kompa.

Strata -3,56e.

Wnioski? Czas na kartkę na monitor z napisem: "Pamietaj głupku, że lepiej stracić 2 euro niż 20!" Co do chęci odrabiania strat to nie miałem z tym ostatnio problemów. Wczoraj nie wiem co mnie opętało.

Generalnie dzień do bani.

Strata dnia -15,95e.

Strata od początku bloga -1,24e.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dziś wreszcie normalny handel.

Lille-PSG.

Gdy poszła winda na PSG postanowiłem zakupić ich back. Udało mi się zakupić po 3. Oddane po 2,88.

Zysk 1,99e.

Catania-Genoa.

Back na gospodarzy po 1,91, a później jeszcze po 1,9. Sprzedałem po 1,88.

Zysk 0,85e.

Inter-Roma.

Roma back po 3,9 i 3,95. Średnia 3,932. Sprzedane po 3,9.

Zysk 1,07e.

Zysk dnia 3,91e.

Zysk od początku bloga (znowu zysk :) ) 2,67e.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
  • 2 weeks later...

Zgodnie z obietnicą wracam. Pomimo przerwy w blogowaniu troszkę grałem. Ciężko tak zupełnie się wyłączyć. Nałóg jakiś, czy co?

Suma sumarum wychodzi na to, że lepiej mi wychodzi jak nie mam presji opisywania moich poczynań.

Oto wynik 10 ostatnich dni.

post-2393-0-78187100-1347781000_thumb.jp

Jest kilka rzeczy, które się w tym czasie wydarzyły, o których muszę wspomnieć.

10.09.2012r.

Mecz under 21 Luksemburg-Bułgaria. Kurs 1,40 na gości wydawał mi się atrakcyjny, bardzo atrakcyjny. Na tyle atrakcyjny, że postanowiłem poczekać parę minut inplay i dopiero wtedy ocenić sytuację. I oto cud. Bodajże 1 minuta i bramka dla...amatorów z Luksemburga. Wewnątrz mnie rozpoczęła się walka pomiędzy gamblerem, a traderem. I gdy tak walczyłem Bułgarzy strzelili gola. W drugiej połowie dodali jeszcze dwie i ostatecznie wygrali. Ja zresztą też. Wiem, że niewiele to ma wspólnego z handlem, ale po pierwsze w założeniu miał być handel, a po drugie chcę żeby pozostał po tym ślad. Dzięki temu nie zapomnę, że największy nawet underdog może strzelić bramkę. I to w pierwszej akcji meczu.

11.09.2012r.

Dzień, który spowodował, że tylko jedno doświadczenie przede mną. Tego dnia przeżyłem brak internetu. Dwa dość duże rynki otwarte, a tu brak możliwości sprzedaży. 4 godziny do rozpoczęcia zawodów. Myślę sobie- na pewno zaraz net wróci. Dwie godziny później dociera do mnie informacja, że jest awaria i całe miasto jest pozbawione sieci. Nie ma to jak jeden kabel od tp. Dzwonię do brata mieszkającego w innym mieście. Fakt, że zupełny laik betfairowy. Ale mogę go przecież poprowadzić za rączkę. Oczywiście poza domem. Wszystkie komórki nie mogą się połączyć z 3g. W końcu play się przebija. Ściągam mobile betfair. Na około 30 minut przed meczami sprzedaję jeden rynek z prawie 20 eurowym redem, a drugi z bardzo delikatnym greenem. Nigdy się tak nie cieszyłem z reda jak wtedy. Po raz pierwszy 20 euro straty odebrałem jako mój sukces.

Miałem zatem mecze bez możliwości sprzedaży na live, miałem zawieszone rynki, miałem ustawki w lidze radzieckiej, miałem ltd i wzorowe 0-0, to teraz do kolekcji dołączam brak internetu. Przede mną jeszcze tylko awaria bf i wyczyszczenie konta. Obym się nie doczekał.

I wreszcie wczorajszy dzień.

15.09.2012r.

