Skocz do zawartości
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Promowane odpowiedzi

Witam wszystkich traderow i przyszlych traderow ;)

postanowilem zalozyc wlasny temat i podzielic sie z Wami moimi potyczkami w tradingu.

Mam nadzieje ze poczynione tutaj zapiski przyczynia sie do poprawy skutecznosci i pozwola osiagnac wyzsze zyski zarowno Wam jak i mi. Staz mam krotki, ale temat mnie mocno wciagnal, tak wiec porzucilem zwykle typowanie i granie surebetow a skupilem sie na handlu.

Handluje wlasciwie tylko na pilke nozna pre-play i od czasu do czasu in-play tenis i pilke.

Taktyka prosta, ale skuteczna i jak narazie wyniki zadawalajace.

Gram z trendem, najczesciej spadkowym, na wynik 1x2 FT rozpoczynajac kilka godzin przed meczem, lapiac kilka tickow i zamykajac zlecenie.

Granie live to zupelnie inna para kaloszy, tak wiec wszelkie uwagi bede staral sie spisywac na biezaco.

Na poczatek kilka moich prawie ;) zelaznych zasad:

1. Nie grac na rynkach z malym wolumenem

2. Grac tylko i wylacznie z trendem

3. Akceptowac straty

4. Lyzeczka nie kubkiem - nie byc zachlannym

5. Nie grac na sile

i kilka slow komentarza do powyzszych, wiekszosc oczywistych, ale jak czasem cos jest napisane czarno na bialym to lepiej sie wbija do glowy:

ad 1). Trading w moim zalozeniu ma byc w miare bezpiecznym sposobem pomnazania kapitalu. Jezeli nie jestesmy w stanie zamknac zlecenia narazamy sie na olbrzymie straty, poniewaz zyski z tradingu sa najczesciej pojedynczymi procentami stawki. Musimy zawsze miec mozliwosc zamkniecia zlecenia, nawet ze sporymi stratami. Na malym rynku moze byc to czasem trudne. Wbrew pozorom maly rynek moze byc dynamiczniejszy i tym samym zlapanie kilku tickow moze sie okazac latwiejsze, ale bezpieczenstwo naszych transakcji MUSI ZAWSZE ISC NA PIERWSZYM MIEJSCU

ad 2). Czy to gielda czy trading w zakladach bukmacherskich taktyka powinna byc ta sama: grac tylko i wylacznie z trendem. Lapanie gorek i dolkow pozostawmy jasnowidzom. Kto gra z trendem nie traci. Wyjatek od tej reguly stanowi gra live, gdzie czesto licze na przelamanie np w tenisie czy wyrownanie underdoga w pilce.

ad 3). Podstawa zyskow w dluzszej perspektywie. Ktos kto nie potrafi zakceptowac czerwonego koloru nigdy nie bedzie dobrym traderem. Minimalizowanie strat to bardzo wazna umiejetnosc i trzeba ja opanowac w pierwszej kolejnosci. Liczenie na zmiane rynku w korzystna dla nas strone to proszenie sie o bankructwo. Nikogo nie musze przekonywac ze lepiej stracic czesc niz calosc. Pod ta zasade podpinam tez finalizowanie transakcji pre-play. NIGDY,ale to NIGDY nie mozna dopuscic do pozostawienia otwartego zlecenia do momentu rozpoczecia zdarzenia. Predzej czy pozniej to sie zle skonczy, a gwarantuje ze straty beda bardzo bolec. Dodam tylko ze najczesciej w momencie rozpoczecia zdarzenia wiekszosc otwartych transakcji jest anulowana, rynek jest pusty a kursy wariuja.

ad 4). To regula, z ktora mam chyba najwieksze problemy i nad przestrzeganiem ktorej bede musial popracowac. Perspektywa duzych zyskow czesto tlumi moje racjonalne myslenie i powoduje ze nie zamykam zlecen wtedy kiedy powinienem. Zyski najczesciej sa wtedy znacznie mniejsze niz moglyby byc, gdybym tylko zakonczyl trading z pierwotnie zamierzonym punkcie. Czasem czekanie powoduje straty -> pilka in-play gdzie jedna bramka diametralnie zmienia sytuacje.

ad 5). Sa czasem dni kiedy nie ma co grac, sa dni kiedy podjelismy nietrafione decyzje, trading konczymy na minusie i probujemy znalezc rynek do odrobienia strat. Co wtedy robic? Isc na piwo, bo granie na sile to kolejny krok do bankructwa.

polecam takze:

Dekalog Tradera by HoMiK155

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj niezwykle udany dzien, tak wiec chetnie podziele sie moimi osiagnieciami:

bilans20100916.png

Standardowo wybralem kilka rynkow pilki noznej i liczylem na zlapanie przynajmniej kilku tickow na kazdym z nich: Santos - Atletico, Leverkusen - Rosenborg, AZ - Sheriff, Dynamo - BATE, Liverpool - Steaua. Santos w miejscu, AZ i Liverpool w przeciwnym kierunku niz planowany, jedynie Rosenborg i BATE poszlo tam gdzie powinno. Tylko w 2 na 5 rynkow poprawnie przewidzialem ruch kursow, a mimo to ~65E do przodu. To najlepiej pokazuje dlaczego warto ciac straty jak najwczesniej i dlaczego ta umiejetnosc jest kluczem w osiagnieciu zysku w dluzszej perspektywie.

Spory zysk zawdzieczam grze live w meczu juventusu z lechem. Ogladajac spotkanie w tv mialem bardzo dobry przeglad sytuacji i moglem smialo przewidywac dalszy przebieg gry. Przy stanie 0:1 skusilem sie na back na juventus, wszak kurs kolo 2 z hakiem przy czestych i groznych atakach juve i stosunkowo slabej grze lecha z przodu byl niezwykle kuszacy. Ku mojemu zaskoczeniu lech wcisnal druga bramke i pogorszyl cala sytuacje. Kursy na juventus mocno poszybowaly do gory. Rozwazalem mozliwosc wyjscia z rynku, jednak zdecydowalem sie pozostac. Co z zasada akceptowania strat? Rynek in-play rzadzi sie swoimi prawami i jedna bramka moze wywrocic wszystko do gory nogami. W pre-playu nie ma tak czestych i duzych zmian. Po drugie straty byly na tyle duze ze nie warto bylo ratowac malej czesci stawki. Do tego ogladajac spotkanie bylem przekoany ze juve stac chociaz na bramke kontaktowa, co pozwoliloby wyjsc prawie na zero. Przekonanie to bylo na tyle mocne ze dorzucilem jeszcze backa na juve po kursie @6 ( a rosl do chyba 8-9). Bramka kontaktowa padla praktycznie do szatni. Dobra gra Wlochow sprawila ze czekalem dalej. 50 minuta i 2:2. Spadek kursow pozwolilby mi wtedy zamknac rynek z niezlym zyskiem. Przez chwile jednak zwlekalem i kursy zaczely isc w gore. Potem troche pomarudzilem ze przed chwila byl lepszy i moze spadnie ze zdecydowalem sie czekac na dalszy rozwoj sytuacji. Bramka na 2:3 bylaby w tym momencie bezwzglednym punktem zamkniecia ze strata, ale juz nie tak duza jak po 0:2. Szczescie sie do mnie usmiechnelo bo planowalem zamknac rynek kolo 60 minuty jezeli do tej pory juve nie strzeli. Potem 63, 65 i tak odkladalem ze doczekalem 68 i pieknej bramki Del Piero z 30m. Sytuacja jak marzenie: prowadzenie Wlochow, potencjalnie duzy AG. I wtedy zaczal ogarniac mnie syndrom kubeczka ;). A gdyby tak nie kontrowac i doczekac do konca spotkania? Przeciez Juve nie da sobie strzelic kolejnej bramki. Pogdybalem, pogdybalem i kursy jeszcze bardziej spadly. Ostatecznie zdecydowalem sie zrobic AG i cieszyc sie z duzego zysku. Bramka na 3:3 padla w 90 minucie. Kursow juz nie obserwowalem, ale dalbym sobie reke uciac ze wszystko odwrocilo sie do gory nogami i z ladnego zysku wyszedlbym jeszcze z duzym minusem. Co gorsza przyszloby mi jeszcze do glowy kontrowac backiem na remis duza stawka i liczyc na FT bez zmian.

