Padłeś? Powstań
Witam ponownie traderzy
Oj ciężkie to były dla mnie miesiące ostatnio, ale po kolei:
- Tenisa uczę się nadal, chociaż kosztuje mnie to sporo nerwów, wierzę jednak, że warto wytrzymać.
- Mój ostatni wpis na blogu dotyczył początków lutego, gdzie udało mi się zgromadzić pokaźny bankroll grając tenisa w wysokości prawie 18e.
- Stwierdziłem, że w zasadzie, to wiem już sporo o graniu tenisa, więc czemu by nie podnieść stawek?
- Gdyby nie to, że siedziałem w premium i dwa razy udało mi się tam pozostawić bety, które siadły - rozjebałbym bank do 0.
-
Tu następuje przełom - jest początek kwietnia - konkretna rozmowa z kolegą sikorrrr (lepiej uczyć się tylko jednej dyscypliny, ale konkretnie, niż wielu hmm "****owo")
- Z żalem, ale jednak rozstaję się z correct scorami - bo nie mam ochoty i czasu czekać co weekend na mecze i zaczynam coraz bardziej skupiać się na tenisie.
- Po rozmowie z pewnym użytkownikiem forum, zdaję sobie sprawę, że zimna głowa, cierpliwość + value ---> ciężko w long runie być na -
Czym jest dla mnie value - tym co widzę. Szczerze mówiąc nie gram schematami, bo jak to powiedział Tarpat - wszyscy nie mogą grać tak samo, bo nie było by się z kim zakładać. Natomiast zrozumiałem chyba o co chodziło Peszkinowi, gdy mi tłumaczył że " value to moment, gdy opłaca się kupić kurs gdy potencjalny zysk jest o wiele wiekszy co do potencjalnej straty, i pokrywa sie to z szansami na zajscie takiego zdarzenia. "
No dobra, od 5go kwietnia siadłem do tego tenisa tak, jak chyba powinien trader, a nie jeździec bez głowy (tak mi się wydawało):
- najedzony
- zrelaksowany
- w ciszy
Więc tak zleciał mi dany miesiąc:
I konkretne dni:
Wyniki z początku -0,10 -0,11 itd to test bota, który egzaminu nie zdał (tzn może bot pomaga, ale wolę jednak sam widzieć, co się dzieje i oceniać sytuację)
Generalnie jestem zadowolony, bo mam plusa, ale:
1.Tutaj mam potężną serię redów, przez standardowy błąd nowicjusza, którym dalej jestem.
Pierwszy minus (czarny poniedziałek), to brak akceptacji mniejszego, przez co dokupowałem laye, bo przecież musi odbić w końcu? I nie odbiło. Następne mecze, to desperacka próba odrobienia jednego reda, przez co red reda redem poganiał.
Tutaj mam do siebie spory żal, bo przewaliłem sporo kasy, przez brak cięcia reda (czasami mam przeświadczenie, że jestem lepszy od prawdopodobieństwa i wiem, że musi odbić w końcu!
Druga bolesna strata to strata na meczu Lorenzi - Mayer - i tutaj to ja jestem prawdziwym frajerem. Zostawiłem 3 stawki na ladderze na layu, po czym poszedłem grac w fife, wyłączając geeksa i zapominając o tym, że kasa na drabinie została... Oczywiście w takich sytuacja, nigdy nie pójdzie w Twoją stronę
Stratę szybko mi się udało odrobić w bezbolesny sposób - ktoś w 3cim secie zostawił 7k na 1,4 na zawodniku, który został właśnie złamany na 1-4... Bałem się, że może to wałek jakiś, ale najwidoczniej ktoś się zdrowo jebnął...
Na ten moment to chyba tyle, pozostaje mi dalej szlifować tego tenisa i co najważniejsze głowę, cierpliwość...
W maju tylko 2 tyg pogram, bo jadę na wakacje, jak będzie coś wartego dodania to podzielę się tym na blogu w połowie miesiąca.
Pozdrawiam
- Peszkin, Makubczak, Barbarossa i 4 innych zareagowali na to
-
7
0 komentarzy
Promowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia