Skocz do zawartości
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Promowane odpowiedzi

No to chyba najwyższy czas na mnie.

Z bukmacherką mam styczność już kilka lat. Początkowo wyciągałem bonusy od buków internetowych poprzez granie surebetów :D. Wyciągnąłem tego trochę na siebie, znajomych, ale nieważne.

Za trading wziąłem się od końca grudnia 2010. Kiepsko wspominam swoje pierwsze 2-3 tygodnie. Przegrałem około 150e. Źle wspominam słynną Piacenze. Jednak mój trading zmienił się całkowicie odkąd na własne życzenie przegrałem 70e, bo nie chciałem ciąć strat w przerwie i mówiłem sobie "tylko 2 minuty live". Każdy może dopisać sobie jak było. Byłem na siebie zdenerwowany i to strasznie, bo ta strata to tylko moja wina. Pazerność. Na moim koncie zostało około 250e. Od tamtej pory zacząłem grać z głową. Bez problemu toleruję kolor czerwony mając w głowie tamtą stratę. Gram spokojniej.

Na moim koncie widnieje obecnie 353e. Zamierzam prowadzić bloga, żeby usystematyzować swoje zachowania na giełdzie i starać się wyciągać wnioski z każdego dnia tradingu w formie pisemnej.

Zamierzam grać CS pre-play i w przerwie. Zdarzą się pewnie nie raz jakieś inne rynki, ale to raczej będzie znikomy procent. Przynajmniej tak mi się wydaje :)

Życzcie mi powodzenia :)

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

betfair_hpqshwr.jpg

No to czas na podsumowanie pierwszego dnia. Nie jestem z niego zadowolony.

No to od góry patrząc na screena.

AC Milan - Cesena

Bramka w końcówce pierwszej połowy. Nie wiem dlaczego czekałem tak długo z wejściem w ten rynek, ale chyba z powodu wcześniejszej wpadki na Realu. Byłem pewien, że kurs tutaj wzrośnie i taki też się stało. Mogłem wziąć LAY po 4.8, ale ostatecznie wziąłem po 4.9 i sprzedałem po 5.0. Szkoda, bo mogło być lepiej, a sytuacja była dosyć klarowna.

Real - Mallorca

Wtopa na całego. Kurs na 0-0 przed meczem był w granicach 44. Do przerwy bezbramkowo. Pomyślałem, że ludzie zaczną redować i wyprzedawać to co przez całą pierwszą połowę zakupili. Już raz pozytywnie taką transakcję na realu wykonałem (BACK 7.4 i LAY 7.0) i myślałem, że tym razem będzie podobnie. Miałem tylko pewne wątpliwości, które okazały się trafne. Otóż obroty dzisiaj, a wtedy różniły się znacznie. Teraz widać, że było zdecydowanie mniej kapitału i to chyba przeważyło. Do rzeczy. Wziąłem BACK po 8.2. Ustawiłem się dwa ticki niżej i czekałem. Po chwili obserwacji doszedłem do wniosku, że kurs nie ma szans spaść i mogłem wyjść na zero O_o. Czas leciał, a ja czekałem. Tylko na co?! To mecz Realu na bernabeu, overowy. Czas uciekał i niewielu było śmiałków, którzy chcieli z BACK'iem na 0-0 wejść live. Ja też nie :). Stąd red. Nauczka na przyszłość jest taka, że trzeba wcześniej podejmować decyzje o wyjściu na 0. Ja zrobiłem to zdecydowanie za późno.

Borussia M. - Leverkusen

Mecz overowy, z faworytem w postaci gości. Tutaj bramka w 45 minucie na 0-2. Podobna sytuacja do meczu Milanu. Jednak te drużyny grały przed Realem i miałem świeży umysł, nie bałem się zagrać. Szybki LAY po 5.1 no i spokojnie czekałem. Kurs nawet spadł na 5.0, ale ja czekałem, musiał wzrosnąć. Tak też się stało. Liczba osób chcących wejść z BACK'iem live malała. Sprzedałem po 5.4.

Sampdoria - Juventus

Tutaj miałem szczęście, że nie okazałem się pazerny. Do przerwy wynik 0-0. Liga underowa. Mecz bez faworyta. Przed końcem pierwszej połowy postanowiłem wyjść do ubikacji i jak wróciłem nie było już czasu na analizę. Teraz usiądźcie wygodnie! Zagrałem LAY! Jak później spojrzałem na oddsportal jakie były kursy na drużyny i under to cieszyłem się jak dziecko. Kurs w chwili kiedy wszedłem ze swoim LAY'em skoczył o jeden tick i ja na szczęście tylko tyle chciałem. LAY 3.35, BACK 3.40.

