Skocz do zawartości
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

NBA - sezon 2013/2014


Promowane odpowiedzi

 

Już w ten wtorek rozpoczyna się 68 sezon regularny NBA. LeBron James idzie po swój pierwszy "three-peat", Marcin Gortat zadebiutuje w nowym klubie, czekają nas powroty po kontuzjach Derricka Rose'a, Kobe'go Bryanta i Rajona Rondo. Aż 11 drużyn ma szanse na mistrzostwo, ale też już 5 bezczelnie ustawia się w kolejce po Andrew Wigginsa w Drafcie 2014
 

FAWORYCI

Miami Heat

Phil Jackson w swojej nowej książce "Eleven Rings" napisał, że aby utrzymać pozycję na tronie NBA jego drużyny z każdym kolejnym sezonem musiały dokonywać subtelnych zmian. Przed nowym sezonem NBA Heat nie dokonali żadnych poważnych wzmocnień, a tymi "subtelnymi" ma być próba wskrzeszenia karier dwóch wyborów Top2 draftów Grega Odena i Michaela Beasley'a.

Heat mieli najlepszą efektywność ofensywną (ilość zdobytych punktów na posiadanie) w sezonie regularnym 2012/13 i w playoffach. Potrzebowali jednak cudu, żeby wygrać już legendarny mecz nr 6 Finałów, a na Wschodzie w końcu wykrystalizowała się realna zapora dla ich zamiarów - Roy Hibbert z Indiany Pacers. Dlatego w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu popularnym jest typ, że Heat zostaną zdetronizowani przez którąś z 29 pozostałych drużyn ligi.

LeBron James jest niekwestionowanym najlepszym graczem ligi i prawdopodobnie już teraz drugim najlepszym graczem w historii NBA, Chris Bosh jest najlepszą trzecią opcją w ataku, ale kłopoty z kontuzjami kolan Dwyane'a Wade'a i podeszły wiek graczy zadaniowych to realne znaki zapytania, zwłaszcza w sezonie regularnym. Indiana Pacers i Chicago Bulls mogą być lepiej umotywowani, aby zaliczyć lepszy bilans od Heat i przez to spróbować wykorzystać to w playoffach.

 

San Antonio Spurs

Gdyby tylko jedna z pięciu rzeczy w ostatnich 28 sekundach meczu nr 6 Finałów wydarzyła się po myśli Spurs - drużyna Gregga Popovicha zdobyłaby 5 mistrzostwo NBA w ciągu 14 lat. Czy to jednak sprawiłoby, że Spurs nie byliby jak zwykle tematem wątpliwości przed kolejnym sezonem?

Od lat nie nadszedł zapowiadany schyłek kariery Tima Duncana, który w wieku 37 lat ma za sobą najlepszy sezon od trzech lat. Tony Parker ma 31 lat, ale już 12 sezonów doświadczenia i zaskakująco późno szczytuje jak na rozgrywającego, wdzierając się w ostatnim sezonie do grona 10 najlepszych graczy ligi.

Manu Ginobili ma za sobą rozczarowujące Finały, ale tym co odróżnia październik 2013 od październików 2010, 11 i 12 jest rozwój 22-letniego Kawhi'a Leonarda. Ten niski skrzydłowy miał pięć double-double w Finałach NBA i w dwóch ostatnich meczach, grając przeciwko Jamesowi, zaliczał średnio 20 punktów i 13 zbiórek. Leonard już w poprzednim sezonie przemianował Big3 Spurs na trójkę Duncan-Parker-Leonard. Pozycja, na której gra sprawia, że znów (jak oni to robią?) Spurs przygotowali się doskonale i mają Top-5 gracza na pozycji, na której występują też dwaj najlepsi zawodnicy w NBA.

Latem Spurs nie dokonali żadnych poważniejszych wzmocnień, zamieniając praktycznie tylko Gary'ego Neala na Marco Belinelliego. Dodanie do piątki Leonarda i Tiago Splittera znów uczyniło z nich Top3 obronę ligi. Powinni pozostać w gronie Top5 i jeśli Duncan nie zaliczy drastycznego spadku formy, a Parker po kampanii EuroBasketowej dotrwa w zdrowiu na playoffy, Spurs znów będą górować doświadczeniem nad innymi drużynami Zachodu, mając przy tym teraz już coraz lepszego Leonarda.

 

KANDYDACI: PIERWSZY RZĄD

Chicago Bulls

 

Derrick Rose wrócił. To oficjalne po tym jak w okresie przedsezonowym zdobywał punkt na każdą minutę gry (20.6 na mecz), prezentując się - jak sam zapowiadał - nawet jeszcze lepiej niż przed zerwaniem więzadła ACL.

Rose kompletnie zmienia Bulls po atakowanej stronie parkietu. W poprzednim sezonie Bulls mieli dopiero 24 efektywność ofensywną, w sezonie przed jego kontuzją byli nr 5.

Rozwój Jimmy'ego Butlera ma załatać kilkuletnią dziurę Bulls na pozycji rzucającego obrońcy, a dodanie Mike'a Dunleavy'ego poprawić spacing, który jeszcze przed kontuzją Rose'a był problemem Chicago.

Znaki zapytania jak zwykle dotyczą zdrowia Joakima Noaha i konfliktu na linii trener-management. Właściciel drużyny Jerry Reinsdorf, który tylko jeden raz płacił podatek od luksusu (w poprzednim sezonie), będzie musiał zapłacić za drużynę łącznie 91 mln dolarów w sezonie 2013/14. Możliwe więc, że Bulls w trakcie sezonu będą musieli odciąć ze składu np Kirka Hinricha, uszczuplając w ten sposób i tak nienajgłębszą ławkę rezerwowych.

 

Indiana Pacers

Od trzech lat z każdym kolejnym sezonem zachodzą w playoffach coraz dalej. Naturalną koleją rzeczy będzie więc dla Pacers awans do Finałów NBA i w świetle ograniczeń finansowych (nie chcą płacić podatku od luksusu), ten sezon może być ich najlepszą szansą.

W playoffach Roy Hibbert i Paul George wykonali skok do grona Top15 graczy NBA, a latem wracający po roku przerwy prezydent Larry Bird poprawił najgorszą część składu - ławkę rezerwowych. Trio DJ Augustin-Sam Young-Tyler Hansbrough zamienione zostało w trójkę CJ Watson-Danny Granger-Luis Scola.

Pacers zakończyli poprzedni sezon z 1 obroną NBA, ale teraz będą mieli poważnego rywala w osobie Bulls. Poprawie raczej jednak na pewno ulegnie ich 19 atak.