Wnioski: szczescie bylo po mojej stronie, ale nie mozna zapominac ze spotkanie ogladalem i "kontrolowalem" sytuacje. Dobrym pomyslem bylo dorzucenie na juve przy 2:0 co stosunkowo nie wiele pogorszalo moja sytuacje a znacznie polepszalo w przypadku bramki kontaktowej czy wyrownania. LYZECZKA NIE KUBECZKIEM!!!! Lepszy AG w garsci niz watpliwy zysk w historii.

Rynek Liverpool - Steaua u2,5 to proba taktyki u2,5 po szybkiej bramce. Chcialem zobaczyc jak to w praktyce dziala. Oj jak dla mnie to za bardzo ryzykowne. Zaklad zamknalem z zyskiem, ale zeby pokryc ew. straty musialbym trafic takich kilkanascie. Po drugiej bramce nie byloby co zbierac. Moze sa jakies metody zabezpieczen, ale poki co zajme sie lektura albo wersja papierowa tej taktyki.

Ostatni rynek Debreczyn - Metalist to proba taktyki z niskim layem. Przy stanie 0:2 kupilem laya na Metalist po 1.03. Nie zauwazylem tylko ze Debreczyn gra w 10, co znacznie pogorszalo sytuacje. Tak czy inaczej notujac duzy zysk na lechu pozowlilem sobie na troche "rozrzutnosci". Skonczylo sie 0:5. Strata jest, ale warto ryzykowac. Dlaczego a no dlatego:

karpatydortmund20100916.png

Sytuacja analogiczna 0:2. Karpaty wyciagnely na 3:2, po czym ostatecznie przegrali 3:4. Screen zrobiony przy 3:3. Kursy jak widac zmienialy sie jak szalone. Niski lay to male straty a potencjalne zyski bardzo duze.

Dzien bardzo dobry. Jutro licze na +50 ;) Czas pokaze.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Witam gratuluje wyniku:) co do zasady ze trzeba byc jasnowidzem zeby przewidzec dołki i górki to nie koniecznie:) przesle Ci taka stronke moze bedzie pomocna, według mnie jest swietna, sa tam tez statystyki chyba najbardziej rozbudowane jakei widziałęm, tu akurat zmiany na U/O ale sa tez na 1X2, mi lepiej odpowiadaja ze na under/over. powodzenia i dalszych sukcesow życze

http://www.nowgoal.com/OU.htm

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

bilans20100917y.jpg

Piatek niestety nie owocowal w glebokie rynki pilki noznej. Zaledwie kilka spotkan nadawalo sie do gry. Przez chwile rozwazalem nawet przerwe od tradingu, ale ostatecznie wybralem trzy rynki, na ktorych skoncentrowalem swoja uwage. Zmiany stosunkowo male, tak wiec postanowilem wziac 1-3 ticki i zamykac transakcje. Przed meczami kursy powedrowaly duzo nizej, ale cieszy mnie przyslowiowa "lyzeczka". Cel na dzisiaj wykonany, ba nawet z mala nawiazka. Najwazniejsze ze 3/3 trafione. Co do typow: taktyka ta sama, wybrac rynek z tendencja malejaca, podczepic sie na chwile i wyjsc z AG. Rynek mam wrazenie leniwy, ale caly czas kontrolowalem sytuacje na betbrainie.

Tokarz1989: dzieki za linka, na pierwszy rzut oka za duzo informacji, ale posiedzie troche, moze cos ciekawego da sie z tego wyciagnac. Poki co betbrain zostaje podstawowym narzedziem mojej pracy.

Co do dolkow i gorek: wazna informacja przed meczem (kontuzja, etc), czy wejscie wiekszego kapitalu zawsze jest w stanie pozmieniac sytuacje na rynku i jezeli nie ma sie info z pierwszej reki to trudno byc jednym z pierwszych, ktory na to zmiane zareaguje. Mozna blyskawicznie reagowac na zmiane kursu, ale to tez zgadywanie czy to trend przeciwny, czy zwykly szum i chwilowe wahania kursow. Analiza techniczna na bf tez raczej nie pomoze. Osobiscie preferuje zamknac zlecenie ze strata niz liczyc ze trend sie odwroci (pre-play oczywiscie).

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dziekuje, ale poczekajmy na wyniki w dluzszej perspektywie.

