-
Zawartość
216 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
24
Aktywność reputacji
-
lostdesper otrzymał reputację od sidney-trd za wpis na blogu, Jedziemy dalej :)
Witam ponownie traderzy
Maj i połowa czerwca upłynęły mi na wakacjach, przez co nie było zbyt wiele czasu na granie, niemniej jednak, w każdej wolnej chwili starałem się potradować. Od ostatniego wpisu minęło 1,5 miesiąca.
W tym czasie grałem po prostu swoje, nie byłem pazerny i przede wszystkim czekałem cierpliwie na okazję. Niestety gram tylko 2h dziennie, przez co wiele okazji mnie mija, ale na pół etatu może przejdę w przyszłości
Cieszy mnie, że nie mam minusa. Daję sobie czas do końca sierpnia, jeśli nie będę redować mocno, podniosę lekko stawki. Generalnie moja gra opiera się na szukani zawyżonych i zaniżonych kursów. Unikam meczy wypchanych kasą, a te gdzie latają boty to nawet nie odpalam laddera. Moje zobowiązanie na mecz nigdy nie jest większe niż 50e. Operuję głównie na layach.
Ostatnio przypadł mi do gustu zwłaszcza niski lay (1,15 u niżej) - widzę w tym naprawdę spory potencjał, ale tylko przy określonych punktach wejścia. Np niedawny mecz Fedderera 1,04-->1,45 w minutę.
Do usłyszenia
-
lostdesper otrzymał reputację od DawidSalomon77 za wpis na blogu, Jedziemy dalej :)
Witam ponownie traderzy
Maj i połowa czerwca upłynęły mi na wakacjach, przez co nie było zbyt wiele czasu na granie, niemniej jednak, w każdej wolnej chwili starałem się potradować. Od ostatniego wpisu minęło 1,5 miesiąca.
W tym czasie grałem po prostu swoje, nie byłem pazerny i przede wszystkim czekałem cierpliwie na okazję. Niestety gram tylko 2h dziennie, przez co wiele okazji mnie mija, ale na pół etatu może przejdę w przyszłości
Cieszy mnie, że nie mam minusa. Daję sobie czas do końca sierpnia, jeśli nie będę redować mocno, podniosę lekko stawki. Generalnie moja gra opiera się na szukani zawyżonych i zaniżonych kursów. Unikam meczy wypchanych kasą, a te gdzie latają boty to nawet nie odpalam laddera. Moje zobowiązanie na mecz nigdy nie jest większe niż 50e. Operuję głównie na layach.
Ostatnio przypadł mi do gustu zwłaszcza niski lay (1,15 u niżej) - widzę w tym naprawdę spory potencjał, ale tylko przy określonych punktach wejścia. Np niedawny mecz Fedderera 1,04-->1,45 w minutę.
Do usłyszenia
-
lostdesper otrzymał reputację od Peszkin za wpis na blogu, Padłeś? Powstań
Witam ponownie traderzy
Oj ciężkie to były dla mnie miesiące ostatnio, ale po kolei:
Tenisa uczę się nadal, chociaż kosztuje mnie to sporo nerwów, wierzę jednak, że warto wytrzymać. Mój ostatni wpis na blogu dotyczył początków lutego, gdzie udało mi się zgromadzić pokaźny bankroll grając tenisa w wysokości prawie 18e. Stwierdziłem, że w zasadzie, to wiem już sporo o graniu tenisa, więc czemu by nie podnieść stawek? po kilku dniach udało mi się złapać niskiego laya, który pozwolił mi ugrać pierwsze w życiu 3dg na tenisie (no powiedzmy 92e po prowizji) stwierdziłem, że zarabianie na betfair jest banalnie proste, więc nic tylko doić euro. tutaj rezultat (jest to okres od ostatniego wpisu do początków kwietnia)
Gdyby nie to, że siedziałem w premium i dwa razy udało mi się tam pozostawić bety, które siadły - rozjebałbym bank do 0. Tu następuje przełom - jest początek kwietnia - konkretna rozmowa z kolegą sikorrrr (lepiej uczyć się tylko jednej dyscypliny, ale konkretnie, niż wielu hmm "****owo") Z żalem, ale jednak rozstaję się z correct scorami - bo nie mam ochoty i czasu czekać co weekend na mecze i zaczynam coraz bardziej skupiać się na tenisie. Po rozmowie z pewnym użytkownikiem forum, zdaję sobie sprawę, że zimna głowa, cierpliwość + value ---> ciężko w long runie być na -
Czym jest dla mnie value - tym co widzę. Szczerze mówiąc nie gram schematami, bo jak to powiedział Tarpat - wszyscy nie mogą grać tak samo, bo nie było by się z kim zakładać. Natomiast zrozumiałem chyba o co chodziło Peszkinowi, gdy mi tłumaczył że " value to moment, gdy opłaca się kupić kurs gdy potencjalny zysk jest o wiele wiekszy co do potencjalnej straty, i pokrywa sie to z szansami na zajscie takiego zdarzenia. "
No dobra, od 5go kwietnia siadłem do tego tenisa tak, jak chyba powinien trader, a nie jeździec bez głowy (tak mi się wydawało):
najedzony zrelaksowany w ciszy Więc tak zleciał mi dany miesiąc:
I konkretne dni:
Wyniki z początku -0,10 -0,11 itd to test bota, który egzaminu nie zdał (tzn może bot pomaga, ale wolę jednak sam widzieć, co się dzieje i oceniać sytuację)
Generalnie jestem zadowolony, bo mam plusa, ale:
1.Tutaj mam potężną serię redów, przez standardowy błąd nowicjusza, którym dalej jestem.
Pierwszy minus (czarny poniedziałek), to brak akceptacji mniejszego, przez co dokupowałem laye, bo przecież musi odbić w końcu? I nie odbiło. Następne mecze, to desperacka próba odrobienia jednego reda, przez co red reda redem poganiał.
Tutaj mam do siebie spory żal, bo przewaliłem sporo kasy, przez brak cięcia reda (czasami mam przeświadczenie, że jestem lepszy od prawdopodobieństwa i wiem, że musi odbić w końcu!
Druga bolesna strata to strata na meczu Lorenzi - Mayer - i tutaj to ja jestem prawdziwym frajerem. Zostawiłem 3 stawki na ladderze na layu, po czym poszedłem grac w fife, wyłączając geeksa i zapominając o tym, że kasa na drabinie została... Oczywiście w takich sytuacja, nigdy nie pójdzie w Twoją stronę
Stratę szybko mi się udało odrobić w bezbolesny sposób - ktoś w 3cim secie zostawił 7k na 1,4 na zawodniku, który został właśnie złamany na 1-4... Bałem się, że może to wałek jakiś, ale najwidoczniej ktoś się zdrowo jebnął...
Na ten moment to chyba tyle, pozostaje mi dalej szlifować tego tenisa i co najważniejsze głowę, cierpliwość...
W maju tylko 2 tyg pogram, bo jadę na wakacje, jak będzie coś wartego dodania to podzielę się tym na blogu w połowie miesiąca.
Pozdrawiam
-
lostdesper otrzymał reputację od m@rok za wpis na blogu, Padłeś? Powstań
Witam ponownie traderzy
Oj ciężkie to były dla mnie miesiące ostatnio, ale po kolei:
Tenisa uczę się nadal, chociaż kosztuje mnie to sporo nerwów, wierzę jednak, że warto wytrzymać. Mój ostatni wpis na blogu dotyczył początków lutego, gdzie udało mi się zgromadzić pokaźny bankroll grając tenisa w wysokości prawie 18e. Stwierdziłem, że w zasadzie, to wiem już sporo o graniu tenisa, więc czemu by nie podnieść stawek? po kilku dniach udało mi się złapać niskiego laya, który pozwolił mi ugrać pierwsze w życiu 3dg na tenisie (no powiedzmy 92e po prowizji) stwierdziłem, że zarabianie na betfair jest banalnie proste, więc nic tylko doić euro. tutaj rezultat (jest to okres od ostatniego wpisu do początków kwietnia)
Gdyby nie to, że siedziałem w premium i dwa razy udało mi się tam pozostawić bety, które siadły - rozjebałbym bank do 0. Tu następuje przełom - jest początek kwietnia - konkretna rozmowa z kolegą sikorrrr (lepiej uczyć się tylko jednej dyscypliny, ale konkretnie, niż wielu hmm "****owo") Z żalem, ale jednak rozstaję się z correct scorami - bo nie mam ochoty i czasu czekać co weekend na mecze i zaczynam coraz bardziej skupiać się na tenisie. Po rozmowie z pewnym użytkownikiem forum, zdaję sobie sprawę, że zimna głowa, cierpliwość + value ---> ciężko w long runie być na -
Czym jest dla mnie value - tym co widzę. Szczerze mówiąc nie gram schematami, bo jak to powiedział Tarpat - wszyscy nie mogą grać tak samo, bo nie było by się z kim zakładać. Natomiast zrozumiałem chyba o co chodziło Peszkinowi, gdy mi tłumaczył że " value to moment, gdy opłaca się kupić kurs gdy potencjalny zysk jest o wiele wiekszy co do potencjalnej straty, i pokrywa sie to z szansami na zajscie takiego zdarzenia. "
No dobra, od 5go kwietnia siadłem do tego tenisa tak, jak chyba powinien trader, a nie jeździec bez głowy (tak mi się wydawało):
najedzony zrelaksowany w ciszy Więc tak zleciał mi dany miesiąc:
I konkretne dni:
Wyniki z początku -0,10 -0,11 itd to test bota, który egzaminu nie zdał (tzn może bot pomaga, ale wolę jednak sam widzieć, co się dzieje i oceniać sytuację)
Generalnie jestem zadowolony, bo mam plusa, ale:
1.Tutaj mam potężną serię redów, przez standardowy błąd nowicjusza, którym dalej jestem.
