Skocz do zawartości
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Promowane odpowiedzi

Witam wszystkich w "moim" zakątku forum.

Na forum i na Betfair jestem od bardzo niedawna. Wczoraj poczyniłem już pierwsze kroki na giełdzie. Fatalnie w działaniu, skutecznie w efekcie.

Skusiłem się na mecz Pucharu Francji: Sochaux - Paris FC. Kompletnie nie przemyślałem strategii. Miało być z górki: Paris FC sprzedam po pierwszym gwizdku, możliwe też, że goście wyjdą na prowadzenie. Jak puchar to puchar. Tymczasem kurs na gospodarzy zaczął spadać. Czytałem na forum "tnij" to chciałem ciąć. Uciąłem... połowa stanu posiadania w zobowiązaniach. Na szczęście lay Paris FC wszedł.

Było tak lekko i przyjemnie, a co tam. Wertuję ofertę, na czym jeszcze przytulę trochę kasy. Gra Elche, druga Hiszpania. Kursy na Xerez lecą w dół. Odzywa się we mnie głos: do tej pory nie prowadzą, to już nie wygrają, z 10tką gości się męczą... U siebie. Draw 3,00 back, CS 0-0 3,90 back. Biorę back CS, mija jakieś kilkanaście minut w międzyczasie niedocenione Elche druga czerwona, ale wynik mi pasuje. I ciągle stoi w miejscu... Patrzę na CS 0-1... Nie do przyjęcia, tymczasem kurs na Elche 36,0 no to siup! Nie weszło, korekta na 30,0, pyk znowu, znowu nie przyjęty. Co jest? Kolejny raz 2e za 30,0 back... Przyjęty, liczę na piękny scenariusz "public betu". 0:0 końcowy gwizdek, wiem, nie trade a cover, ale siedzi. W historii jednak mam nieprzyjęte zakłady... WTF?

Idzie noc, postanowiłem że zajmę się teraz tradem z prawdziwego zdarzenia. Live, podwójny greenbook na meczu Netsów.

Wyjściowe pre-play back Lakers 1,95, który sprzedałem ze stratą 10 centów, bo do 4:30 aż rynek zacznie się chwiać rady wiedziałem, że nie dam.

Póki co ustawiłem się na Borussi Dortmund i Hoffenheim, ale gotowy jestem to po kosztach puścić w zapomnienie. To, co się dzieje z rynkiem kosza live jest po prostu piękne, a z transmisją, po prostu wiem, że tego szukałem. Piłka nożna jest ułożona i minimalna stawka nie znajduje miejsca,a w koszu zakup 2,24 po pierwsze kwarcie jest możliwość zbyć za 1,60. Oczywiście mam nadzieję, na chwilę obecną poobserwuję, bo Europa pewnie ma mniej zainteresowanych aniżeli NBA.

cdn.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Płomień masz absolutną rację. Wybryk z Elche był tu nie na miejscu, coverowałem przeciwnymi zdarzeniami. Cieszę się, że tak się zakończyło.

Mam nadzieję, że to było tradem:

2irutm9.jpg

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

7 ticków... Nie wiem póki co o czym mówisz. Czytałem u Was o tych tickach, wiem, że jeden drugiemu nie równy. :)

Cóż więcej mogę dodać... Obiecuję, że postaram się o więcej. Bardzo lubię kosza i wiem, że na nim się skupię. Dziś mnie nie było w domu, nie sprzedałem Borussii i -2e. Skupię się na koszu.

Póki co zakładam sobie: zakupy back i lay in play. Szczękę zbierałem z ziemi widząc jak huśta się kurs po każdej akcji w meczu. Czytałem też, że in play to high level ale z moimi stawkami nie karmię się stresem. Nie pamiętam nicka, ale na forum Ktoś wymiata na tenisie kończąc trade in play. Widzę potencjał, czytam rynki, nie mrożę nawet 2e na 3 dni, co zrobiłem z Hoffenheim, teraz przypuszczam, że jak nie strzelą gola do 30 minuty meczu, to zamknę stratę...

Miło mi, że się odzywasz, czekam na dalsze uwagi. Greenbooków!

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

No i teraz wszystko wchodzi na właściwe tory, choć nie powinienem tak pewnie pisać, by nie zapeszyć... Odpuściłem Hoffenheim akceptując stratę, którą tylko nadrobić mógłby szybko strzelony przez gospodarzy gol. Przypuszczenia... ale co się będę brał za analizy, które tylko dzielę w głowie jednym dłuższym zdaniem: na Betfair wątpię znaleźć kogoś, kto grałby tylko po kursie na gospodarza z myślą, że będzie on grał z wiatrem z górki itd...