Udinese - Inter

Tutaj wynik nie do końca jest tradingiem niestety. Przed meczem zakupiłem za 2e wynik 3-2 i kolejne 2e wydałem na wynik 2-3. Przy wyniku 1-1 sprzedałem z zyskiem 6e. Później jeszcze zagrałem w przerwie. Tutaj troszkę ześwirowałem. LAY'owałem, żeby za chwilę redować O_o, ale ostatecznie wziąłem LAY po 5.9 i BACK 6.2.

Gdyby nie Real byłoby ładnie. Wnioski z dzisiejszego dnia są następujące. Maksymalny BACK jaki jestem w stanie zagrać przy obecnym kapitale to 100e.

Aaaaa! Grałem jeszcze w meczu Villarreal - Sociedad. Tutaj wycofałem się szybko. Wziąłem LAY po 5.8 i wycofałem się. Kurs wydawał mi się za bardzo zawyżony. Okazało się, że sprzedałbym go po 5.90. Kurs jednak spadł i znowu wzrósł. Nie mogłem wyczuć jak się będzie zachowywał.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Podsumowanie dnia.

Dzisiaj mieliśmy ubogą ofertę. Dwa spotkania z dobrą płynnością, ale rozgrywane niestety w tym samym czasie. Szkoda. Mowa tutaj o meczu Athletico i Chelsea. Ostatecznie wybrałem ten drugi ze względu na większą płynność i okoliczności, ale o tym dalej.

Oto screen:

89716192942345873529.jpg

Zacznijmy analizę tak jak ostatnio czyli od samej góry.

Bolton - Chelsea

Bramka z tego co pamiętam padła w 41 minucie. Była to druga bramka. Przed meczem Chelsea jako faworyt. Do przerwy wynik 0-2 czyli wszystko zgodnie z przewidywaniami. Ilość bramek do tradingu LAY zadowalająca. Zatem bez większego namysłu zagrałem LAY. Próbowałem złapać po kursie 4.3, ale się nie udało, więc wziąłem po 4.40. Byłem nieco zaskoczony, że kurs nie wybił w górę. Utrzymywał się ciągle w tym samym miejscu. BACK 4.5 był obsadzony przez ponad 3k. Czekałem zatem z wystawieniem kontry. Widać było, że nie skoczy ponad ścianę. Ale też wątpiłem w to, że spadnie poniżej tego co ja zakupiłem :D Czas przerwy uciekał, a kwoty LAY się zwiększały. Oczywiście mało kto z rozsądnych traderów chciał wejść na live z BACK'iem. Mój BACK na 4.50 został wchłonięty minutę po gwizdku na rozpoczęcie. Szkoda, że nie strzelili :D. Tak dla informacji dodam, że ponad 4.5 nie skoczył. Ja czekałem z kontrą bez stresu. Wejście z LAY'em na live jest bezpieczne.

Bochum - Erzgebirge

Mimo minusa jestem zadowolony. Kurs latał tutaj jak szalony. 4-5 ticków w dół i powrót. Tak kilka razy. Ostatecznie spadł, a ja miałem LAY O_o. Skończyło się redem na 3e, ale mogło być gorzej. Kiedy kurs już się ustabilizował i oceniłem, że niżej spaść nie powinien zacząłem grać na 1 tick. Wystawiałem LAY z opcją tickOffset. Kilka spokojnych zakładów i strata odrobiona. Gdyby nie błąd z początku to mógł być ładny green. Szkoda. Popełniłem błąd. Do przerwy utrzymał się wynik 0-0. Zamiast poczekać aż kurs spadnie i się ustabilizuje to ja nie wiem co chciałem osiągnąć. Nauczka na przyszłość jest. Na szczęście tylko -0.11

Veendam - Volendam

Drużyn nie znam :). Rynek był w miarę płynny, ale zmniejszyłem też stawkę. Sprawdziłem wcześniej. Mecz bez faworyta, ale overowy. Do przerwy jednak 0-0. Zaczekałem na stabilizację i zakupiłem LAY. Pod koniec przerwy musiało pójść w górę i poszło. Złapałem jeden tick, ale mogłem więcej.

Kayserispor - Buyuksehir

Tutaj żałuję. Do przerwy 2-0. Zagrałem od razu LAY 3.70. Mogłem bez problemu sprzedać jeden tick wyżej, a może nawet 2. Na pewno bym nie stracił. Szczerze to nie wiem czego się przestraszyłem. Chyba płynności aczkolwiek z delikatną stawką wszedłem. Szkoda, ale ciesze się, że odczytałem trend.