Od sezonu 2014/15 w życie wejdzie jednak nowy, maksymalny kontrakt George'a i to uniemożliwi Pacers zatrzymanie w składzie dwójki Granger-Stephenson. Być może, aby zatrzymać chociaż tego drugiego, będą musieli zrezygnować z drugiego roku kontraktu Scoli.

Zarówno jednak George, jak i Hibbert powinni dalej robić postępy i ewoluować w Top10 graczy NBA. Jeśli między nimi dwoma trener Frank Vogel stworzy Top10 atak ligi, a Pacers będą mieli przewagę parkietu nad Heat, to ewentualne, trzecie z rzędu starcie tych drużyn w playoffach może zakończyć się dla Indiany jak w tym popularnym powiedzeniu.

 

Houston Rockets

Najlepszy generalny menedżer NBA (wiem, wiem, ale w końcu mamy na to inne dowody niż te podniecające tylko koszykarskich geeków) w przeciągu jednego roku sprowadził dwóch Top10 graczy ligi Jamesa Hardena i Dwighta Howarda, oddając za nich praktycznie tylko Patricka Pattersona i dwóch 20-letnich szczawi.

Ten sam człowiek, Daryl Morey zapłaci też w tym sezonie razem 1.7 mln dolarów za dwóch graczy Top125 ligi Chandlera Parsonsa i Patricka Beverley'a. To tak aby zrównoważyć 16.8 mln dolarów dla Jeremy'ego Lina i Omera Asika - choć nawet umowy obydwu po pierwszym sezonie ich obowiązywania nie wyglądają na złe.

Rockets to drużyna oparta o nowoczesne, analityczne myślenie polegające na sprowadzeniu gry ofensywnej do wysokiego tempa gry, dużej ilości rzutów za 3 i dużej ilości rzutów spod kosza. W poprzednim sezonie grali najszybciej w NBA i nawet po wzmocnieniu Howardem tylko Los Angeles Lakers Mike'a D'Antoniego mogą zagrozić Rockets w zaliczeniu największej ilości posiadań.

Kluczowa będzie dalsza regeneracja Howarda po operacji pleców i uniknięcie dalszych kłopotów z barkiem. Rockets mieli w poprzednim sezonie dopiero 16 obronę NBA, otrzymując tytaniczną robotę i 82, pełne potu mecze od Asika.

Pytanie: czy pozostawią Asika w składzie, aby zapewnić sobie 48 minut defensywnej dominacji na pozycji centra, czy też przehandlują go za rzucającego z dystansu silnego skrzydłowego, aby bić się o najlepszy atak w NBA?

 

Los Angeles Clippers

Już nikt nie dyskutuje o tym kto jest nowym królem Staples Center (Kobe Bryant, mówimy o drużynach). Clippers zasłonili banery Lakers i będą próbowali nałożyć swój pierwszy z mistrzostwem Konferencji Zachodniej, może nawet NBA.

Głównym źródłem optymizmu jest sprowadzenie z Bostony trenera Doca Riversa. Ten poprzedni trener, wyszydzany Vinny Del Negro, o dziwo uczynił z Clippers 4 atak NBA, ale Rivers zamienił w czerwcu wybrzeża USA, aby poprawić 9 obronę.

Clippers to nadal przede wszystkim pick-and-roll Chrisa Paula z Blake'm Griffinem. Teraz jednak oskrzydlany będzie duetem bardzo dobrze rozumiejących swoje role strzelców w osobach JJ'a Redicka i Jareda Dudley'a.

Kluczem do sukcesu po bronionej stronie boiska będzie uczynienie z tandemu Griffin-DeAndre Jordan duetu w pełni rozumiejących swoje role odpowiedzialnych obrońców. Ten drugi ma atletycznie wszelkie warunki ku temu, aby pełnić rolę ludzkiej gumki w ostatniej linii obrony. Pytanie czy jego koszykarskie IQ zdoła sprostać wymaganiom Riversa.

 

KANDYDACI: DRUGI SZEREG

Oklahoma City Thunder

Skończył się "miesiąc miodowy" dla Thunderkidz. Klubu z Oklahomy nie było stać na zatrzymanie Jamesa Hardena i choć głównie dzięki rozwojowi Kevina Duranta Thunder ewoluowali w jeszcze lepszą drużynę, wygrywając sezon regularny na Zachodzie, to zakończyli playoffy już w II rundzie i z Russellem Westbrookiem na trybunach.

Westbrook przeszedł 1 października drugi zabieg na uszkodzonej łękotce w prawym kolanie i opuści od 4 do 6 tygodni sezonu zasadniczego. To zmniejsza szanse Thunder na bardzo dobry start i obronę pierwszego miejsca na jak zwykle (!) coraz silniejszym Zachodzie.

Reggie Jackson okazuje się od playoffów bardzo dobrym zastępcą i być może w drugiej części sezonu stworzy z Westbrookiem groźny duet atakujących guardów. Jednak po odejściu Kevina Martina Thunder brakuje zaplecza na pozycjach 2/3.

Nad drużyną cały czas wisiał będzie Harden i pytanie co mogłoby być, gdyby Oklahomę stać było na zatrzymanie kwartetu Durant-Westbrook-Harden-Ibaka. Pozyskany w wymianie z Rockets Jeremy Lamb ma po odejściu Martina ogromną rolę do przejęcia, a dla imponującego w preseason - też pozyskanego za Hardena - centra-debiutanta Stevena Adamsa może być jeszcze za wcześnie na wygryzienie z piątki gracza znanego kiedyś jako "Kendrick Perkins".

Ostatnim znakiem zapytania jest trener Scott Brooks, który po odejściu z NBA Del Negro może stać się teraz najmniej popularnym szkoleniowcem ligi (ok, już jest). Thunder potrzebują większej otwartości na ewolucję (Durant jako czwórka), zmiany pokoleniowe (Perkins, Fisher) i czegoś więcej niż taktycznie skostniałe pomysły Brooksa.

Przede wszystkim jednak potrzebują zdrowia Westbrooka. Durant jest już tak dobry, że nawet w pojedynkę trzymał Thunder w każdym meczu w przegranym półfinale Zachodu z Grizzlies.

 

Brooklyn Nets

Michaił Prochorow pokazuje środkowy palec przepisom, które wprowadzone w nowym CBA miały zapobiec tworzeniu się dokładnie takich drużyn jak plejada gwiazd na Brooklynie. Michaił Prochorow - co z kolei już nie ma takiego potencjału przebicia w nagłówkach - współfinansuje też połowę cienko przędących klubów NBA, płacąc rekordowe 90 mln dolarów podatku od luksusu.

