Skocz do zawartości
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

Lorem Ipsum is simply dummy text

Lorem Ipsum is simply dummy text of the printing and typesetting industry. Lorem Ipsum has been the industry's standard dummy text ever since the 1500s

Test Test

PRE-cz z IN-cydentami


Promowane odpowiedzi

Ucieszyłem się jak głupi z Parmy, ale po tym wyczynku jakiegoś grubaska, który podbił kurs notowania na Parmę spadały i doszły nawet do 2:50... No cóż, moim największym problemem jest to, że nie potrafię czekać. Z jednej strony to i dobrze, bo nie zawsze kurs wraca, ale z drugiej... Mam nadzieję, że gdy wiedza jeżeli chodzi o typowanie wzrośnie cierpliwość również. Wtedy greeny będą na pewno sporo wyższe.
Analogicznie było z REWELACYJNYM TYPEM Sidana Rio Ave. Już wczoraj kupiłem go po 2.04 ale po analizie wyników oddałem po tym samym kursie. U gości więcej absencji niż zawodników, ale widać do głowy nie doszło jeszcze ile to waży. Najlepsze jest to, że co do tickasprawdziła się prognoza Sida - kurs miał spaść do 1.80 i spadł dokładnie do 1.80. Szacunek kolego!!!
 
Czegoś takiego jeszcze nie pokazywałem, bo już dawno tego nie grałem, ale widząc taką dziurę i bardzo wysoki kurs na aktualny CS przy zaledwie 3 celnych strzałach oddanych w totalu, postanowiłem zagrać za symboliczną stawkę na ultra niepłynnym rynku. Trwało to kilka minut, ale udało się złapać greena w przerwie. Po jakiejś chwili ktoś capnął nawet 7.60, ale z doświadczenia wiem, że pazerność na takich rynkach kończy się redem lub przynajmniej in-play.
screenshot.5.jpg

Pozostałe wejścia to nieliczne przerwy na których bez skupywania moich dobrze ustawionych kursów pociąg odjeżdżał, a mnie pozostawało spóźnione szukanie czegoś do zagrania. Wyniki z tego tytułu niezwykle mizerne.
Na koniec dnia becik na Duńczyków. Z całym szacunkiem dla Tunezyjczyków, dla mnie wynik był oczywisty. Na początku spotkania pokazali trochę charakteru, ale ani przez chwilę nie bałem się o swój zakład zagrany za bezpieczny kawałek mojego tortu.

screenshot.3.jpg
Zysk: 8,14E


Zysk styczeń: 58,06E
Rynki na plus: 60
Rynki na 0: 15
Rynki na minus: 9
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
  • Odpowiedzi 191
  • Created
  • Ostatniej odpowiedzi

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Dziś niewiele gry. Jedna przerwa na plus, druga na minus (niepotrzebne wejście), trzecia niezłapana, a kurs ładnie poleciał beze mnie. Postanowiłem zatem skupić się na tworzeniu mojej bazy danych, o k

Odgrzebałem swoje "żelazne zasady" z przed 2 lat. Wtedy były co najwyzej tekturowe, gdyż przez ich nie trzymanie wszystko się posypało. Po ich przeczytaniu widzę, że i teraz nie jest różowo. Te napisa

Ostatnio po wpadce pre chyba straciłem wiarę w swoje typy i oddaję wszystko po kursie kupna. Najbardziej żałuję Ajaxu, gdzie kilkanaście ticków mogłem złapać pre, ale zacząłem zastanawiać się, czy kur

Posted Images

no i elegancko. tak wlasnie buduj bank, a wieksze zyski przyjda z czasem :)  cytujac H.Jackson Browna,Jr "Nig­dy nie re­zyg­nuj z ce­lu tyl­ko dla­tego, że osiągnięcie go wy­maga cza­su. Czas i tak upłynie. "

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Ale dzień, co najmniej ze trzy wartościowe lekcje. Ale od początku. Zacząłem od nocnego pre - ustawiłem lay Węgry oraz back Guingamp. Z racji tego, że rynek ręcznej dopiero się budował złapało dosłownie kilka euro z mojego zakładu i mogłem zrobić małego greena.
 