Noc skupiłem na NBA. Trzy spotkania, trzy moim zdaniem zawyżone kursy, które zweryfikuje w max IMO 20 minut parkiet. Screen, nie będę lać wody:

sl2pao.jpg

Idealnie rozbite zyski na back/lay, tylko dlatego, że wyznaczyłem sobie wcześniej kurs, który mnie zadowoli. Po prostu czekałem z przygotowanym kursem i oczekiwaną wygraną oglądając w mini-oknie mecze. Mogło być więcej, bo lay po moich zagraniach spadał niżej. Niestety nie wiem jak i czym sobie ułatwić życie. Liczę, że podsuniecie mi rozwiązanie tej zagadki...

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kolejny dzień zmagań...

Pierwsze dwa typy: Cajasol i Szwecja. Kursy były jakimś żartem, z braku doświadczenia wolałem ciąć imprezę i wychodzić z plusem. Małym ale plusem. Rozproszyło mi wygrane, bo nie korzystam z Geeka itp. Bład. Będę musiał się oswoić, poczytać, bo wygląda na niezbędne narzędzie. Długo było sucho na rynku Lottomatiki, bałem się, że popłynę, bo podniosłem stawki. Szczęśliwie trzy rynki udało mi się zamknąć. To dzisiejsze moje handle:

w7ifx4.jpg

A teraz Geek... Człowiek uczy się całe życie.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Do tego wypracowania skłoił mnie chwilę wcześniej przeczytany post Kolegi z forum:

Co do mnie dzis stwierdzilem ze jestem zbyt niecierpliwy i ze za malo opieram sie na wykresach, tzn na logice, zbyt szybko realizuje głownie zysk, choc prawdopodobnie kurs jeszcze urosnie o 3-4 ticki, trzeba tylko poczekac i postresowac sie

Druga wada jest moj budzet, 200-300 pounds to zdecydowanie za malo zeby myslec o grze i zadawolajacych dniowkach, gdyz czasem po prostu sie wie ze cos wyjdzie i trzeba korzystac grajac za np 400 pounds na lay i takie 2 swingi potrafia zrobic piekna dniowke, gdzies czytalem chyba na blogu czyzyka ze ludzie którzy zaczynaja z mniejszym kapitalem czesto maja dobry pocztaek lecz rezygnuja gdyz nie widza zyskow( tradujac na pilce za 100 penow naprawde nie wiem co trzeba zrobic zeby cieszyc sie z zyskow, chyba ze kogos zadawla 40-100 pounds za mase godzin analiz i ciezkiej pracy)

Właśnie. Tylko co ja mam powiedzieć z moim kontem... 33e na start, teraz 41e. 8 euro stanowi niezły procentowo wynik, ale zawdzięczam go brakowi dyscypliny - w tradzie podnoszeniu stawek (do 15% kapitału!) i coverowaniu.

Póki co udany trade rozumiem tak: zamknąć z zyskiem. Mimo wszystko obserwuję rynek, i wynoszę z tego 30 eurocentów (jak dobrze pójdzie), siedzę i pilnuję kurczowo kiedy kliknąć, a na koniec - rezygnuję z co by nie było mojego, dobrego typu. Muszę szukać value, bo ma przecież spaść, bym garstkę dla siebie wyrwał... Grając Lottomatikę, czekałem ponad 30 minut by zamknąć greenbook. Od samego początku wiedziałem, że Lotto ma mocniejszy skład, kompletny rooster przed meczem, i gotowy byłem dać bet na run`a stołecznych. I był, i był kurs na Lotto 15 jak 8 przegrywali... Tak naprawdę oddałem swój zysk... Ale jak trade to trade. Praktycznie zerowe mam doświadczenie, więc przez nie należy moje słowa dzielić. Za trud mimo wszystko uważam - marna zapłata. Bym cieszył się zadowalającym zyskiem musiałbym dysponować dużym kapitałem. Handel czytam jako mozolne zajęcie, bardzo mozolne... Bardzo czasochłonne.

Tak naprawdę pogram "jak należy" tylko przy dużej ilości wolnego czasu, ciekawiej jednak wygląda sprzedaż zakładu, który przestał iść po mojej myśli. Betfair wygląda jak kopalnia valuebetów... Kurs 900 za 5e... Na trade z prawdziwego zdarzenia jestem "za cienki w d*pie" lub zbyt pazerny i niecierpliwy. Wątpię jednak jednocześnie, bym mając taki kapitał znalazł nabywcę laya, by na greenbooku odnotować +50euro... Nie gram z łowcami PB, a prawdziwymi wyjadaczami sportowych zakładów.