Aż 102 mln dolarów (190 z podatkiem) wydadzą Nets na swój koszykarski zespół, w którym aż roi się od znanych nazwisk. Pozbawieni ikry Deron Williams, Brook Lopez i Joe Johnson otrzymali zestaw koszykarskich jaj w osobach Paula Pierce'a, Kevina Garnetta, Jasona Terry'ego, a także osobliwą wszechstronność po obu stronach parkietu Andreia Kirilenki.

Powtarza się jednak historia Lakers z poprzedniego sezonu - minus podejrzenia o słabą chemię w zespole, tutaj tych podejrzeń nie ma. Na papierze ten zespół ma najlepszą piątkę w NBA, ale czy wiek nie dogoni Pierce'a, KG, Johnsona, Terry'ego i Kirilenki? Lopez do ostatniego sezonu też nie był okazem zdrowia, a Williams po dwóch latach zmagania się z kontuzjami i po okresie koszykarskiego zmartwychwstania w marcu-kwietniu opuścił cały obóz i okres przedsezonowy przez kontuzję kostki.

Tylko na pełnych obrotach i w najsilniejszym składzie ten zespół stać na nawiązanie walki z Miami, Chicago i Indianą. Ba, stać go nawet wygranie Wschodu w playoffach. Typ: Jason Kidd jako trener-debiutant tylko uzmysłowi nam jak ogromne i wciąż niedoceniane znaczenie mają asystenci głównych szkoleniowców.

 

 

Golden State Warriors

Stephen Curry w poprzednim sezonie przypomniał nam tylko, że choć możemy z podnieceniem przekonywać innych o wartości dobrej defensywy w zdobyciu mistrzostwa, albo z precyzją Skłodowskiej-Curie wyławiać i spuszczać się nad nowinkami w taktyce Gregga Popovicha, to wystarczy, że niepozorny gość zrobi trzy kozły i rzuci z 9 metrów, a dostajemy łaskotek jak przy masażu stóp.

Tak, Warriors to najbardziej słoneczny i najfajniejszy do oglądania team w NBA. Curry w sezonie 2012/13 pobił rekord celnych trójek (272) i teraz celuje w pobicie rekordu trójek w jednym meczu (12). Harrison Barnes i Klay Thompson to dwaj perspektywiczni gracze na dwie strony parkietu, a za nimi Warriors mają na obwodzie utalentowanych zawodników typu Kent Bazemore i Nemanja Nedović, którzy w przyszłości mogą dobić do rotacji.

Główny znak zapytania to pozycja centra. Andrew Bogut z powodu kontuzji kostek/pleców rozegrał tylko 44 mecze przez dwa ostatnie sezony, ale grał w playoffach i był superkluczowy dla utrzymania obrony przy próbach Warriors gry smallballem.

 

Andere Iguodala powinien pomóc zastąpić Jarretta Jacka jako rezerwowy kreator ofensywy plus dodać jeszcze większy potencjał niższym ustawieniom Warriors. Nie skreślajmy też jeszcze Davida Lee tylko dlatego, że Warriors odkryli smallball z Barnesem na czwórce w serii z Nuggets - a) to byli niebroniący trójek Nuggets George'a Karla B) Kenneth Faried miał kontuzję kostki. Nawet Lee pracował latem nad rzutem za 3, Warriors są straszni.

 

New York Knicks

W swoich najlepszych tygodniach sezonu 2012/13 Knickerbockers byli jedną z drużyn grających najbardziej ekscytującą koszykówkę. Przez całe lato 2012 wizja smallballu Miami Heat była jednym z najczęściej dyskutowanych tematów wokół NBA, tymczasem trener Mike Woodson przesunął Carmelo Anthony'ego na czwórkę, dodał drugiego rozgrywającego do pierwszej piątki (Kidd/Prigioni) i to smallball Knicks stał się jednym z głównych tematów dwóch pierwszych miesięcy sezonu. W dodatku w tym czasie Knicks dwukrotnie rozbili Heat, generując z łatwością rzuty z dystansu.

Wszystko jednak spowolniło, gdy w grudniu pojawiły się pierwsze kontuzje. Te towarzyszyły też Knicks w playoffach, gdzie najpierw Celtics, a potem Pacers zorientowali się, że kluczem do uziemienia Nowego Jorku jest pozostawienie Carmelo na wyspie i niepodwajanie go.

Latem Knicks dokonali zaskakującego ruchu, sprowadzając z Toronto Anrdree Bergnaniego. Pozbyli się kluczowego dla smallballu i trochę niedocenianego Steve'a Novaka. W zamian za niego doszedł Metta World Peace, a Kidda zastąpił Beno Udrih.

Co zrobią Knicks w sezonie 2013/14? To zagadka. Czy Anthony znów rozegra 90% swoich minut na czwórce, czy też obecność Bargnaniego przesunie go z powrotem na trójkę?

Knicks mieli 3 atak NBA w poprzednim sezonie, ale dopiero 17 obronę. Nowa drużyna może być bardziej klasyczna niż ta z zeszłego sezonu. Kluczem - jak i w playoffach - znów będzie zdrowie Tysona Chandlera, który nie ma w Knicks zastępcy. Amar'e Stoudemire nie żyje.
(Ok, żyje, ale nie może grać więcej niż 15 minut w meczu)

 

JEDNĄ NOGĄ W PLAYOFFACH

Cleveland Cavaliers

Zajęło to trochę dłużej niż oczekiwał tego właściciel Dan Gilbert, ale Cavaliers po traumie 2010 roku w końcu mają ekscytujący zespół z realnymi perspektywami na playoffy. Inie musimy w to nawet mieszać Andrew Bynuma.

Kyrie Irving to potencjalnie przyszły Top5 gracz ligi z prawdopodobnie już najlepszą w NBA kombinacją techniki kozłowania i rzutu. Młodzi Dion Waiters, Tristan Thompson i nr 1 Draftu Anthony Bennett to morze talentu, z którego Cavaliers powinni wyłowić stałą drugą opcję. Anderson Varejao (oby zdrów) i Jarrett Jack to potrzebni weterani, a powracający Mike Brown - co byśmy o nim nie mówili - to solidny trener i defensywny taktyk, który próbuje uzdrowić najgorszą obronę NBA trzech ostatnich sezonów i przenosi do Cavs agresywne schematy obrony pick-and-roll Miami Heat.

Pytanie nr 1 to czy po tym sezonie swoje talenty z Miami z powrotem przeniesie LeBron James. Zdaniem najlepiej weszącego w NBA Adriana Wojnarowskiego Heat mają tylko jednego rywala w lipcu 2014 roku - nie Lakers, ale Cavaliers. Jeśli popatrzymy na to z perspektywy, który team - Cavaliers czy Heat - jest bardziej perspektywiczny, odpowiedź jest prosta.