Lekcja 1 - Na Francuzów kurs spadł beze mnie. Rano byłem wściekły że nie brałem kursu na Guingamp tick niżej a czekałem na skupienie mojego, gdyż śmiało mógłbym złapać kilkanaście ticków. Świetna analiza poszła się walić. Na osłodę mecz przełożono, więc na szczęście oszczędziłem sobie jeszcze większej wściekłości.
 
Przed wieczorem zagrałem rzadko przeze mnie grywany UO1.5 w spotkaniu Nigeriablank.gif - Burkina Faso, z racji tego, że CS był zapchany a na MO nie miałem pomysłu. Udało się zrobić szybko niewielkiego greena. Zagrałem również mały bet na Chorwację.


Lekcja 2 - No i najciekawsze lekcje. Nadchodzi wieczór, godzina 20, patrzę na kursy w ręczną na BF, potem u buków i oczom nie wierzę, postanowiłem to wykorzystać. Z racji małego doświadczenia w grze na trochę przed spotkaniem nieśmiało łapałem tick bądź 2 i green się powiększał. Z Węgrów szybko przerzuciłem się na Polaków. Kursy leciały i leciały aż do 2.36. Plan był by skończyć przed 21 bo spodziewałem się korekty i tak też się stało. Kontra się pojawiła a ja ustawiłem się na 2.40 i 2.42. Kurs jednak wystrzelił do 2.50... Doświadczenie może mam i małe ale analizowałem co chwila buków i wiedziałem że odbije w dół. Najpier sprzedałem trochę po 2.46, ale potem dokupiłem po 2.48. Wszystko sprzedałem na mniej niż 10 minut przed meczem po 2.36. Oczy przecierałem jak zobaczyłem,że na minutę przed skupywano 2.20, czyli kursy z takiego poziomu jak u bukmacherów. Do tego strona robiła mi jakieś "psikusy" i raz pokazywała ładnie rozłożonego greena a raz poszarpanego. Okazało się w finale, że poprawne były te widoki z ładnie rozłożonym. Z jednej strony cieszy zieleń, z drugiej szkoda że nie wykorzystałem nawet w 10% potencjału tego rynku mimo dobrego czytania. Screen poniżej (wartości greenów niepoprawne):
screenshot.8.jpg


Lekcja 3 -Miałem laptopa na kolanach i widząc, że zbliżające się przerwy postanowiłem zagrać Benficę CS0:2. Ustawiłem się na 5.2 i zapatrzywszy się na ręczną wyłączyłem się. Mój błąd nieuwagi spotęgował kolejny psikus BF. Spuściłem wzrok i zobaczyłem, że kurs jest na poziomie 5.4 i że jest 46min... Konsternacja, brak analizy, sprawdzenia, decyzja - reduj. I zredowałem nierówno. Na spokojnie nagle okazało się, że do końca przerwy zostało 10 min, kurs spadł nawet do 4.9-5 a ja zamiast mieć ładnego greena zostałem z redem na -10E przy wyniku 0:2. Zerknąłem na statystyki, grę i już po chwili do głowy przyszło mi, że na 100% będzie 0:2 i stare porzekadło, że za dobre lekcje się płaci... i że ja właśnie zapłacę.


screenshot.17.jpg

Na przemian patrzyłem się na Polaków i Benficę. 0:1, 0:2... Jeszcze 20 min, ale z każdą minutą moje przekonanie o 0:2 stawało się faktem. Benfica już tak nie atakowała... 88 minuta przypomniał mi się jeden z ostatnich wpisów Yavora na którymś z blogów, że nie zawsze trzeba robić sobie przerwę po redzie, czasem trzeba chwytać, gdy jest warto - i postanowiłem backować CS0:2. Udało się bez większego stresu, jednak zasady po raz kolejny zostały nadszarpnięte.

screenshot.18.jpg

Mam nadzieję, że wyciągnę wnioski na przyszłość.
 