* Post był porywem chwili, chciałbym byście jakoś się do niego odnieśli, jeśli udało Wam się wytrwać do końca.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Bym cieszył się zadowalającym zyskiem musiałbym dysponować dużym kapitałem.
podstawowy bład w myśleniu. czy 20 euro ugranych z 100 Euro początkowych wg Ciebie jest gorszym rezultatem niż 200 euro z 10000 Euro? Tutaj chodzi o procent. Nie patrz na zysk jako na wartość samą w sobie, 5, 10 50 Euro. Popatrz na to jako zysk w procentach w odniesieniu do twojego obecnego banku.
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

nie od razu można wygrywać miliony. Terdan ma absolutną rację pisząc o %! Trzeba się nauczyć regularnie powiększać bank! Większy kapitał to nie tylko większe wygrane, ale też konkretne redy, nieprzyjęte duże sumy zakładów! O tym trzeba pamiętać!

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Również się zgadzam z przedmówcami. Duże pieniądze niosą za sobą ogromne obciążenie psychiczne, jeśli ktoś nie ma jakiegoś wcześniejszego treningu na mniejszych sumach to można bardzo szybciutko wpaść w pułapkę odrabiania na siłę strat. Wielu twierdzi, ze wystarczy duży kapitał i zrobić 2 udane transakcje dziennie ale wg mnie to tylko teoria, w praktyce mało kto poprzestaje na niewielkiej ilości tradów. A to oczywiście pociąga za sobą ryzyko złapania czerwonego koloru i kolejnego i następnego.. i wtedy patrzysz na stan konta i myślisz sobie, spróbuję tylko raz in-play, odrobię stracony dzień i już nie wejde więcej i co... prawdopodobnie zerujesz konto ale nie z sumy 100 czy 200 funtów ale z 1000 lub 2000 a to już nie przelewki :P

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dzięki Panowie za odwiedziny!

Nie dopisałem, wiem, że w handlu żyje się z marży, lepiej rozumianej jako procent. Niestety każdy rynek można wysycić, i jak pisałem wątpię by udało się takie zyski kumulować. Procent procentem pięknie wszystko brzmi i do pewnego momentu rośnie wprost proporcjonalnie do wkładu. Czasami sami sobie jesteśmy rynkiem... Nie mówię ja Tobie, lecz ja, sobie. Drugie oblicze procentu sprowadza się w ostateczności do zysku...

Gram, ale wiem, że kokosów nie ugram...

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Również się zgadzam z przedmówcami. Duże pieniądze niosą za sobą ogromne obciążenie psychiczne,

Nie wiem o jakich sumach mowicie, bo grajac za 500 pounds jeden tick na kursach od 2-3 waha sie od 3 do 5 penow, nie wiem czy to duze obciaznenie psychiczne, przeciez nikt nie broni nikomu sciac straty szybko, a pozatym ruchy na piłce, tenisie itd powyzej 10 procent zdarzaja sie rzadko bez powodów typu kontuzji itd, wiec warto sie wczesniej zainteresowac spotkaniem zanim sie wejdzie w transakcje i napewno duzo sie nie straci.

jeśli ktoś nie ma jakiegoś wcześniejszego treningu na mniejszych sumach to można bardzo szybciutko wpaść w pułapkę odrabiania na siłę strat

Z tym sie zgodzam w 100% , pierwszo sie czlowiek uczy na sucho albo małymi stawkami, zeby poznac dzialanie gieldy. Pozniej po oswojeniu mozna zaczac grac "naprawde"

. Wielu twierdzi, ze wystarczy duży kapitał i zrobić 2 udane transakcje dziennie ale wg mnie to tylko teoria, w praktyce mało kto poprzestaje na niewielkiej ilości tradów.

Mysle ze 2 udane transkacje na jeden dzien to sporo, mysle ze wystarcza 3-4 w tygodniu za 1000 albo 2000 pounds i mozna miec naprawde dobre wyniki.

Mało kto przestaje na niewielkiej ilosci bo taka jest ludzka natura, ludzie szukaja na siłe okazji i wszedzie widza zarobek. Oczywiscie mozna robic sporo transakcji ale np za mniejszyt kapitał typu 500 pounds a na wyczekiwane perełki, np jakas informacja typu 5 graczy barcy nie zagra bo odpoczywaja, trzeba wykorzystywac i wkladac w to wiekszy kapitał.