Z drugiej jednak strony Mike Brown to ten sam trener, któremu James przestał ufać w Cleveland, a właściciel Gilbert nie miał przecież zaproszenia na wrześniowy ślub LeBrona z jego szkolną miłością. Cavaliers jako organizacja są bardzo daleko za Patem Riley'em, Erikiem Spoelstrą i Heat. James rozumie to doskonale, dlatego jego szanse na odejście to jakieś 15-20%. Przez cały sezon 2013/14 trwać będzie jednak porównywanie Cavaliers i Heat, Irvinga i Wade'a, Bennetta i Bosha. Niewykluczone - a nawet bardzo możliwe - że właśnie te dwie drużyny zagrają ze sobą w I rundzie playoffów.

 

Portland Trail Blazers

W poprzednim sezonie Trail Blazers trafiali 38.3% rzutów i pozwalali rywalom na skutecznośc 46.3% - wtedy kiedy na parkiecie nie było żadnego gracza z ich pierwszej piątki. Do połowy lutego Trail Blazers byli drużyną playoffową, ale ich ławka rezerwowych była jedną z najgorszych ławek w najnowszej historii NBA. Dość powiedzieć, że sprowadzony w lutym Eric Maynor z miejsca stał się ich szóstym graczem.

Tajemnicą poliszynela w Portland jest jednak to, że GM Neil Olshey specjalnie tak upupił Blazers, aby zajęli miejsce w dolnej 12-tce ligi. W innym wypadku Blazers straciliby swój wybór na rzecz Charlotte Bobcats (pozyskanie Geralda Wallace'a - którego potem zamienili na Damiana Lillarda w jednym ze steali tego millenium).

Tym razem Trail Blazers grają o playoffy. Latem zbudowano realną ławkę z Mo Williamsem, CJ'em McCollumem (nr 10 draftu, ale opuści początek sezonu przez kontuzję stopy), Dorellem Wrightem, Thomasem Robinsonem, a grającego jako center JJ'a Hicksona zastąpi Robin Lopez po swoim najlepszym sezonie w karierze.

Nad Portland wisi niewiadoma przyszłość ich All-Stara LaMarcusa Aldridge'a, który zapewnił nam burzliwe lato na froncie plotek transferowych. Kontrakt Aldridge'a wygasa w 2015 roku i aby utrzymać go w Portland Lillard i Nicolas Batum muszą postawić krok do poziomu flirtującego z występami w All-Star Game.

Trail Blazers romansują z uproszczoną logiką: playoffy - Aldridge ma szansę zostać, ich brak - Olshey przehandluje go i będzie szukał drugiej (młodszej niż LMA) gwiazdy do pary z Lillardem.

 

 

PLAYOFFY TO REALNY CEL

 

Minnesota Timberwolves

Ricky Rubio i Kevin Love byli w sezonie 2012/13 razem na boisku przez całe ...29 minut. Tak w jednym zdaniu możnaby opisać sezon Timberwolves, którzy jeszcze przed jego początkiem upatrywani byli jako to czym stali się wiosną Golden State Warriors.

Timberwolves byli oczywiście zupełnie w innym narożniku - trafili 30.5% rzutów za 3 (30m w NBA - Warriors 40.3%, 1m), ale w podobny sposób finezja i precyzja dwójki ich liderów miała przyciągnąć im przed ekrany nowych kibiców.

Flip Saunders zdecydował się wydać aż 117 mln dolarów na nowe kontrakty Nikoli Pekovica, Kevina Martina, Chase'a Budingera i Corey'a Brewera. Ta kombinacja z pewnością pomoże ofensywie i skuteczności za 3, ale niesie za sobą kolejne ryzyko kontuzji (Budinger już jest kontuzjowany) i spadku w defensywie do trzeciej dziesiątki NBA (latem odszedł Kirilenko).

Rick Adelman jest najlepszym z niedocenianych trenerów NBA - w jego corner-offense Love, Rubio i Martin powinni błyszczeć, a Peković buldożerzyć pod koszem. Brewer nie wygląda na najlepszy zakup, bo Timberwolves nie będą grać tak szybko jak Nuggets, ani nie jest też dobrym obrońcą. Timberwolves będzie bardzo brakować takiego na pozycjach 2-3, a Love i Peković nie są zawodnikami potrafiącymi bronić nad obręczą.

Obrona będzie kluczem dla powodzenia Minnesoty, a przy okazji Rubio i Love ozdabiać będą regularnie Top10 akcji dnia. Ten drugi - jeśli uniknie kontuzji - powinien też wrócić do Top10 graczy ligi.

 

 

Washington Wizards

Nowi fani Wizards w Polsce to prawdopodobnie pierwsi fani Wizards w Polsce. Podobnie jak w Cleveland i Minnesocie dla Wizards sezon 2013/14 to tak naprawdę sezon 2012/13 - tym razem Wizzies muszą uniknąć kontuzji podstawowych graczy, a playoffy w końcu mogą być ich.

 

Marcin Gortat wchodzi w  buty Emeki Okafora, ale właśnie ten niegdysiejszy nr 2 Draftu był najlepszym obrońcą w drużynie, która nieoczkekiwanie miała 8 obronę NBA w poprzednim sezonie, wygrywając przy tym tylko 29 spotkań.

Wizards mieli najgorszy atak ligi, ale ze zdrowym Johnem Wallem i nowym-ulubionym-graczem wielu z nas Bradley'em Bealem za cel powinni sobie postawić awans o co najmniej 10 miejsc.

Gra pick-and-roll Gortata i jego inklinacje do biegania w kontrataku powinny bardzo dobrze zgrywać się z umiejętnościami Walla. Nawet Beal jest w stanie rozgrywać z Gortatem dwójkowe akcje na skrzydłach, a Martell Webster i Trevor Ariza trafiali w poprzednim sezonie blisko 50% trójek z rogów kiedy penetrujący Wall był z nimi na boisku.

Pytania: 1) Czy Gortat i Nene nie będą zabierać sobie miejsca w polu trzech sekund?, 2) Jak szybko będziemy mieli dość tego brazylijczyka?, 3) Co Wizards mieć będą od swoich rezerwowych wysokich?, 4) A co od wybranego z nr 3 Draftu Otto Portera, który opuścił cały preseason przez kontuzję biodra i sezon regularny rozpocznie w garniturze.

Zdrowi Wizards to team playoffowy, ale w sezonie 2012/13 Wall, Beal i Nene dzielili ze sobą parkiet tylko w 22 meczach.