Przejechałem się dość ostro na Aberdeen. W momencie gdy chciałem wyjść z redem okazało się, że na różowym brak jest kasy. Poczułem się jak rekin sprzątając kilka koszyków na raz. Red mi się rozstrzelił od -10 do -30. Backowałem więc pozostałe opcje i mniej więcej wyrównałem ostatecznie kończąc na poziomie ponad -25euro.

post-2393-0-37506900-1347782698_thumb.jp

Na szczęście na horyzoncie pojawiła się Barcelona. Kurs 1,40 wydawał mi się za niski. Popatrzyłem na real, który też grał na wyjeździe. Stał na poziomie 1,7. Dodatkowo gdzieś obiło mi się o uszy, że Messi i Iniesta będą zaczynali na ławie. Zatem poszedłem na całość i nie tylko lay Barcelona, ale back Getafe. I wszystko byłoby ok, gdyby nie jeszcze słabe nerwy. Winda przeszła moje oczekiwania i obawiałem się szybkiej korekty. Mniej więcej w połowie trasy wysiadłem z pociągu.

Gdy patrzyłem co się dzieje na boisku postanowiłem ustawić stawki tak, aby w przypadku wygranej Barcy wziąć całość zysku, a w przypadku remisu lub porażki zamknąć rynek na 0. I to była znakomita decyzja. Odrobiłem szkocką wtopę.

post-2393-0-14921400-1347783067_thumb.jp

I na koniec wynik kolejnego eksperymentu. Spróbowałem layować najniższe wyniki cs płaską stawką 2euro. Wynik przeszedł moje oczekiwania. 12 zakładów i aż cztery trafienia. Oznacza to, że warto było backować. Ale tego już testować nie będę. Stratę zaksięgowałem i potraktowałem jako kolejny rachunek za korepetycje.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czas na podsumowanie dnia wczorajszego. Kilka standardowych operacji. O jednej warto wpomnieć.

IFK-Elfsborg. Zarówno buki, wykres jak i miejsce w tabeli wskazywały na spadek gości. Pojawiła się dość spora luka. Ustawiłem się więc backiem na jej skraju. Skupiło mi tylko drobne. Ktoś ustawił się niżej ode mnie. Po analizie kursów zobaczyłem, że remis jest na giełdzie dość przeszacowany. Uznałem, że warto zaatakować. Sprzedałem więc Elfsborg, a kupiłem back na remis. Po około 15 minutach sprzedałem tick niżej. Nie ukrywam, że liczyłem na conajmniej trzy, ale wziąłem co dali.

post-2393-0-94469900-1347868100_thumb.jp

Nie miałem pełnego przekonania, a do tego na remisie nie było powalającego obrotu więc operowałem kwotą 50 euro. Zysk niewielki, ale grosz do grosza i będzie kokosza. O czym świadczy screen podsumowujacy wczorajszą zabawę.

post-2393-0-80044300-1347868114_thumb.jp

Edytowane przez pio327
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dzień wczorajszy na zielono. Choć łatwo nie było. Green mógł też być o wiele większy. Niestety Everton musiałem dość szybko sprzedać bo musiałem wyjść z domu. Gdy wróciłem kurs spadł zgodnie z moimi przewidywaniami, ale mnie już tam niestety nie było.

Jeden rynek rozbiję na czynniki pierwsze, bo troszkę dziwne rzeczy się tam działy. A może tylko dla mnie są dziwne. W końcu dla mnie to dopiero początek.

Fc Koln- St Pauli.

Kupiłem back na gospodarzy. Wszędzie leciało w dół. I co na to giełda? Oczywiście w górę. Przez długi czas kursy wyglądały tak:

post-2393-0-16700200-1347954517_thumb.pn

Dokupiłem więc jeszcze trochę Koloni licząc w końcu na spadek. A kursy i u buków i na giełdzie ani drgną. Kasy już było ponad 70 tysięcy i ni huhu. W końcu na około 30 minut do meczu ruszyło. Spadek zakończył się dokładnie na moim koszyku. A po chwili znowu w górę. 5 minut przed meczem kursy wyglądały tak:

post-2393-0-95585900-1347954700_thumb.jp

Zupełnie tego nie ogarniam. Poniżej screen z wykresem.

post-2393-0-66470400-1347954743_thumb.pn

Pierwsze wejście przy prawidłowym moim zdaniem zachowaniu się rynku. Potem już giełda żyła swoim życiem nie oglądając się na buki. Z ciekawości zajrzałem na ten rynek w 10 minucie meczu. Kurs na Kolonię zleciał na pysk.

Na koniec wynik wczorajszego handlu.

post-2393-0-37148500-1347954931_thumb.jp

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

zicoo napisał u siebie, że na giełdzie trzeba być elastycznym. Wczoraj nie byłem. Liga Mistrzów mnie pokonała. Tym bardziej wielki szacun dla zicoo za wczorajsze greeny. Po obejrzeniu meczu Real-Man City nie potrafię zrozumieć wczorajszych kursów. Choć trzeba przyznać, że II połowa genialna.