Zysk: 4,94E


Zysk styczeń: 63,00E
Rynki na plus: 64
Rynki na 0: 15
Rynki na minus: 9
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ogólnie dzień bez historii. Brak nocnego pre. Długo zastanawiałem się nad spotkaniem Sedan - Lorient. Braki w drużynie gości skłaniały do backu Sedan, jednak jak zobaczyłem ostatnie wyczyny i pozycje w tabelach, to złapałem się za głowę i postanowiłem się w to nie pchać. Nie doceniłem, jaka jest siła absencji. Kurs mocno poleciał w dół. Moje przewidywania, że Sedan tego nie wygra sprawdziły się - wynik końcowy 0:1. Kto nie ryzykuje jednak ten nie zarabia.

Kolejna rzecz jakiej żałuję, to że nie zagrałem Korei i Algerji w ręczną. Wiedziałem, że wygrają a kursy bardzo wysokie. Algerię pograłem za drobne pre-play, ale z racji tego, że kasy na rynku było tyle co kot napłakał (<1000E!!!) to i zarobek psi.

W przerwach też nie udało się za dużo ugrać. Zadowolony jestem w miarę z przerwy we Włoszech, gdzie 2 razy wchodziłem w CS1:0.

screenshot.2.jpg

 

 

Zysk: 3,07E


Zysk styczeń: 66,07E
Rynki na plus: 69
Rynki na 0: 15
Rynki na minus: 9
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Greener gdzieś szczegółowo to pisałem na swoim blogu kiedyś, więc jak pogrzebiesz, to znajdziesz. Tak pobieżnie to na pewno trzeba oddzielić właśnie ostatnią godzinę (podają wtedy składy itd, napływa kasa na rynek), kolejną fazą jest dzień meczu od godzin dopołudniowych do tej godziny przed meczem. Trzecia faza to od rozpoczęcia rynku do dnia meczu (rano - okres słynnych wind...) Co do handlu pre play to patrz na wykres i kursy u buków a podpieraj się tylko obecną sytuacją kadrową czy formą, bo rynki czasami lubią zachowywać się anormalnie, czego sam niestety doświadczyłem parokrotnie.

 

Kilka dni to trwało, ale przeleciałem ten 19sto stronicowy blog. Prawdziwa skarbnica wiedzy dla graczy pre-play, opisująca style, wzloty, upadki, zagrozenia i szanse. Polecam gorąco wszystkim graczom pre. Mam nadzieję Mazi, że wrócisz do stylu pisania jak w 2011stym i I połowie 2012stego. Wiele mozna się od ciebie nauczyć.

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Dziś wariacki dzień, totalnie nie podobny do poprzednich. Żadnego pre-play, mało przerw i to na skromniutkich rynkach, za to potestowałem sobie skalping na CSach w końcówkach spotkań oraz bety w doliczonym czasie. Kursy szybko spadają, bramki z kolei rzadko padają w ostatnich 5-10 minutach. Myślę, że może to być jakiś sposób na grę. Stawka oczywiście symboliczna (<2% banku).
Ciekawie było za to na ręcznej. Tu również postanowiłem zobaczyć jak się gra in-play. Stawka nieco większa - około 6% banku. Czasami łapałem kilka ticków na plus, czasami na minus. Myślałem, że Węgrzy powalczą, a pierwsza połowa wyglądała tak jak wyglądała. W przerwie myślałem by sprzedać zakłady i greenować po 1.04, ale zrezygnowałem. Stwierdziłem, że klasa Duńczyków i taka ogromna przewaga to wystarczające argumenty. Nie pomyślałem, że kurs 1.04 to taka bryndza i że lepiej byłoby odwrócić greena pakując wszystko na Węgrów i czekając na wydarzenia drugiej połowy. Węgrzy pokazali klasę. Zrobiłem kilka wejść i wyjść i znowu, na 2 minuty przed końcem stwierdziłem, że wynik jest niezagrożony. Na minutę przed zrobiło mi się ciepło, bo niewiele brakowało, a Węgrzy by wyrównali, a ja miałem zostawionego tam średniego reda. W finale udało się capnąć co nie co, poobserwować, liznąć trochę doświadczenia... Szacunek dla Węgrów za ten mecz. Nie sądzę by nasze orły-sokoły tak zagrały dzisiaj... Z całym szacunkiem dla Naszych :) Dla potomności wykres rynku. Myślę, że wyraźnie widać poszczególne etapy gry.
screenshot.3.jpg

Chyba jeszcze na tym etapie wrócę do swojego pre i przerw. Mimo, że eksperyment się udał, to jeszcze nie jestem gotowy na in-play. Potestuję może jeszcze te piłkarskie końcówki za mikrostawki.
 