 

 

New Orleans Pelicans

Anthony Davis w okresie przedsezonowym wyglądał jakby już wkrótce miał dołączyć do Top15 koszykarzy NBA. Jeśli tak, to agresywne ruchy transferowe Pelicans (nie Hornets) mogą już niedługo postawić ten zespół w zupełnie innym świetle.

Nowy właściciel Tom Benson postanowił latem przyspieszyć budowę i rozwój drużyny, naciskając na GM'a Della Dempsa. Ten oddał w drafcie wybór z nr 6 (Nerlens Noel) za tegorocznego All Star Jrue Holidey'a. Następnie za 44 mln dolarów zabrał z Sacramento zastrzeżonego agenta Tyreke'a Evansa

Davis, Holiday, Evans, Eric Gordon i Ryan Anderson - to zdecydowanie pięciu najlepszych graczy Nowego Orleanu. Od reszty oddziela ich przepaść. Drugi kłopot w tym, że ta piątka razem na boisku może wcale nie być najlepszą piątką Pelicans (Czy Davis jest już gotowy aby grać jako center? Czy wystarczy piłki dla Holidaya'a, Gordona i Evansa?).

Pelicans liczą prawdopodobnie na to, że nękany od dwóch lat kontuzjami Gordon rozegra trzy zdrowe i bardzo dobre miesiące, a potem spróbują znaleźć dla niego nowy klub w lutym. Na horyzoncie wisi też ewentualna wymiana z Houston Rockets, oparta o Andersona i Omera Asika.

Pelicans mogą być poważnym graczem podczas okienka transferowego. Poza tym Davis, Davis i raz jeszcze Davis. Będą jedną z najbardziej interesujących drużyn do oglądania na początku sezonu.

 

Detroit Pistons

Podczas kiedy tego lata kluby NBA postawiły na świeżą falę GM'ów-analityków (np Hinkie w 76ers, McDonough w Suns, Rossas w Mavs czy D'Alessandro w Kings), Pistons nie przestają zatrudniać na tym stanowisku Joe Dumarsa.

Dumars nie jest drugim Davidem Kahnem, bo z nr 7 Draftu 2010 wybrał Grega Monroe, a z nr 9 Draftu 2012 Andre Drummonda. Z drugiej strony Joe D w 2009 roku przestrzelił na rynku wolnych agentów z Benem Gordonem i Charlie'm Villanuevą, a teraz - mając po raz pierwszy od czterech lat przestrzeń na wolnych agentów - wydał 54mln dolarów na Josha Smitha. Na Josha Smitha, który powinien mieć czip w butach rażący go prądem w śródstopie, gdy w 12 sekundzie akcji wychodzi za linię rzutów za trzy.

Nowy trener Mo Cheeks będzie teraz próbował zmieścić na boisku Smitha, Monroe'a i Drummonda. Ten ostatni wygląda czasem jak Shaq grający z Koreańczykami. Potrzebuje jednak przestrzeni w polu trzech sekund, podczas gdy Monroe i Smith pudłują dwa na trzy rzuty spoza pomalowanego. To wszystko okraszone jest kłopotliwym Brandonem Jenningsem i weteranem-przyszłym trenerem Pistons Chauncey'em Billupsem.

Pistons brakuje strzelców za 3, aby trio Smith-Monroe-Drummond grało co najmniej jak suma ich talentów. To niemożliwe zresztą, by tak grało, jeśli ta trójka wychodzić będzie razem w piątce. Możliwe natomiast, że wystarczy to w zupełności, aby miażdżyć fizycznie dolną część Wschodu, wygrać kilka meczów u siebie z trudniejszymi rywalami i wejść do playoffów.

 

PLAYOFFY TO MRZONKA

Los Angeles Lakers

Lakers nie góruję już nad resztą ligi swoimi możliwościami i bardzo możliwe - pomimo wszystkich plotek o jakich usłyszycie (Och, Lakers są zainteresowani Jamesem i Carmelo (a kto nie jest) - że pozostanie tak jeszcze przez kilka sezonów, zanim dzieciom Jerry'ego Bussa nie uda się np porozmawiać ze sobą.

 

Dwight Howard zostawił Lakers. Kobe Bryant nadal jest na pokładzie, ale na początku sezonu tylko jedną nogą. Kontuzja Achillesa w wieku 35 lat to duże ryzyko, że nie wyjdzie z tego cało. Historycznie połowa koszykarzy NBA kończyła po takich urazach kariery (np Isiah Thomas), a zdecydowana większość z nich nie wracała już po nich do formy (Chauncey Billups, Elton Brand, Norm Nixon, Tiny Archibald).

Wyjątkiem jest tutaj Dominique Wilkins, który zerwał więzadło w wieku 32 lat i zaliczył po tym jeszcze jeden sezon All-Star. Bryant - w oczach wielu "nadczłowiek" - liczy na podobny bieg wydarzeń, ale raczej trudno przypuszczać, żeby był w stanie w wieku 35 lat odtworzyć sezon 2012/13, który ofensywnie był dla niego najlepszym od pięciu lat.

Lakers potrzebowali sezon temu wszystkiego co najlepsze (minus obrona, którą przemilczymy) od Bryanta, aby awansować do playoffów, mając Howarda, MW Peace'a, Pau Gasola i Steve'a Nasha w składzie. Teraz dwaj pierwsi zostali zastąpieni przez ...Chrisa Kamana i Nicka Younga, Gasol postarzał się mocno przez dwa ostatnie sezony, a Nash jest najstarszym graczem NBA i w preseason łapały go kontuzja za kontuzją.

W czym więc Lakers mogą upatrywać nadziei na playoffy? Mike D'Antoni. Tak, Nie-Phil-Jackson. Tegoroczny team jest lepiej dopasowany do tego w jaki sposób chce prowadzić swoje zespoły D'Antoni - grać szybciej (Farmar), atletyczniej (Young, Wes Johnson) i mieć strzelców za 3 z pozycji nr 4 (Shawne Williamsa). D'Antoni ma historię wyciskania z takich drużyn ich maksimum.

 

 

Dallas Mavericks

Jest szansa, że nawet za 10 lat będziemy się zastanawiać czemu Dallas Mavericks od razu rozbili drużynę, która zdobyła mistrzostwo w 2011 roku. Kolejny sezon Tysona Chandlera pokazał, że może Mark Cuban mógł spojrzeć krótkowzrocznie i dać temu zespołowi jeszcze jedną szansę.