Pierwszy minus (czarny poniedziałek), to brak akceptacji mniejszego, przez co dokupowałem laye, bo przecież musi odbić w końcu? I nie odbiło. Następne mecze, to desperacka próba odrobienia jednego reda, przez co red reda redem poganiał.
Tutaj mam do siebie spory żal, bo przewaliłem sporo kasy, przez brak cięcia reda (czasami mam przeświadczenie, że jestem lepszy od prawdopodobieństwa i wiem, że musi odbić w końcu!
Druga bolesna strata to strata na meczu Lorenzi - Mayer - i tutaj to ja jestem prawdziwym frajerem. Zostawiłem 3 stawki na ladderze na layu, po czym poszedłem grac w fife, wyłączając geeksa i zapominając o tym, że kasa na drabinie została... Oczywiście w takich sytuacja, nigdy nie pójdzie w Twoją stronę
Stratę szybko mi się udało odrobić w bezbolesny sposób - ktoś w 3cim secie zostawił 7k na 1,4 na zawodniku, który został właśnie złamany na 1-4... Bałem się, że może to wałek jakiś, ale najwidoczniej ktoś się zdrowo jebnął...
Na ten moment to chyba tyle, pozostaje mi dalej szlifować tego tenisa i co najważniejsze głowę, cierpliwość...
W maju tylko 2 tyg pogram, bo jadę na wakacje, jak będzie coś wartego dodania to podzielę się tym na blogu w połowie miesiąca.
Pozdrawiam
-
lostdesper otrzymał reputację od yavor za wpis na blogu, Padłeś? Powstań
Witam ponownie traderzy
Oj ciężkie to były dla mnie miesiące ostatnio, ale po kolei:
Tenisa uczę się nadal, chociaż kosztuje mnie to sporo nerwów, wierzę jednak, że warto wytrzymać. Mój ostatni wpis na blogu dotyczył początków lutego, gdzie udało mi się zgromadzić pokaźny bankroll grając tenisa w wysokości prawie 18e. Stwierdziłem, że w zasadzie, to wiem już sporo o graniu tenisa, więc czemu by nie podnieść stawek? po kilku dniach udało mi się złapać niskiego laya, który pozwolił mi ugrać pierwsze w życiu 3dg na tenisie (no powiedzmy 92e po prowizji) stwierdziłem, że zarabianie na betfair jest banalnie proste, więc nic tylko doić euro. tutaj rezultat (jest to okres od ostatniego wpisu do początków kwietnia)
Gdyby nie to, że siedziałem w premium i dwa razy udało mi się tam pozostawić bety, które siadły - rozjebałbym bank do 0. Tu następuje przełom - jest początek kwietnia - konkretna rozmowa z kolegą sikorrrr (lepiej uczyć się tylko jednej dyscypliny, ale konkretnie, niż wielu hmm "****owo") Z żalem, ale jednak rozstaję się z correct scorami - bo nie mam ochoty i czasu czekać co weekend na mecze i zaczynam coraz bardziej skupiać się na tenisie. Po rozmowie z pewnym użytkownikiem forum, zdaję sobie sprawę, że zimna głowa, cierpliwość + value ---> ciężko w long runie być na -
Czym jest dla mnie value - tym co widzę. Szczerze mówiąc nie gram schematami, bo jak to powiedział Tarpat - wszyscy nie mogą grać tak samo, bo nie było by się z kim zakładać. Natomiast zrozumiałem chyba o co chodziło Peszkinowi, gdy mi tłumaczył że " value to moment, gdy opłaca się kupić kurs gdy potencjalny zysk jest o wiele wiekszy co do potencjalnej straty, i pokrywa sie to z szansami na zajscie takiego zdarzenia. "
No dobra, od 5go kwietnia siadłem do tego tenisa tak, jak chyba powinien trader, a nie jeździec bez głowy (tak mi się wydawało):
najedzony zrelaksowany w ciszy Więc tak zleciał mi dany miesiąc:
I konkretne dni:
Wyniki z początku -0,10 -0,11 itd to test bota, który egzaminu nie zdał (tzn może bot pomaga, ale wolę jednak sam widzieć, co się dzieje i oceniać sytuację)
Generalnie jestem zadowolony, bo mam plusa, ale:
1.Tutaj mam potężną serię redów, przez standardowy błąd nowicjusza, którym dalej jestem.
Pierwszy minus (czarny poniedziałek), to brak akceptacji mniejszego, przez co dokupowałem laye, bo przecież musi odbić w końcu? I nie odbiło. Następne mecze, to desperacka próba odrobienia jednego reda, przez co red reda redem poganiał.
Tutaj mam do siebie spory żal, bo przewaliłem sporo kasy, przez brak cięcia reda (czasami mam przeświadczenie, że jestem lepszy od prawdopodobieństwa i wiem, że musi odbić w końcu!
Druga bolesna strata to strata na meczu Lorenzi - Mayer - i tutaj to ja jestem prawdziwym frajerem. Zostawiłem 3 stawki na ladderze na layu, po czym poszedłem grac w fife, wyłączając geeksa i zapominając o tym, że kasa na drabinie została... Oczywiście w takich sytuacja, nigdy nie pójdzie w Twoją stronę
Stratę szybko mi się udało odrobić w bezbolesny sposób - ktoś w 3cim secie zostawił 7k na 1,4 na zawodniku, który został właśnie złamany na 1-4... Bałem się, że może to wałek jakiś, ale najwidoczniej ktoś się zdrowo jebnął...
Na ten moment to chyba tyle, pozostaje mi dalej szlifować tego tenisa i co najważniejsze głowę, cierpliwość...
W maju tylko 2 tyg pogram, bo jadę na wakacje, jak będzie coś wartego dodania to podzielę się tym na blogu w połowie miesiąca.
Pozdrawiam
-
lostdesper otrzymał reputację od Makubczak za wpis na blogu, Padłeś? Powstań
Witam ponownie traderzy
Oj ciężkie to były dla mnie miesiące ostatnio, ale po kolei:
Tenisa uczę się nadal, chociaż kosztuje mnie to sporo nerwów, wierzę jednak, że warto wytrzymać. Mój ostatni wpis na blogu dotyczył początków lutego, gdzie udało mi się zgromadzić pokaźny bankroll grając tenisa w wysokości prawie 18e. Stwierdziłem, że w zasadzie, to wiem już sporo o graniu tenisa, więc czemu by nie podnieść stawek? po kilku dniach udało mi się złapać niskiego laya, który pozwolił mi ugrać pierwsze w życiu 3dg na tenisie (no powiedzmy 92e po prowizji) stwierdziłem, że zarabianie na betfair jest banalnie proste, więc nic tylko doić euro. tutaj rezultat (jest to okres od ostatniego wpisu do początków kwietnia)
Gdyby nie to, że siedziałem w premium i dwa razy udało mi się tam pozostawić bety, które siadły - rozjebałbym bank do 0. Tu następuje przełom - jest początek kwietnia - konkretna rozmowa z kolegą sikorrrr (lepiej uczyć się tylko jednej dyscypliny, ale konkretnie, niż wielu hmm "****owo") Z żalem, ale jednak rozstaję się z correct scorami - bo nie mam ochoty i czasu czekać co weekend na mecze i zaczynam coraz bardziej skupiać się na tenisie. Po rozmowie z pewnym użytkownikiem forum, zdaję sobie sprawę, że zimna głowa, cierpliwość + value ---> ciężko w long runie być na -
Czym jest dla mnie value - tym co widzę. Szczerze mówiąc nie gram schematami, bo jak to powiedział Tarpat - wszyscy nie mogą grać tak samo, bo nie było by się z kim zakładać. Natomiast zrozumiałem chyba o co chodziło Peszkinowi, gdy mi tłumaczył że " value to moment, gdy opłaca się kupić kurs gdy potencjalny zysk jest o wiele wiekszy co do potencjalnej straty, i pokrywa sie to z szansami na zajscie takiego zdarzenia. "
No dobra, od 5go kwietnia siadłem do tego tenisa tak, jak chyba powinien trader, a nie jeździec bez głowy (tak mi się wydawało):
najedzony zrelaksowany w ciszy Więc tak zleciał mi dany miesiąc:
I konkretne dni:
Wyniki z początku -0,10 -0,11 itd to test bota, który egzaminu nie zdał (tzn może bot pomaga, ale wolę jednak sam widzieć, co się dzieje i oceniać sytuację)
Generalnie jestem zadowolony, bo mam plusa, ale:
1.Tutaj mam potężną serię redów, przez standardowy błąd nowicjusza, którym dalej jestem.