Zysk: 5,54E


Zysk styczeń: 71,61E
Rynki na plus: 78
Rynki na 0: 17
Rynki na minus: 9
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Najgorszym moim wrogiem jest czas, a w zasadzie jego brak. Człowiek w
pracy żałuje, że nie może kontrolować rynków, gdy wraca do domu trzeba
ogarnąć cały rozgardiasz, oporządzić chlew, dać żryć prosiakom, czasami
wieczorkiem poletko zaorać :) co mocno nie sprzyja tradingowi - brak
możliwości analizy ruchów, spotkania, brak wystarczającej koncentracji
itd. Pre-play i przerwy to jedyne co mi pozostaje na tą chwilę. Powoli
się w tym odnajduję, jednak ciągle poszukuję czegoś, co wybiłoby trochę
profitowość mojej gry. Na tą chwilę green rzędu 2-3E to już święto, a
chciałbym by był standardem. Zobaczymy czy budowane doświadczenie
zaprocentuje w przyszłości... To tyle tytułem wstępu.


Dziś dzień zaczął się nie najlepiej. Po powrocie do domu zerknąłem na
Atletico i widząc rozkłady w koszykach oraz ruchy u buków zacząłem
backować. Pociąg odjeżdżał, a ja bez niego. W końcu ustawiłem się 3
ticki niżej niż początkowo chciałem. 2 ticki niżej była ścianka a tick
wyżej niej zaledwie 200E. No niestety złapałem się w pułapkę i zamiast
złapać ticka, ticka straciłem. Wystarczyła chwila nieuwagi i odejścia od
komputera do moich świnek :)


screenshot.7.jpg


Przerwa w meczu Ghany szybko zrekompensowała mi starty z nawiązką. Ten
turniej jest wybitnie underowy, a po analizie dotychczasowych poczynań
wątpiłem w dalsze bramki. Sprzedałem tick niżej. Nawet nie wiem, czy
można było zarobić więcej, bo od włączenia kompa, sprzedaży, do jego
wyłączenia minęło raptem około 15min. Mecz oczywiście zakończył się
1:0. 

 


screenshot.6.jpg


Udało się jeszcze zarobić na kilku przerwach, grając podobnymi schematami na CS i MO.
 

Zysk: 3,46E


Zysk styczeń: 75,07E

Rynki na plus: 83
Rynki na 0: 18

Rynki na minus: 10
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

aaa... to luz ;)  myslalem, ze masz jakis maly harem ze swiniami i dasz poklepac po znajomosci ;)   :D

 

Jeśli potrzebujesz naganiacza, to dobry ze mnie pastuch i zawsze da coś się skręcić. Z każdym rokiem prosiaki łatwiejsze hahaha

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Moja zagroda to osobna sprawa, ale służę doświadczeniem w celu zbudowania jakiejś nowej :mole:

Koniec rozmów o świniach itd.

 

Wczoraj mało gry, za to trochę obserwacji. Popsułem sobiebwieczór, za szybko ustawiając się w spotkaniu Masylii widząc absencje w drużynie gospodarzy (typ na stronie). Z tego powodu wynik mizerny niestety.

Oczywiście kursy poszły po mojej myśli, nawet lepiej i oczywiście tego nie wykorzystałem. 2 ticki skubnięte, a mogłoby być kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt. Zbijanie mojego kursu w dół po wystawieniu laya sprawiły, że wystawiłem kontrę rano, a gdy włączyłem komputer po 9 zobaczyłem dosłownie jak ją wchłania i kurs skacze. Takich skoków było oczywiście od groma i to w jednym kierunku, a ja mogłem jedynie się oblizywać obchodząc się smakiem. Cieszą w końcu ładne wyniki z przerw, acz kolwiek i tutaj można było wycisnąć więcej. Szczęśliwie udało się w spotkaniu Monako, gdyż kurs w finale poszedł w drugą stronę niż się ustawiałem.