Mecze wybieram korzystajac ze stron typu dropping odds:

http://www.oddsportal.com/dropping-odds/3/5/0/#soccer

i czasem:

http://www.betshoot.com/dropping-odds/

przy czym pierwsza prezentuje wszystko co potrzeba w bardzo wygodnym dla mnie formacie.

Tak wiec przy 10% mozna smialo atakowac rynek. Oczywiscie im wczesniej sie wejdzie tym spadek bedzie wiekszy i zysk wiekszy, ale grozi to nietrawala tendecja.

Jezeli do duzego spadku doidzie wysoka liczba bukmacherow u ktorych ten spadek jest notowany to jeszcze lepiej. Pozniej pozostaje tylko sprawdzenie plynnosci rynku i co bardzo wazne trendu na bf. Wykres musi miec tendencje spadkowa. Im bardziej liniowa tym lepiej. Wahania swiadcza o niepewnosci trendu i ryzyku odwrocenia sie trendu. Dalej chwila na zapoznianie sie z rynkiem i mozna wchodzic. Pozniej kontrola przez betbrain i obserwacja zmiany kursow na bf. Jezeli zaczyna miec duze watpliwosci to nie ryzykuje i wychodze. Jezeli kursy zbyt dlugo stoja w miejscu, a pojawia sie cos ciekawszego na rynku - wychodze, nie ma co blokowac kapitalu.

Jezeli wszystko idzie po mojej mysli to lapie kilka tickow i zamykam, jezeli trend sie poglebia czekam dalej, natomiast jezeli przy wyraznym trendzie zdarzaja sie male wahania kursow to czesto zamykam i otwieram ponownie troche wyzej. Taki troche scalping na trendzie.

Taktyka wedlug mnie stosunkowo bezpieczna i co wazniejsze jak narazie przynoszaca systematyczne zyski. Nie da profitow jak trading in-play, ale na pewno nie zagrozi utrata wiekszej czesci kapitalu. Oczywiscie mozna stosowac w druga strone - tj grac na wzrosty, czasem rynek plynniejszy a i wzrosty moga byc nieznacznie wieksze (rynek 3-drogowy)

Z racji ze stronki najczesciej pokazuja spadek kursow, czesciej gram wlasnie ta metoda. Ale kto wie, moze w ramach udoskonalania taktyki, zaczne probowac grac odwrotnie.

Btw. zna ktos stronki pokazujace przede wszystkim wzrost kursow a nie spadek???

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

moze wam sie wydac to glupia prosba ale jednak...

szczerze mowiac staralem sie korzystac z porownywarek kursow wyszukiwac spadki u bukow etc etc aby wejsc w jakis rynek i przez noc liczyc na spadek/wzrost kursow zeby pieniazki nie spaly a pracywaly na siebie jednakze tradingiem zajalem sie dlatego ze w ogole nie znam sie na sporcie. Pilka? wiem ze jest jedna a sa 2 bramki. Tenis? teraz wiem co to sa gemy i sety i tyle, mi to starczy. A wiec wiekszosc moich prob poprostu skonczyla sie redem ;/ Bo czy kurs na Juve VS Portsmouth (przyklad) jest zawyzony? Moze tak jest, ktos kto sie zna moze to widzi a ja nie mam pojecia.

Dlatego prosilbym cie zebys jak znajdizesz troche czasu opisal krok po kroku co gdzie jak i dlaczego :)

Bylbym bardzo wdzieczny i wydaje mi sie ze to by pomoglo nie tylko mi.

Z gory dziekuje

PS

zaliczylem dzis matme dykretna :D:D:D:D

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

W weekendy niestety kiepsko u mnie z czasem i tym razem nie bylo inaczej. Na gielde zajrzalem dopiero kolo 17 przez co uciekla mi cala liga angielska i niemiecka. W zasadzie powinienem juz sobie odpuscic i zrobic wolny weekend (jutro pewnie znowu bede mogl zajrzec dopiero poznym popoludniem), ale podkusilo mnie zeby podtrzymac dobra passe.