Wnioski.

Zauważyłem, że zdecydowanie lepiej mi wychodzi granie LAY. Wtedy kiedy wiem, że kurs powinien wzrosnąć biorę od razu. Kiedy wiem, że trzeba zaczekać na stabilizację to czekam aczkolwiek dzisiaj popełniłem błąd. Dodatkowo LAY daje przewagę psychologiczną. Można to było zaobserwować na podstawie meczu Chelsea. Wszedłem live, bo wiedziałem, że Ci co wzięli BACK będą redować. Oni ryzykowali całym kapitałem przy ewentualnej bramce. W moim wypadku przy odrobinie szczęścia mógł być po prostu wygrany zakład.

Gdyby ktoś przeczytał do końca i wyłapał jakieś nieścisłości czy niejasności to piszcie. Nie czytałem posta, bo za długi :P.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

35805138819097743611.jpg

Ależ jestem na siebie zły. -8e, a nie grałem tak naprawdę nic ;/. Problemem było to, że byłem zajęty. Jednak miałem ogromny głód tradingu! Spowodowane to było wejściami na rynki, o których nie wiedziałem za dużo no i dodatkowo wszedłem w nie bez obserwacji. Efekt na screenie. Wchodziłem też na rynki w przerwie. Na kilku moje zakłady nie zostały przyjęte mimo dobrego odczytania trendu, bo grałem zbyt asekuracyjnie.

Dzisiaj na Juve tylko zaatakowałem, ale ostatecznie wyszedłem na 0. Dlaczego? Najpierw poleciałem z trendem w dół, ale się wycofałem niepotrzebnie, bo wzięliby mój zakład bez problemu. Później kurs leciał w górę. Wziąłem go, ale się wycofałem. Znowu niepotrzebnie. Za pierwszym razem straciłem ticka, ale kiedy kurs leciał w górę to skoczył o 3 ticki. Szkoda słów. Muszę się ogarnąć. Studia mnie wykańczają.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

94675274195706364501.jpg

Dzisiaj dobry dzień. Same plusy i trochę szczęścia. To zaczynamy dzisiejsze sprawozdanie. Na wstępie chciałbym podziękować mojemu cichemu wielbicielowi, który celowo bądź przez pomyłkę oddał na mnie głos w ankiecie :D:D

Dzisiejszy dzień ze względu na urodzaj rynków piłki nożnej pozwolił mi nie pakować swoich pieniędzy tam gdzie się da, ale tam gdzie chciałem. Pozytywem tego jest brak rynków z redem (chociaż nie do końca, ale o tym dalej).

Catania-Milan

Wynik do przerwy 0-0. Ogólnie kurs poniżej 4.0, a to świadczy, że miał predyspozycje do spadków. Tak też się działo ale nie mogłem się wstrzelić. Spadał, rósł, a ja nie mogłem wyczuć momentu wejścia. Efekt tego jest taki, że obroty na 300e i wyszedłem na zero. Najważniejsze, że nie ma minusa z czego się ciesze.

Hercules - Barcelona

Tutaj było bardzo sympatycznie. Do przerwy 0-1, bramka Pedro w końcowych minutach połowy. Wziąłem LAY 6.8 i od razu ustawiłem się na 7.2. Kurs był zawyżony, ale oceniłem, że można go jeszcze troszkę podnieść :D. Długo trwały batalie na kursie 6.8. Raz zwiększał się BACK, żeby za chwilę ustąpić miejsca LAY'owi. Koniec końców był taki, że kurs nie spadał, a zbliżał się koniec przerwy czyli czas największej paniki tych co zakupili BACK. Widać, że było ich dużo, bo jak tylko sędzia zagwizdał tak mój oczekujący zakład został wchłonięty. Efektem tego ładny green.

Southampton - MU

Do przerwy 1-0. Wygrywał underdog. Kurs mocno zawyżony. Czekałem aż spadnie, żeby zakupić LAY. Niestety nie spadł tylko skoczył. Podłączyłem się pod trend, ale nie udało mi się sprzedać z zyskiem. Widziałem, że kurs chce spaść, więc szybko uciekłem. Efekt tego taki, że wyszedłem na zero.