 

Najlepszy zarówno wartościowo (>10E) jak i procentowo (>6% banku) dzień jak dotychczas. To skłoniło mnie do oddania beta na Chorwację i stwierdzenie, że nie potrzeba mi gry in-play, bądź betów. Postanowiłem, że zacznę specjalizować się w pre-play oraz przerwach. Trochę będzie mi tego brakowało, gdyż z tego co widzę mogłoby przynosić mi to ładne profity, jednak wiem, że jak zacznę podchodzić profesjonalnie do tego co dobrze mi wychodzi, to takie zabawy nie będą mi potrzebne.

 

Cel na najbliższe miesiące to stworzenie bazy danych oraz
starania o maksymalizowanie zysków. Żadnych kontr nocnych :) 

post-4112-0-22342700-1359235156_thumb.jp
 

Zysk: 10,87E

 

Zysk styczeń: 88,45E

Rynki na plus: 94

Rynki na 0: 21

Rynki na minus: 10



 

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mała rada ode mnie. Widzę, że dobrze typujesz rynki i nieźle przewidujesz, co i gdzie ma spaść. Jeśli zatem jesteś pewny ruchu kursów,
sprawdzaj, jak bf ma się do innych buków + tendencja spadkowa. Dzięki temu będziesz w stanie odnaleźć odpowiedni moment do wejścia w rynek.

Generalnie, wiedzę masz wystarczającą – wystarczy popracować nad techniką. Powodzenia! ;)



 

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mała rada ode mnie. Widzę, że dobrze typujesz rynki i nieźle przewidujesz, co i gdzie ma spaść. Jeśli zatem jesteś pewny ruchu kursów,

sprawdzaj, jak bf ma się do innych buków + tendencja spadkowa. Dzięki temu będziesz w stanie odnaleźć odpowiedni moment do wejścia w rynek.

Generalnie, wiedzę masz wystarczającą – wystarczy popracować nad techniką. Powodzenia! ;)

 

Dobre rady zawsze w cenie, ale ja nie jestem jeszcze ekspertem Panie Kolego, nie mam bazy danych, za dużego doświadczenia... To wszystko się dopiero buduje. Co do sprawdzania o którym piszesz to jest to robione, ale nie jest to takie łatwe jak by się wydawało. Tak, każdy gracz pre byłby miliarderem. Ten wpis zbiegł się akurat z pierwszym moim redem na rynku pre. Mógłby być ładny green, ale mógłby być to również 5x większy niż jest obecnie red. Wczoraj wytypowałem sobie 3 rynki na podstawie absencji, kursów u buków, statystyk, pozycji w tabelach, ostatnich wyników... Analiza więc całkiem obszerna. Zastanawiało mnie tylko jedno - czy te czynniki nie są już ujęte w kursach. W porównaniu do wczorajszej Marsylii, te kursy wyglądały już w miarę rozsądnie.

Skoncentruję się na rynku, który przyniósł mi reda - Malaga.

post-4112-0-81611400-1359284384_thumb.jp

Pierwsza kreska pokazuje wieczór, druga ranek, a trzecia godzinę 11:30. Ustawiłem się po analizach widząc tendencję spadkową. Ale rano coś mnie tkneło, popatrzyłem się jeszcze raz na statystyki, absencje i zrozumiałem, że moja decyzja była dosyć mocno zdominowana ostatnim dobrym acz kolwiek przegranym występem przeciwko Barcelonie. No i nagle zacząłem dostrzegać negatywy - grali przed 3 dniami, nie wystąpi Blonanotte, nie wygrwyali ostatnio za wiele.

post-4112-0-62751300-1359284744_thumb.jp

post-4112-0-97199300-1359284744_thumb.jp

Ustawiłem zatem kontrę oraz sprzedane pozostałe 2 zakłady 4 i 5 ticków wyżej. Kontrę już mi przyjmowało, jednak ktoś zaczął myśleć podobnie jak ja. Kursy u buków wywaliły w górę, a za nimi BF.