Trudno. Nad wczorajszym handlem spuszczam kurtynę milczenia i dzisiaj startuję do trzech rynków:

Lay:

Barcelona, Braga, Lille

Back:

Juventus

Z wielkim wstydem wklejam screen.

post-2393-0-87048300-1348040174_thumb.jp

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem jakie kursy Layowałeś ale muszę Cię rozczarować, że na Barcelonie napewno nie zarobisz. LM naprawdę rządzi się trochę innymi prawami. Ludzie będą grali tylko na Barce, to pociąga spadki na nią u buków i na giełdzie zarazem, nie wierze że będzie kurs na nich wyższy niż 1.11. Nawet jeśli jakimś cudem Barca by tego nie wygrała to i tak buki będą zarobione na tym meczu więc nie jest ich intencjom podwyższać na nich kursu. W LM istnieje coś takiego jak "magia zespołu" i wczoraj był dobry przykład z Realem na to, uważam że Barca, Real i MU tylko posiadają taką "magie".

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pio przekonasz się że giełda nie przyjmuje argumentów typu bo tak mi się wydaje :) mi też się kiedyś wiele rzeczy wydawało.. tutaj liczą się tylko suche fakty,wnioski i TREND,wszyscy wczoraj wiedzieli że real stoi stanowczo za nisko i że jest to value ( bo było ) ale to kompletnie nic nie daje

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dzięki Koledzy za opinie. To mój tradowy debiut na lidze mistrzów. Zachowania rynków rzeczywiście zgoła inne od ligowych. Barcelona z mistrzem Rosji wyceniona na 1,08, a wcześniej w meczu z Getafe pięknie wylayowana ponad poziom 1,50. Trend oczywiście bardzo ważny, ale coś w tej kolejce LM trendy zmieniały się kilkukrotnie. Doświadczeni to wykorzystali, ja do nich jeszcze się nie zaliczam więc dostarczałem im głównie kasy.

Czas na podsumowanie wczorajszego dnia.

Jednym słowem sinusoida. Po zakupach wszystkie rynki po 5 minutach zaświeciło mi na zielono. Do tej pory zawsze zamykałem. Potem żałowałem, że nie poczekałem do stacji końcowej. Chytry dwa razy traci. W myśl tej maksymy trendy się odwróciły i tylko Juve dało zarobić. Mistrzostwem świata nie tyle nieudolności, co paniki był mecz Bragi. Motałem się jak ryba w sieci za każdym wejściem zwiększając reda. Zniechęcony pozamykałem wszystko co było otwarte około godziny przed początkiem. Zwróciło moją uwagę atrakcyjny kurs na over 2,5 Chelsea-Juve. Kupiłem lay under, a on...spadł. Zarówno statystyki jak i głos wewnętrzny mówiły mi, że warto wejść ip. Tutaj też dziwne rzeczy. Po 20-25 minutach na under 2,5 było poniżej 1,50. Gdybym wcześniej nie kupił, to po tej cenie również bym wszedł i to za grubo. Po pierwszej bramce chciałem oddać, ale podczas stawkowania padła druga bramka. Sprzedałem zakład na 3 minuty przed trzecią bramką. Początkowo żałowałem, ale potem uznałem, że suma zainkasowana też niczego sobie. Po wczorajszej i dzisiejszej wtopie śladu nie ma. Zresztą muszę przyznać, że excel mi podpowiedział, że również odrobiłem super stratę z ligi rosyjskiej, o której wspominałem w pierwszym poście.

Wiem też, że takie chwile mogą wpłynąć rozluźniająco i kusić do zbędnego wyzyka. Dlatego też dobrze się stało, że wyjeżdżam (piszę właśnie z drogi) na dwa dni i odpocznę od handlu.

Wczorajszy wynik:

post-2393-0-33066500-1348116976_thumb.jp

Edytowane przez pio327
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja też popłynąłem trochę na pierwszej kolejce CL bo właśnie zacząłem sobie coś wyobrażać i porównywać z rzeczywistością, choćby Lille i Braga. W obu przypadkach lay-e i co... redy, a w meczach to chyba każdy widział co się działo i zna wyniki... Czasem to żałuje, że betów nie popuszczałem na takie zdarzenia... Tyle już człowiek rynków przerobił i co jakiś czas taki głupie podstawowe błędy się popełnia jak choćby: zamiast reagować to się przewiduje...

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.