Malo czasu, maly wybor rynkow, do tego nie moglem doczekac rozpoczecia meczu no i co najwazniejsze kiepski wybor - to wszystko zaowocowalo minusem. Wszedelm na rynek po najwiekszych spadkach, kiedy kurs sie juz stabilizowal. Potem praktycznie bylo tylko gorzej. Liczylem jeszcze na chociac ticka czy dwa, ale kurs podskoczyl i moglem juz tylko kombinowac jak minimalizowac straty. Nie ma tragedii, chociaz kazdy minus (szczegolnie w podsumowaniu dnia) nie jest bynajmniej tym, co tygryski lubia najbardziej.

bilans20100918h.jpg

Przy okazji minusa zaczalem sie zastanawiac nad najlepszy sposobem minimalizowania strat. Robicie AG czy decydujecie sie na odrobine gamblingu i rozkladacie stawki zaleznie od Waszych przewidywan? A moze od razu przerzucenie sie na trend odwrotny?

Fruwak: w zasadzie cala swoja taktyke opisalem dwa moje posty wyzej. Jezeli masz jednak jakies pytanie to smialo pisz.

Mnie trading wciagnal troszke z innego powodu - przede wszystkim uwazam ze jestem kiepskim typerem. Wszelkie taktyki i strategie nigdy nie przynosily mi systematycznych zyskow, i chociaz wyniki oscylowaly kolo zera, to jednak frustracja z przegranych spotkan z czasem zaczela mnie meczyc. Trading uwazam za o wiele bardziej bezpieczny (dla naszego kapitalu i zdrowia), a do tego uwielbiam patrzec jak w wyniku trafnych decyzji powolutku stan konta rosnie.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Po niedzieli bez sukcesow (oczywiscie tych tradingowych, bo pol skrzyni podgrzybkow to nie byle co ;)) przyszedl czas na poniedzialek. Jak to bywa w poniedzialki meczow nie wiele, ale udalo mi wybrac jeden, na ktory sie zdecydowalem:

brageljungskile20100920.jpg

Spore spadki u duzej liczby bukmacherow, tendencja spadkowa na bf, plynnosc od biedy mogla byc, wiec podjalem decyzje o wejsciu. Wynik jak widac: -24,65E.

Strata oczywiscie smuci, ale gdybym niczym w dniu swistaka zaczal dzien jeszcze raz do bez watpienia wszedlbym w ten rynek ponownie. Strata spowodowana byla moimi bledami:

1. Nie zamknalem kiedy byla okazja - liczylem na wiekszy spadek i przegapilem okazje bedac swiadomy pkt 2.

2. Nie bylem w stanie doczekac do rozpoczecia meczu. Musialem wyjsc z rynku najpozniej 1h przed zdarzeniem, co jak wiadomo nie pozwala na zlapanie najlepszy kursow.

3. Dobralem zdecydowanie za duza stawke, co nie pozwolilo mi wyjsc z rynku po znacznie korzystniejszych kursach. Niepotrzebnie chcialem szybko nadrobic sobotnia strate.

brageljungskile20100920d.jpg

Czy to na jednym, czy drugim screenie widac ze kursy spadly do 2.56/2.58. Ograniczony czasem musialem sprzedawac o ~0,2 wyzej. Typ wiec byl jak najbardziej dobry. Zabraklo czasu, rozsadku przy doborze stawki i madrej decyzji gdy moglem robic AG.

Poniedzialkowy sezon ogorkowy mam juz jednak za soba i z nadzieja patrze na najblizsze dni.

Przy okazji dowiedzialem sie niezwykle ciekawej, ale i cennej rzeczy. Wykresy (ktorymi sie kieruje przy decydowaniu o wejsciu w rynek lub nie) na BF nie odzwierciedlaja sytuacji na rynku, tak jak tego oczekiwalem. Sadzilem ze jest to zaleznosc kursu od czasu, mimo ze nigdzie nie ma o tym mowy. Okazuje sie ze nie - szczegoly w linku ponizej. Goraco zachecam:

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Spore spadki u duzej liczby bukmacherow, tendencja spadkowa na bf, plynnosc od biedy mogla byc, wiec podjalem decyzje o wejsciu. Wynik jak widac: -24,65E.

Oooo wlasnie mam dokladnie to samo tylko ze u mnie sytuacja ta wystepuje w 90% przypadkow. I nie wiem czy wchodze za pozno roznica miedzy kursem bf a bukow jest za mala czy wtf.

Stad tez moja prosba dotyczaca tego typu gry krop po kroku. Co jak kiedy i dlaczego ;) Dlaczego dany mecz? Czy warto jeszcze wchodzic? Ile czasu przed meczem warto hedgowac? ;)

Powodzonka w odbijaniu

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

no to sprobuje opisac jeszcze raz

Dlaczego dany mecz?:

1. Oddsportal

spadek kursow u bukmacherow. Bezpiecznie kolo 10%, chociaz pod uwage biore i te z mniejsza zmiana. Wazne zeby spadek ten byl notowany u jak najwiekszej liczby bukow - powiedzmy 50/60 uwazam bardzo dobry.

2. Kontrola plynnosci rynku na bf. Rynki 20k w miare bezpiecznie. 50k nie powinno byc zadnych problemow ze sprzedaniem. Oczywiscie mam na mysli wolumin na pare godzin przed meczem. Warto zwrocic uwage takze na ilosc nieprzyjetych pieniedzy.

3. Wykres na betfair z tendecja w miare stablina. Plaski wykres eliminuje dany rynek. Duze wahania kursow takze.

4. Kontrola kursow u innych bukmacherow - ze szczegolnym uwzglednieniem pinnacle. Roznica miedzy kursem w pinnim i w bf powinna byc spora (oczywiscie w korzystna dla nas strone).

5. Warto czasem zobaczyc jak kursy sie zmieniaja. Obserwacja rynku pomoze ustalic, czy spadek to chwilowa tendencja czy dlugotrwaly trend. Oczywiscie im dluzej zwlekamy, tym kursy gorsze wiec bez przesady.

6. Czas rozpoczecia zdarzenia. Rzadko gram rynki z dnia innego niz biezacy. Staram sie wybierac te spotkania, do rozpoczecia ktorych jestem w stanie monitorowac rynek.

Zamykanie:

zaleznie od taktyki i zachowania rynku (dla dobrej skutecznosci niezbedne monitorowanie sytuacji co kilanascie/kilkadziesiat minut). Staram sie robic rowne AG, chyba ze jest zdecydowany faworyt.

1. Lapanie kilku 1-3 tikow i zamykanie. Dobra taktyka dla osob dyspoujacych duzym kapitalem. Mozliwosc otwierania tego samego rynku kilka razy.

2. Przy bardzo wyrazniej i utrzymujacej sie tendencji staram sie wyczekiwac jak najdluzej, ale tez bez przesady - szczegolnie gdy spotkanie nie ma opcji live. Kursy maja najwieksze zmiany w ciagu ostatniej godziny. Bezpiecznie zamykac tranakcje na 15-30 min przed rozpoczeciem.

3. Kursy zaczynaja isc w przeciwna strone - pinnacle niebezpiecznie zbliza kursy do poziomu bf + inni bukmacherzy tez podnosza kursy - nie czekam, sprzedaje nawet ze strata

4. Kursy poszly w zupelnie inna strone niz sie spodziewalem. Wychodze czym predzej, staram sie nie liczyc na "gorke/dolek".

5. Rynek sie nie rusza - wychodze nawet z mala strata - staram sie nie blokowac pieniedzy, jezeli moge zarobic na innym rynku. Jezeli nie ma innych alternatyw do gry staram sie czekac na ruch w korzystna strone. Dzisiaj sie nie doczekalem.

Duza roznica kursow miedzy bf a pozostalymi bukmacherami musi predzej czy pozniej doprowadzic do spadku kursow na bf. Czesto dzieje sie to bardzo dynamicznie. Jezeli ktos nie zdazyl wejsc, radze przeczekac dynamiczna zmiane. Po duzym spadku czesto nastepuje korekta, a my zostajemy z zakupem "w dolku".

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Czerwona zla passa nadal trwa:

bilans20100921.jpg

ale sa pozytywy ;)

Trading pre-play wyszedl niezle +15E. Mecz spelnial wymieniane wczesniej przeze mnie kryteria, tak wiec zagralem. Kursy dziwnie sie niestety zachowywaly. Na poczatku jak to czesto bywa znalazlem sie w dolku, ale ze kursy na bf byly sporo wyzsze liczylem na spadek. Tak tez sie stalo, ale co ciekawe spadek nastapil bardzo dynamicznie i gdyby nie to ze ustawilem sie w kolejce to bym sie nie zalapal. Pozniej kurs polecial do gory. Na gorce kupielm back na Furth jeszcze raz i sprzedalem tick nizej. Myslalem ze handel pojdzie na tym rynku znacznie latwiej, ale jezeli jest zysk to nie ma co narzekac.

