-
Zawartość
75 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Aktywność reputacji
-
damex przyznał reputację dla adam82 za wpis na blogu, Gniew
Gniew to trzecia część trylogii Zygmunta Miłoszewskiego o prokuratorze Teodorze Szackim. Polecam całą trylogię, szczególnie w formie książkowej. Aktualnie są już także zekranizowane dwie pierwsze części trylogii i ich jakość jest również dobra. Gniew to jednak moim zdaniem najlepsza ze wszystkich części z niezwykle wciągającą fabułą, która porusza także dylematy moralne i relatywizm jaki często występuje przy wyborze tego co dobre, a co złe.
Tyle słowem wstępu. Dzisiaj chciałbym odnieść się jednak do gniewu jako uczucia nieobcego traderom, a w szczególności traderom sportowym.
Moim zdaniem jest to temat niezwykle istotny z dwóch głównych powodów:
- W dużej mierze decyduje o tym czy trader będzie zarabiał czy tracił
- Ma bezpośredni wpływ na kondycję fizyczną jak i psychiczną
1. Skąd rodzi się gniew w tradingu sportowym?
Głównymi przyczynami gniewu są:
- Wyredowanie zysku zbieranego przez kilkadziesiąt minut lub nawet kilka godzin w kilka lub kilkadziesiąt sekund (podobnie wyredowanie zysku z kilku dni/tygodnia wciągu kilku/kilkunastu minut itp.)
- Sytuacja meczowa, w której do spełnienia warunku zysku jest już niezwykle blisko, ale jednak to nie następuje i przez to zysk jest dużo mniejszy lub pojawia się strata. Przykładem takiego warunku do spełnienia może być prosty smecz w tenisie czy rzut karny w piłce nożnej, które jednak nie zostają wykorzystane.
- Brak możliwości pocięcia straty w momencie gdy to cięcie założyliśmy, spowodowane zbyt małą płynnością rynku, mimo wystawienia kursu który powinien zostać przyjęty. W konsekwencji rodzi to większą stratę, na którą nie jesteśmy już emocjonalnie przygotowani.
- Tzw. odbicie od celu dziennego/tygodniowego/miesięcznego zysku u traderów takie cele mających. To sytuacja w której do osiągnięcia danego celu brakuje 1 - 3%, a osiągnięcie celu skutkowałoby zakończeniem tradingu i okresem wolnym od tradingu przez określoną ilość czasu. Niestety odbicie polega na tym, że tego celu nie osiągamy i wtedy z brakującego 1 - 2% zysku robi się brakujące kilkanaście - kilkadziesiąt % W skrajnych przypadkach może to później lawinowo skutkować nawet wyredowaniem danego dnia/tygodnia czy miesiąca.
- Wyjątkowe wejście raz w meczu większą stawką, po wielu innych wejściach stawką zwykłą i sytuacja meczowa, która sprawia że cały zysk zostaje zniszczony z powodu konieczności cięcia tego wejścia.
- Kilkukrotne pięcio, czasami dziesięcio lub nawet kilkunastokrotne wejście które powinno w naszej ocenie mieć co najmniej kilkadziesiąt procent szans, lecz za każdym razem sytuacja meczowa (rynek) idzie przeciwko (czyli tzw. czarna seria).
Tyle przychodzi mi aktualnie do głowy, choć na pewno działa to trochę indywidualnie i są także mniej typowe przyczyny u innych.
2. Skutki gniewu
Podstawowym skutkiem gniewu jest wyłączenie się racjonalnego myślenia przy podejmowaniu kolejnych decyzji o wejściu w rynek. Decyzje te są w takim momencie dużo bardziej losowe i nieuzasadnione. Przestajemy grać value. Skutkiem tego może być szczęśliwy traf i powrót do względnej sytuacji równowagi emocjonalnej i odzyskanie dużej części utraconych środków lub brak tego szczęścia i pogłębienie straty i narastanie gniewu. W ostateczności poziom chaotyczności decyzji może być tak duży że w ciągu kilku minut można przegrać zyski wypracowywane przez długie tygodnie czy nawet miesiące.
Kolejnym skutkiem gniewu są ogólnie pojęte kwestie zdrowotne. Istnieją badania naukowe mówiące o tym, że wielokrotne wyrażanie gniewu i złości wywołuje wewnętrzne pobudzenie i reakcje biochemiczne które uszkadzają tętnice. U traderów sportowych takie wyrażanie gniewu może występować nawet kilkadziesiąt razy podczas jednego meczu. Szczególnie może występować to w koszykówce/ tenisie/ siatkówce, gdzie każdy punkt w jedną lub drugą stronę może stawać się przyczyną lub potęgować ten gniew. W związku z tym u osób "gniewnych" dużo częściej występują problemy z układem krążenia. Poza tymi znanymi mi wpływami gniewu na organizm z pewnością istnieją inne, których świadom nie jestem, a które wpływają destrukcyjnie na nasze zdrowie.
3. Skutki pośrednie
Są to skutki gniewu które występują często, ale nie muszą występować zawsze i wiążą się na ogół tylko z niektórymi wybuchami gniewu.
Pierwszym z nich jest niszczenie otaczających nas przedmiotów. Można tutaj zaliczyć:
- niszczenie klawiatur, myszek, rozbijanie monitorów, laptopów, telefonów, rozrywanie ubrań, rozbijanie talerzy, szklanek. To takie najbardziej typowe.
Kolejny skutkiem pośrednim może być sprawianie sobie fizycznego bólu poprzez uderzania najczęściej pięścią, nogą (w ścianę, stół itp.), szczypanie się, drapanie (wbijanie paznokci w skórę). W niektórych przypadkach dochodzi nawet do uderzeń głową w ścianę. Wszystkie wspomniane tu przypadki mogą prowadzić w zależności od siły jaką stosujemy do kolejnych komplikacji zdrowotnych o bardzo szerokim zakresie, od zwykłych siniaków, zadrapań do pęknięć a nawet złamań kości, uszkodzeniem mięśni lub stawów czy urazów głowy (twarzy, mózgu).
Ostatnim skutkiem pośrednim jaki zaobserwowałem jest postrzeganie gniewu przez innych. Mało kto lubi przebywać z osobą będącą w gniewie. Wyraz twarzy takiej osoby się wykrzywia, jest to oblicze zniekształcone, które przyprawia na ogół o lęk. Czasami widząc taką osobę może się ona wydać śmieszna. Ten śmiech pochodzi jednak nie z sympatii ale raczej z pogardy dla osoby, która znajduje się w groteskowo i teatralnie wyglądającym silnym wzburzeniu. Nie ma wątpliwości, że częste występowanie gniewu, nawet jeżeli staramy się go przeżywać w samotności psuje relacje międzyludzkie z naszymi najbliższymi.
4. Redukcja poziomu gniewu
Z opisanej przeze mnie wyżej rzeczywistości jasno wynika, że każdy człowiek (a w szczególności trader sportowy) powinien dążyć do redukcji poziomu jak i częstości występowania gniewu w życiu. To jest temat o którym zdecydowanie za mało się mówi i mówiło tutaj na forum i na innych forach które zajmują się podobnymi zagadnieniami.
Jest to moim zdaniem zadanie ekstremalnie trudne, a często jest to sprawa mocno indywidualna, stąd brak prostych rozwiązań jak można by sobie z tym problemem poradzić. Zastanówmy się nad tym, czekam na komentarze i sugestie, a sam w najbliższym czasie postaram się opisać mój punkt widzenia i działania, które może podjąć każdy by zredukować poziom gniewu. Być może będzie to redukcja minimalna, ale i o taką warto walczyć by niwelować negatywne skutki tej emocji.
PS. W sumie to nie wiem nawet czy tą emocję która towarzyszy tradingowi można nazwać gniewem, ale ja będę tak robił bo podoba mi się to słowo - jest takie dobitne.
-
damex przyznał reputację dla cashis za wpis na blogu, Listopad podsumowanie
Cześć,
Dawno nie pisałem więc wypadałoby coś wrzucić. Nie ma co się rozpisywać, kończy się listopad więc nadchodzi jak zawsze czas podsumowań i przemyśleń. Przedewszystkim chciałbym utrzymać taki poziom i powoli zwiększać stawki. Co do gry to ciągle to samo, co opisywałem w poprzednich wpisach nt. krykieta, jedyną uwagą jest to że na lidze Bangladeszu boję się wchodzić po tossie bo jeden mocny red to własnie z tego rynku gdzie miałem już +38 a po tossie skonczyłem na -31 wiec w sumie prawie -70e na jednym strzale, nawet nie była jak ciąć. % trafionych rynków z krykieta jest na bardzo wysokim poziomie (oczywiście nie wliczam zabezpieczania zysków na MO). Co chciałbym poprawić? przedewszystkim przestać redować na MO nożnej. Oby tak dalej i do konca roku mogłoby stuknąć 4 cyfry banku.
W screeenach wrzucam podsumowanie konta z tego misiąca + rynki krykieta. Postaram się dalej robić wpisy o krykiecie i opisywać rynki na tyle na ile pozwoli czas. W końcu monitor czeka na zwycięzce bloga Większość rynków grane stawką 300-350e od czasu do czas wejscie za 500
-
damex przyznał reputację dla sidney-trd za wpis na blogu, Listopad 2015
siema, siema
Dzisiejszy wpis będzie podsumowanie pewnego etapu, projektu, wyzwania, challenge'u, który przed sobą ustawiłem. Brzmi on następująco:
ROAD TO 5K.
Chodzi ogólnie o to, że postanowiłem zacząć tradować z bankiem opiewającym na kwotę 500euro, by pokazać, że da się z tego w niedługim czasie zbudować bank na miarę prawdziwego tradera (a dla mnie to jest to wyzwanie abym przestrzegał zasad...). Oczywiście, kilka prostych założeń zostało od razu ustalonych, m.in, jakość granych propozycji (głównie insidery), maksymalna dzienna strata, a także ograniczenie in-play (w zasadzie wykluczenie in-play, ale jak zaraz się dowiecie dwa razy było grane).
Listopad wypadł bardzo obiecująco, ponieważ trading trwał od 11-go listopada czyli całe 20 dni tradingowych. Kilka faktów:
Zagrałem łącznie 36 rynków, z czego 27 na plus, 9 na minus Strike rate = 75% Średnia wygrana na rynek: 23,35 Średnia wygrana na dzień: 42,03 Zysk za w/w okres: 840euro Realizacja celu w 16,81%
Ogólnie rzecz ujmując dwa najbardziej zyskowne rynki były nie do końca związane z tradingiem pre-play. Oba spotkania były grane in-play. Jedno zostało opisane dość jasno i klarownie w poście: "Grecka ustaweczka", a o drugim postaram się krótko tutaj wspomnieć. Było to dzisiejsze spotkanie pomiędzy Voluntari - Din. Bucuresti, na początku zająłem pozycje licząc na spadnie na gości, oczywiście nie minęło kilka h, spadek o kilkanaście dobrych ticków, ale Pinnek postaranowił powariować trochę na rynku. Odbił w górę, potem znów spadek i tak w kółko... Przed meczem wybił jeszcze wyżej. Na około godzinę przed meczem świecił się drobny red, ale coś mnie tknęło by poszperać głębiej, co odkryłem ----> dawno, dawno nie widziałem takiego zainteresowania rumuńską ligą, porównałem natychmiast z poprzednimi spotkaniami. Żadne ze spotkań z poprzedniego miesiąca nie cieszyło się taką popularnością wśród typerów (ponad 20krotnie większe, w niektórych przypadkach 40krotnie), którzy jednogłośnie grali na Dinamo. Postanowiłem zredukować stawkę i wejść in-play, na powitanie od razu gol dla Dinamo, niedługo potem drugi - zakończyło się 1-3. Czy mecz był ustawiony? Nie wiem (po kursach, które stały na przyzwoitym poziomie powiedziałbym, że nie), ale takie wyjście z sytuacji można określić hasłem "value" niczym w tenisie. Dlaczego? Buki zupełnie źle oszacowały kursy, które powinny być dwukrotnie mniejsze, nie 2.0X, a 1,5X.
Dinamo Bucuresti w praktyce rozegrało spotkanie na swoim terenie - mówiąc prosto będąc gospodarzami, a to Voluntari było przyjezdnymi. Ponadto w drużynie... Gości? Gospodarzy? po prostu w drużynie Voluntari zabrakło kilku zawodników...
Większość z propozycji, które tutaj zagrałem jest upubliczniana w sekcji Premium.
https://www.youtube.com/watch?v=VDvr08sCPOc
Pozdrawiam
Sidney !
-
damex przyznał reputację dla sidney-trd za wpis na blogu, Grecka ustaweczka : ))
Jak każdy wie, korupcje można spotkać na każdym kroku... Czasem jest mniej jawna, czasem bardziej, ale super to widać na dzisiejszym przykładzie z ligi greckiej. Spotkanie pomiędzy Kissamikos a Ergotelis, w drugiej lidze. Wczoraj wieczorem, zaobserwowałem, że kursy kierują się w dół, ale bez żadnych informacji nie wchodziłem w rynek, a tym bardziej nie podawałem tego co wiadomości osobom z Premium Serwis. Jednakże już dzisiaj rano, kurs zaczął wariować i spadał cały czas w dół. Coraz więcej typerów obstawiało wygraną gospodarzy, nadal niewzruszony postanowiłem zostawić ten rynek - już za póżno...
http://www.oddsportal.com/soccer/greece/football-league/kissamikos-ergotelis-2R1Tmpq8/
Ale niedługo potem, dostałem informację, z jednego ze źródeł, że warto postawić beta na ten zakład na bet365, ponadto widziałem, że coraz więcej ludzi gra łamańca 2/1 - wygraną gościa do przerwy, a potem odwrócenie losu spotkania i finalnie wygrana meczu przez gospodarzy... Postanowiłem przyjrzeć się czy jest możliwość zagrania beta na giełdzie, bo uważałem, że śmiało kurs (który na bet365 stał po 19) spadnie niżej. W najśmielszych snach nie przypuszczałem, że kurs może wahać się pomiędzy 2-3...
Propozycję podałem w Premium Service (a z racji, że był to poniekąd czysty bet to trochę później również na shoutcie)... Niestety z braku czasu nie udało mi się złapać kursu na bet365, ponieważ nie miałem tam pieniędzy. Nie minęło 30-45 minut, patrze ponownie a kurs na betfair znajduję się w granicach 1,8-1,9... Postanowiłem dłużej się nie zastanawiać i zagrać czystego beta, bo jakie jest inne wytłumaczenie dla kursu, który powienien stać 10 razy wyżej. W momencie rozpoczęcia się meczu, kurs na HT/FT 2/1 stał w okolicach 1.50...
Co było dalej?
Trochę niepewny, zadawałem sobie pytanie czy zostać na tym rynku, jak długo etc.. Aczkolwiek... Cały czas zostałem z możliwością greena... Greena? Tak...
Jak widać poniżej (mimo, że niestety nie widać HT/FT) kurs na wygraną gospodarzy oscylował 1,67 - 1,68
Jaki kurs był 5 minut później? 1,52 - 1,56... Interesujące...
Do 40-ej minuty śmiało miałem możliwość wyjścia z GREENEM... Co postanowiłem? Mimo, że zaczęło robić się ciepło, zdecydowałem zostać na rynku, bo działy się rzeczy niesamowite i mimo, że czas uciekał wierzyłem, że nie skończy się remisem w pierwszej połowie... W 44-ej minucie (gdzie w końcu pokazał się red na 1/3 stawki (tylko...)) goście strzelili bramkę
Pytanie nawiązujące do faktów z ustawionego meczu Davydenko... Jaki zachował się kurs na zwycięstwo gospodarzy? Z początkowych prawie 1,70... Spadł po bramce gości do 1.3X
Poniżej wrzucam jak kształtował się rynek w przerwie meczu
A osobiście zamknąłem rynek z profitem ok 150 E.
Mam nadzieję, że jeszcze nie jedna okazja nam się trafi !
Good Luck traderzy!
Sidney
-
damex przyznał reputację dla cashis za wpis na blogu, Krykietowa przyjaźń cz.4
Cześć, tak więc kontynuuje przygodę z krykietem pre play. Tak jak pisałem pierwsza połowa miesiąca nie była zbyt dobra, ledwo 40 euro zarobione, jednak od 15 dnia Listopada wszystko się zmieniło. Rynki, które grałem czytałem praktycznie idealnie. Głównym zarobkiem w ciągu tych dni był mecz testowy o którym pisałem już wcześniej. Kurs na remis latał w zależności od prognozy pogody i na tym zbiłem małą fortune w ciągu 5 dni meczu, okazalo się że mecz mógłbyć rozegrany tylko jednego dnia i zostal ogłoszony remis. Grałem też ligę RPA, na której złapałem jeden swing i uciekłem z rynku jak się okazało bardzo dobrze, bo poszło wybicie w drugą strone. Rynek Anglii z Pakistanem opisywałem na shoucie razem z mjablonski, dzięki czemu kilka osób zarobiło dla przypomnienia - kurs dzien wcześniej został zepchany do 1.8 na Anglików co było ogromnym value, gdyż powinien być w granicach 1.9x, kilka osób na forum pobrało laya i poszło spać rano budząc się z zyskiem około 10 ticków, w pewnym momencie (jeszcze przed tossem) można było oddawać nawet po 1.98, po tossie poszło mocne wybicie i powrót na którym ponownie zarobiłem, niestety za długo już siedziałem i z 35e greena wyciąłem do tego co widać na screenie.
Dziś ładnie zapowiada się rynek w lidzę RPA gdyż jest tylko jeden mecz i powinno być sporo kasy, wczoraj wieczorem ustawiłem się na 1.99 i 1.70 niestety nie zebrało mnie, jednak spróbuje pograć jeszcze na tym rynku, bo swingi są ładne i myślę, że będzie tak az do rozpoczęcia.
PS - wszystko było grane stawką od 250 do 350e
-
damex przyznał reputację dla madrala za wpis na blogu, 2015-11-16
1#
Luxemburg - Portugalia back Portugalia 1.4 za 53,69E
2#
El Salvador - Kanada back Kanada 2.5 za 37.63E
3#
Estonia - Saint Kitts and Nevis back Estonia 1.53 za 30E
-
damex przyznał reputację dla cashis za wpis na blogu, Krykietowa przyjaźń cz.3
Dwa tygodnie po ostatnim wpisie naszło mnie by napisać male podsumowanie pierwszej połowy miesiąca z krykietem. Ogólnie meczów nie było dużo, a jak były fajne to nie potrafiłem się wstrzelić z wejściami stąd tak dużo zmarnowanych rynków, do tego kilka razy przywaliłem reda na MO nożnej i stąd taki słaby wynik. Na szczęście wczoraj wróciłem na dobre tory i w końcu zaliczyłem dzień na spory +. Zacząłem obserwować ryneki TestSeries, gdyż w ciągu kilku dni mecz można natłuc tam dobrą kasę, a mecze ODI, T20 czy inne ligi nie zawsze są i wtedy dzień stracony.
Ogólnie wczorajszy rynek Pakistan - Anglia był rynkiem idealnym, chyba nie dało się tego zredować. Na samym początku, wziąłem Back dzień wcześniej, na szczęście zweryfikowalem swój pomysł i zamknąłem z tickiem straty 1.84->1.85 i odrazu pobrałem lay, tak jak przewidywałem kurs wybiło do poziomu 1.95, niestety nie załapałem się na cały i oddałem z 5 tickami zysku. Po tossie kurs z 1.95 na pakistan wylądował na 1.9 Anglia i w tym momencie nie wytrzymałem i pobrałem lay 1.94 anglia, moje jak i przewidywania makaveliego, o tym że pchają pchają, żeby wybić sprawdziły się w 100%, na kilka sekund przed meczem kurs był już 1.87 ale na ladderze Pakistanu. Rynek zamknięty ze sporym zyskiem.
Ciekawe zjawisko na meczu TestSeries, na którym mam ugrane troche grosza. Wyszła informacja, że jest zła pogoda -> winda z 4.0 na 1.95 na ladderze remisu, kurs zaczął odbijać, więc delikatnie pobierałem laya i odsprzedawałem wyżej. W tym momencie kurs wrócił już do 4.0.
Co mogę więcej napisać? Oby takie rynki jak wczorajsze zdarzały się częściej.
-
damex przyznał reputację dla Hubal za wpis na blogu, 13.11
Witam
Nie bylo mnie na forum , gdyz forum mialo awarie ...
Handlowalem caly czas , dostalem kilka wiadomosci i z niektorymi sie zgadzam spostrzezeniami .
Nie bede wiecej wrzucal screenow , procz dzisiejszego ...to ostatni - niech bieda spi ....wiadomo co i jak ....
Nie ma chyba tez i sensu prowadzic bloga bez screenow - ,,,? - na sucho pisanie jest chyba pozbawione sensu ...
Dzis piekny dzien , i piekny rynek ktory po krotce opisze na meczu Gasparyan - Schiavione
Ten rynek to +700e - mecz bardzo wyrownany - przedmeczowe me spekulacje kierowaly sie w kierunko wiekowej Wloszki ktora swietnie sie czuje na tych kortach , co potwierdzaja zeszloroczne wyniki , a takze forma - ktora naprawde jest imponujaca .
Mecz zaczalem lay Gasprayan -i szybkiem sprzedaniu po utrzymaniu podania Wloszki ....teraz stop i czekanie co bedzie ....przelamanie Gasparyan i lay ....
Wloszka gryzla kort i wyrownanie i juz bylo zielono ...
Stan *5/6 dla Wloszki i medical dla Gasparyan ....niby nic wielkiego - odciski , pecherze etc .....6/6 i wygrany TB dla Wloszki
Tu ustawilem sie na 1,48 i zostalem skupiony - ustawielm sie gdyz medical , koniec sezonu na ogorkowym turnieju - gdzie ta mloda gwiadeczka Gasparyan ma sie szarpac i po co ? wakacje pewnie w glowie a nie bieganie z odciskami - tak spekulowalem
Wygrany TB a ona siedzie , @ skoczyly na 1,53 i kiedy sedzina wywoluje zawodniczki na II seta , ona poddaje mecz a ja sie ciesze z pieknego greena .
Troche kosza , troche darta znowu bylo i piekny dzien - oby takich wiecej choc szkoda ze tennis w wykonaniu pan juz sie konczy
Tak jak pisalem koncze z screenami ....ale dzis sie pochwale
-