Pierwszy minus (czarny poniedziałek), to brak akceptacji mniejszego, przez co dokupowałem laye, bo przecież musi odbić w końcu? I nie odbiło. Następne mecze, to desperacka próba odrobienia jednego reda, przez co red reda redem poganiał.
Tutaj mam do siebie spory żal, bo przewaliłem sporo kasy, przez brak cięcia reda (czasami mam przeświadczenie, że jestem lepszy od prawdopodobieństwa i wiem, że musi odbić w końcu!
Druga bolesna strata to strata na meczu Lorenzi - Mayer - i tutaj to ja jestem prawdziwym frajerem. Zostawiłem 3 stawki na ladderze na layu, po czym poszedłem grac w fife, wyłączając geeksa i zapominając o tym, że kasa na drabinie została... Oczywiście w takich sytuacja, nigdy nie pójdzie w Twoją stronę
Stratę szybko mi się udało odrobić w bezbolesny sposób - ktoś w 3cim secie zostawił 7k na 1,4 na zawodniku, który został właśnie złamany na 1-4... Bałem się, że może to wałek jakiś, ale najwidoczniej ktoś się zdrowo jebnął...
Na ten moment to chyba tyle, pozostaje mi dalej szlifować tego tenisa i co najważniejsze głowę, cierpliwość...
W maju tylko 2 tyg pogram, bo jadę na wakacje, jak będzie coś wartego dodania to podzielę się tym na blogu w połowie miesiąca.
Pozdrawiam
-
lostdesper otrzymał reputację od Sikorrrr za wpis na blogu, Padłeś? Powstań
Witam ponownie traderzy
Oj ciężkie to były dla mnie miesiące ostatnio, ale po kolei:
Tenisa uczę się nadal, chociaż kosztuje mnie to sporo nerwów, wierzę jednak, że warto wytrzymać. Mój ostatni wpis na blogu dotyczył początków lutego, gdzie udało mi się zgromadzić pokaźny bankroll grając tenisa w wysokości prawie 18e. Stwierdziłem, że w zasadzie, to wiem już sporo o graniu tenisa, więc czemu by nie podnieść stawek? po kilku dniach udało mi się złapać niskiego laya, który pozwolił mi ugrać pierwsze w życiu 3dg na tenisie (no powiedzmy 92e po prowizji) stwierdziłem, że zarabianie na betfair jest banalnie proste, więc nic tylko doić euro. tutaj rezultat (jest to okres od ostatniego wpisu do początków kwietnia)
Gdyby nie to, że siedziałem w premium i dwa razy udało mi się tam pozostawić bety, które siadły - rozjebałbym bank do 0. Tu następuje przełom - jest początek kwietnia - konkretna rozmowa z kolegą sikorrrr (lepiej uczyć się tylko jednej dyscypliny, ale konkretnie, niż wielu hmm "****owo") Z żalem, ale jednak rozstaję się z correct scorami - bo nie mam ochoty i czasu czekać co weekend na mecze i zaczynam coraz bardziej skupiać się na tenisie. Po rozmowie z pewnym użytkownikiem forum, zdaję sobie sprawę, że zimna głowa, cierpliwość + value ---> ciężko w long runie być na -
Czym jest dla mnie value - tym co widzę. Szczerze mówiąc nie gram schematami, bo jak to powiedział Tarpat - wszyscy nie mogą grać tak samo, bo nie było by się z kim zakładać. Natomiast zrozumiałem chyba o co chodziło Peszkinowi, gdy mi tłumaczył że " value to moment, gdy opłaca się kupić kurs gdy potencjalny zysk jest o wiele wiekszy co do potencjalnej straty, i pokrywa sie to z szansami na zajscie takiego zdarzenia. "
No dobra, od 5go kwietnia siadłem do tego tenisa tak, jak chyba powinien trader, a nie jeździec bez głowy (tak mi się wydawało):
najedzony zrelaksowany w ciszy Więc tak zleciał mi dany miesiąc:
I konkretne dni:
Wyniki z początku -0,10 -0,11 itd to test bota, który egzaminu nie zdał (tzn może bot pomaga, ale wolę jednak sam widzieć, co się dzieje i oceniać sytuację)
Generalnie jestem zadowolony, bo mam plusa, ale:
1.Tutaj mam potężną serię redów, przez standardowy błąd nowicjusza, którym dalej jestem.
Pierwszy minus (czarny poniedziałek), to brak akceptacji mniejszego, przez co dokupowałem laye, bo przecież musi odbić w końcu? I nie odbiło. Następne mecze, to desperacka próba odrobienia jednego reda, przez co red reda redem poganiał.
Tutaj mam do siebie spory żal, bo przewaliłem sporo kasy, przez brak cięcia reda (czasami mam przeświadczenie, że jestem lepszy od prawdopodobieństwa i wiem, że musi odbić w końcu!
Druga bolesna strata to strata na meczu Lorenzi - Mayer - i tutaj to ja jestem prawdziwym frajerem. Zostawiłem 3 stawki na ladderze na layu, po czym poszedłem grac w fife, wyłączając geeksa i zapominając o tym, że kasa na drabinie została... Oczywiście w takich sytuacja, nigdy nie pójdzie w Twoją stronę
Stratę szybko mi się udało odrobić w bezbolesny sposób - ktoś w 3cim secie zostawił 7k na 1,4 na zawodniku, który został właśnie złamany na 1-4... Bałem się, że może to wałek jakiś, ale najwidoczniej ktoś się zdrowo jebnął...
Na ten moment to chyba tyle, pozostaje mi dalej szlifować tego tenisa i co najważniejsze głowę, cierpliwość...
W maju tylko 2 tyg pogram, bo jadę na wakacje, jak będzie coś wartego dodania to podzielę się tym na blogu w połowie miesiąca.
Pozdrawiam
-
lostdesper otrzymał reputację od Barbarossa za wpis na blogu, Padłeś? Powstań
Witam ponownie traderzy
Oj ciężkie to były dla mnie miesiące ostatnio, ale po kolei:
Tenisa uczę się nadal, chociaż kosztuje mnie to sporo nerwów, wierzę jednak, że warto wytrzymać. Mój ostatni wpis na blogu dotyczył początków lutego, gdzie udało mi się zgromadzić pokaźny bankroll grając tenisa w wysokości prawie 18e. Stwierdziłem, że w zasadzie, to wiem już sporo o graniu tenisa, więc czemu by nie podnieść stawek? po kilku dniach udało mi się złapać niskiego laya, który pozwolił mi ugrać pierwsze w życiu 3dg na tenisie (no powiedzmy 92e po prowizji) stwierdziłem, że zarabianie na betfair jest banalnie proste, więc nic tylko doić euro. tutaj rezultat (jest to okres od ostatniego wpisu do początków kwietnia)
Gdyby nie to, że siedziałem w premium i dwa razy udało mi się tam pozostawić bety, które siadły - rozjebałbym bank do 0. Tu następuje przełom - jest początek kwietnia - konkretna rozmowa z kolegą sikorrrr (lepiej uczyć się tylko jednej dyscypliny, ale konkretnie, niż wielu hmm "****owo") Z żalem, ale jednak rozstaję się z correct scorami - bo nie mam ochoty i czasu czekać co weekend na mecze i zaczynam coraz bardziej skupiać się na tenisie. Po rozmowie z pewnym użytkownikiem forum, zdaję sobie sprawę, że zimna głowa, cierpliwość + value ---> ciężko w long runie być na -
Czym jest dla mnie value - tym co widzę. Szczerze mówiąc nie gram schematami, bo jak to powiedział Tarpat - wszyscy nie mogą grać tak samo, bo nie było by się z kim zakładać. Natomiast zrozumiałem chyba o co chodziło Peszkinowi, gdy mi tłumaczył że " value to moment, gdy opłaca się kupić kurs gdy potencjalny zysk jest o wiele wiekszy co do potencjalnej straty, i pokrywa sie to z szansami na zajscie takiego zdarzenia. "
No dobra, od 5go kwietnia siadłem do tego tenisa tak, jak chyba powinien trader, a nie jeździec bez głowy (tak mi się wydawało):
najedzony zrelaksowany w ciszy Więc tak zleciał mi dany miesiąc:
I konkretne dni:
Wyniki z początku -0,10 -0,11 itd to test bota, który egzaminu nie zdał (tzn może bot pomaga, ale wolę jednak sam widzieć, co się dzieje i oceniać sytuację)
Generalnie jestem zadowolony, bo mam plusa, ale:
1.Tutaj mam potężną serię redów, przez standardowy błąd nowicjusza, którym dalej jestem.
Pierwszy minus (czarny poniedziałek), to brak akceptacji mniejszego, przez co dokupowałem laye, bo przecież musi odbić w końcu? I nie odbiło. Następne mecze, to desperacka próba odrobienia jednego reda, przez co red reda redem poganiał.
Tutaj mam do siebie spory żal, bo przewaliłem sporo kasy, przez brak cięcia reda (czasami mam przeświadczenie, że jestem lepszy od prawdopodobieństwa i wiem, że musi odbić w końcu!
Druga bolesna strata to strata na meczu Lorenzi - Mayer - i tutaj to ja jestem prawdziwym frajerem. Zostawiłem 3 stawki na ladderze na layu, po czym poszedłem grac w fife, wyłączając geeksa i zapominając o tym, że kasa na drabinie została... Oczywiście w takich sytuacja, nigdy nie pójdzie w Twoją stronę
Stratę szybko mi się udało odrobić w bezbolesny sposób - ktoś w 3cim secie zostawił 7k na 1,4 na zawodniku, który został właśnie złamany na 1-4... Bałem się, że może to wałek jakiś, ale najwidoczniej ktoś się zdrowo jebnął...
Na ten moment to chyba tyle, pozostaje mi dalej szlifować tego tenisa i co najważniejsze głowę, cierpliwość...
W maju tylko 2 tyg pogram, bo jadę na wakacje, jak będzie coś wartego dodania to podzielę się tym na blogu w połowie miesiąca.
Pozdrawiam
-
lostdesper otrzymał reputację od sidney-trd za wpis na blogu, Padłeś? Powstań
Witam ponownie traderzy
Oj ciężkie to były dla mnie miesiące ostatnio, ale po kolei:
Tenisa uczę się nadal, chociaż kosztuje mnie to sporo nerwów, wierzę jednak, że warto wytrzymać. Mój ostatni wpis na blogu dotyczył początków lutego, gdzie udało mi się zgromadzić pokaźny bankroll grając tenisa w wysokości prawie 18e. Stwierdziłem, że w zasadzie, to wiem już sporo o graniu tenisa, więc czemu by nie podnieść stawek? po kilku dniach udało mi się złapać niskiego laya, który pozwolił mi ugrać pierwsze w życiu 3dg na tenisie (no powiedzmy 92e po prowizji) stwierdziłem, że zarabianie na betfair jest banalnie proste, więc nic tylko doić euro. tutaj rezultat (jest to okres od ostatniego wpisu do początków kwietnia)
Gdyby nie to, że siedziałem w premium i dwa razy udało mi się tam pozostawić bety, które siadły - rozjebałbym bank do 0. Tu następuje przełom - jest początek kwietnia - konkretna rozmowa z kolegą sikorrrr (lepiej uczyć się tylko jednej dyscypliny, ale konkretnie, niż wielu hmm "****owo") Z żalem, ale jednak rozstaję się z correct scorami - bo nie mam ochoty i czasu czekać co weekend na mecze i zaczynam coraz bardziej skupiać się na tenisie. Po rozmowie z pewnym użytkownikiem forum, zdaję sobie sprawę, że zimna głowa, cierpliwość + value ---> ciężko w long runie być na -
Czym jest dla mnie value - tym co widzę. Szczerze mówiąc nie gram schematami, bo jak to powiedział Tarpat - wszyscy nie mogą grać tak samo, bo nie było by się z kim zakładać. Natomiast zrozumiałem chyba o co chodziło Peszkinowi, gdy mi tłumaczył że " value to moment, gdy opłaca się kupić kurs gdy potencjalny zysk jest o wiele wiekszy co do potencjalnej straty, i pokrywa sie to z szansami na zajscie takiego zdarzenia. "
No dobra, od 5go kwietnia siadłem do tego tenisa tak, jak chyba powinien trader, a nie jeździec bez głowy (tak mi się wydawało):
najedzony zrelaksowany w ciszy Więc tak zleciał mi dany miesiąc:
I konkretne dni:
Wyniki z początku -0,10 -0,11 itd to test bota, który egzaminu nie zdał (tzn może bot pomaga, ale wolę jednak sam widzieć, co się dzieje i oceniać sytuację)
Generalnie jestem zadowolony, bo mam plusa, ale:
1.Tutaj mam potężną serię redów, przez standardowy błąd nowicjusza, którym dalej jestem.
Pierwszy minus (czarny poniedziałek), to brak akceptacji mniejszego, przez co dokupowałem laye, bo przecież musi odbić w końcu? I nie odbiło. Następne mecze, to desperacka próba odrobienia jednego reda, przez co red reda redem poganiał.
Tutaj mam do siebie spory żal, bo przewaliłem sporo kasy, przez brak cięcia reda (czasami mam przeświadczenie, że jestem lepszy od prawdopodobieństwa i wiem, że musi odbić w końcu!
Druga bolesna strata to strata na meczu Lorenzi - Mayer - i tutaj to ja jestem prawdziwym frajerem. Zostawiłem 3 stawki na ladderze na layu, po czym poszedłem grac w fife, wyłączając geeksa i zapominając o tym, że kasa na drabinie została... Oczywiście w takich sytuacja, nigdy nie pójdzie w Twoją stronę
Stratę szybko mi się udało odrobić w bezbolesny sposób - ktoś w 3cim secie zostawił 7k na 1,4 na zawodniku, który został właśnie złamany na 1-4... Bałem się, że może to wałek jakiś, ale najwidoczniej ktoś się zdrowo jebnął...
Na ten moment to chyba tyle, pozostaje mi dalej szlifować tego tenisa i co najważniejsze głowę, cierpliwość...
W maju tylko 2 tyg pogram, bo jadę na wakacje, jak będzie coś wartego dodania to podzielę się tym na blogu w połowie miesiąca.
Pozdrawiam
-
lostdesper przyznał reputację dla Backrus za wpis na blogu, AlgoNBA 2016 - podsumowanie
Starting bankroll: 100pts
Stake: 3pts flat
Average odds: 1.952
Average winning odds: 1.95
Final bankroll: 119.12pts
Odds proof: https://imgur.com/a/3wr2t
-
lostdesper przyznał reputację dla Backrus za wpis na blogu, 1.03 + krótkie podsumowanie
Po 401 betach zysk wynosi +7.78pts, yield 6‰.
+12.5 @ 1.934
+5.5 @ 2.020
+5.5 @ 1.909
+5.5 @ 1.925
+10 @ 1.884
+2 @ 1.943
TOTAL P/L GRAPH:
-
lostdesper przyznał reputację dla Backrus za wpis na blogu, 7.02
-3.5 @ 1.952
+3 @ 1.952
-7 @ 1.952
+1.5 @ 1.952
TOTAL P/L GRAPH:
-
lostdesper otrzymał reputację od Kuchar za wpis na blogu, TENIS:JA 1:1
Witam szanowne grono forumowiczów!
Od ostatniego wpisu minęło prawie dwa miesiące. Z powodu niezbyt dużej ilości meczy w tenisa, miałem czas szkolić się, czytać blogi, pytać również o pomoc innych użytkowników. Jakieś tam poradniki poczytałem, na temat scalpów, swingów etc, jest to moim zdaniem w miarę fajny fundament, który jednak później i tak trzeba weryfikować poprzez doświadczenie, a tego nie mam jeszcze praktycznie wcale.
W tym miejscu chciałbym podziękować kolegom: Sikorrrr, Peszkin, art_artur67, Korazz34, firence za pomoc i informację, którymi nie każdy chce się dzielić. Może kiedyś uda się spotkać z kimś osobiście, to flacha poleci
Tutaj są efekty, jestem w miarę zadowolony, aczkolwiek granie tenisa jest dla mnie nadal cholernie ciężkie, zwłaszcza przez szybkość rozgrywki. Muszę jednak przyznać, że jest to dość wciągające zajęcie, żeby nie powiedzieć uzależniające. Na ten moment, wraz z innym użytkownikiem tego forum testujemy pewną taktykę, która dobitnie jest pokazana na screenie.
Jako że nadal pracuję to pozwoliłem sobie zrzucić trochę pracy na soft, który sporo rzeczy robi za mnie, przez co nie muszę się denerwować i być wiecznie na pulsie.
Wiem, ze dla was takie "profity" mogą być śmieszne, ale jestem zadowolony z tego, co jest, bo wydaję mi się, że jakiś powolny progres się pojawił.
W tym momencie zajmuję się głównie testowaniem owego softu i różnych taktyk do niego dobranych. Taki handel na punkty będzie tylko kiedy pozwoli mi na to czas, aczkolwiek żona pozwala mi na dwa mecze dziennie, przy czym muszę odjebać jakiś szajs romantyczny, by później jej to wynagrodzić he he
Do usłyszenia, Paweł.
-
lostdesper otrzymał reputację od Peszkin za wpis na blogu, TENIS:JA 1:1
Witam szanowne grono forumowiczów!
Od ostatniego wpisu minęło prawie dwa miesiące. Z powodu niezbyt dużej ilości meczy w tenisa, miałem czas szkolić się, czytać blogi, pytać również o pomoc innych użytkowników. Jakieś tam poradniki poczytałem, na temat scalpów, swingów etc, jest to moim zdaniem w miarę fajny fundament, który jednak później i tak trzeba weryfikować poprzez doświadczenie, a tego nie mam jeszcze praktycznie wcale.
W tym miejscu chciałbym podziękować kolegom: Sikorrrr, Peszkin, art_artur67, Korazz34, firence za pomoc i informację, którymi nie każdy chce się dzielić. Może kiedyś uda się spotkać z kimś osobiście, to flacha poleci
Tutaj są efekty, jestem w miarę zadowolony, aczkolwiek granie tenisa jest dla mnie nadal cholernie ciężkie, zwłaszcza przez szybkość rozgrywki. Muszę jednak przyznać, że jest to dość wciągające zajęcie, żeby nie powiedzieć uzależniające. Na ten moment, wraz z innym użytkownikiem tego forum testujemy pewną taktykę, która dobitnie jest pokazana na screenie.
Jako że nadal pracuję to pozwoliłem sobie zrzucić trochę pracy na soft, który sporo rzeczy robi za mnie, przez co nie muszę się denerwować i być wiecznie na pulsie.
Wiem, ze dla was takie "profity" mogą być śmieszne, ale jestem zadowolony z tego, co jest, bo wydaję mi się, że jakiś powolny progres się pojawił.
W tym momencie zajmuję się głównie testowaniem owego softu i różnych taktyk do niego dobranych. Taki handel na punkty będzie tylko kiedy pozwoli mi na to czas, aczkolwiek żona pozwala mi na dwa mecze dziennie, przy czym muszę odjebać jakiś szajs romantyczny, by później jej to wynagrodzić he he
Do usłyszenia, Paweł.
-
lostdesper otrzymał reputację od yavor za wpis na blogu, TENIS:JA 1:1
Witam szanowne grono forumowiczów!
Od ostatniego wpisu minęło prawie dwa miesiące. Z powodu niezbyt dużej ilości meczy w tenisa, miałem czas szkolić się, czytać blogi, pytać również o pomoc innych użytkowników. Jakieś tam poradniki poczytałem, na temat scalpów, swingów etc, jest to moim zdaniem w miarę fajny fundament, który jednak później i tak trzeba weryfikować poprzez doświadczenie, a tego nie mam jeszcze praktycznie wcale.
W tym miejscu chciałbym podziękować kolegom: Sikorrrr, Peszkin, art_artur67, Korazz34, firence za pomoc i informację, którymi nie każdy chce się dzielić. Może kiedyś uda się spotkać z kimś osobiście, to flacha poleci
Tutaj są efekty, jestem w miarę zadowolony, aczkolwiek granie tenisa jest dla mnie nadal cholernie ciężkie, zwłaszcza przez szybkość rozgrywki. Muszę jednak przyznać, że jest to dość wciągające zajęcie, żeby nie powiedzieć uzależniające. Na ten moment, wraz z innym użytkownikiem tego forum testujemy pewną taktykę, która dobitnie jest pokazana na screenie.
Jako że nadal pracuję to pozwoliłem sobie zrzucić trochę pracy na soft, który sporo rzeczy robi za mnie, przez co nie muszę się denerwować i być wiecznie na pulsie.
Wiem, ze dla was takie "profity" mogą być śmieszne, ale jestem zadowolony z tego, co jest, bo wydaję mi się, że jakiś powolny progres się pojawił.
W tym momencie zajmuję się głównie testowaniem owego softu i różnych taktyk do niego dobranych. Taki handel na punkty będzie tylko kiedy pozwoli mi na to czas, aczkolwiek żona pozwala mi na dwa mecze dziennie, przy czym muszę odjebać jakiś szajs romantyczny, by później jej to wynagrodzić he he
Do usłyszenia, Paweł.
-
lostdesper otrzymał reputację od sidney-trd za wpis na blogu, TENIS:JA 1:1
Witam szanowne grono forumowiczów!
Od ostatniego wpisu minęło prawie dwa miesiące. Z powodu niezbyt dużej ilości meczy w tenisa, miałem czas szkolić się, czytać blogi, pytać również o pomoc innych użytkowników. Jakieś tam poradniki poczytałem, na temat scalpów, swingów etc, jest to moim zdaniem w miarę fajny fundament, który jednak później i tak trzeba weryfikować poprzez doświadczenie, a tego nie mam jeszcze praktycznie wcale.
W tym miejscu chciałbym podziękować kolegom: Sikorrrr, Peszkin, art_artur67, Korazz34, firence za pomoc i informację, którymi nie każdy chce się dzielić. Może kiedyś uda się spotkać z kimś osobiście, to flacha poleci
Tutaj są efekty, jestem w miarę zadowolony, aczkolwiek granie tenisa jest dla mnie nadal cholernie ciężkie, zwłaszcza przez szybkość rozgrywki. Muszę jednak przyznać, że jest to dość wciągające zajęcie, żeby nie powiedzieć uzależniające. Na ten moment, wraz z innym użytkownikiem tego forum testujemy pewną taktykę, która dobitnie jest pokazana na screenie.
Jako że nadal pracuję to pozwoliłem sobie zrzucić trochę pracy na soft, który sporo rzeczy robi za mnie, przez co nie muszę się denerwować i być wiecznie na pulsie.
Wiem, ze dla was takie "profity" mogą być śmieszne, ale jestem zadowolony z tego, co jest, bo wydaję mi się, że jakiś powolny progres się pojawił.
W tym momencie zajmuję się głównie testowaniem owego softu i różnych taktyk do niego dobranych. Taki handel na punkty będzie tylko kiedy pozwoli mi na to czas, aczkolwiek żona pozwala mi na dwa mecze dziennie, przy czym muszę odjebać jakiś szajs romantyczny, by później jej to wynagrodzić he he
Do usłyszenia, Paweł.
-
lostdesper otrzymał reputację od Sikorrrr za wpis na blogu, TENIS:JA 1:1
Witam szanowne grono forumowiczów!
Od ostatniego wpisu minęło prawie dwa miesiące. Z powodu niezbyt dużej ilości meczy w tenisa, miałem czas szkolić się, czytać blogi, pytać również o pomoc innych użytkowników. Jakieś tam poradniki poczytałem, na temat scalpów, swingów etc, jest to moim zdaniem w miarę fajny fundament, który jednak później i tak trzeba weryfikować poprzez doświadczenie, a tego nie mam jeszcze praktycznie wcale.
W tym miejscu chciałbym podziękować kolegom: Sikorrrr, Peszkin, art_artur67, Korazz34, firence za pomoc i informację, którymi nie każdy chce się dzielić. Może kiedyś uda się spotkać z kimś osobiście, to flacha poleci
Tutaj są efekty, jestem w miarę zadowolony, aczkolwiek granie tenisa jest dla mnie nadal cholernie ciężkie, zwłaszcza przez szybkość rozgrywki. Muszę jednak przyznać, że jest to dość wciągające zajęcie, żeby nie powiedzieć uzależniające. Na ten moment, wraz z innym użytkownikiem tego forum testujemy pewną taktykę, która dobitnie jest pokazana na screenie.
Jako że nadal pracuję to pozwoliłem sobie zrzucić trochę pracy na soft, który sporo rzeczy robi za mnie, przez co nie muszę się denerwować i być wiecznie na pulsie.
Wiem, ze dla was takie "profity" mogą być śmieszne, ale jestem zadowolony z tego, co jest, bo wydaję mi się, że jakiś powolny progres się pojawił.
W tym momencie zajmuję się głównie testowaniem owego softu i różnych taktyk do niego dobranych. Taki handel na punkty będzie tylko kiedy pozwoli mi na to czas, aczkolwiek żona pozwala mi na dwa mecze dziennie, przy czym muszę odjebać jakiś szajs romantyczny, by później jej to wynagrodzić he he
Do usłyszenia, Paweł.
-
lostdesper otrzymał reputację od tramar za wpis na blogu, TENIS:JA 1:1
Witam szanowne grono forumowiczów!
Od ostatniego wpisu minęło prawie dwa miesiące. Z powodu niezbyt dużej ilości meczy w tenisa, miałem czas szkolić się, czytać blogi, pytać również o pomoc innych użytkowników. Jakieś tam poradniki poczytałem, na temat scalpów, swingów etc, jest to moim zdaniem w miarę fajny fundament, który jednak później i tak trzeba weryfikować poprzez doświadczenie, a tego nie mam jeszcze praktycznie wcale.
W tym miejscu chciałbym podziękować kolegom: Sikorrrr, Peszkin, art_artur67, Korazz34, firence za pomoc i informację, którymi nie każdy chce się dzielić. Może kiedyś uda się spotkać z kimś osobiście, to flacha poleci
Tutaj są efekty, jestem w miarę zadowolony, aczkolwiek granie tenisa jest dla mnie nadal cholernie ciężkie, zwłaszcza przez szybkość rozgrywki. Muszę jednak przyznać, że jest to dość wciągające zajęcie, żeby nie powiedzieć uzależniające. Na ten moment, wraz z innym użytkownikiem tego forum testujemy pewną taktykę, która dobitnie jest pokazana na screenie.