Malaga - Saragossa

Do przerwy 1-1. Kilka meczy kolejki hiszpańskiej było rozgrywanych o tej samej godzinie, więc wybrałem takie, które najbardziej mi odpowiada. Wynik 1-1 (druga bramka w 40 minucie) w tym meczu był kuszący i zwiastował wzrosty. Wszedłem zatem na rynek i ku mojemu zaskoczeniu kurs stał stosunkowo nisko. Mała płynność, więc ustawiłem tickoffset. Brałem LAY dopóty dopóki się dało i sprzedawałem tick wyżej. Jak już kurs uciekł dosyć wysoko to wyszedłem z rynku. Mała płynność, więc mogło się wydarzyć wiele, ale żałuję, że nie zaczekałem i nie sprzedałem gdzieś na zwyżce :P.

Werder - Bayern

Do przerwy 0-0. Wziąłem LAY i ustawiłem się za wysoko. Czekałem i czekałem aż skończyła się przerwa. Wszystko tick niżej niż byłem ustawiony zostało wzięte, więc szykowałem się na wyjście na zero. Odliczanie... nie zdążyłem. No to postanowiłem chwilkę zaczekać. Nikt nie brał. Szykowałem się zatem na reda -2e. Tam była większa kwota. SUSPENDED :D serce zabiło mocniej :D na bet365 się cieszą :D bramka! Zakład wygrany

Aston Villa - Blackburn

Do przerwy 3-1. Ciężki wynik do tradingu. Za dużo bramek. Zagrałem skromnie LAY i kiedy została wzięta kontra to wyszedłem z rynku.

Everton - Chelsea

Do przerwy 0-0. Kurs troszkę się wahał, ale przewidywałem wzrost. Nie liczyłem jednak na żadnego swinga, więc włączyłem tickoffset. Ustawiłem się z LAY'em na 4.20. Transakcja się szybko udała, więc spróbowałem drugi raz tego samego. Znowu się udało. Za trzecim razem już nie dało rady, ale green ładny.

Podsumowanie:

Dzisiaj zagrałem 7 rynków. Z dwóch wyszedłem na zero. Cztery formalnie tradingowe na plus i jeden można powiedzieć gamblingowy/szczęśliwy. Nawet gdybym ten szczęśliwy trading zakończył na -2e to i tak bym się cieszył, bo wynik dobry, a ja z każdym meczem czuję się swobodniej. Zdobywam doświadczenie, a to mam nadzieję będzie procentowało.

Do następnego wytrwały czytelniku!

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

64025442852811944204.jpg

Dzień bardzo słaby. Na odstresowanie przesłuchałem

i
:D.

No to zaczynamy chociaż po takim dniu ciężko o mobilizację do pisania bloga, ale właśnie najważniejsze, żeby takie dni opisywać. Aż żal się będzie przyznać do wszystkiego co dzisiaj zrobiłem. Brrrr....

Dzień zacząłem stratą w meczu Arsenalu i to mnie wybiło z rytmu Później grałem bez przekonania mimo, że dobrze przewidywałem trend ;/.

Arsenal - Huddersfield

Do przerwy 1-0 i czerwona kartka w końcówce dla gracza Arsenalu. Pomyślałem sobie, że kurs na Arsenal spadnie. No i spadał, ale ja zamiast wziąć BACK i iść z trendem to postanowiłem wyczuć miejsce poniżej którego kurs nie spadnie. Jak widać kiepsko mi to wyszło.

Inter - Palermo

Do przerwy 0-2 dla underdoga. Tutaj byłem pewien, że kurs pójdzie w górę i wziąłem LAY 7.0. Czas uciekał, a kurs miał raczej tendencje spadkowe. Mimo to powinienem poczekać do gwizdka. Nie zrobiłem tego i wyszedłem na 0. Chwilkę przed gwizdkiem pojawił się ten, który zaniżał kurs i wyskoczył z taką kasą, że można było wziąć BACK za ok 2k po kursie 7.40. Załamka. Byłby green na ok 4e, ale wymiękłem mając LAY. Doświadczenie na przyszłość, że w naturze nic nie ginie i prędzej czy później musi się pojawić.

Stuttgart - Freiburg

Do przerwy 0-1 dla underdoga. Tutaj brałem LAY i byłem na plusie. Później chciałem więcej i brałem LAY jeszcze wyżej aż w końcu musiałem sprzedać po gorszym kursie i wyszedłem koniec końców na zero. Aczkolwiek kurs i tak poszedł w górę.