Tottenham - Arsenal to kolejna seria blednych decyzji. Zachecony malym plusikiem na poprzednim rynku zachcialo mi sie wejsc do gry na 10min przed rozpoczeciem spotkania liczac na jeden, gora dwa ticki. Oczywiscie bez zbednej obserwacji rynku i przygotowania, co zaoowocowalo wybraniem zlego kierunku. Panicznie bojac sie zmian kursow w momencie rozpoczecia spotkania zamknalem rynek ze strata 16euro. I w tym momencie powinienem zbastowac. Niestety stwierdzilem ze mam czas, meczyk jest live to sobie potraduje in-play. Przy 1-0 wszedlem na rynek z backiem na arsenal. Liczylem na druga bramke i doczekalem sie zaraz po przewie. Niestety nie w te strone co trzeba. Jak to sie mowi liczyl dziad na cudzy obiad, swojego nie zjadl i cudzego nie dostal. Nie sprzedalem w przerwie minimalizujac strate przed meczowa i w nagrode powiekszylem ja kilkukrotnie. Pozniej przyszedl mi do glowy kolejny pomysl czyli lay na remis. W koncu dwie druzyny ofensywne, akcji sporo, cos pewnie wpadnie. Nie wpadlo, przynajmniej do konca regulaminowego czasu gry. Jedyna madra decyzja in-play to back na remis kolo 70minuty, kiedy kurs zaczal juz mocno sie obnizac. Zmniejszylo to strate, ale do konca meczu z niepokojem patrzylem na akcje tottenhamu. Niepotrzebne nerwy. Skonczylo sie zle, ale na szczescie nie tragicznie, chociaz nie wiele brakowalo i Keane pogrzebalby mnie doszczetnie.

Wnioski:

Coz, gra in-play w pilce jest zbyt ryzykowna. Za malo jest wydarzen, ktore zmieniaja sytuacje a jednoczesnie jedna bramka moze wywrocic kursy do gory nogami. Tak wiec mozna duzo zyskac, ale i rownie duzo stracic. Czesto jednak bywa ze jestem po tej niewlasciwej stronie. Nie ma sensu ryzykowac. Wyjatkiem jest lay przy malym kursie i wybitnie miazdzaca przewaga jednej z druzyn.

Nie przychodzi mi do glowy inna taktyka, ktora na dluzsza meta moglaby zaoowocowac zyskami. Trading na o/u moze czesto jest pomyslny, ale jedna wpadka bedzie zabojcza. Przy 1x2 sytuacja wyglada tak samo. Moze LTD. Poki nie wyczytam i przetestuje jakiejs fajnej taktyki skupie sie na pre-play i ew. tenisie in-play.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Z tym live wczoraj to moze troche przesadzilem. Na spokojnie przemyslalem sprawe i stwierdzilem ze grac mozna i nawet warto, ale tylko te rynki, w ktorych bramka (obojetnie jaka) powoduje korzysc, czyli overy + LTD. Do tego niskie laye i duze przewagi druzny.

a dzisiaj....

leverkusenfrankfurt2010.jpg

aaaaaa

udalo sie wyciagnac +7AG, to zdecydowalem ze podwoje stawke i jeszcze raz wejde, wyszlo +20, no to jeszcze podwoje i wyszlo -50.

Zle, zle, zle, zle. Chytry (albo chciwy) dwa razy traci. Ide otworzyc piwo i wylaczam BF. ;)

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

bilans20100923.jpg

Bilans za wczoraj.

W tradingu pre-play zmniejszylem stawke i chociaz wedlug mnie wczorajszy dzien byl wyjatkowo slaby do grania - wszystkie rynki staly praktycznie w miejscu - to udalo sie pare euro wyciagnac. Z tego jestem zadowolony

Minus spowodowany proba gry in-play back na o1,5 i CS 0:0. Chcialem wyprobowac taktyke, a nic bardziej nie przemawia do glowy jak realnie postawione pieniadze. Kur na o1,5 szybko leci w gore. Za szybko jak dla mnie. Po niecalych 20min postanowilem zamknac rynek ze strata. Obawialem sie ze pozna bramka nie pozwoli odrobic strat, ktore z minuty na minute sa co raz wieksze. Mecz zakonczyl sie wynikiem 0:2, tak wiec back byl wygrany, ale bramki padly dopiero kolo 54`. Watpie zebym doczekal do minuty, a zamkniecie rynku byloby wtedy o wiele bardziej kosztowne.