Jako że nadal pracuję to pozwoliłem sobie zrzucić trochę pracy na soft, który sporo rzeczy robi za mnie, przez co nie muszę się denerwować i być wiecznie na pulsie.
Wiem, ze dla was takie "profity" mogą być śmieszne, ale jestem zadowolony z tego, co jest, bo wydaję mi się, że jakiś powolny progres się pojawił.
W tym momencie zajmuję się głównie testowaniem owego softu i różnych taktyk do niego dobranych. Taki handel na punkty będzie tylko kiedy pozwoli mi na to czas, aczkolwiek żona pozwala mi na dwa mecze dziennie, przy czym muszę odjebać jakiś szajs romantyczny, by później jej to wynagrodzić he he
Do usłyszenia, Paweł.
-
lostdesper przyznał reputację dla Backrus za wpis na blogu, 01.02 + krótkie podsumowanie stycznia
Po 230 betach zamykamy styczeń z zyskiem +27.59pts, yield 4%.
+4.5 @ 1.952
+7.5 @ 1.877
+5.5 @ 1.952
+2.5 @ 1.925
-9.5 @ 1.961
+16 @ 1.909
-5.5 @ 1.961
+4.5 @ 1.970
-4 @ 1.925
TOTAL P/L GRAPH:
-
lostdesper przyznał reputację dla Backrus za wpis na blogu, Algorytmy?
Z testowaniem strategii na danych historycznych jest jeden problem - wszystkie są profitowe. Ciężko zrobić niedochodowy backtesting. Przetestowałem wiele algorytmów (nie będę zagłębiał się w sprawy techniczne, bo zainteresuje to tylko pasjonatów; wektor wejściowy składa się z 19 danych, z ciekawszych warto wymienić ważony u/o mojego autorstwa, który dość sprytnie oddaje wartość zdobytych punktów), wszystkie zarabiały. I to dużo. Niestety, nie byłem w stanie uzyskać tak spektakularnych wyników na danych "realnych".
Ostatecznie padło na jeden z niewielu algorytmów, którego skuteczność rosła z kolejnymi sezonami, który poradził sobie z "czarnym" sezonem 13/14 (gdzie średnia skuteczność innych wynosiła 46%) i który w danym przedziale parametrów (czyli ten sam algo, większy input) uzyskiwał podobną skuteczność rok po roku.
Poniżej symulacja 7 sezonów. Początkowe redy, wg mnie, wynikają z małej ilości danych treningowych w stosunku do danych testowych.
trening 03-08 - 3861 spotkań; test 08/09 - 774 spotkania trening 03-09 - 4635; test 09/10 - 757 trening 03-10 - 5392; test 10/11 - 748 trening 03-11 - 6140; test 11/12 - 676 trening 03-12 - 6816; test 12/13 - 773 trening 03-13 - 7589; test 13/14 - 764 trening 03-14 - 8353; test 14/15 - 748
Trening 03-15 - 9102 mecze. Bank - 100pts. Stawka stała (ale agresywna, w końcu to gambling) - 3pts. Podsumowania całościowe, w formie wykresu, będę wrzucał codziennie.
Jak szybko zbankrutuję? Dowiemy się niebawem
-
lostdesper otrzymał reputację od mikele za wpis na blogu, TENIS:JA 1:0
Witam, dawno nic tu nie skrobałem, ale wynikało to z tego, że uczyłem się cały czas tego cholernego tenisa in play. Jaki skutek? Ano, tragiczny... Ogólnie wróciłem na tarczy, bez uzbrojenia, tak mnie powozili na tym sporcie Są pewne plusy, ale o tym na koniec posta.
W screenie prezentuję tylko porażki, które odniosłem grając za real kasę. Po jakimś czasie próbowałem się opamiętać i grać na demie, ale to nie to samo. Wiadomo, za wirtualne pieniądze można szaleć, grać progresywnie i się nie przejmować jak idzie na czerwone.
Ciężki to był dla mnie miesiąc, jeśli chodzi ogólnie o handlowanie na tenisie. Davis Cup zakończył sezon i w zasadzie pozostają, jak to mawiacie, ręczniki. Jednak tam w ogóle nie staram się grać, bo przy takich lukach na drabinie w ogóle nie rozumiem, jak to działa. Za radą kolegi cashis jeśli będzie cokolwiek tam do grania popróbuję ustawiania się nisko i wysoko i poszukam "frajera", którym jak dotąd jestem ja bo mnie łapią i ściągają, gdzie zaraz pkt idą przeciwko mnie
Ogólnie przyznam, że jest to sport, którego najciężej mi się nauczyć - nie liczę kucy ip, ale to chyba największy hardcore. Prawdopodobnie wynika to z tego, że grałem kopaną pre, albo in play - jednak porównanie tenisa in z kopaną in to sami wiecie - porównanie ślimaka do harta, jeśli chodzi oczywiście o szybkość rozgrywki, gdzie ja raczej byłem przyzwyczajony do powolnego grania.
No dobra, to teraz może napiszę czego się nauczyłem, a czego też dowiedziałem o sobie.
1. Pierwszą i oczywistą rzeczą, która do mnie dotarła to, by grać na faworycie, ewentualnie na tym zawodniku, który w danym momencie meczu ma niższy kurs. Dla was to banalne, ale ja potrzebowałem trochę czasu, by szczerze mówiąc to zauważyć.
2. Grając np na utrzymanie serwisu, gdy serwuje underdog, stwierdziłem, że muszę grać lay fav, po niższym kursie niż stawiać back na underdogu po kursach 8
3. Zauważyłem, że największe redy mam właśnie przez granie na back serwującego. Czyli tą taktykę odpuszczę. Mimo wszystko, albo mi nie idzie, albo miałem pecha w tej taktyce, bo stosowałem ją po tym gdy szło vintecovi i traderowi9999 (zwłaszcza po łamaniu). Dla mnie ta taktyka się nie sprawdza.
4. 15-40 (podstawowa od tradesharka bodajże) nie ma racji bytu. Kilka razy łapałem na przełamaniu, jednak przy wycofywaniu się przy 40:40 strata była moim zdaniem za duża. Chyba za dużo ludzi już tak zaczęło grać??
5. Przez granie tenisa, stałem się bardziej nerwowy i agresywny. Jakikolwiek red powodował u mnie zdenerwowanie - gdzie na piłce tego nie zauważałem. Nie wiem, czy nie zacząłem uzależniać się od giełdy, bo mój dzień kręci się tylko wokół tego. Rano ladder, potem praca, po pracy ladder, a żona już nawet mi mówi, że w ogóle jej czasu nie poświęcam. Z tym też muszę coś zrobić. Dlatego żona out. Nie no akurat, dotarło do mnie, że muszę po prostu wszystko stawiać na właściwym miejscu i wyciszyć się i grać tylko kiedy pozałatwiam wszystko inne.
6. Nie gram już po pijaku i na kacu, czy też po kłótni.
7. Nie wiem jeszcze czy jestem idiotą, bo jak na razie nie widzę postępów w nauce. Na pewno nie poddam się i dalej będę próbował jakoś to ogarniać. Jak to mawia Pudzian "tanio skóry nie sprzedam"
No i na koniec:
Najważniejsza rzecz, jaka do mnie dotarła... Żebym zaczął cokolwiek działać in "+" w tenisie, muszę grać value. Nagrałem kilka filmików z laddera i zauważyłem, że są sytuacje, kiedy np gość serwuję, wygrywa punkt, natomiast kurs na niego nie spada, ewentualnie spada jeden tick. W takim razie, w takich momentach trzeba ładować lay na servis i jak pójdzie po naszej myśli, to mamy greena, a jeśli nie to cóż: albo wychodzimy na zero albo jeden tick straty.
Dlatego też nagrywam sporą ilość filmików i sprawdzam, w jakich momentach, kurs przy wygraniu punktu nie spada, bądź spada 1 tick.
Często jest to przy decydującym punkcie do wygrania gema tj 40-30 A-40 40-15 - często widziałem, że tu lepiej grać lay na 1 pkt - ale tylko kiedy kurs jest mocno zaniżony.
Czy to jest właśnie to value, które należy grać w tenisie?
Inna sytuacja, to ogólnie całe to WTA. Zauważyłem, że ogólnie jak w 1szym secie kurs na jedną babkę spada w okolice 1,2 to dla mnie to nic tylko grać lay ---> to będę też testował przez jakiś czas, bo co tam babki odwalają, to woła o pomstę do nieba. A ile razy odbija z 1,02-1,06 to już każdy widzi.
No cóż, będę dalej siedział w tym tenisie, jednak do końca grudnia tylko nagrywam filmiki i obserwuję rynki. Jakiekolwiek granie odpalam dopiero z rozpoczęciem AO.