Cuban jest jednym z najbardziej progresywnych właścicieli i chce grać tylko o 50 zwycięstw i tytuł, ale to już drugi sezon z rzędu, w którym Mavericks będą tylko eksperymentem. W poprzednim sezoni nie wypalili Darren Collison i OJ Mayo. W ich miejsce sprowadzono więc Jose Calderona i Montę Ellisa.

W tym wszystkim Dirk Nowitzki jest u schyłku swojej kariery, ale wyglądał bardzo dobrze w preseason i ten sezon może być dla niego zmartychwstaniem.

Mavericks szykowali się na Chrisa Paula, Dwighta Howarda, próbowali nawet ściągnąć Andrew Bynuma. Ostatecznie klasycznie zostali z niczym. Nowitzki i znakomity trener Rick Carlisle to trzon tego laboratorium, ale czy obu wystarczy cierpliwości?

Marcin Gortat może być nowym centrem od sezonu 2014/15. Najpierw jednak Mavs raz jeszcze ustawią się po jednego z czołowych wolnych agentów. Będą mieli ok. 30 mln dolarów wolnego budżetu, ale też Nowitzkiego jako wolnego agenta.

Czy Mavericks i Nowitzki pożegnają się jak Celtics i Pierce? Czy zrobią to jeszcze w trakcie tego sezonu? Cuban cały czas wierzy, że jego klub nie potrzebuje przebudowy przez draft, ale kto wie, może latem trzeci rok z rzędu obierze inną drogą.

 

 

Atlanta Hawks

 

Drużyna-zasłona dymna. Kiedyś byli nudni, dziś stali się bardzo ciekawi, nie dlatego, że są nagle ekscytujący, ale dlatego, że trudno powiedzieć co zamierzają teraz robić.

Jest nowy GM Danny Ferry, nowy trener Mike Budenholzer, trzyletni kontrakt Ala Horforda (36 mln dol.) i tylko dwuletni - zaskakująco niski i zaskakująco, że podpisany w Atlancie - kontrakt Paula Millsapa (19 mln dol.). Poza tym Jeff Teague i śladowe ilości teamu playoffowego. Hawks to niewysoka drużyna z obwodem mającym defensywny charakter czerwonego dywanu.

Latem Hawks próbowali sprowadzić Chrisa Paula i Dwighta Howarda, zaanektowali w końcu Millsapa, którego agent był największym przegranym lipca (agent Millsapa rozpoczął lato od ubiegania się o wart 60 mln dolarów czteroletni kontrakt dla swojego gracza - przesadził, a rynek szybko się skurczył).

Dziś trudno powiedzieć czy Hawks będą próbowali grać o playoffy czy też w połowie sezonu - handlując Millsapa i/lub Horforda - nie porzucą kursu i nie rozpoczną dryfu.

 

 

Denver Nuggets

Zapamiętaj dobrze zeszłoroczny zespół Denver Nuggets, bo drugiego takiego możemy szybko nie zobaczyć. Nuggets byli nr 2 NBA w tempie gry, nr 2 w przechwytach, nr 1 w punktach po stratach i zdecydowanym nr 1 w punktach z kontrataków (20.1). Był to nietrzymający się schematów (tych w obronie niestety też) zespół, który był też niekwestionowanym liderem NBA w punktach zdobytych z kontrataków po celnych koszach rywali.

Nuggets byli bolidem Formuły 1 kierowanym na tabletkach extasy. Kiedy wiosną wjechali na tęczę, nagle wyglądało, że w tej nirwanie zajechać mogą nawet do Finałów NBA. Szybko jednak kontuzje Danilo Gallinariego i Kennetha Farieda, taktyczna osowiałość George'a Karla i boska dłon Stefki Curry'ego zepchnęły ich z hukiem na litą skałę.

Nuggets nie mają już Karla, nie mają braci w pościgu Andre Iguodali i Corey'a "Beep beep!" Brewera. Drużynę przejął miły kumpel graczy Brian Shaw i pomyślał "Zróbmy z Nuggets drugich Pacers!".

To może skończyć się źle. W preseason tylko pięciu graczy Pacers-nie!-przepraszam-Nuggets rzucało lepiej niż 40%. Nowy, wolniejszy styl oparty o grę post-up JaVale'a McGee (nie śmiać się) i Kennetha Farieda to ryzykowny eksperyment. Gallinari wróci dopiero w grudniu, a do tego czasu Ty Lawson może zdenerwować się i wysiąść.

 

 

Toronto Raptors

Raptors mają playoffową piątkę i przepaść między piątym najlepszym graczem, a pierwszym rezerwowym. Zaimportowanie ławki Pacers z zeszłego sezonu (Hansbrough, Augustin) było średnim pomysłem nowego GM'a Masai Ujiriego. Z drugiej jednak strony może to być dowód na istnienie zasłony dymnej w Toronto.

Nowy właściciel, nowy GM, nowy Drake i trener w ostatnim roku kontraktu. Do tego duet dwóch pseudoefektywnych wingmanów (Rudy Gay, DeMar DeRozan) zabierających rzuty najbardziej przyszłościowemu z graczy Raptors (Jonas Valanciunas).

Trudny terminarz na starcie sezonu może doprowadzić do zwolnienia trenera Dwane'a Casey'a. Może też sprawić, że w lutym Ujiri będzie handlował Lowry'm, Gay'em i DeRozanem, aby włączyć się do gry o wysoki numer draftu.

 

 

Milwaukee Bucks

Pozostają między młotem a kowadłem. Bucks nie zamierzają tankować jak 76ers czy Celtics - choć mogli zrobić to już w tym sezonie.

Prawdopodobnie czytasz o Bucks tylko dlatego, żeby zobaczyć czy nie zrobię literówki pisząc "Giannis Antetokounmpo". 19-letni Grek został wyłowiony z nr 15 Draftu przez GM'a Johna Hammonda i był jedną z największych gwiazd okresu przedsezonowego, zbierając porównania do Paula George'a, Nicolasa Batuma i Kevina Duranta. Jeśli nie widziałeś jeszcze - po prostu zobacz koniecznie w YouTube.

Z Antetokounmpo, Larry'm Sandersem i Johnem Hensonem Bucks mogliby zatankować po Top5 wybór w Drafcie 2014, ale zamiast tego zaśmiecili latem drużynę kontraktami przeciętniaków typu Brandan Knight, OJ Mayo, Caron Butler, Gary Neal, Carlos Delfino - możemy tak długo - Zazy Paczulii i Luke'a Ridnoura.

Bucks to klasyczny średniak - definicja przeciętniactwa niższego gatunku (Atlanta Hawks Joe Johnsona i Josha Smitha byli tym samym dla przeciętniactwa wyższego).