post-4112-0-21354400-1359284744_thumb.jp

Gdybym redował w tamtej chwili, red byłby na poziomie -11E. Myślałem o tym, bo miałem w tym rynku umoczony cały bank po skupieniu moich progów zaporowych. Dokupiłem jeszcze za resztki back po 2.7 i ustawiłem się na 2.6 wierząc, że jednak pozycje w tabelach sprawią, że ludzie zaczną kupować Malagę. Ktoś się zreflektował i tak się stało. Ja musiałem jednak jechać do sklepu i postanowiłem przenieść się z 2.60 na 2.66. Stwierdziłem, że red na tym poziomie nie będzie dla mnie żadną stratą, a zawsze jest to jakieś frycowe za dobrą lekcję.

Zatem, reasumując - dobra analiza to podstawa, ale nie zawsze jest tak pięknie. Może jak doświadczenie będzie większe, będę unikał takich przypadków. 

Edytowane przez Greener
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dzień zakręcony. Udało się odrobić straty, ale mogło być różnie. 2 razy nawet grałem in-play za symboliczną stawkę (3% banku), w tym na Maladze. Szkoda, że nie za trochę większą bo tak greenowałbym przy wyniku 0:2. A tak redowałem wystraszony widząc ataki gospodarzy przy wyniku 1:2.Stratę udało się jednak zmniejszyć o połowę. Zastanawiam się, czy nie zacząć grać swoich typów zasybolicznąstawkę in-play, bo widząc dzisiejsze 0:5, 3:0 oraz 2:3 to jednak skuteczność ładna, a kursy +-2,5.

Najbardziej frustruje mnie brak trzymania się swojego przekonania, acz kolwiek czasami wychodzi to na dobre. Na pewno frustracja pcha mnie do odstępstw od zasad a to bardzo złe. To jest punkt do pracy na najbliższy miesiąc.

Kończąc mój wpis z poranka, uważam, że notatki, analizy, znajomość zachowań rynków, trendów, poziomów kursów itd. to klucz do sukcesu. Każdy na początku myśli, że byka za rogi chwycił ugrywając kilka euro, pre czy in. Ale przychodzi kiedyś chwila, gdy wszystko się sypie jak domek z kart. Już wie, że bez solidnych fundamentów, bazy wiedzy będę jedynie namiastką tradera. Muszę nad tym pracować, by zwiększyć skuteczność, zwiększyć wysokość greenów z rynku i nie odwalać jak coś nie idzie po mojej myśli. Ciekawi mnie co będzie za miesiąc... bardzo...

 

 

 

Zysk: 4,80E


Zysk styczeń: 93,25E

Rynki na plus: 102
Rynki na 0: 25
Rynki na minus: 12
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dziś niewiele gry. Jedna przerwa na plus, druga na minus (niepotrzebne wejście), trzecia niezłapana, a kurs ładnie poleciał beze mnie. Postanowiłem zatem skupić się na tworzeniu mojej bazy danych, o której pisałem już w poprzednich postach.

 

Dzisiejszy dzień jest tym samym jakąś zmianą w moim tradingu. Podsumuję może najpierw mijający miesiąc, mimo że do jego końca jeszcze kilka dni. Ten miesiąc, dzięki pisaniu bloga, niezwykle regularnemu czytaniu wpisów na forum oraz wyciąganiu tego co najlepsze był krokiem milowym w mojej grze. Nawet jak spoglądam się na mój sposób gry z przed miesiąca, gdzie koncentrowałem się głównie na CS w przerwach wydaje mi się dosyć śmieszny i poniekąd
prymitywny. Nie wspomnę już o początkach grania, gdzie typowało się wyniki jedynie po nazwach drużyn. Dostrzegłem potencjał gry pre-play, zacząłem analizować spotkania pod wieloma kątami, obserwować, grać. Na razie ostrożnie, na tick bądź dwa, przez co nie wyciskałem ze spotkań drzemiącego potencjału. Obserwacje pokazały mi jednak jak wygląda kształtowanie się trendów, korekty itd. Powoli wyrabiam sobie pogląd jak powinny wyglądać kursy. Dobry prognostyk
na dalszą przygodę z Betfair. Prognostyk jednak mi nie wystarcza i postanowiłem coś zmienić. Mam nadzieję, że moja „Ostatnia Szansa†zostanie dobrze wykorzystana.