A to oczywiście pociąga za sobą ryzyko złapania czerwonego koloru i kolejnego i następnego.. i wtedy patrzysz na stan konta i myślisz sobie, spróbuję tylko raz in-play, odrobię stracony dzień i już nie wejde więcej i co...

prawdopodobnie zerujesz konto ale nie z sumy 100 czy 200 funtów ale z 1000 lub 2000 a to już nie przelewki

To jest myslenie hazardzisty, kazdy takie ma. W tradingu nastawiasz sie na zysk długofalowy i po pewnym czasie nie beda Cie wzruszac porazki, jezeli czlowiek gra wg zasad typu nie wchodze in play to nigdy nie wyzeruje swojego konta.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

REGULA NUMER JEDEN

Limituj swoje straty .

REGULA NUMER DWA

Nie limituj swoich zyskow .

Nie ma znaczenia czy grasz IP ,czy nie .Do jednego i drugiego masz miec plan ,czy moze ladniej biznesplan .Problemem wielu i na rynkach finansowych i sportowych jest to ze maja tylko polowe planu -kiedy wejsc i jak wszystko idzie dobrze jest sukces .A jak idzie zle zamieniaja to w kleske .Bo przed wejsciem na kazdy rynek masz okreslic kiedy wyjsc .Jak nie bedziesz okreslal kiedy wyjsc bedziesz bedziesz wchodzil w zlym momencie .Naprawde nie ma znaczenia ,czy cena zmieni sie 3 ticki na koniach ,czy 50 po strzeleniu gola ,czy 40 w tenisie .Jezeli taki risk management jest ok.

Przykladowo strategia 040 ,1540 w tenisa -ma byc wyjscie przy 4040 -no second guess .Ale wychodzic po przelamaniu i realizowac zyski np. w tenisie mezczyzn to juz lamie regule nr 2.Przeciez mozna zlozyc ze strategia back serwujacego i jezeli dowiezie przewage do konca seta czy meczu wtedy wyjsc .

Nie ma zadnej roznicy jezeli ktos handluje na koniach pre-race jakims kapitalem -i strata 2-3 tickow to jest powiedzmy strata 2 % kapitalu a np. zlayowaniem konia i zostawieniem go w IP ,gdzie strata wyniesie np. tez 2 %.Taki jest risk management i jezeli grajacy jest swiadom co robi jest to element biznesplanu.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję Panowie za wszystkie wpisy!

- Liczy się procent i wynikająca z niego marża. Pogoń za zyskiem może okazać się błędem, który kosztować będzie nawet trafiony trend i brak chętnych na moją ofertę... To chyba najbardziej by bolało, bo podwójny redbook można odrobić. Graczy dla mojego kursu sobie nie dorobię... A nawet jeśli, to za moje by grali... :)

- Limit strat, czyli bez żalu, to było wliczone ryzyko.

jeśli ktoś nie ma jakiegoś wcześniejszego treningu na mniejszych sumach to można bardzo szybciutko wpaść w pułapkę odrabiania na siłę strat

To zdanie mnie zastanowiło. W sumie racja... Nie rozpatrywałem tego w ten sposób. Równolegle do BF gram na Pinn... Zauważyłem po sobie jedną interesującą rzecz, mianowicie odkąd kreuję w sobie małodochodowego inwestora zacząłem grać minimalną stawką u buka, kierując się zminimalizowanym ryzykiem swoich strat. Do obciążenia psychicznego nie jestem gotowy. Nie znam nawet podstaw, takich jak oprogramowanie udoskonalające trading.:P Powinienem był wstrzymać się z krytyką, ale nic chyba nie uczy lepiej autora niż publiczna prezentacja swoich wniosków.

Za co Wam dziękuję!

Oczywiscie ,powodzenia C.A.S.H -myslisz wiec jestes skazany na sukces

Moim myślom daleko do błyskotliwości, czy choćby racji, ale faktycznie staram nieudolnie się to robić (tak tradingowo). Wy mnie weryfikujecie, poprawiacie i jestem pewny, że z Wami się to uda. Mój sukces tak naprawdę będzie Waszym sukcesem. Dziękuję za bardzo miłe, budujące słowa. Dziękuję za krytykę, bo ona trzeźwo ocenia moje poczynania.