Atletico Madryt - Athletic Bilbao

Wynik do przerwy 0-1 dla underdoga. Bramka w końcówce i dodatkowo czerwona kartka dla gracza z Madrytu. Sytuacja wymarzona! Brać LAY za każde pieniądze. Co zrobiłem ja? Byłem zbyt pazerny. Wystawiłem LAY po 4.5, a na 4.6 leżało tyle, że przerastało mnie kilkakrotnie, więc czekałem. Inni nie byli tak głupi jak ja i wzięli wszystko. Efekt tego był taki, że przed przerwą mógłbym sprzedać po 5.3 O_o. Skąd minus? Z frustracji. Wszedłem na live i chciałem coś ugrać mimo, że nigdy nie grałem live piłki. Szkoda opisywać. Tragedia.

Osasuna - Real Madryt

Do przerwy 0-0. Wziąłem LAY. Kurs skakał w dół i górę. Ostatecznie mogłem sprzedać z zyskiem przed przerwą, ale wcześniej wyszedłem na niewielki plus. Stchórzyłem.

Kolejna dobra decyzja poparta strachem po przegranej na Arsenalu. Więc wszedłem na live po bramce na 1-0. Efekt oczywisty. Szkoda słów.

Juventus - Udinese

Do przerwy 0-0. Spodziewałem się, że kurs w przerwie spadnie i początkowo ustawiłem się na BACK, ale widząc odwrotny trend podłączyłem się pod niego. Ugrałem jeden tick.

Espanyol - Villarreal

Do przerwy 0-1. Bramka w końcówce dosyć niespodziewana. W bramkach w końcówce zazwyczaj gram LAY bez zastanowienia i tutaj zrobiłem tak samo. Jednak, żeby nie spękać ustawiłem się dwa ticki wyżej i odszedłem od kompa. Efekt taki, że mam greena.

Podsumowanie:

Dzisiejszy dzień w całości to pokaz jak nie powinno się grać na giełdzie. Ciesze się, że ostatnimi dwoma meczami udało mi się coś odrobić i red nie taki duży, ale zaciągi do gamblingu mnie denerwują ;/.

Jedynym plusem dzisiaj jest wygrana na betclicu. Dostałem bonus 40zł i postawiłem na Udinese. 103zł już wypłaciłem, a reszta bonusu poczeka na odpowiedni mecz.

91892682162154303615.jpg

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ostatnie dni stały dla mnie pod znakiem studiowania. Ciężko mi było zająć się tradingiem i blogiem. Jednak tego pierwszego nie mogłem zaniechać całkowicie. Moje ostatnie podsumowanie było z 30 stycznia. Wklejam zatem screena z podsumwoaniem od 31 stycznia. Rynków nie było dużo, ale nie uda mi się ich opisać, bo nie będę ich już pamiętał :). Oto screen:

54236693833076673447.jpg

Stratę zaliczyłem na rynku MU. To akurat pamiętam. Do przerwy było 2-0, a ja liczyłem na wzrost. Na jednym, a może nawet na dwóch tickach by mi się udało, ale byłem bardziej pazerny i niestety nastąpiło odbicie, a ja zamiast ciąć na zero póki się dało to czekałem. Wyszedłem ze stratą niestety.

Co do meczy wczorajszych:

Chelsea - Liverpool

Do przerwy 0-0. Przewidywałem spadki, ale nie spodziewałem się aż tak dużych. Nie zdążyłem wziąć na górce, więc zaczekałem na odbicie. Ustawiałem swój LAY coraz niżej i zatrzymałem się na 3.75. W tym momencie jakiś spory kapitał wziął wszystko z 3.75, 3.70 i trochę z 3.65. Ja grałem na jeden tick. Ustawiłem się na 3.80 i czekałem. Nie wierzyłem w to, że kurs utrzyma się tak nisko. Wrócił na 3.90-3.95. Mało zarobiłem na tym rynku, ale może w przyszłości w takich sytuacjach wyciągnę więcej :).

Valencia - Hercules

Tutaj do przerwy 1-0. Kurs na tym wyniku stał strasznie nisko. Wziąłem LAY za wszystko co miałem i od razu ustawiłem się 3 ticki wyżej. Zgodnie z przewidywaniami zakończyło się dość dużym jak dla mnie greenem. Gdyby do przerwy było 2-0 to prawdopodobnie szukałbym na tym rynku spadków, ale w sytuacji jaka była wziąłem LAY.

Wnioski z tych 10 rynków na jakich zagrałem. Zauważyłem, że nauczyłem się grać BACK. Zaczynam zauważać rynki, w których nastąpią spadki i wchodzę w nie bez strachu. Dzisiaj chyba nic nie zagram, ale jak uzbiera mi się kilka rynków to wkleję screen. Dzięki za dwa głosy w ankiecie!

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.