Na dziś koniec tych moich wypocin. Nie wiem, czy w ogóle to ktoś czyta, ale mam prośbę do naszych forumowych kozaków z tenisa (koraz, daslol, tarpat, sikor, bartek, rogal, peszkin) - jeśli przeczytacie i możecie to potwierdźcie lub obalcie, którekolwiek z wniosków, co bym dalej po lesie po ciemku nie biegał.
Do usłyszenia.
-
lostdesper otrzymał reputację od Makubczak za wpis na blogu, TENIS:JA 1:0
Witam, dawno nic tu nie skrobałem, ale wynikało to z tego, że uczyłem się cały czas tego cholernego tenisa in play. Jaki skutek? Ano, tragiczny... Ogólnie wróciłem na tarczy, bez uzbrojenia, tak mnie powozili na tym sporcie Są pewne plusy, ale o tym na koniec posta.
W screenie prezentuję tylko porażki, które odniosłem grając za real kasę. Po jakimś czasie próbowałem się opamiętać i grać na demie, ale to nie to samo. Wiadomo, za wirtualne pieniądze można szaleć, grać progresywnie i się nie przejmować jak idzie na czerwone.
Ciężki to był dla mnie miesiąc, jeśli chodzi ogólnie o handlowanie na tenisie. Davis Cup zakończył sezon i w zasadzie pozostają, jak to mawiacie, ręczniki. Jednak tam w ogóle nie staram się grać, bo przy takich lukach na drabinie w ogóle nie rozumiem, jak to działa. Za radą kolegi cashis jeśli będzie cokolwiek tam do grania popróbuję ustawiania się nisko i wysoko i poszukam "frajera", którym jak dotąd jestem ja bo mnie łapią i ściągają, gdzie zaraz pkt idą przeciwko mnie
Ogólnie przyznam, że jest to sport, którego najciężej mi się nauczyć - nie liczę kucy ip, ale to chyba największy hardcore. Prawdopodobnie wynika to z tego, że grałem kopaną pre, albo in play - jednak porównanie tenisa in z kopaną in to sami wiecie - porównanie ślimaka do harta, jeśli chodzi oczywiście o szybkość rozgrywki, gdzie ja raczej byłem przyzwyczajony do powolnego grania.
No dobra, to teraz może napiszę czego się nauczyłem, a czego też dowiedziałem o sobie.
1. Pierwszą i oczywistą rzeczą, która do mnie dotarła to, by grać na faworycie, ewentualnie na tym zawodniku, który w danym momencie meczu ma niższy kurs. Dla was to banalne, ale ja potrzebowałem trochę czasu, by szczerze mówiąc to zauważyć.
2. Grając np na utrzymanie serwisu, gdy serwuje underdog, stwierdziłem, że muszę grać lay fav, po niższym kursie niż stawiać back na underdogu po kursach 8
3. Zauważyłem, że największe redy mam właśnie przez granie na back serwującego. Czyli tą taktykę odpuszczę. Mimo wszystko, albo mi nie idzie, albo miałem pecha w tej taktyce, bo stosowałem ją po tym gdy szło vintecovi i traderowi9999 (zwłaszcza po łamaniu). Dla mnie ta taktyka się nie sprawdza.
4. 15-40 (podstawowa od tradesharka bodajże) nie ma racji bytu. Kilka razy łapałem na przełamaniu, jednak przy wycofywaniu się przy 40:40 strata była moim zdaniem za duża. Chyba za dużo ludzi już tak zaczęło grać??
5. Przez granie tenisa, stałem się bardziej nerwowy i agresywny. Jakikolwiek red powodował u mnie zdenerwowanie - gdzie na piłce tego nie zauważałem. Nie wiem, czy nie zacząłem uzależniać się od giełdy, bo mój dzień kręci się tylko wokół tego. Rano ladder, potem praca, po pracy ladder, a żona już nawet mi mówi, że w ogóle jej czasu nie poświęcam. Z tym też muszę coś zrobić. Dlatego żona out. Nie no akurat, dotarło do mnie, że muszę po prostu wszystko stawiać na właściwym miejscu i wyciszyć się i grać tylko kiedy pozałatwiam wszystko inne.
6. Nie gram już po pijaku i na kacu, czy też po kłótni.
7. Nie wiem jeszcze czy jestem idiotą, bo jak na razie nie widzę postępów w nauce. Na pewno nie poddam się i dalej będę próbował jakoś to ogarniać. Jak to mawia Pudzian "tanio skóry nie sprzedam"
No i na koniec:
Najważniejsza rzecz, jaka do mnie dotarła... Żebym zaczął cokolwiek działać in "+" w tenisie, muszę grać value. Nagrałem kilka filmików z laddera i zauważyłem, że są sytuacje, kiedy np gość serwuję, wygrywa punkt, natomiast kurs na niego nie spada, ewentualnie spada jeden tick. W takim razie, w takich momentach trzeba ładować lay na servis i jak pójdzie po naszej myśli, to mamy greena, a jeśli nie to cóż: albo wychodzimy na zero albo jeden tick straty.
Dlatego też nagrywam sporą ilość filmików i sprawdzam, w jakich momentach, kurs przy wygraniu punktu nie spada, bądź spada 1 tick.
Często jest to przy decydującym punkcie do wygrania gema tj 40-30 A-40 40-15 - często widziałem, że tu lepiej grać lay na 1 pkt - ale tylko kiedy kurs jest mocno zaniżony.
Czy to jest właśnie to value, które należy grać w tenisie?
Inna sytuacja, to ogólnie całe to WTA. Zauważyłem, że ogólnie jak w 1szym secie kurs na jedną babkę spada w okolice 1,2 to dla mnie to nic tylko grać lay ---> to będę też testował przez jakiś czas, bo co tam babki odwalają, to woła o pomstę do nieba. A ile razy odbija z 1,02-1,06 to już każdy widzi.
No cóż, będę dalej siedział w tym tenisie, jednak do końca grudnia tylko nagrywam filmiki i obserwuję rynki. Jakiekolwiek granie odpalam dopiero z rozpoczęciem AO.
Na dziś koniec tych moich wypocin. Nie wiem, czy w ogóle to ktoś czyta, ale mam prośbę do naszych forumowych kozaków z tenisa (koraz, daslol, tarpat, sikor, bartek, rogal, peszkin) - jeśli przeczytacie i możecie to potwierdźcie lub obalcie, którekolwiek z wniosków, co bym dalej po lesie po ciemku nie biegał.
Do usłyszenia.
-
lostdesper otrzymał reputację od yavor za wpis na blogu, TENIS:JA 1:0
Witam, dawno nic tu nie skrobałem, ale wynikało to z tego, że uczyłem się cały czas tego cholernego tenisa in play. Jaki skutek? Ano, tragiczny... Ogólnie wróciłem na tarczy, bez uzbrojenia, tak mnie powozili na tym sporcie Są pewne plusy, ale o tym na koniec posta.
W screenie prezentuję tylko porażki, które odniosłem grając za real kasę. Po jakimś czasie próbowałem się opamiętać i grać na demie, ale to nie to samo. Wiadomo, za wirtualne pieniądze można szaleć, grać progresywnie i się nie przejmować jak idzie na czerwone.
Ciężki to był dla mnie miesiąc, jeśli chodzi ogólnie o handlowanie na tenisie. Davis Cup zakończył sezon i w zasadzie pozostają, jak to mawiacie, ręczniki. Jednak tam w ogóle nie staram się grać, bo przy takich lukach na drabinie w ogóle nie rozumiem, jak to działa. Za radą kolegi cashis jeśli będzie cokolwiek tam do grania popróbuję ustawiania się nisko i wysoko i poszukam "frajera", którym jak dotąd jestem ja bo mnie łapią i ściągają, gdzie zaraz pkt idą przeciwko mnie
Ogólnie przyznam, że jest to sport, którego najciężej mi się nauczyć - nie liczę kucy ip, ale to chyba największy hardcore. Prawdopodobnie wynika to z tego, że grałem kopaną pre, albo in play - jednak porównanie tenisa in z kopaną in to sami wiecie - porównanie ślimaka do harta, jeśli chodzi oczywiście o szybkość rozgrywki, gdzie ja raczej byłem przyzwyczajony do powolnego grania.
No dobra, to teraz może napiszę czego się nauczyłem, a czego też dowiedziałem o sobie.
1. Pierwszą i oczywistą rzeczą, która do mnie dotarła to, by grać na faworycie, ewentualnie na tym zawodniku, który w danym momencie meczu ma niższy kurs. Dla was to banalne, ale ja potrzebowałem trochę czasu, by szczerze mówiąc to zauważyć.
2. Grając np na utrzymanie serwisu, gdy serwuje underdog, stwierdziłem, że muszę grać lay fav, po niższym kursie niż stawiać back na underdogu po kursach 8
3. Zauważyłem, że największe redy mam właśnie przez granie na back serwującego. Czyli tą taktykę odpuszczę. Mimo wszystko, albo mi nie idzie, albo miałem pecha w tej taktyce, bo stosowałem ją po tym gdy szło vintecovi i traderowi9999 (zwłaszcza po łamaniu). Dla mnie ta taktyka się nie sprawdza.