 

 

Sacramento Kings


Nowy maksymalny kontrakt dla DeMarcusa Cousinsa jest ryzykowny, ale już puszczenie Tyreke'a Evansa i wybranie z nr 7 draftu Bena McLemore'a wydaje się być dobrą decyzją.

Cousins to kontrowersyjny zawodnik, ale ogromny talent. Pytanie tylko czy gracz mający kłopoty z kondycją i tak głęboko w poważaniu obronę, a w dodatku lider NBA w zawieszeniach i faulach technicznych, może być też liderem obrony Kings i centrem wokół którego może zbudować ją Mike Malone.

Malone to nowy trener Kings - były asystent Cavaliers, Hornets i Warriors, gdzie był współtwórcą defensywnych sukcesów tych drużyn. Kings mieli najgorszą 30 obronę w NBA i pod wodzą Malone'a spokojnie powinni wykonać skok o 5-6 miejsc. Nadal nie są jednak drużyną na playoffy/

 

 

Charlotte Bobcats

To kontrowersyjne i poniekąd zdumiewające, że w przededniu najsilniejszego Draftu od 10 lat, Bobcats-wkrótce-znów-Hornets zdecydowali się wydać 42 mln dolarów na trzyletni kontrakt Ala Jeffersona. To sprawia, że najgorsza drużyna dwóch ostatnich lat odseperowała się od pięciu zespołów, które mniej lub bardziej oficjalnie tankują. Akurat teraz.

Dodanie Jeffersona do najsłabszego frontcourtu NBA powinno z miejsca poprawić ułomny atak Bobcats. Podobne znaczenie może mieć dla 29 obrony nowy trener, dotychczas ceniony defensywny asystent braci Van Gundy'ch, Steve Clifford.

Ważny sezon przed Michaelem Kiddem-Gilchristem, który został wybrany z nr 2 Draftu 2012 - wysoko jak na skrzydłowego, który umie robić wszystko poza rzucaniem.

Bobcats mają w przyszłych draftach wybory Pistons i Trail Blazers, ale po drodze będą musieli jeden swój oddać do Bulls. Sprowadzenie Jeffersona jest jak "mamy już dosyć porażek", ale próba przyspieszania procesu przebudowy mogła poczekać jeszcze jeden rok.

 

 

TANK CITY

Utah Jazz

Jazz tankują - to nowość w Utah. Nie udało się w lutym pozyskać wysokich wyborów w drafcie za Ala Jeffersona z Paulem Millsapem i pozwolono im w lipcu odejść. Jazz zostali więc drużyną Gordona Haywarda i Derricka Favorsa, wspartą Enesem Kanterem, rozgrywającym z draftu Trey'em Burke'm i rozwijącym się obrońcą Alecem Burksem.

Na ławce weterani w ostatnich latach kontraktu i celem nadchodzący draft, w którym Jazz szukać będą zawodnika, który uzupełni Haywarda na pozycjach 2/3 (Wiggins? Exum? Parker? - jest z czego wybierać).

W przeciwieństwie do Celtics, 76ers i Suns - Jazz mają już większość młodego talentu, wokół którego chcą budować nowy team na playoffy. W odróżnieniu od Magic, którzy też już ten młody talent mają - nie ma w Utah żadnego kłopotu z powielaniem przez tych młodych graczy pozycji na boisku.

 

 

Orlando Magic

Rok po czterostronnej wymianie Lakers-76ers-Nuggets-Magic, to ci ostatni - ci którzy oddali do LA Dwighta Howarda - wyglądają na największych zwycięzców. Sprowadzeni z Philly - Nikola Vucević miał przełomowy sezon, a Moe Harkless nie spisywał się wcale gorzej niż wybrany z nr 2 w tym samym drafcie Michael Kidd-Gilchrist.

W ciągu ostatnigo roku Magic przechwycili dwóch prawdopodobnie jeszcze lepszych graczy - Tobiasa Harrisa w wymianie z Milwaukee Bucks i z nr 2 Draftu Victora Oladipo, który może być gwiazdą w NBA.

Kontrakty Jameera Nelsona, Glena Davisa i Arrona Afflalo nie będą łatwe do przehandlowania, ale Magic będą aktywnie szukać chętnych przez cały najbliższy sezon. Muszą uważać, aby cały talent, który zgromadzili nie wypchnął ich poza najgorszą piątkę NBA i nie zmniejszył ich szans na wysoki wybór.

 

 

Boston Celtics

Zakończono przedłużoną i tak o dwa lata erę Big 3 + Rondo. GM Celtics Danny Ainge zrobił to w drastyczny sposób, oddając w wymianie nie tylko Kevina Garnetta, ale legendę Bostonu Paula Pierce'a. Pokład opuścił też trener Doc Rivers.

Z pięciu tankujących drużyn Celtics są jednak najbliżej zgromadzenia dwóch gwiazd. Korzystają z tego, że Rajon Rondo wraca po zerwaniu ACL i co najmniej przez dwa pierwsze miesiące sezonu nie będzie pomagał Celtics wygrywać spotkań - tych których wygrywać nie chcą, czyli wszystich.

Przez to za rok od teraz Celtics mogą mieć np w składzie Rondo i Wigginsa/Exuma/Parkera lub jeśli będą szukać pod koszem, typowanego na nr 2 Draftu Juliusa Randle'a.

Nowym trenerem został młody geniusz z uczelni Butler - 36 letni Brad Stevens i przed nim trudny eksperyment. Wygląda jednak na to, że będzie tym trenerem, który zamaże złe wrażenie jakie pozostawili po sobie trenerzy próbujący zamienić koszykówkę akademicką na tę NBA.

 

 

Phoenix Suns

GM Ryan McDonough zabrał się do agresywnej przebudowy i latem oddał Luisa Scolę, a kilka dni temu Marcina Gortata, pozyskując dwa kolejne wybory w drafcie.

W ten sposób Suns mają już aż 6 wyborów w I rundzie kolejnych dwóch draftów i mogą pozyskać kolejne wymieniając Gorana Dragica (Oklahoma?) i Channinga Frye'a (Houston?).

Alex Len może być kontrowersyjnym wyborem, ocenianym przez pryzmat Nerlensa Noela, który dostępny był dla Suns z nr 5. Przechwytem jest jednak na pewno wybrany z nr 29 Archie Goodwin.

Sezon 2013/14 w już nie tak bardzo interesujących nas Suns upłynie pod znakiem rozwoju młodych graczy, wymian i obserwacji pozyskanego z Clippers Erica Bledsoe. Suns mogą jeszcze do czwartku przedłużyć z nim debiutancki kontrakt lub zaczekać na to co pokaże w sezonie i wyrównać ofertę dla niego, gdy w lipcu zostanie zastrzeżonym wolnym agentem.

 

 

Philadelphia 76ers

76ers mogą być jednym z najgorszych zespołów w historii NBA i gdyby nie fakt, że tyle drużyn tankuje, mieliby szansę pobić rekord najmniejszej liczby wygranych (9), który należy do ...76ers.

Nowy GM Sam Hinkie przehandlował swojego All-Stara Jrue Holiday'a w zamian za nr 6 Draftu Nerlensa Noela. Ten po kontuzji kolana może nawet nie rozegrać ani jednego meczu w sezonie 2013/14.

Nowy trener Brett Brown na tydzień przed rozpoczęciem sezonu powiedział, że ma do dyspozycji 6 graczy NBA, a Hinkie już patrzy jak zabrać ich mu ze składu (Evan Turner raczej nie dotrwa końca sezonu w Filadelfii).

Tak to się teraz robi w NBA i tankowanie 76ers może być spektakularne (i jawne) jak nigdy wcześniej. Za rok od teraz 76ers mogą mieć jednak w składzie Noela, rozgrywającego Michaela Cartera-Williamsa, z numerem 1 draftu Andrew Wigginsa i np z nr 6 Draftu Dante Exuma (wybór od Pelicans za Noela jest zastrzeżony tylko w Top-5).

Najchętniej jednak chcieliby, aby ten sezon w ogóle się nie odbył.

 

 

źródło: wp.pl

 

 

 



Post został wypromowany jako artykuł
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Pierwsza noc z NBA za nami. W trzech meczach doszło do jednej niespodzianki. Lakers, prowadzeni przez swoich rezerwowych pokonali w derbach LA Clippers. Z kolei na wschodzie pewne wygrane odnieśli Pacers i Heat.

 

Indiana Pacers (1-0) – Orlando Magic (0-1) 97:87

Bardzo dziwne spotkanie. Pacers rozpoczęli od szybkiego 10-0. Następnie Magic bardzo sprawnie odrabiali straty, głównie dzięki świetnemu Andrew Nicholsonowi, który w 12 minut pierwszej połowy zdobył 18 punktów. Na boisku pojawił się z powrotem dopiero w czwartej kwarcie, mimo tak świetnej gry. Pacers wygrali dzięki świetnej serii na przełomie trzeciej i czwartej kwarty, wygranej 21:4. Roy Hibbert już w pierwszym meczu postanowił zebrać kilka głosów w walce o tytuł najlepszego obrońcy ligi, blokując aż 7 rzutów rywali. Nie bez znaczenia były "trójki" George'a.

 

IND: Paul George – 24 (3×3, 5 as., 3 blk.), Lance Stephenson – 19 (7 zb., 5 as.), David West – 13 (5 blk., 5 str.), Orlando Johnson – 9, Roy Hibbert – 8 (16 zb., 7 blk.), Luis Scola – 8, George Hill – 7, C.J. Watson – 5, Ian Mahinmi – 4, Solomon Hill – 0, Rasual Butler – 0

ORL: Andrew Nicholson – 18, Maurice Harkless – 14, Jameer Nelson – 12 (3×3, 7 as.), Victor Oladipo – 12, Arron Afflalo – 9, Nikola Vucevic – 8 (10 zb., 5 str.), Kyle O’Quinn – 6 (3 blk.), E’Twaun Moore – 6, Ronnie Price – 2, Jason Maxiell – 0, Solomon Jones – 0

 

 

Miami Heat (1-0) – Chicago Bulls (0-1) 107:95

Nie udał się powrót do gry po kontuzji Derricka Rose’a. Prowadzeni przez niego Chicago Bulls zdecydowanie przegrali z Miami Heat, którzy zaprezentowali fantastyczną defensywę na przełomie pierwszej i drugiej kwarty, połączoną ze świetną egzekucją w ataku. W całym meczu trafili 11 trójek, zanotowali 26 asyst przy 51.4% skuteczności rzutów z gry. Aż 7 graczy mistrza NBA rzuciło ponad 10 punktów. Wśród Bulls swój normalny poziom zaprezentowali tylko Carlos Boozer i Jimmy Butler.

 

MIA: LeBron James – 17 (8 as.), Chris Bosh – 16 (3 blk.), Shane Battier – 14 (4×3), Mario Chalmers – 13 (5 prz.), Dwyane Wade – 13, Norris Col1 – 11 (7 zb.), Ray Allen – 11 (3×3, 7 as.), Udonis Haslem – 6, Chris Andersen – 6 (8 zb.)

CHI: Carlos Boozer – 31 (7 zb.), Jimmy Butler – 20 (5 prz.), Derrick Rose – 12, Taj Gibson – 10 (8 zb.), Mike Dunleavy – 10, Kirk Hinrich – 6, Luol Deng – 4, Joakim Noah – 2 (11 zb.), Tony Snell – 0, Nazr Mohammed – 0

 

 

Los Angeles Lakers (1-0) – Los Angeles Clippers (0-1) 116:103

Mike D’Antoni zapytany przed czwartą kwartą jaką piątką będzie kończył nie sądził, że nie znajdzie się w niej żaden gracz ze składu startowego. Tymczasem świetna gra przede wszystkim w ataku zaowocowała pierwszą wygraną w sezonie. Lakers trafili 14 trójek, zanotowali 18 zbiórek w ataku i byli nie do zatrzymania jeśli chodzi o ławkę rezerwowych. Aż 5 z nich przekroczył granicę 10 punktów, łącznie rzucając aż 76 punktów. Dzięki temu mało minut zagrali Pau Gasol i Steve Nash, zwiększając swoje szanse na występ kolejnej nocy przeciwko Golden State Warriors.

 

LAL: Xavier Henry – 22 (3×3), Jordan Farmar – 16 (6 as.), Pau Gasol – 15 (13 zb., 5 str.), Nick Young – 13, Jodie Meeks – 13 (3×3), Jordan Hill – 12 (8 zb.), Chris Kaman – 10 (8 zb.), Steve Blake – 6, Shawne Williams – 3, Steve Nash – 3 (5 as.), Wesley Johnson – 3

LAC: Blake Griffin – 19 (7 zb.), DeAndre Jordan – 17 (11 zb., 3 prz., 3 blk.), Chris Paul – 15 (11 as., 5 prz.), Jamal Crawford – 15 (3×3), J.J. Redick – 13, Darren Collison – 9, Matt Barnes – 8, Jared Dudley – 5, Reggie Bullock – 2, Ryan Hollins – 0

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został osadzony automatycznie.   Wyświetlaj jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.