Moze sprobuje jeszcze zagrac LTD ew. z CS 0:0 (byc moze nawet na papierze), ale powoli wracam do swojej mysli sprzed dwoch dni, ze w gre in-play nie ma co sie pchac. Mozna sobie zrobic wiecej krzywdy niz pozytku. Od czasu do czasu niski lay i kto wie moze to bedzie najlepsze rozwiazanie.

Postaram sie skupic teraz na tym co najlepiej mi wychodzilo czyli pre-play. Mam nadzieje ze w koncu zaczne konczyc dzien na plusie i stopniowo powiekszac stan konta.

Plan na najblizszy czas: wyrobic budzet, ktory pozwoli na utworzenie tzw. rezerwy na czarna godzine. Gdyby kiedys zaistniala potrzeba kontry poza BF. P

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Słuszna decyzja,trzymaj się tego co ci wychodzi,zysk może i mały ale do przodu.Ja tak robię a jesli przychodzi mi do głowy jakaś myśl o wypróbowaniu jakiejś metody in-play to na papieze.Ostatnio sprawdziłem metodę LTD na podstawie 2Bundesligi i nie wyszło to zaciekawie pomimo tego co jest napisane o tej metodzie na tym forum.Powodzenia w dalszych zmagania.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

bilans20100924.jpg

Hehe no zesz w morde jeza, jak grochem o sciane. Znowu polecialem z in-playem.

Tak, wiem mialem nie grac, ale....

Dzien zaczalem ladnie. Ostatnie minusy sprawily ze zmniejszylem stawke, uwazniej przygladalem sie rynkom, akceptowalem mniejsze zyski, ale na wiekszej liczbie rynkow, co by troche ograniczyc ryzyko. Rynki bez wiekszych spadkow, ale efekty przyszly.

Wszystkie typy pre-play na plus i sumarycznie ponad 30E do przodu.

Problem w tym ze znowu przyszlo mi do glowy zaszalec na in-play. 100E na Lecha przy 1:0. Mialem okazje sprzedac z zyskiem kilku E, ale chciwy szybkiego zysku przepuscilem okazje. Przy 1:1 starata wynosila ~50% wiec postanowilem juz czekac. Kolejna okazja na minimalizacje strat byla po czerwonej kartce dla Rybusa. Szkoda mi bylo wypracowanego zysku w ciagu dnia, a i przewaga jednego zawodnika wydawala sie przechylajacym czynnikiem na Lecha. Bramka na 2:1 nie miala juz znaczenia, chociaz przez chwile myslalem nawet o zbackowaniu Legii. Efekt -70E, caly wyrobiony zysk z pre-play na marne.

Dzisiaj miarka sie juz przebrala. Wprowadzam zelazna zasade grania tylko pre-play.

Niskie laye czy live na tenisie tez narazie odpuszcze, dopoki nie odrobie formy i nie odzyskam wiary w siebie. Kolejna zasada - wszelkie taktyki najpierw na kartce. Bez eksperymentow nawet za drobniaki.

To druga zasade udalo mi sie juz nawet wdrozyc w zycie.

Chcialem wyprobowac LTD z CS 0:0. Obserwowalem sytuacje w meczu Cottbus - Hertha gdzie kursy byly odpowiednio 1-x-2: 3,15-3,65,2,44.

Lay po kursie @3,7 za 100E daje 95E zysku i 270E straty. CS 0:0 @17 za 18 przeklada sie na 273,60E zysku (+3,6E na czysto) i -18E starty.

Kursy na back spadaly w nastepujacy sposob:

0` @3,65

8` @3,35

15` @3,4

22` @3,15

29` @3,1

32` @3,0

36` @2,94

38` @2,88

43` @2,72

45` @2,7

48` @2,54

52` @2,5

55` @2,38

59` @2,26

bramka na 0:1 padla ~60` i kurs skoczyl do mniej wiecej @4,4. Back daje AG 15,11E czyli -2,89E.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.