4. 15-40 (podstawowa od tradesharka bodajże) nie ma racji bytu. Kilka razy łapałem na przełamaniu, jednak przy wycofywaniu się przy 40:40 strata była moim zdaniem za duża. Chyba za dużo ludzi już tak zaczęło grać??
5. Przez granie tenisa, stałem się bardziej nerwowy i agresywny. Jakikolwiek red powodował u mnie zdenerwowanie - gdzie na piłce tego nie zauważałem. Nie wiem, czy nie zacząłem uzależniać się od giełdy, bo mój dzień kręci się tylko wokół tego. Rano ladder, potem praca, po pracy ladder, a żona już nawet mi mówi, że w ogóle jej czasu nie poświęcam. Z tym też muszę coś zrobić. Dlatego żona out. Nie no akurat, dotarło do mnie, że muszę po prostu wszystko stawiać na właściwym miejscu i wyciszyć się i grać tylko kiedy pozałatwiam wszystko inne.
6. Nie gram już po pijaku i na kacu, czy też po kłótni.
7. Nie wiem jeszcze czy jestem idiotą, bo jak na razie nie widzę postępów w nauce. Na pewno nie poddam się i dalej będę próbował jakoś to ogarniać. Jak to mawia Pudzian "tanio skóry nie sprzedam"
No i na koniec:
Najważniejsza rzecz, jaka do mnie dotarła... Żebym zaczął cokolwiek działać in "+" w tenisie, muszę grać value. Nagrałem kilka filmików z laddera i zauważyłem, że są sytuacje, kiedy np gość serwuję, wygrywa punkt, natomiast kurs na niego nie spada, ewentualnie spada jeden tick. W takim razie, w takich momentach trzeba ładować lay na servis i jak pójdzie po naszej myśli, to mamy greena, a jeśli nie to cóż: albo wychodzimy na zero albo jeden tick straty.
Dlatego też nagrywam sporą ilość filmików i sprawdzam, w jakich momentach, kurs przy wygraniu punktu nie spada, bądź spada 1 tick.
Często jest to przy decydującym punkcie do wygrania gema tj 40-30 A-40 40-15 - często widziałem, że tu lepiej grać lay na 1 pkt - ale tylko kiedy kurs jest mocno zaniżony.
Czy to jest właśnie to value, które należy grać w tenisie?
Inna sytuacja, to ogólnie całe to WTA. Zauważyłem, że ogólnie jak w 1szym secie kurs na jedną babkę spada w okolice 1,2 to dla mnie to nic tylko grać lay ---> to będę też testował przez jakiś czas, bo co tam babki odwalają, to woła o pomstę do nieba. A ile razy odbija z 1,02-1,06 to już każdy widzi.
No cóż, będę dalej siedział w tym tenisie, jednak do końca grudnia tylko nagrywam filmiki i obserwuję rynki. Jakiekolwiek granie odpalam dopiero z rozpoczęciem AO.
Na dziś koniec tych moich wypocin. Nie wiem, czy w ogóle to ktoś czyta, ale mam prośbę do naszych forumowych kozaków z tenisa (koraz, daslol, tarpat, sikor, bartek, rogal, peszkin) - jeśli przeczytacie i możecie to potwierdźcie lub obalcie, którekolwiek z wniosków, co bym dalej po lesie po ciemku nie biegał.
Do usłyszenia.
-
lostdesper przyznał reputację dla skeleton za wpis na blogu, Ligowe rozterki
Przerwa reprezentacyjna za nami, pierwszy miesiąc z synem za mną, pomału można wracać do penetrowania rynków :-)
lay Sevilla @ 1.85
https://www.betfair.com/exchange/plus/#/football/market/1.121924965
spotkanie w niedzielę, kurs wg mnie zbyt nisko
+ Sevilla w tym sezonie gra mocno w kratkę
+ Wśród nieobecnych na to spotkanie: Beto, Carrico, Escudero, Kakuta, Krohn Delhi
+ kursy na sevillę w ostatnich latach u siebie zawsze kształtowały się powyżej 2.0
Sevilla co prawda jest mocna u siebie, ostatnie 4 spotkania to bilans 4-0-0, w tym Real i Barcelona na rozkładzie. Nie mniej jednak kurs powinien nieco wzrosnąć, po ostatnich porażkach z Mgladbach i Sociedad.
Edit:
Rynek na minus - 1.75
-
lostdesper przyznał reputację dla adam82 za wpis na blogu, Pogarda dla Ticka
Szczęść Boże!
Do stworzenia niniejszego wpisu skłoniło mnie kilka rozmów, które od czasu do czasu można obserwować na shotuboxie. Z ubolewaniem patrzę bowiem, jak dzisiejsza młodzież lekce sobie waży Ticka.
Bohaterowie naszej historii to:
Sebix - młody (duchem) adept tradingu, który uważa się za niedoświadczonego, mimo że siedzi na betfair już prawie 2 lata i właśnie tym brakiem doświadczenia tłumaczy swoje ciągłe "balansowanie koło zera" czyli w przełożeniu na polski bycie na ciągłym minusie.
Mati - doświadczony trader, który miewa lepsze lub gorsze tygodnie i miesiące, ale ostatecznie w dłuższym rozrachunku zawsze jest na plus.
Typowa rozmowa:
- Hehe Mati to co teraz chyba lay bo kurs już tak nisko?
- Naturalnie Sebastianie. Dobrze prawisz.
- Ok. To bierzemy i czekamy.
3 minuty później:
- %&rwa Mati znowu stówka reda
- No ja też red ale tylko 2dr.
Była sobie raz sytuacja meczowa, w której to kurs nisko powędrował.
W okolicach 1.03 można było próbować swoich szans na wejście w rynek i takoż Mati jak i Sebix postanowili w tym momencie layować. Sebix który odznaczał się niewypowiedzianą wręcz pogardą dla ticka wziął to co było do wzięcia, czyli zlayował 1.04. Mati pomny na swoje doświadczenie i podchodząc z szacunkiem do ticka ustawił się z layem na kursie 1.02. Wnet okazało się że kurs 1.03 został szybko jeszcze w tej przerwie między gemami (bo był to mecz tenisa) zabackowany, co dawało pewną szansę Matiemu by jego lay 1.02 został przyjęty. Jak się później okazało w trakcie punktu gdy jeden z zawodników osiągnął już optyczną, ale nie decydującą przewagę ktoś zdecydował się zagrać dużym backiem kurs 1.02 i w ten sposób pozycja Matiego została skupiona.
Nieszczęśliwie okazało się jednak ostatecznie tak, że nie było szansy na zgreenowanie i oba wejścia grane tą samą stawką zakończyły się redem, z tym że Sebix zredował na 100 a Mati na 50.
Na tym kończy się historia prawdziwa, teraz ją trochę rozwinę i popuszczę wodze fantazji.
Załóżmy że Sebix i Mati są ostrożnymi graczami, nie redują ogromnymi redami i grają tylko laye małych kursów - strategia to jak najbardziej prawidłowa, z tym że przyjmijmy, że uśredniona różnica pomiędzy kursami na jakich wchodzili ci Panowie wynosiła nie jak w powyższym przypadku 2 ticki, ale tylko 1 tick.
Sebix i Mati nie zadowalają się ochłapami, czekają na grube odbicie z niskiego kursu. Prowadzi to do tego że redują około 90% wejść a tylko 10% wejść zamykają z zyskiem.
Przypuśćmy że Panowie zagrali 50 niskich layów w miesiącu, 5 zgreenowanych, 45 zredowanych. Suma greenów dla obu Panów jest bardzo podobna (minimalnie na korzyść Matiego) ale dla uproszczenia przyjmijmy że jest to taka sama kwota po 1k na greena czyli w sumie 5k przychodów. Zgodnie z tym co przyjęliśmy wcześniej określmy średni niski lay jaki grają Panowie. U Matiego będzie to 1.03 u Seby 1.04. Panowie grają prosty trading, każdy mecz, każde wejście płaska stawka w wysokoścji 3k €. Z tego wynika że średni red u Sebastiana to 120€ u Matiego 90€. Mnożąc to przez 45 redów w miesiącu otrzymujemy straty z redów wysokości 4050€ Matiego oraz 5400€ Sebastiana. Bilansując zyski i straty mamy następujące zakończenie miesiąca:
Mati +950€
Seba -400€
Na zakończenie miesiąca mamy zatem następujące postaci: Mati- w miarę z siebie zadowolony że udało mu się wypracować zarobek rzędu ponad jednej średniej krajowej niewielkim nakładem czasu i sił i Sebix, który to musi biec do mamy po pożyczkę kasy na kolejny miesiąc jego tradingowych przygód.
To tyle jeżeli chodzi o mój dzisiejszy wpis. Na zakończenie trochę prywaty i klasyk - Natalia Oreiro - Cambio Dolor.