Wracając do tradingu. Uff... Wczoraj zdecydowałem się uderzyć w rynek U20 Chile - Argentyna... cdn

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

...Argentyna - Chile u20

Proste. Argentyna musi spaść, nie spadała. Przy niwelowaniu strat mój zakład został częściowo przyjęty i zrobił mi się mały syf... Jak to policzyć? Cudowałem, kombinowałem, biegałem na tym rynku stawką jak dziecko w lesie... Szczęśliwie narybek argentyński zaczął strzelać, a ja z powodzeniem spokojnie sprzedałem zakład. Należał mi się głęboki, spokojny sen.

Następnego dnia podjąłem prosty wybór, słuszny wybór, ale jak zwykle stresu nie zabrakło. Piszę o szczypiorniaku. Kurs na Chorwatów spaść na 1,30 rósł, a Gladiatorzy konsekwentnie uciekali faulującym przeciwnikom. Potem nasza maszynka się zacięła, a ja nie ryzykując ambicji, co IMO kłóci się z naszym narodowym modelem charakteru pogoniłem zakład.

Dziś zaś, po stosunkowo długim analizowaniu Euroligi uznałem, że nie ma ch. we wsi i nie sprzedam lekko Realu. Tak wchodziłem w ten rynek. Siena bez McCalleba to nie drużyna, a zlepek indywidualności. Zauważyłem jak po mojej myśli rośnie kurs na Sienę, która "musi". I mogła, a ja dokupowałem back z myślą... Sprzedam, ale jak Siena wyjdzie na 20 oczek. Nie wyszła, konsekwencja się opłaciła, a budżet urósł. Przypuszczam, że mecz, właściwie rynek poszedł jakąś ścieżką, której prowadził ktoś, albo kompletnie bezmyślny, albo zależało mu na pociągnięciu za sobą tłumu. W myśl zasady "mam pieniądze - mam rację". Może stawki na Sienę jako ostatniemu meczowi służyć miały odegraniu się po wcześniejszym dzisiejszych niepowodzeniach? Betfair blog nie przyjął mojego komentarza pod faworyzującą Sienę analizą Pana Macieja Szlachtowicza, gdzie pragnąłem mu podziękować za rosnący kurs... i stronniczość.

Znowu wyłamałem się kanonom tradingu, kiedyś może mnie to zaboleć. Mam świadomość słów Kolegów. Jestem jednak zdania, że wszystkie środki są dobre, gdy nam służą. Szaloną stawkę wytłumaczyć mogę tylko trzeźwością umysłu, stalowymi nerwami obserwując kurs i tym, że taka stawka, to żadna stawka, raczej ewentualna zwiecha i mniejszy komfort przy dalszej nauce portalu BF. Póki co trade uważam za komfort ucieczki z public betu, bo value zbywać mi osobiście szkoda.

n2y042.jpg

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
  • 2 weeks later...

Dawno mnie nie było, a to tylko dlatego, że brak czasu dał się we znaki. W moim doświadczeniu trade tego czasu trochę wymaga...

Dziś rano postanowiłem wejść w live NBA... Ryzykownie, Lolki topiły bodaj 5-ma, 12 minut do końca. Ekipa postraszona wymianami musiała wziąć się do roboty. Bierzemy 3,68 na Lakersów :D. Gdy ekipa z Miasta Aniołów wzięła się do roboty wyszła na +1 pogoniłem... za 1,75! Szybko, chaotycznie, bez programu nadal by uśrednić zysk. Gdybym dotrwał do końca meczu pewnie bym padł ze śmiechu... LAL wtopiło punkcikiem, a korciło... nie powiem by zakładu nie sprzedawać...

of6pua.jpg

A wieczorem, właśnie zakończyłem: Padova, Schalke, Lizbona i u/o w koszu z Francji. W moim odczuciu wszyskie kursy były prze-sadzo-ne. Trochę trzeba było poczekać. Pierwszy zamknąłem Sporting, ze strachu trochę. Pograłem na wysoki kurs na remis, po zwrot i wycofanie. Padova, przy podobnych celach jak gospodarze spaść musiała. Mało, ale wolałem losu nie kusić. Jako następna zamknięcie znalazła u mnie rezerwa FCB... tylko dlatego, że udało mi się złapać 4,00 na under we francuskim koszu. Znowu zrezygnowałem z walki, choć po części myślę, że niesłusznie do końca. Strupa drapać nie będę. I przyszło na co się czaiłem 4,00 za 3,00. Dziękuję.

2f0alfr.jpg

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.