Nie było jednak tak różowo… Profit z gry w przerwach nie był taki jak się spodziewałem, przez co niezwykle trudno było wyjść nad zakładany zysk. Na początku wydawał mi się planem minimum, banalnym do zrealizowania, jednak sporo rynków musiałem zagrać by do tego dojść. Powodem był czas oraz asekuracyjne podchodzenie do rynków. Zauważyłem również, że do gry przerw, zwłaszcza na MO, potrzebna jest ogromna wiedza, znajomość kursów, wypracowanie schematów i zakorzenienie ich w głowie.

Zdarzały się również odstępstwa od zasad, nieczęsto ale zawsze. Kończyły się przeważnie na szczęście dobrze - redukcją strat lub greenami, no ale zasady to zasady i nie powinny być łamane. Pojawiła się również pokusa gry in-play ale chyba jednak budowanie wiedzy i rozwój pre zatriumfuje, gdyż piłka nożna to taki specyficzny sport, gdzie czasami można walić głową w mur a bramka i tak nie chce wpaść, a czasami wpada z przysłowiowej dupy.

Cieszy na pewno ochrona banku, dosyć wysoka skuteczność oraz profit, który na dziś dzień jest wyższy od zakładanego.
Podsumowując, duży krok naprzód, ciągłe doskonalenie oraz wprowadzenie namiastki profesjonalnego podejścia do gry to słowa którymi skwitowałbym ten miesiąc… nie zapominając o rysie jaką jest łamanie zasad. Tą rysę będę starał się wyeliminować w kolejnym miesiącu.

 

post-4112-0-09012800-1359409353_thumb.jp

 

Na najbliższy miesiąc:

- obniżenie planu o połowę (100%->50% -> bym nie został niewolnikiem procentów a skoncentrował się na rozwoju)

- budowanie bazy wiedzy (minimum 50 analiz)

- spisać zasady

- zmniejszenie ilości rynków (...zobaczymy)

- nie oddawanie zakładów których jestem pewien rano

 

Na kolejny miesiąc:

- zwiększenie efektywności (80%)

- zwiększenie średniej wysokości greena

 

Podsumowanie dzisiejszego dnia i 27 dni gry:

 

Zysk: 2,68E


Zysk styczeń: 95,93E  -> 95% banku

Rynki na plus: 103  -> 73%
Rynki na 0: 25 -> 18%
Rynki na minus: 13 -> 9%
Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Panowie, dziękuję za uznanie, wyrażone w temacie blog miesiąca. Nie wiem jednak, czy na nie zasługuję, gdyż widziałem w życiu dużo lepsze blogi. Nie jestem dobrym pisarzem, nie potrafie tak zaciekawić jak np. Sebo. Czasem wydaje mi się za suchy i bez fajerwerków. Moja gra również nie rzuca na kolana, nie korzystam ze skomplikowanych narzędzi... Tym bardziej dziwi mnie to, że został dostrzeżony. Staram się jednak systematycznie streszczać to co się dzieje. Trochę robię to dla siebie, gdyż pomogło mi to wypracować systematyczność, trzymanie się zasad (czasem nie wychodziło), a teraz zatrzymać się na chwilę, pomyśleć i dodać trochę świeżego, bardziej profesjonalnego podejścia do gry. Trochę robie to dla innych, gdyz po sobie i innych widzę, że założenia są zawsze dobre, myślimy że jesteśmy świetnymi traderami, a przychodzi redzik, jakaś głupia chęć odrobienia i nagle otwieramy nasz bank na oscież czekając tylko aż cała kasiorka zniknie. Bez profesjonalnego podejścia taki scenariusz jest niemalże pewien. Do serca ostatnio wziąłem sobie słowa, które ojciec wbijał mi do głowy jak byłem młody: 

- "jak się za cos zabierasz rób to dobrze"

- "zanim coś zrobisz, dziesięć razy pomyśl"

Od siebie dodam:

- "jak chcesz się za coś zabrać, zrób wszystko by zrobić to najlepiej jak się da"

Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników, przeglądających tę stronę.